„Karanie potencjalnej ofiary zamiast powstrzymania sprawców” – w takich kategoriach lubelska mutacja „Gazety Wyborczej” przedstawia decyzję polskich władz o nie wpuszczeniu do kraju ukraińskiego zespołu Ot Vinta, którego muzycy gloryfikują OUN-UPA.

Publicystka lubelskiej „Wyborczej” Małgorzata Bielecka-Hołda twierdzi, że podstawą proetstu stowarzyszenia kibiców Polonii Przemyślprzeciw pierwotnemu planowi koncertu Ot Vinta w tym mieście było jedno zdjęcie wokalisty na tle pomnika Stepana Bandery. Nie jest to prawdą bowiem muzycy dawali inne przykłady zaangażowania ideologicznego, biorąc udział w marszu rowegowym imienia ideologa OUN-UPA czy publikując gloryfikujące tę formację grafiki autorstwa wokalisty Ot Vinta. Autorka krytykuje także kibiców Polonii oraz przemyską Młodzież Wszechpolską, oskarżając ich o atak na „uczestników ukraińskiej procesji idącej z katedry na cmentarz Pikulicach”. Ani słowa o tym, że przedstawiciele mniejszości ukraińskiej „pielgrzymowali” do znajdujących się na tym cmentarzu mogił członków UPA, antypolskich okrzykach padających z „procesji”oraz fakcie, że eskalację wywołały motywy w czerwono-czarnych barwach OUN-UPA na ubraniu jednego z maszerujących.

Pisząc o wcześniejszych koncertach Ot Vinta w Polsce publicystka twierdzi, że „nigdy nie zdarzyło się nic, co usprawiedliwiałoby jego niewpuszczenie do Polski”. Oczekuje wyjaśnienia „prawdziwych motywów decyzji” ministra spraw wewnętrznych i administracji. Za niezrozumiałe uznaje, że minister „przestraszył się „gloryfikacji OUN-UPA” i nie wpuścił do Polski „obywateli zaprzyjaźnionego państwa”. Pisze także – „Może wreszcie pan minister zląkł się, że obecność Ukraińców sprowokuje nacjonalistów i kiboli? Jednak jeśli tak, minister uważa za słuszne karanie potencjalnej ofiary zamiast powstrzymania sprawców”.

ZOBACZ TAKŻE: Dr Cezary Mech dla Kresów.pl: Ukraińcy obniżają Polakom wynagrodzenia i zmuszają ich do emigracji

„Tak być nie może” – bo jak twierdzi Bielecka-Hołda – „Lublin związany jest z Ukrainą silnymi więzami”. Jak twierdzi „ukraińscy robotnicy są nierzadko ostatnią deską ratunku dla firm budowlanych, dzięki ukraińskim studentom lubelskie uczelnie w mniejszym stopniu odczuwają konsekwencje niżu demograficznego”, cieszy się, że z „ukraińskich doktorantów i pracowników naukowych” na lubelskich uczelniach. W tym kontekście uznaje, że „byłoby najgorszą rzeczą, gdyby to narodowcy i kibole nadawali ton publicznym wydarzeniom, żeby życie społeczne w Polsce miało się toczyć pod dyktando agresywnych nacjonalistów”. Najwyraźniej za takowych nie uznaje gloryfikatorów przywódców i tradycji OUN-UPA.

lublin.wyborcza.pl/kresy.pl

Czytaj kolejny artykuł
2 odpowiedzi

Zostaw odpowiedź

Chcesz przyłączyć się do dyskusji?
Nie krępuj się!

Dodaj komentarz