Prezydent Korei Południowej Yoon Suk Yeol pojawił się w czwartek na pierwszym wstępnym przesłuchaniu w procesie karnym, w którym postawiono mu zarzut kierowania rebelią. Stał się pierwszym urzędującym prezydentem kraju, który stanął przed sądem karnym.
Yoon został w zeszłym miesiącu formalnie oskarżony o wszczęcie buntu w związku z nieudaną próbą wprowadzenia stanu wojennego i wysłaniem sił wojskowych do parlamentu. Może usłyszać wyrok dożywocia lub kary śmierci. Przesłuchanie wstępne odbyło się w czwartek w Sądzie Okręgowym w Seulu Centralnym o godzinie 10 rano i zakończyło się w zaledwie 13 minut. Sąd zaplanował kolejne przesłuchanie wstępne na 24 marca, jak zrelacjonowała agencja informacyjna Yonhap.
Wstępne przesłuchanie nie wymaga obecności oskarżonego. Yoon mimo wszystko zdecydował się wziąć udział w czwartkowym posiedzeniu. Podczas przesłuchania przedstawiciele prawni Yoona powiedzieli, że przedstawią swoje stanowisko w sprawie zarzutów postawionych prezydentowi w przyszłości, zauważając, że nie przejrzeli jeszcze wszystkich akt sprawy.
Nie wyjaśnili również swojego stanowiska w sprawie połączenia sprawy prezydenta ze sprawą innych osób oskarżonych o współdziałanie przy próbie rebelii. Prokurator argumentował przeciwko połączeniu spraw, twierdząc, że bardziej efektywne byłoby przeprowadzenie procesów osobno.
Po zakończeniu sesji sąd rozpoczął rozpatrywanie wniosku Yoona o zwolnienie go z aresztu tymczasowego, w którym przebywa od połowy stycznia. Adwokaci Yoona twierdzili, że jego zatrzymanie było nielegalne, argumentując, że jego okres już upłynął. Powiedzieli również, że ogłoszenie stanu wojennego przez Yoona było zgodne z prawem i nie oznaczało powstania.
Prokuratorzy argumentowali, że wniosek powinien zostać oddalony, twierdząc, że akt oskarżenia został złożony w okresie zatrzymania Yoona. Zwracali uwagę na ryzyko matactwa przez urzędującego prezydenta.
Sąd nakazał obu stronom przedstawienie dalszych opinii, jeśli uznają to za wskazane, w ciągu następnych 10 dni. Yoon nie złożył oświadczenia w sądzie, jak początkowo oczekiwano.
Około 500 zwolenników prezydenta, poddanego już procedurze usunięcia z urzędu, zorganizowało wiec pod gmachem sądu, domagając się jego uwolnienia. Policja zmobilizowała około 3,2 tys. funkcjonariuszy wokół sądu w celu kontroli tłumu, instalując bariery i ustawiając policyjne autobusy, aby utrzymać porządek.
Yoon Suk-yeol ogłosił 3 grudnia około godziny 23 czasu lokalnego stan wojenny. Oskarżył opozycję o sympatyzowanie z Koreą Północną i „paraliżowanie rządu poprzez działania antypaństwowe”. Chodziło mu prawdopodobnie o liczne wnioski o impeachment państwowych urzędników oraz problemy z procedowaniem projektu budżetu.
Szef sztabu armii, generał Park An-Su, który został mianowany zwierzchnikiem Dowództwa Stanu Wojennego, ogłosił dekret zakazujący działalności politycznej Zgromadzenia Narodowego, południowokoreańskiego parlamentu, rad lokalnych, partii i stowarzyszeń politycznych. Wszystkie media i publikacje zostały objęte kontrolą Dowództwa Stanu Wojennego. Zakazano manifestacji, protestów.o
Przybycie do parlamentu oddziału wojskowego nie zapobiegło zebraniu się jego członków. Wszyscy obecni parlamentarzyści w liczbie 190 spośród 300-osobowego zgromadzenia zagłosowali za zniesieniem stanu wojennego, wśród nich przedstawiciele rządzącej Partii Władzy Ludowej. Po głosowaniu żołnierze opuścili izbę. Zgodnie z konstytucją Republiki Korei zobowiązało to jej prezydenta do odwołania swojej decyzji. Ten ugiął się przed wolą parlamentu.
en.yna.co.kr/kresy.pl






























