Podczas obchodów we Lwowie 150-lecia urodzin współtwórcy polskiej bankowości spółdzielczej Franciszka Stefczyka list z prośbą o wszczęcie procesu jego beatyfikacji przekazała arcybiskupowi lwowskiemu Mieczysławowi Mokrzyckiemu Rada Naukowa Spółdzielczego Instytutu Naukowego z Polski.
2 grudnia w hotelu „Leopolis” odbyło się uroczyste posiedzenie Rady Naukowej Instytutu, na które został zaproszony też metropolita lwowski. O tym, że Stefczyk opierał swoją działalność dla dobra wspólnego na zasadach chrześcijańskich mówił – w świetle odnalezionych dokumentów – Marcin Konik-Korn, wicedyrektor Wydawnictwa Benedyktynów TYNIEC z Krakowa. Prelegent poinformował, że zebrano już dokumenty i korespondencję Stefczyka.
Kim był Franciszek Stefczyk?
„Miejscowy pieniądz, do miejscowej spółdzielni, na miejscowe potrzeby” – przypomniano hasło z czasów przedwojennych. Z udostępnionej „Kurierowi Galicyjskiemu” przez organizatorów obchodów jubileuszu sylwetki dowiadujemy się, że dr Franciszek Stefczyk był wielki patriotą i przyjacielem ludu wiejskiego. Urodzony 2 grudnia 1861 roku w Krakowie, już na ławie szkolnej zaprzysięga w kościele służyć przez całe życie Polsce. I słowa dotrzymuje. Pracuje dla ludu i wśród ludu. Osiedla się na wsi, w Czernichowie, pod Krakowem, jako nauczyciel Szkoły Rolnej. Bierze czynny udział w pracy oświatowej Kółek Rolniczych, wygłasza pogadanki, poucza, niesie światło pod strzechy, ale i sam się przy tym uczy. Poznaje mianowicie niedolę i potrzebę ludu wiejskiego, przekonuje się naocznie, że rolnik, uginając się pod ciężarem lichwiarskich procentów, dochodzących średnio do 150% rocznie, zmuszony jest opuszczać rodzinne strony i wędrować „za chlebem” w dalekie kraje. Stefczyk postanawia złu zaradzić i lichwę wytępić. Zakłada w roku 1890 pierwszą w Małopolsce Spółdzielnię (Kasę) Oszczędnościowo-Pożyczkową w Czernichowie (typu Raiffeisena). Sam układa statut tej Kasy, pełni kolejno obowiązki rachmistrza, przewodniczącego Zarządu i przewodniczącego Rady Nadzorczej. Byt Kasy opiera na samopomocy i solidarności członków, fundusze obrotowe zaś zdobywa na miejscu w postaci udziałów i wkładów. I oto po 10 latach Kasa całkowicie wytępia lichwę ze wsi, wydając członkom pożyczek w kwocie 179.521 koron, mając własnego funduszu zasobowego 12.342 korony i 204.146 wkładów oszczędnościowych. Członkowie w 1900 roku, płacą 6% od pożyczek i otrzymują 4,5 %.
Tak to Stefczyk dał przykład rolnikom, jak mają sami sobie radzić w potrzebie; jak osiągnąć lepszy byt.
W 1890 roku dzięki Stefczykowi powstaje we Lwowie Związek Rewizyjny Spółdzielni pod nazwą: Krajowy Patronat Spółdzielni Rolniczych. Jako dyrektor Patronatu pokrywa Stefczyk całą Galicję gęstą siecią Kas. Rolnik tamtejszy zostaje uwolniony ze szpon lichwiarzy. Stefczyk uczy przy tym lud wiejski oszczędności.
Dzieło SKOK jest żywe
SKOK Stefczyka, wpisując się w ponad stuletnią historię kas oszczędnościowo-pożyczkowych, wypełnia misję wspierania lokalnych społeczności – podkreślano podczas posiedzenia Rady Naukowej Instytutu. Dzięki zmianom ustrojowym w Polsce po 1989 roku możliwy stał się powrót do idei samopomocy finansowej i uruchomienia instytucji oszczędnościowo-kredytowych. Tak w 1993 roku w Gdyni powstał SKOK im. Franciszka Stefczyka. W pierwszym okresie swojej działalności Kasa ta miała charakter branżowy – kierowała usługi głównie dla pracowników przedsiębiorstw morskich wybrzeża gdańskiego. Po 15 latach działalności SKOK Stefczyka stała się największą w Polsce spółdzielczą kasą oszczędnościowo-kredytową – poprzez sieć 270 oddziałów oraz Internet z usług Kasy korzysta ponad pół miliona osób.
Zdaniem inicjatorów beatyfikacji Franciszka Stefczyka, jest on postacią nie tylko historyczną, ale także niezmiernie żywą, ważną w chwili obecnej. Zaznaczono, że spółdzielcza Kasa im. Franciszka Stefczyka liczy 750 tys. członków. Jest to największa spółdzielnia w Europie pod względem liczby członków. To doświadczenie zainteresowało też działaczy Ukraińskiej Parafialnej Spółki Kredytowej „Anisja” we Lwowie. Powstała już grupa inicjatywna powołania Kasy Stefczyka na Ukrainie.
Na drodze do beatyfikacji
Po otrzymaniu listu, podpisanego przez wszystkich obecnych członków Rady Naukowej Spółdzielczego Instytutu Naukowego, arcybiskup Mieczysław Mokrzycki dał wyraz radości z propozycji rozpoczęcia procesu beatyfikacyjnego Franciszka Stefczyka. Zapowiedział jednak, że nie można go rozpocząć od razu, gdyż najpierw trzeba uzyskać zgodę Kongregacji ds. Kanonizacyjnych w Rzymie. Możliwe byłoby rozpoczęcie procesu „w następnym roku”, razem z planowanym procesem beatyfikacyjnym bp. Rafała Kiernickiego, w 100. rocznicę jego urodzin.
„Ojciec Święty Jan Paweł II uczył nas tego, żebyśmy dawali dzisiejszemu światu wzorce ludzi, którzy wskazywali na Chrystusa poprzez swoje życie, swoje powołanie nie tylko w kapłaństwie czy w życiu konsekrowanym, ale także jako osoby świeckie. Stąd tyle było beatyfikacji, tyle kanonizacji za jego pontyfikatu. I byłaby to wielka radość, gdyby nam się udało te dwa procesy przeprowadzić” – zaznaczył abp Mokrzycki. Jednocześnie zasugerował, aby postulatorem procesu został Marcin Konik-Korn, o ile „jego szefowie się zgodzą”.
Arcybiskup lwowski przypomniał, że Kościół rzymskokatolicki na Ukrainie ma już dwóch świętych: Józefa Bilczewskiego i Józefa Gorazdowskiego, a także błogosławioną: s. Martę Wiecką, szarytkę, „która oddała życie za drugiego człowieka w szpitalu w Śniatyniu”.
Delegacja polskich spółdzielców-bankowców 3 grudnia odwiedziła odnowiony grób Stefczyka na Cmentarzu Łyczakowskim, a w niedzielę, 4 grudnia, uczestniczyła we Mszy św. w lwowskiej katedrze.
Konstanty Czawaga
Źródło: Kurier Galicyjski nr 23-24 (147-148) z 16 grudnia 2011 – 12 stycznia 2012 r.




























