Choć data kolejnych wyborów prezydenckich na Białorusi nie została jeszcze ostatecznie ustalona (jako możliwy termin wymienia się 6 lutego 2011 r.), prezydent Białorusi Aleksander Łukaszenko podczas wizyty w obwodzie homelskim oznajmił, że czeka go ‘bardzo trudna kampania’, gdyż “niektórzy ludzie na Wschodzie i Zachodzie, nie lubią urzędującego prezydenta”. Dodał również – “Mam dosyć tej pracy”.
Według samego Łukaszenki, jest on “zmęczony”, choć to zmęczenie nie osłabiło jego poglądów lub gotowości, aby podjąć wstępne kroki do jeszcze jednego “eleganckiego zwycięstwa”. Pierwsze miesiące 2010 roku były powrotem do działań represyjnych, które ostatnio obserwowaliśmy w 2006 roku.
Niedawna decyzja dotycząca udzielenia schronienia na Białorusi obalonemu prezydentowi Kirgistanu, Kurmanbekowi Bakijewowi wraz z członkami jego rodziny, była starannie przemyślana. Łukaszenko nie tylko pojawia się z nim publicznie, ale również sprzyja kandydaturze Bakijewa w następnych wyborach w Kirgistanie. Postępując w ten sposób, Łukaszenko zdaje się brać pod uwagę dwa ważne czynniki.
Rosja wspiera żądania dotyczące ekstradycji Bakijewa wynikające z roli, jaką odegrał w wydarzeniach sprzed miesiąca. W Biszkeku zginęły wówczas dziesiątki ludzi. Po drugie, Łukaszenko może tak postępować z przyczyn osobistych. Każdy potencjalny dyktator obawia się zamachu stanu i konieczności wygnania. Paradoksalne jest to, że Bakijew doszedł początkowo do władzy na skutek kolorowej rewolucji, jakiej w 2006 roku obawiał się na Białorusi Łukaszenko.
Zagraniczne wydarzenia stwarzają również pewne zagrożenia. Sukces Wiktora Janukowycza w lutowych wyborach prezydenckich na Ukrainie i wynikające z tego porzucenie polityki anty-moskiewskiej, jaka była prowadzona przez jego poprzednika Wiktora Juszczenkę, powodują wyodrębnienie Łukaszenki, jako przeciwnika polityki Rosji. Podczas gdy uwaga Rosji skupiała się na Ukrainie, Łukaszenko mógł śmiało ogłosić się dumnym przywódcą niepokornego narodu – przynajmniej w kwestiach takich jak cena gazu i wynik wojny w Gruzji.
Podobnie, tragiczny wypadek samolotu koło Smoleńska, w którym zginął 10 kwietnia polski prezydent Lech Kaczyński i ponad 90 innych osób, zapowiada nowe zbliżenie rosyjsko-polskie, które trudno było przewidzieć, biorąc pod uwagę okazję (obchody 70 rocznicy masakry polskich oficerów przez NKWD w 1940 roku). Łukaszenko ma wieloletni spór z Polską dotyczący traktowania przez władze Związku Polaków na Białorusi, ale pozostał on w dobrych relacjach z niektórymi państwami Unii Europejskiej. Jednakże, jakikolwiek ruch ze strony państwa należącego do Unii, kończący praktyczną izolację Rosji, jaka ma miejsce od sierpnia 2008 roku, byłby zły dla Łukaszenki, ponieważ osłabiłby on jego politykę działania między dwoma wrogimi siłami.
Obserwując sąsiadujące państwa, Łukaszenko może wyciągnąć oczywiste wnioski. Rosja wybrała swojego trzeciego prezydenta w 2008 roku, Ukraina czwartego w lutym. Mołdawia miała oprócz urzędującego przywódcy trzech innych prezydentów. Jednak Łukaszenko pozostaje jedynym prezydentem Białorusi. Oceniając po wyglądzie, szesnaście lat władzy wyraźnie odbiło się na Łukaszence. Zaczął podróżować wraz ze swym nieślubnym synem, Kolą, co prawdopodobnie świadczy o jego potrzebie więzi rodzinnych, które zostały przerwane na skutek długiej separacji z żoną.
Jego polityka zmieniała się, ale zawsze była oparta na “pakcie ze społeczeństwem”, który odzwierciedla jego populizm i formę obywatelskiego nacjonalizmu, powiązanego z brakiem uznania przez ludność narodowości białoruskiej i znajomości języka białoruskiego. Łukaszenko uznaje się za obrońcę tego narodu przed obcymi wrogami oraz za strażnika krajowego pokoju i harmonii. Podkreśla, że jakikolwiek inny przywódca przyniósłby chaos. Choć jego szacunek dla Wielkiej Wojny Ojczyźnianej i dokonań sowieckich może sugerować wspólny front z Moskwą, Łukaszenko jak zwykle wyjaśnił, że weźmie udział w obchodach 9 maja w Mińsku, a nie stolicy Rosji.
Łukaszenko niedawno stworzył swój nowy wizerunek, prywatyzującego kapitalisty. Mimo to, do tej pory prywatyzacja przyniosła korzyści jedynie tym, których obserwatorzy nazywają “nieautentycznymi” i “mętnymi” inwestorami często przejmującymi zbankrutowane przedsiębiorstwa. Demokratyczna kampania wyborcza, jeśli byłaby możliwa, podkreśliłaby zarówno gospodarczy upadek jak i całkowitą zależność od hojności Międzynarodowego Funduszu Walutowego.
Białoruski przywódca może istotnie być zmęczony, ale nie zrezygnuje. Opozycja jest słaba, ale łatwo nie popuści. Łukaszenko rozpoczyna więc swoją czwartą kampanię mając nadzieję, że jego retoryka, prześladowanie przeciwników, jak również ostrożna kontrola wszystkich aspektów kampanii, pomogą mu ją wygrać.
Źródło: The Jamestown Foundation
Tłumaczenie: Kamila Pyrek
