Mam obawy, czy nasze zasoby kadrowe okażą się wystarczające, aby w 100 proc. sięgnąć po unijne pieniądze przeznaczone dla Sił Zbrojnych RP – podkreśla szef Agencji Uzbrojenia gen. bryg. Artur Kuptel.
We wtorkowym materiale „Polski Zbrojnej” przedstawiono rozmowę poświęconą systemowi zakupu sprzętu wojskowego w Polsce, w której udział wziął m.in. generał Kuptel. Zwrócił on uwagę na złożoność mechanizmów, w jakich funkcjonuje Agencja.
„Obszar, w którym przychodzi działać naszym żołnierzom, pracownikom, ekspertom, jest niezwykle skomplikowany. Wszystkie bowiem kwestie polityczne, ekonomiczne, finansowe związane z zamawianiem sprzętu skupiają się w Agencji Uzbrojenia jak w soczewce, ale nie na wszystkie mamy wpływ! Trzeba pamiętać o roli polityki i polityków w tym bardzo skomplikowanym świecie zakupowym. Można sparafrazować w tym miejscu słowa Carla von Clausewitza […], że pozyskiwanie sprzętu wojskowego jest kontynuacją polityki, ale innymi środkami” – zaznaczył.
Pojawiło się pytanie, czy Agencja dysponuje wystarczającym zapleczem kadrowym, by skutecznie realizować swoje obowiązki. Kuptel nie krył, że liczba zatrudnionych nie odpowiada skali realizowanych zadań: „Niewątpliwie liczba naszego personelu jest niewspółmiernie mała, jeśli spojrzeć na realizowane zadania. W krótkim czasie, od 2022 roku, liczba projektów i poziom finansowania zadań wykonywanych w Agencji Uzbrojenia się zwielokrotniły, a liczba personelu pozostaje nadal na bardzo podobnym poziomie – to około 500 osób. A gdyby wliczyć kluczowe dla jej działalności rejonowe przedstawicielstwa wojskowe – których zasoby chcieliśmy w większym stopniu zintegrować ze strukturą AU, aby osiągnąć efekt synergii – liczba ta by się podwoiła. Obecnie jednak takie rozwiązanie stanęło pod znakiem zapytania”.
Dla porównania podał, że odpowiednie instytucje za granicą działają na znacznie większą skalę. We Francji, w strukturach Direction Générale de l’Armement (DGA), pracuje kilkanaście tysięcy osób. W Szwecji Försvarets Materielverk (FMV) zatrudnia ok. 3,5 tys. specjalistów, a w Korei Południowej czy Turcji instytucje odpowiedzialne za zakupy wojskowe liczą po kilka tysięcy pracowników.
Zobacz: Radary Pasywnej Lokacji dla Wojska Polskiego. Dostawy w latach 2030–2038
Generał przypomniał również, że od początku swojej kadencji w 2022 roku wdrożył w Agencji tzw. tryb projektowy. „Kiedy rozpocząłem kierowanie Agencją w 2022 roku, wdrożyliśmy, pomimo struktury hierarchicznej, przy realizacji wybranych zadań tzw. tryb projektowy. Przyjęliśmy wówczas, że przy dobrze zarządzanych programach pracuje od trzech do pięciu ekspertów, do których mogą dołączyć kolejni, gdy zajdzie taka potrzeba. W tej chwili Agencja zarządza ponad czterystoma projektami o łącznej wartości około 560 mld złotych” – wyjaśnił.
Zwrócił uwagę, że przy tak ogromnej liczbie programów i ograniczonej liczbie pracowników, prace muszą być realizowane pojedynczo, co znacząco wydłuża cały proces. „Nasze zespoły, choć nieliczne pod względem osobowym, realizują wiele programów na zasadzie »case by case«, czyli sprawa za sprawą. To mocno wydłuża czas postępowań, co z kolei może mieć kolosalne znaczenie przy finansowaniu projektów zbrojeniowych ze źródeł unijnych. Rodzi się pytanie, ile będziemy w stanie tych środków wykorzystać. To będzie zależeć oczywiście od tego, jak zostaną przygotowane projekty i ile ich będzie. Niemniej jednak mam obawy, czy nasze zasoby kadrowe okażą się wystarczające, aby w 100 procentach sięgnąć po unijne pieniądze przeznaczone dla Sił Zbrojnych RP” – podkreślił Kuptel.
Przeczytaj: Kosiniak-Kamysz: Polska wnioskuje do KE o 45 mld euro w ramach programu SAFE
polska-zbrojna.pl / Kresy.pl
































