UNA-UNSO kontra Grunwald

Kiedy Polacy popijali wódeczkę, Ukraińcy byli wykorzystywani jako mięso armatnie – przez tą nową wersję bitwy pod Grunwaldem, w Drohobyczu nie może stanąć pomnik upamiętniający to wydarzenie.A szkoda, bo Drohobycz odegrał szczególną rolę w walce z Krzyżakami. Pułki Rusinów były formowane właśnie w Drohobyczu i były opłacane rupnikami tego miasta.

Do starej wersji pomnika, który stał w naszym mieście od 1910 r., dodaliśmy dwa nagie miecze i tarczę Jana Mędrzyka z Drohobycza, który ponoć odbierał miecze– mówi Adam Aurzecki, prezes Towarzystwo Kultury Polskiej i Ziemi Lwowskiej w Drohobyczu – Stawiamy pomnik w tym samym miejscu, gdzie stał jeszcze przed wojną. Tylko, że, aby postawić pomnik trzeba było ściąć trzy drzewa, a no to już jest potrzebne zezwolenie, ponieważ drzewa znajdują się w XVIII-wiecznym parku, który jest pod ochroną. Zezwolenie otrzymałem, zorganizowałem rozpoczęcie prac, przyjechał samochód i…

I tu wkracza polityka.

Jak wszyscy wiemy w październiku odbędą się wybory do władz lokalnych. Obecny burmistrz Drohobycza wywodzi się z partii UNA-UNSO, poprzedni również. Obaj chcą wygrać w tym roku. Co trzeba zrobić, by pokonać przeciwnika z tego samego ugrupowania? Stanąć w opozycji do jego działań. W tym wypadku przejawia się to poparciem burmistrza Mykoły Huka dla pomnika bitwy pod Grunwaldem i całkowitą jego negacją ze strony Myrosława Hłubisza, pierwszego mera Drohobycza już za niepodległej Ukrainy.

Początkowo otwarcie miało przypaść na 15 lipca, nie udało się. Chcieliśmy w trybie przyspieszonym rozpocząć prace, by wyrobić się z otwarciem na 24 sierpnia, znowu nie udało się. Tym razem już nie ze względu na brak zezwolenia, ale dlatego że partia „Swoboda”, „Za Ukrainę’ i UNA-UNSO na czele z Hłubiszem strajkami nie dopuścili do rozpoczęcia prac– opowiada Aurzecki – Gdy przyszliśmy na rozmowy do siedziby UNA-UNSO usłyszeliśmy kompletnie wypaczoną wersję bitwy pod Grunwaldem, następnie, że nie może być mowy o stawianiu polskich pomników na Ukrainie, że nie dają im postawić ich krzyża w Przemyślu, że ukraińskie cmentarze są tam zaniedbane. W końcu powiedziano nam, że w tej sprawie musi się odbyć referendum. Kiedy w Drohobyczu stawiano pomnik Stepana Bandery nikt nie pytał o zdanie ani Polaków, ani Rosjan, ani Żydów.

Prace wstrzymano, o sprawie zrobiło się głośno, zjawili się dziennikarze z 12 kanału.

To było tydzień przed planowanym odsłonięciem, przyjeżdżam na miejsce, gdzie zebrała się 20-30 osobowa grupka przeciwników– mówi mi Adam Aurzecki – Widzę antypolskie transparenty, słyszę antypolskie hasła: „Nie wywołujcie wilka z lasu, bo wezmę swój pistolet i wszystkich was Polaków – Lachów wystrzelam”, „Trzeba wysadzić kościół razem ze wszystkimi Polakami, aby się z niego lacka krew wylała”. Pod koniec zarzucono mi, że jestem niebezpiecznym elementem dla Ukraińców i trzeba mnie wysiedlić mnie nie za San, ale za Wisłę, bo do Wisły są ich tereny i oni je odbiorą. Wtedy nie wytrzymałem i poszedłem zgłosić sprawę do prokuratury. Okazało się, że w prokuraturze już jest złożona skarga na mnie.

Jest potrzebne kolejne zezwolenie. Tym razem na przeprowadzenie prac ziemnych, wydaje to specjalna komisja we Lwowie. Zezwolenie nie stanowi problemu, problem stanowią uciekający czas i pieniądze.

Tak czy inaczej złożyłem sprawę do prokuratury. Traktor kosztuje, pracownicy również, a oni mi to wszystko blokują. Niech mi przynajmniej kompensują finansowe straty– skarży się Aurzecki – Zbieram teraz kolejną dokumentację i mam cichą nadzieję, że na dzień Miasta Drohobycza, 21 września, uda się odsłonić pomnik upamiętniający wydarzenie, które do tej pory łączyło nasze narody.

Narody same z siebie się nie dzielą, do tego potrzebna jest zawsze siła sprawcza. Tym razem w postaci 20-osobowej grupy.

W następnym numerze „Kuriera Galicyjskiego” ukażą się rozmowy z przedstawicielami władz Drohobycza.

Konsulat Generalny RP we Lwowie wystąpił do władz obwodu lwowskiego z protestem przeciwko lżeniu przedstawicieli przedstawicieli polskiej mniejszości narodowej w Drohobyczu oraz z żądaniem zapewnienia bezpieczeństwa osobom pracującym przy budowie pomnika.

Pomnik powstaje ze środków budżetowych państwa polskiego, głównie MKiDN.

Joanna Demcio

Źródło: Kurier Galicyjski, nr 16 (116), 31 sierpnia – 17 września 2010 r.

3 odpowiedzi

Zostaw odpowiedź

Chcesz przyłączyć się do dyskusji?
Nie krępuj się!

Dodaj komentarz

  1. hetmanski :

    No i cóz na takie diktum powie Pan tutejszy orędownik współpracy. ……….Nie wywołujcie wilka z lasu, bo wezmę swój pistolet i wszystkich was Polaków – Lachów wystrzelam”, „Trzeba wysadzić kościół razem ze wszystkimi Polakami, aby się z niego lacka krew wylała”. Pod koniec zarzucono mi, że jestem niebezpiecznym elementem dla Ukraińców i trzeba mnie wysiedlić mnie nie za San, ale za Wisłę, bo do Wisły są ich tereny i oni je odbiorą.