“Kuriozalnym tego przykładem jest list szefa administracji Charkowa Michaiła Dobkina z partii Regionów, w którym wzywa Polskę by w ślad za uchwałą wołyńską wydała zakaz wjazdowy dla działaczy partii Swoboda do strefy Schengen, jako propagatorów faszyzmu. Takie stanowisko jest przejawem, nie jakby chcieli naiwni w Polsce, empatii i współczucia, ale cynizmu, który wykorzystuje sto tysięcy polskich ofiar z Wołynia do wzmocnienia prorosyjskiej narracji historycznej partii Janukowycza. Przypomnijmy – tej narracji, w której nie było ani wielkiego głodu na Ukrainie, ani operacji polskiej NKWD w roku 1937, w której zabito ponad 111 tysięcy Polaków, ani agresji 17 września 1939 roku… A według niej żołnierze Armii Krajowej to hitlerowscy kolaboranci!” – Pan Dzięciołowski widzi to czego nie widzi większość naszych patriotów z ks. Zaleskim włącznie, albo widzieć nie chce. Dziękuję szczególnie za ten fragment, bo reszta w zasadzie do osób “w temacie” jest raczej znana.
Z jakąś psychopatyczną manią ktoś usiłuje na siłę połączyć ogień z wodą WIDOCZNIE CZAS TEN JESZCZE NIE NADSZEDŁ A PO DZIAŁANIACH STRONY UKRAIŃSKIEJ WIDAĆ ŻE NIE PRĘDKO NASTĄPI ,,W przededniu siedemdziesiątej rocznicy zbrodni na Wołyniu wciąż mamy impas. Polskie i ukraińskie środowiska opiniotwórcze nie znajdują wspólnej płaszczyzny porozumienia w tej sprawie. Co gorsza wydaje się, że punkty widzenia – polski i ukraiński, oddalają się od siebie coraz bardziej. Sprawa ta ciąży na wzajemnych relacjach i dzieli nasze narody.”
“Kuriozalnym tego przykładem jest list szefa administracji Charkowa Michaiła Dobkina z partii Regionów, w którym wzywa Polskę by w ślad za uchwałą wołyńską wydała zakaz wjazdowy dla działaczy partii Swoboda do strefy Schengen, jako propagatorów faszyzmu. Takie stanowisko jest przejawem, nie jakby chcieli naiwni w Polsce, empatii i współczucia, ale cynizmu, który wykorzystuje sto tysięcy polskich ofiar z Wołynia do wzmocnienia prorosyjskiej narracji historycznej partii Janukowycza. Przypomnijmy – tej narracji, w której nie było ani wielkiego głodu na Ukrainie, ani operacji polskiej NKWD w roku 1937, w której zabito ponad 111 tysięcy Polaków, ani agresji 17 września 1939 roku… A według niej żołnierze Armii Krajowej to hitlerowscy kolaboranci!” – Pan Dzięciołowski widzi to czego nie widzi większość naszych patriotów z ks. Zaleskim włącznie, albo widzieć nie chce. Dziękuję szczególnie za ten fragment, bo reszta w zasadzie do osób “w temacie” jest raczej znana.
Z jakąś psychopatyczną manią ktoś usiłuje na siłę połączyć ogień z wodą WIDOCZNIE CZAS TEN JESZCZE NIE NADSZEDŁ A PO DZIAŁANIACH STRONY UKRAIŃSKIEJ WIDAĆ ŻE NIE PRĘDKO NASTĄPI ,,W przededniu siedemdziesiątej rocznicy zbrodni na Wołyniu wciąż mamy impas. Polskie i ukraińskie środowiska opiniotwórcze nie znajdują wspólnej płaszczyzny porozumienia w tej sprawie. Co gorsza wydaje się, że punkty widzenia – polski i ukraiński, oddalają się od siebie coraz bardziej. Sprawa ta ciąży na wzajemnych relacjach i dzieli nasze narody.”