Po wywiadzie z Wiktorem Juszczenką dziennikarz le Figaro, Pierre Rousselin, próbuje wyjaśnić nieufność w stosunku do Rosji ze strony prezydenta Ukrainy. To nie tylko próba otrucia, ale Wielki Głód, który dotknął rodzinę Juszczenki.
Na geopolitycznym blogu le Figaro Pierre Rousselin tłumaczy najpierw, że szanse Juszczenki – bohatera „pomarańczowej rewolucji” – na zwycięstwo w wyborach, które mają się odbyć 17 stycznia, są znikome. W sondażach prowadzą premier Julia Tymoszenko, z którą Juszczenko prowadzi otwartą wojnę oraz prorosyjski kandydat partii regionów, Wiktor Janukowicz.
Oprócz pytań zadanych w wywiadzie dla „le Figaro” dziennikarz zapytał Juszczenkę, które z wydarzeń z jego życia spowodowały, że przybrał tak nieufną pozycję w stosunku do Rosji. Przecież nie pochodzi on ze wschodniej, lecz z północnej części Ukrainy. Okazuje się, że oprócz powszechnie znanego, choć poddawanego przez niektórych w wątpliwość otrucia Juszczenki w przeddzień „pomarańczowej rewolucji” jego postawę wobec Rosji kształtowało jego dzieciństwo oraz wspomnienie wywołanego przez Rosję Radziecką Wielkiego Głodu z lat 1932-1933, który dotknął jego rodzinę.
Prezydent Juszczenko uczynił z tych wspomnień temat osobistej kampanii. Pomnik upamiętniający ofiary (których liczba wyniosła wg Juszczenki było 10 milionów) tego, co Ukraińcy nazywają „Holodomorem” czyli „mordowaniem za pomocą głodu”, został postawiony dwa lata temu. Oto, co powiedział Juszczenko:
„Był to akt mający za zadanie eksterminację za pomocą głodu, zasługujący na miano ludobójstwa zgodnie z rezolucją ONZ z 1948 r. Odnotowano cztery następujące po sobie klęski głodu. Nie można było opuszczać administracyjnych granic Ukrainy. Wieśniacy musieli oddawać swoje zbiory bolszewikom. Ci, którzy się wyłamywali, byli zsyłani na Syberię. Mój dziadek zmarł z głodu. Matka opowiadała mi historie o rodzinach, w których zjadano swoje dzieci aby przetrwać. Są to najczarniejsze karty w historii Ukrainy oraz Europy. Szkoda, że Europejczycy nie mają wystarczającej wiedzy na temat tej tragedii i uważają, że problem ich nie dotyczy”.
Juszczenko zaznaczył, że wielu ukraińskich polityków przemilcza ten temat, ponieważ boją się, że komuś nie spodobają się ich wypowiedzi. „Nie oskarżamy dzisiejszej Rosji, lecz komunistyczny reżim stalinowski – tłumaczył. – Związek Radziecki się rozpadł, a niektórzy wciąż boją się mówić prawdę”.
Marcin Schabowski/lefigaro.fr/Kresy.pl





























