Za co kochamy i szanujemy Wieniawę?

W swoim przemówieniu skierowanym do pracowników ambasady polskiej na Kwirynale generał Wieniawa zażartował: „Ludzi szanuje się za zalety, a kocha za wady. W Warszawie ponoć byłem kochany. Obawiam się, że państwo będziecie mnie już tylko szanowali”.

Powszechnie mało znany pozostaje fakt, że generał Bolesław Wieniawa-Długoszowski przez jeden dzień września 1939 roku pełnił urząd prezydenta RP – głowy polskiego państwa. Ignacy Mościcki przebywający na internowaniu w Rumunii, wyznaczył go 20 września na swojego „następcę na wypadek opróżnienia się urzędu”. Generał swoje obowiązki podjął 26 września w Paryżu. Chociaż najkrócej sprawował swoje funkcje, niewątpliwie posiadał najlepsze do tego kwalifikacje i predyspozycje, spośród wszystkich wcześniejszych i późniejszych prezydentów Rzeczpospolitej. Dzięki swojemu szerokiemu wykształceniu, kulturze osobistej i horyzontom, wspaniałej prezencji i ogładzie, doświadczeniu politycznemu i dyplomatycznemu. Biegle posługiwał się 9 językami obcymi. Można by długo wymieniać… do równie ważnych należy osobista charyzma i urok generała jak i bardzo rzadko spotykane u polityków poczucie humoru.

Kim więc był generał Wieniawa? Zwany „Pierwszym ułanem II Rzeczpospolitej” , pełniący funkcje adiutanta Józefa Piłsudskiego był jedną z najbardziej znanych i lubianych postaci przedwojennej Polski – dziś popadł w smutne i krzywdzące zapomnienie. Należy ponownie przybliżyć tę wspaniałą sylwetkę szerokiemu gronu odbiorców – a we współczesnych czasach zaniku lub wypaczenia i dewaluacji pojęcia „autorytet” , „wzór” czy „idol” należy przedstawić generała szczególnie młodzieży dla której mógłby i powinien być wzorem i autorytetem równie pociągającym jak bohaterowie przygodowych książek Aleksandra Dumasa czy Trylogii, a przy tym reprezentujący wartości i postawę życiową godne najwyższego szacunku.

Generał Bolesław Wieniawa Długoszowski zasłynął jako adiutant Marszałka Piłsudskiego, najsłynniejszy szwoleżer – symbol oficera kawalerii przedwojennego wojska polskiego, oraz mąż stanu i polityk jako ambasador RP w Rzymie. Jednakże to krótkie przedstawienie zawiera tylko niepełny ułamek prawdziwego portretu i osobowości Generała. Jego znajomy z przedwojennej Warszawy i biograf Tadeusz Wittlin przedstawia go w całej pełni w swojej książce ” Szabla i Koń. Gawęda o Wieniawie” jako: ” świetnego żołnierza i zawadiakę, poetę, doktora medycyny, artystę malarza, cygana i romantyka z epoki Młodej Polski, kpiarza, pięknoducha, dyplomatę i donżuana, lecz przede wszystkim nieskazitelnego patriotę.”

Trzeba wiec zrozumieć złożoność i bogactwo tej postaci. Wieniawę słusznie określić można mianem człowieka renesansu. Z wykształcenia doktor medycyny – okulista, z duszy i zamiłowania był artystą – malarzem, poetą, tłumaczem literatury, zwłaszcza twórczości Baudelaire’a i Conrada, współtwórcą pierwszych polskich komedii filmowych ” Ułani, Ułani…”, „Śluby ułańskie”, oraz dziennikarzem – redaktorem Dziennika Polskiego w Detroit. Jego prawdziwym powołaniem okazała się jednak kawaleria i wojsko. Był nie tylko adiutantem lecz również przyjacielem Józefa Piłsudskiego, jedyną osobą której Komendant „ufał bezgranicznie” i powierzał najtrudniejsze misje państwowe. Wieniawa przed zaszczytami i funkcjami państwowymi się bronił – jego największym marzeniem było dowodzenie I pułkiem szwoleżerów, jednakże gdy ojczyzna znalazła sie w niebezpieczeństwie podjął się bardzo odpowiedzialnej misji – funkcji ambasadora RP we Włoszech które były sojusznikiem Hitlera. Z zadania ( również dzięki przyjaźni z Włoskim ministrem Galeazzo Ciano, zięciem Mussoliniego ) wywiązał się wzorowo i poniósł wielkie zasługi o ogromnym znaczeniu dla Polski.
Po klęsce kampanii wrześniowej transporty polskich żołnierzy do formujących się we Francji Polskich Sił Zbrojnych na Zachodzie odbywały się przez Włochy, które w tym czasie były formalnym sojusznikiem Hitlera! Załatwił to Wieniawa, a minister Ciano postawił tylko jeden warunek – żeby „polscy robotnicy udający się na wakacje we Francji nie podróżowali w mundurach”. Ambasador – sam i bezinteresownie, a z wielkim poświęceniem pomagał również ludności cywilnej, a zwłaszcza Polakom żydowskiego pochodzenia wydostać sie z okupowanego kraju. Słusznie nominowany na Urząd Prezydenta RP został zaszczuty przez intrygi personalne dawnych opozycjonistów wobec sanacji – gen. Władysława Sikorskiego i Stanisława Strońskiego którzy dla własnej korzyści, a ze szkodą dla dobra ojczyzny oczerniali i pomawiali Wieniawę wobec Francuzów m. in. o alkoholizm (generał pomimo zamiłowania do trunków i dość rozrywkowego tryby życia alkoholikiem z pewnością nie był – po objęciu funkcji ambasadora całkowicie odstawił alkohol pijąc jedynie wodę sodową z sokiem malinowym oraz przekształcając się z donżuana w przykładnego męża i ojca). Rząd Francji odmówił uznania prezydentury Wieniawy gwałcąc tym samym polskie imponderabilia (najcenniejszą rzecz uratowaną z klęski wrześniowej). Wieniawa okazał się osobą wyższej klasy i godności od swoich przeciwników politycznych, dobrze rozumiejąc interes Polski i nie dbając o własne ambicje czy zaszczyty zgłosił swoją rezygnację. Prawdziwym powodem reakcji Francji był niezależny charakter i stanowczość generała, którym nie można było manipulować, oraz to, że Jego pierwszym krokiem jako prezydenta RP byłoby oskarżenie na forum Ligi Narodów ZSRR o agresję na Polskę 17 września 1939 r. Został jednak przez tryumfujących przeciwników odsunięty od spraw publicznych i pracy dla ojczyzny. Generał nie mógł znieść bezczynności w chwili gdy toczyła sie walka o przetrwanie Polski. Prosił o skierowanie na front w jakiejkolwiek funkcji nawet zwykłego szeregowego. Nawet ta prośba nie została spełniona. Zaoferowano mu za to poniżające i małoznaczące stanowisko posła RP na Kubie, głównie po to by skłócić dawny obóz piłsudczyków. Generał pogrążony w depresji, pozbawiony środków do życia na emigracji, nie potrafiąc znieść bezczynności i bezpodstawnych oskarżeń o zdradę Marszałka Piłsudskiego, zrozpaczony tragicznym losem ojczyzny popełnił w niewyjaśnionych okolicznościach (Dariusz Baliszewski wysunął hipotezę o sądzie kapturowym) samobójstwo 1 VII 1942 roku w Nowym Jorku. Było to jednak samobójstwo pod moralnym i psychicznym przymusem i presją, takie z którego rozgrzesza nawet religia katolicka.

Tragiczny los Wieniawy trafnie skomentował Jan Lechoń: „Wieniawa przez swoje umiłowanie ułańskiego życia, przez swoje pragnienie wolności, niechęć do przymusu, chęć zatrzymania swej cudownej młodości przegrał – dlaczegóż tego nie powiedzieć? – swój wielki los w polskim życiu – los, do którego wszystko go przeznaczyło: jego zdolności niebywałe, instynkt ludzi, znajomość świata czar niezrównany. Do tego sposobił go Piłsudski, zazdrościli mu go już przyjaciele, on jeden mu się opierał, chcąc być tylko ułanem, robić, co mu sie podoba, i nie chcieć niczego co by wyglądało na prezent lub nagrodę.”

Jednak żeby dobrze zrozumieć fenomen postaci Generała trzeba dogłębnie odpowiedzieć na pytanie: – jaki był Wieniawa?Długoszowski nie był tylko osobą lecz prawdziwym zjawiskiem. Wzorował się, ale tylko w pewnym stopniu na postaci napoleońskiego Generała Lasalle’a, który „walczył po bohatersku, pił na umór, kochał jak huzar i zginął młodo.” Stanisław Cat- Mackiewicz napisał o Wieniawie, że „był to jeden z najbardziej kulturalnych i czarujących ludzi w Polsce. (…) Wieniawa był jednym z najmilszych anachronizmów w XX wieku. Coś z beztroskiego ułana, cygana, szlachcica (…) lekkość, dowcip, zapał, szlachetny gest, indywidualizm.” Jednak najtrafniej charakteryzuje Wieniawę jago przyjaciel – Jan Lechoń : „długo błądził i włóczył sie po życiu (…) ale ująwszy po raz pierwszy w swe ręce muzealną, ale prawdziwą, nową polską beliniacką szablę – poczuł nagle, że on właśnie, on przede wszystkim jest urodzonym ułanem polskim, że całe dotąd jego życie było błądzeniem do tego przedtem nieosiągalnego, a tak nagle odkrytego przeznaczenia, że wszystkie jego zalety i – co równie ważne wady – są te właśnie których trzeba, by być ułanem polskim, by z pieśnią czy żartem na ustach, manierką i dziewczyną w myśli , szablą przy boku wieść owo życie zbratane ze śmiercią, życie, w którym od czasu księcia Józefa i szwoleżerów spod Samo
-sierry zakochała się dusza polska.”

Żeby pokazać, że Generał na prawdę powinien być wzorem dla młodzieży trzeba zapytać jakim był człowiekiem?W swoim przemówieniu skierowanym do pracowników ambasady polskiej na Kwirynale generał Wieniawa zażartował: „Ludzi szanuje się za zalety, a kocha za wady. W Warszawie ponoć byłem kochany. Obawiam się, że państwo będziecie mnie już tylko szanowali” Jestem głęboko przekonany, że powinniśmy zarówno kochać jak i szanować Generała!

Za co Go szanujemy ? Przede wszystkim za głęboki i nieskazitelny patriotyzm. Całe swoje życie poświęcił służbie ojczyźnie, nie szukając w niej osobistych korzyści czy możliwości awansu. Pracował dla niej z narażeniem życia jako żołnierz – bohater I wojny światowej i wojny polsko-bolszewickiej,
a później dyplomata. Wykonywał najtrudniejsze misje dyplomatyczne m. in. z polecenia Piłsudskiego w 1934 r. sondował w Paryżu gotowość Francji do wojny prewencyjnej z hitlerowskimi Niemcami. Najważniejszą wartością w życiu osobistym generała był honor. Potwierdził to sam Józef Piłsudski wyrażając się o swoim ulubieńcu: „To jest człowiek, któremu ja wierzę bezwzględnie, człowiek najbardziej honorowy w armii”. Prowadziło to jednak generała do wielkiej liczby pojedynków. A szermierzem i strzelcem był niezrównanym. Sprawował funkcję prezesa Polskiego Związku Szermierczego. W odpowiedzi na propozycję objęcia funkcji ministra spraw zagranicznych Generał odpowiedział Piłsudskiemu: – „W Kawalerii można czasem robić głupstwa ale nigdy świństw,
w dyplomacji na odwrót – czasem świństwa ale nigdy głupstw. Na dyplomatę się nie nadaję, wolę zostać w kawalerii.” Wieniawę cechowała nieprawdopodobna odwaga bliska brawurze. Jego czyny wojenne podobne są tym opisanym w powieściach przygodowych Dumasa czy Sienkiewicza. Trzykrotnie odznaczony został orderem Virtuti Militari m. in. za bitwę pod Kostiuchnówką. Całkowicie zerwana zostało wtedy łączność między brygadierem Piłsudskim a słynną Redutą Polską. Wysłani kurierzy zadanie dostarczenia rozkazów przez linie wojsk rosyjskich uznali za niemożliwe. Czynu tego dokonał tylko Wieniawa, a do tego powtórzył to dwukrotnie. Generał Długoszowski słynął również ze swojej wybitnej inteligencji, elokwencji i erudycji. Obronił z oceną celującą doktorat z okulistyki na Uniwersytecie Jana Kazimierza we Lwowie. Studiował na Akademii Sztuk Pięknych w Berlinie i Paryżu. Wyższą Szkołę Wojskową ukończył z celującymi wynikami i 7 lokatą zdobywając opinie jednego z najzdolniejszych polskich oficerów, nadającego się na każde stanowisko w Sztabie Generalnym. Potwierdził to nawet jego przeciwnik polityczny Władysław Sikorski. Był także znakomitym znawcą sztuki i literatury, o której często dyskutował przy słynnym stoliku literackim w Małej Ziemiańskiej w gronie przyjaciół – znanych poetów Skamandra – Lechonia, Tuwima i Słonimskiego. Zachwycony generałem był angielski pisarz G.K. Chesterton który poświęcił mu swój esej pt. „Rycerskość.” Witany na Dworcu Warszawskim przez Wieniawę efektownym przemówieniem genialnie naśladującym styl i humor angielskiego pisarza powiedział – „Ciekaw jestem czy w całym Imperium Brytyjskim znalazłby się choć jeden oficer kawalerii, który byłby zdolny zabłysnąć taką inteligencją i zdobyć się na takie przemówienie!” Powszechnie znany były również inne przymioty generała takie jak uczciwość, bezinteresowność, prostolinijność, koleżeństwoi wiele innych.

Za co natomiast kochamy generała Wieniawę?Wieniawa – uczestnik burzliwego życia towarzyskiego i artystycznego Warszawy, bohater wszystkich szopek politycznych i niezliczonej ilości anegdot był ulubioną postacią przedwojennej polskiej stolicy. O jego popularności świadczy karykatura przedstawiająca Wieniawę idącego ulicą z Piłsudskim, za którym odwracają się dwie młode damy z których jedna pyta drugą – „Kto to jest ten starszy siwy pan, który idzie z Wieniawą?” Najsłynniejszą, aczkolwiek nieprawdziwą, jest historia o wjechaniu przez generał konno po schodach do najlepszego lokalu stolicy – Adrii. Uosabiał w sobie wszystkie typowe cechy kawalerzysty takie jak zamiłowanie do trunków, zabawy w wesołej kompanii, powodzenia u kobiet. Określany był nawet jako enfant terrible polskiej kawalerii. Mariusz Urbanek napisał: „Pozostała po nim legenda beniaminka Warszawy, malowniczego bywalca knajpek i kabaretów, arbitra elegancji i wdzięku, niestrudzonego uwodziciele i pojedynkowicza” Nie o to jednak w tym wszystkim chodzi i słusznie zauważył Antoni Słonimski: „Warto by odełgać legendę o Wieniawie – bawidamku i fanfaronie w stylu gaskońskim – legendę, która utrwaliła się, fałszywie przekazując nam tę malownicza i tragiczną postać dwudziestolecia międzywojennego. „Żeby zrozumieć charyzmę Wieniawy warto przytoczyć wypowiedź Mariana Hemara: „Zdawało sie że ten człowiek jak mało kto inny był przez Bogów obdarowany. Urodą i dzielnością, tężyzną zdrowia, nadmiarem sił żywotnych, fantazji i temperamentu – w towarzystwie Wieniawy było sie w polu magnetycznym jego osoby – w polu magnetycznym jego wdzięku, swady, polotu i humoru, jego niespożytej energii, jego ochoty do życia, jego głodu życia.” Najważniejszą rzeczą wydaja mi się właśnie umiejętność czerpania radości z życia
– czerpania pełną garścią i korzystania z wszystkich jego uroków. Generał po prostu lubił, ale i umiał się bawić nie unikając przy tym alkoholu i przebywając w towarzystwie pięknych kobiet. Czynił to jednak jak podkreślali nawet jego krytycy (m.in. Jędrzej Giertych) z elegancją, inteligencją, polotem i humorem. Żeby zrozumieć humor i fantazje Wieniawy koniecznie należy przytoczyć jedną z niezliczonych anegdot. Gdy reprezentować miał Polskę na pogrzebie króla Jugosławii – Aleksandra,
z niejasnych przyczyn spóźnił się na uroczystość. Po powrocie do kraju dostał rozkaz zameldowania się u Marszałka, którego ponoć incydent ten doprowadził do wściekłości. Wieniawa stanął do raportu w smokingu, co jeszcze bardziej rozwścieczyło Piłsudskiego. Gdy nie panując nad sobą ryknął w stronę stojącego na baczność Wieniawy: „Co to ma znaczyć?”, ten najzwyczajniej w świecie odpowiedział: „Komendancie, melduję posłusznie, iż wiem, żem ciężko przewinił i powinienem dostać po pysku. A ponieważ bardzo szanuję swój mundur, przybyłem jako cywil. Polski generał nie może dostać po mordzie w mundurze!” Kary nie było, Piłsudski dał się kolejny raz rozbroić swemu ulubieńcowi. Za co więc kochamy Wieniawę? Za jego umiejętność czerpania radości z życia i zabawy, za kawaleryjską fantazje i fantastyczny inteligentny humor. Jan Lechoń napisał że Wieniawa „zdawał się być życiem samym.”

Uważam, że w świetle powyższego przedstawienia postaci Generała Bolesława Wieniawy Długoszowskiego w pełni uzasadnionym jest postawienie go za prawdziwy i autentyczny wzór i autorytet dla polskiej młodzieży. Zarówno ze względy na wyznawane przez niego szlachetne wartości (ojczyzna i honor) , cechy charaktery ( bezinteresowność, odwaga, prawdomówność) oraz postawę życiową ( poświęcenie i służba ojczyźnie, realizowanie życiowej pasji, poszukiwanie sensu życia). Może być wzorem zarówno w życiu prywatnym, jak i publicznym czy karierze zawodowej. Jako potencjalny autorytet dla polskiej młodzieży jest szczególnie ważny, gdyż pokazuje, że życie wedle tradycyjnych i szlachetnych wartości (Bóg, Honor, Ojczyzna) może być ciekawe, barwne i radosne. Pokazuje, że należy postępować zgodnie z własnym sumieniem. Dzięki swojej fantazji i oryginalności potrafi pociągnąć za sobą młode umysły spragnione niezwykłych przygód, ceniące poczucie humoru i odwagę. Jest wzorem równie atrakcyjnym jak bohaterowie książek przygodowych, a ma nad nimi taką przewagę, że jest postacią autentyczną. „Coś miał z Zagłoby, coś z Wołodyjowskiego, coś ze Skrzetuskiego – wspominał Wasilewski – lecz swą kulturą i wiedzą bił ich wszystkich.” Ze zdumieniem stwierdziłem, że wśród polskiej młodzieży ulubioną postacią z Trylogii Henryka Sienkiewicza jest Bohun. Skonsternowany spytałem dlaczego. Jeden z moich znajomych powiedział, że zawsze prawy wzór cnót Skrzetuski jest po prostu w swej nieustannej cnocie rzymianina nudny, a Wołodyjowski płaski i płytki. Bohun natomiast pociąga swoją szaleńczą odwagą, brawurą, namiętnościami i fantazją. Próbowałem polemizować lecz z mizernym skutkiem. Gdyby dotyczyło to Wieniawy nawet nie musiałbym podejmować dyskusji, a przekazywałby pozytywne wzorce i wartości. Pokazuje, że w żadnym wypadku szlachetni bohaterowie i nieskazitelni patrioci nie są wbrew powszechnym a bulwersującym opiniom ” nudni jak flaki z olejem”.

Historyk Paweł Wieczorkiewicz napisał: – „Jako dowódca czasów pokoju okazał się wspaniałym wychowawcą młodych oficerów – swoim osobistym przykładem wpajając im najwyższe i najszlachetniejsze poczucie honoru, obowiązku i dyscypliny, tworząc jakże potrzebny w młodej armii esprit de corps ” (fr. duch koleżeństwa; poczucie solidarności, wspólnoty – BM).

Potencjalną możliwość wykorzystania Wieniawy jako wzoru dla młodzieży zauważył już Józef Piłsudski planując nominować Wieniawę Ministrem Edukacji (ponoć nawet na wniosek jednego z premierów). Propozycja ta zyskała wówczas powszechną aprobatę opinii publicznej. Nawet jedna z szanownych matron z Akcji Katolickiej w rozmowie z Tadeuszem Królikowskim wyraziła swój entuzjazm: – „Sam by się ustatkował – mówiła – a młodzież przecież musi mieć jakieś widoczne ideały i wzory, które by zapalały jej wyobraźnię w ofiarnej służbie dla Polski. Wieniawa jest rycerzem i będzie umiał porwać za sobą młodzież”

Warto przeto podjąć trud popularyzacji postaci generała Wieniawy wśród młodzieży. Niestety Generał pozostaje w większości zapomniany lub na skutek długiej PRL-owskiej propagandy, próbującej zohydzić wszystko, co kojarzyło się z Marszałkiem Piłsudskim i ogólnie II RP postrzegany jest jako bawidamek o skłonnościach do alkoholu, a postać zgoła anachroniczna. Należy przełamać ten całkowicie nieprawdziwy i strasznie krzywdzący wizerunek. Jedną z najbardziej pasjonujących książek jakie przeczytałem jest właśnie biografia Wieniawy pióra Mariusza Urbanka pt. „Wieniawa. Szwoleżer na pegazie.” W najnowszej produkcji Jerzego Hoffmana „Bitwa Warszawska 1920” w postać Wieniawy wcielił się Bogusław Linda.

Generał Wieniawa stanowi znakomity przykład zachowania zasad ethosu rycerskiego we współczesnych czasach. Wartości jakimi się kierował w pełni należą do ethosu średniowiecznego – honor, odwaga, wierność swojemu Panu, brak względu na osobiste korzyści. Postać generała pokazuje, że wymienione wartości wciąż są aktualne jak za czasów rycerza Rolanda. Zwraca na to uwagę G.K. Chesterton w swoim eseju „Rycerskość” poświęconym Wieniawie.

Generał Wieniawa był znakomitym poetą. Chociaż nie na tyle wybitnym by stać się jednym
z klasyków, obok przyjaciół z kręgu Skamandra, to jednak warto przeczytać jego utwory. One najlepiej oddają i oceniają postać generała, styl życia który prowadził, wartości jakie wyznawał. Jego swoistym testamentem i pożegnaniem jest wiersz „Ułańska Jesień”:

„Przeżyłem moją wiosnę szumnie i bogato

Ku własnej przyjemności a durniom na złość,

W skwarze pocałunków przeszedłem przez lato

I – szczerze powiedziawszy mam wszystkiego dość.

[…]

Może mnie wreszcie wsadzą w czyśćcu na odwachu,

By aresztem o…wodzie spłacić grzechów kwit,

Ale myślę, że wszystko skończy się na strachu,

A stchórzyć raz – przed Bogiem- to przecież nie wstyd…

Lecz gdyby mi kazały wyroki ponure

Na ziemi się meldować – by drugi raz żyć,

Chciałbym starą z mundurem wdziać na siebie skórę,

Po dawnemu…wojować…kochać się …i pić.”

Bartłomiej Malik

Bibliografia:

Hasło: Bolesław Wieniawa-Długoszowski, [w:] Kto rządził Polską? Poczet nowych władców- od początków do XXI w., pod red Tomasza Jendryczko, Warszawa 2007, s. 658-664.

Hasło: Wieniawa-Długoszowski Bolesław Ignacy Florian, [w:] Encyklopedia „Białych Plam” Tom V, pod red. prof. dr hab. Henryka Kieresia, Radom 2003,s. 57-61.

Urbanek Mariusz, Wieniawa. Szwoleżer na pegazie, Wrocław 1991.

Wittlin Tadeusz, Szabla i Koń. Gawęda o Wieniawie, Londyn 1996.




Zbierzmy 1000 stałych darczyńców i wyłączmy wszystkie zewnętrzne reklamy na Kresach. Pomóż nam zbudować solidną dziennikarską platformę, publikującą ekskluzywne, wysokiej jakości informacje, opinie i analizy, utrzymującą się wyłącznie dzięki zaufaniu Czytelników.

Kresy.pl są w 100% oddolną obywatelską inicjatywą, nie stoją za nami ani medialne konsorcja, ani rządowe dotacje. Naszym celem jest przeciwstawianie się wszelkim formom manipulacji opinią publiczną w Polsce. W dobie wojny informacyjnej nie ma zadania bardziej palącego niż odpowiedzialne wspieranie zaufanych mediów.

Wyłącz reklamy

Wesprzyj jednorazowo

2 odpowiedzi

Zostaw odpowiedź

Chcesz przyłączyć się do dyskusji?
Nie krępuj się!

Dodaj komentarz