Z książki „Resortowe dzieci” Kani, Targalskiego i Marosza możemy dowiedzieć się, że Krystyna Kurczab-Redlich – członek Stowarzyszenia Dziennikarzy Polskich, wg. akt IPN, była zarejestrowana jako tajny współpracownik.
Sprawę w Radiu WNET komentowała Joanna Lichocka, zastępca redaktora naczelnego „Gazety Polskiej Codziennie” i członek zarządu warszawskiego oddziału SDP.
– Dla mnie ostatnio mocną informacją było to, że we władzach warszawskiego SDP jest osoba zarejestrowana jako kontakt SB.Mowa tu o Krystynie Kurczab-Redlich, która jest członkiem sądu koleżeńskiego. Myślę, że ta sprawa jak najszybciej powinna stanąć na zarządzie warszawskiego SDP. Ta sytuacja może narazić na szwank dobre imię stowarzyszenia. Na razie jednak szef naszego odziału SDP – Pan Cydejko – nie odpowiedział– mówiła Joanna Lichocka.
Co na razie wynika z akt Instytutu Pamięci Narodowej?
Dokumenty wskazują, że do współpracy ze Służbą Bezpieczeństwa Kurczab-Redlich została pozyskana w roku 1978, a z wywiadem PRL – w grudniu 1982 r. Kolejna rejestracja nastąpiła 13 grudnia 1984 r. Krystyna Kurczab pracowała wówczas w biurze rzecznika prasowego Ministerstwa Oświaty i Wychowania.
W książce cytowane są także raporty oficera, który pisał o „Violetcie”.
– To wszystko niestety oznacza, że Violetta donosiła na działaczy opozycji, m.in. na Stefana Bratkowskiego. Myślę, że dla nich jest to informacja wstrząsająca, chociaż może się mylę. GPC próbowała się czegoś więcej dowiedzieć na ten temat. Zadzwoniliśmy do Kurczab-Redlich jednak ona stwierdziła, że autor książki jest debilem, a ten tekst to stek bzdur. Jednak te emocje są zrozumiałe.Ujawnienie takich raportów jest bardzo kompromitujące i powinno być zakończone wykluczeniem z SDP– przekonywała dziennikarka “Gazty Polskiej”.
Radio Wnet/KRESY.PL





























