Kto wygrał, a kto stracił na lwowskiej awanturze 9 maja?

Chciałbym Państwu polecić teksty Olesia Buzyny, dziennikarza z Kijowa, piszącego między innymi dla największego ukraińskiego dziennika „Segodnya”. Dla nas jest o tyle ważny, że żaden inny ukraiński dziennikarz nie napisał w mediach tak wiele prawdy o banderowskim ludobójstwie na Polakach.

Blog Olesia Buzyny – Awantura 9 maja we Lwowie – kto wygrał, a kto przegrał, w gazecie „Segodnya”.

http://www.segodnya.ua/blogs/olesbuzinablog/14248612.html

Tiahnybok i jego zwolennicy z partii „Swoboda” umocnili swoje pozycje w Galicji. Myślę, że władze w Kijowa nadal będą używać go jako straszydła dla reszty Ukrainy – jakie to wygodne! Swobodowcom, tak jak dotychczas, zapewnią obficie czas antenowy w wiodących stacjach i programach telewizyjnych kraju, odwracając przy pomocy propagowania w mediach skrajnych przejawów „farioństwa” (od nazwiska lwowskiej radnej „Swobody” Iryny Farion, która straszy kilkuletnie dzieci o rosyjskich imionach w przedszkolu, każąc im pakować walizki na wyjazd do Moskwy) uwagę narodu od kwestii, gdzie jest obiecane przez prezydenta „lepsze życie już od dzisiaj”?

Natomiast ci lwowianie, którzy nie popierają Tiahnyboka i jemu podobnych, bez wątpienia przegrali. Turysta z Rosji i Ukrainy wschodniej po pokazaniu w TV lwowskiego pobojowiska dziesięć razy się zastanowi, czy warto jechać na weekend do Lwowa? Niestety, symbolem tego miasta stała się piwnica „Kryjówka”, której agresywny public relations oparty na banderowskich tradycjach całkowicie niszczy bardziej inteligentne obiekty gastronomiczne.

Kolejną przegraną można śmiało nazwać Julię Tymoszenko. Zapędziwszy siebie samą pod same Karpaty pseudonacjonalistyczną retoryką, znalazła na ich stokach jeszcze bardziej agresywnych konkurentów, zdolnych do używania nie tylko słowa, ale i pięści. Z trudnością mogę sobie wyobrazić jej zniewieściałe obecne środowisko polityczne, rozleniwione sytym i RADosnym (od słowa Rada Werchowna – parlament) parlamentarnym życiem jako ulicznych bojowników. A roiła takie nadzieje!

Teraz jest zmuszona do biegania przed kamerami przysłanych przez spin-doktorów od PR dziennikarzy, próbując przekonać naród, że to jej codzienna 10-kilometrowa przebieżka.

Bez wątpliwości za wygranych można uznać komunistów. Po bitwie o Lwów ich szanse na wejście do parlamentu znacznie wzrosły. Zwłaszcza, jeśli nastąpi zmiana jej lidera na młodszego, o czym w tej partii mówi się ostatnio całkiem poważnie.

Ale wśród zwycięzców nie ma partii rządzącej. Po pierwsze, to ona dopuściła do draki we Lwowie. Po drugie, lwowska awantura ani wizerunku Ukrainy, ani sytuacji ekonomicznej spokojnych obywateli, nie poprawiła. Po trzecie, powstaje pytanie: gdzie będzie następne pobojowisko? W Kijowie? A co, jeśli akurat pod siedzibą administracji prezydenta?

Tłumaczenie: Wiesław Tokarczuk

0 odpowiedzi

Zostaw odpowiedź

Chcesz przyłączyć się do dyskusji?
Nie krępuj się!

Dodaj komentarz