Zaczynając od „Upiora”

Mateusz Matyszkowicz o związkach polityki, ziemi i krwi, oraz o upiorności polskiej polityki.

„Upiór” – ponure i balladowe wprowadzenie w Mickiewiczowe „Dziady” –
to prawdopodobnie najlepszy tekst odnoszący się do trójcy śmierć –
ziemia – polityka. W naszych mało metafizycznych czasach mówi się
najwięcej o tej ostatniej relacji. Związek ziemi i polityki nie budzi
kontrowersji. Jest o wiele bezpieczniejszy niż relacja między choćby
polityką i narodem, między działaniem wspólnoty, a krwią i historią.
Ziemia jest bezpieczniejsza, bo sama z siebie nie mówi, nie obciąża
się jej balastem dawnych i nieaktualnych idei. Można więc rozprawiać o
niej bezpiecznie i – co najważniejsze – opisywać ją z zgodzie z
kanonem współczesnej humanistyki. Stąd właśnie duża popularność w
naszych czasach monografii poświęconych krajobrazowi i jego wpływowi
na polityczną wyobraźnię zamieszkujących go ludów. I na odwrót – z
zapałem opisuje się, w jaki sposób polityczne wyobrażenia
przekształcały krajobraz i jak idee zamieniały się w topografię.
Kiedy jednak mówimy o polskim postrzeganiu związku ziemi i polityki,
od śmierci nie uciekniemy. Być może dlatego, że polską topografię
wyznaczają w dużej mierze cmentarze i to coroczne wielkie
pielgrzymowanie na groby. Rzecz prawie niespotykane gdzie indziej.
Ale to, co uchwytne socjologiczne i co na zewnątrz ujawnia się w
listopadowej łunie, która unosi się nad miastami, ma wymiar o wiele
głębszy, prawie mistyczny i nie sposób oddzielić go od polskiej
polityczności.

+++

Polska polityka jest bowiem upiorna. Kim jest upiór – definiuje sam Mickiewicz:
Na świecie jeszcze, lecz już nie dla świata!
Cóż to za człowiek? – Umarły
Dlaczego upiorna? Choćby dlatego, że ta definicja upiora, trupa
duchowo niepogrzebanego i powracającego, znaku innej rzeczywistości,
która przenika naszą polityczną i historyczną codzienność, doskonale
pasuje do tych wszystkich trumien, przy których odbywają się nasze
dyskusje.
Trup jest w polskiej polityce gościem niechcianym i wypychanym z
salonów. Na nic jednak te wszystkie zaklęcia. On po prostu zawsze
będzie wracał. A zatem zamiast nowoczesnych teorii czas zacząć czytać
Dziady. Od dzisiaj, co tydzień. Póki nie zrozumiemy „Upiora”.

Mateusz Matyszkowicz, filozof, publicysta Teologii Politycznej. Wydał m.in. tłumaczenie traktatu De regno (O Królowaniu) św. Tomasza z Akwinu (OMP 2006) oraz zbiór esejów „Śmierć rycerza na uniwersytecie” (Teologia Polityczna 2010).

Reklama



0 odpowiedzi

Zostaw odpowiedź

Chcesz przyłączyć się do dyskusji?
Nie krępuj się!

Dodaj komentarz