Amerykańskie bombowce B-52H Stratofortress wykonały długodystansowy przelot nad Morzem Karaibskim w ramach operacji Southern Spear. Lot połączono z treningiem mobilności i współdziałaniem z myśliwcami USA.
W ramach operacji Southern Spear, 24 listopada bieżącego roku amerykańskie siły powietrzne przeprowadziły demonstrację możliwości bombową z użyciem bombowców strategicznych B-52H Stratofortress nad Morzem Karaibskim. Jak poinformowało dowództwo U.S. Air Forces Southern, maszyny wystartowały z bazy Minot Air Force Base i wykonały lot długiego zasięgu, integrując się z samolotami myśliwskimi oraz szkoląc w zakresie szybkiej mobilności.
Dowództwo wskazało, że misja stanowi część działań mających na celu wzmacnianie „bezpieczeństwa i stabilności w regionie półkuli zachodniej”. Demonstracja możliwości bombowych jest elementem szerszej obecności militarnej Stanów Zjednoczonych w rejonie Karaibów, skupionej na przeciwdziałaniu aktywności transnarodowych grup przestępczych operujących w pobliżu granic USA.
Według Associated Press, w ostatnich tygodniach Waszyngton rozmieścił w regionie znaczące siły morskie i lotnicze. W skład zgrupowania wchodzi m.in. najnowocześniejszy lotniskowiec amerykańskiej marynarki oraz okręty uczestniczące wcześniej w działaniach przeciwko jednostkom podejrzanym o przemyt narkotyków. AP podała, że przewodniczący Kolegium Połączonych Szefów Sztabów, gen. Dan Caine, rozpoczął wizytę wśród żołnierzy stacjonujących w Portoryko oraz na pokładzie jednego z okrętów operujących w regionie.
Wizycie towarzyszy starszy podoficer doradczy Kolegium Połączonych Szefów Sztabów, David L. Isom. Jego biuro przekazało, że celem podróży jest „spotkanie z żołnierzami i podziękowanie im za wyjątkowe wsparcie dla misji regionalnych”.
To druga wizyta gen. Caine’a w rejonie Karaibów od początku zwiększonej aktywności militarnej USA. Wcześniej, we wrześniu, Caine odwiedził Portoryko razem z sekretarzem obrony Pete’em Hegsethem, krótko po przybyciu kilku setek amerykańskich marines na pokładach okrętów przeznaczonych – jak informowano – do planowanego ćwiczenia.
Podczas tamtej wizyty sekretarz obrony podkreślał znaczenie obecności sił piechoty morskiej w regionie, mówiąc, że marines działający w rejonie Karaibów znajdują się „na pierwszej linii obrony terytorium Stanów Zjednoczonych”.
W środę prezydent Dominikany Luis Abinader i sekretarz wojny USA Pete Hegseth ogłosili zawarcie porozumienia w sprawie tymczasowego użytkowania dwóch dominikańskich lotnisk przez siły zbrojne Waszyngtonu. Decyzja ta zapadła w momencie, gdy Stany Zjednoczone prowadzą operacje niszczenia łodzi na Morzu Karaibskim, na którym położona jest Dominikana, które identyfikują, jako używane przez przemytników narkotyków. Prezydent USA Donald Trump uważa ich w dodatku za powiązanych z władzami Wenezueli. Od tygodni jego administracja wywiera presję na kraj znany z antagonizmu z USA. Trump zezwolił już na opercje specjalne CIA na wenezuelskim terytorium.
I to właśnie wenezuelska telewizja TeleSUR poinformowała w czwartek o umowie między USA i Dominikaną. Hegseth podziękował rządowi wyspiarskiego państwa za współracę i określił Dominikanę mianem „regionalnego lidera” w walce z narkotykami.
„Amerykańskie działania to «jedyny język» zrozumiały dla handlarzy narkotyków i organizacji terrorystycznych” – powiedział sekretarz wojny, podkreślając, że „prezydent Trump wierzy w te sojusze i je wzmacnia”.
Kresy.pl/Defence-Blog/AP































