Szefowa dyplomacji UE, Kaja Kallas, nazwała wybory prezydenckie na Białorusi obrazą demokracji i nie uznała legitymacji Aleksandra Łukaszenki.
Jak napisała w sobotę na portalu społecznościowym X Kaja Kallas, szefowa unijnej dyplomacji, nazwała wybory prezydenckie na Białorusi obrazą demokracji i nie uznała legitymacji Aleksandra Łukaszenki.
Według Kallas Łukaszenko “jutro sam się wyniesie w kolejnych sfałszowanych wyborach”.
Nazwała wybory na Białorusi jawnym atakiem na demokrację. “Łukaszenko nie ma żadnej legitymacji” – stwierdziła Kallas.
Lukashenko has clung to power for 30 years.
Tomorrow, he’ll reappoint himself in yet another sham election.
This is a blatant affront to democracy.
Lukashenko doesn’t have any legitimacy.
— Kaja Kallas (@kajakallas) January 25, 2025
Niedziela jest głównym dniem głosowania w wyborach prezydenta Białorusi. Inaczej niż w przeszłości, Centralna Komisja Wyborcza kraju nie zdecydowała się na danie możliwości głosowania za granicą.
Przeciwnicy Aleksandra Łukaszenki nazwali już dzisiejsze procedury “wyborami bez wyboru”. Oprócz rządzącego Białorusią od 31 lat prezydenta, w wyborach biorą udział formalny przywódca Komunistycznej Partii Białorusi, Siergiej Syrankow, Oleg Gajdukiewicz, z Liberalno-Demokratycznej Partii Białorusi, Aleksandr Chiżniak z Republikańskiej Partii Pracy i Sprawiedliwości oraz Anna Konopacka, dawna opozycjonistka, która teraz prezentuje lojalność wobec systemu.
Zwolennicy opozycji żadnego z tych kandydatów nie uważają za alternatywę dla Łukaszenki a wynik mają za z góry przesądzony. Jak wynika z materiału opozycyjnego portalu emigracyjnego Zierkało w zwycięstwo nie wierzą też biorący w nich udział komuniści, a ich kandydat publicznie poparł urzędującego prezydenta.
Centralna Komisja Wyborcza, inaczej niż w czasie poprzednich wyborów nie zdecydowała się na otwarcie komisji wyborczych poza granicami kraju. Jedyną możliwością dla emigrantów, by zagłosować, jest przyjazd na Białoruś i wrzucenie karty wyborczej w jednym z sześciu przygotowanych specjalnie dla diaspory lokali. Biorąc pod uwagę opozycyjne nastawienie wielu emigrantów, nie należy się spodziewać masowego korzystania z tej możliwości.
Białoruska CKW podała przed południem czasu miejscowego, że jak do tej pory zagłosowało 61 emigrantów, jak przytoczyła państwowa agencja informacyjna BelTa.
Niedziela to główny dzień głosowania, ale przedterminowo trwało już ono od wtorku. Według oficjalnych danych jeszcze przed niedzielą głosy miałoby oddać już 41,81 proc. To poziom podobny do ustanowionego w czasie ubiegłorocznych wyborach parlamentarnych, kiedy to przedterminowo zagłosować miało 41,71 proc. uprawnionych, czyli więcej niż w sam główny dzień wyborów.
Skupiona wokół bazującej w Wilnie Swietłany Tichanowskiej białoruska opozycja już wcześniej ogłosiła, że wybory nie mają realnie pluralistycznego charakteru, z racji tego ich wyniki to polityczna fikcja.
Kresy.pl





























