13 odpowiedzi

Zostaw odpowiedź

Chcesz przyłączyć się do dyskusji?
Nie krępuj się!

Leave a Reply

  1. natalja
    natalja :

    To bardzo zacne, że się Węgrzy dogadali.
    Tymczasem u nas nic podobnego się nie stanie: KNF już w końcu 2013 wypowiedziało się w kwestii przewalutowania. Nie ma mowy, gdyż byłoby to niesprawiedliwe społecznie wobec kredyciarzy złotówkowych, frankowi znali przecież ryzyko, oraz przede wszystkim banki! Przecież to by skrzywdziło banki. KNF podkreśla, że dokładnie te banki, w których jest 80% depozytów. 1) Rzecz w tym, że te depozyty nie są kapitałem społeczeństwa. Stąd też troszkę przykręcili syczenie w mediach o tym, że Polacy to rozrzutne ciamciaki, które nie umieją oszczędzać. Bo dominanta jest taka, że 20 mln ludzi ma na koncie zero, tacy którzy mają więcej niż 5 k PLN to już odchylenie statystyczne. 2) Więc ludziom wszystko jedno czy banki upadną, a poza tym zarobiły już wyśmienicie, bo ryzyko kursowe, które zrealizowało się według najlepszych dla nich scenariuszy ponieśli w całości kredytobiorcy. Więc bankom nic zupełnie się nie stanie jeśli zarobią mniej, nie ma tu ryzyka, że nie będą miały z czego pożyczać firmom. 3) Jeśli nie obchodzą rządu (KNF to jest instytucja rządowa) konsumenci i chcą ich utopić, to znaczy albo, że to ostatnie podrygi eurozony i chcą zarobić, albo, że bardzo nie lubi obywateli. Najpewniej to pierwsze, niemniej jednak to trochę obrzydliwe ze strony KNFu wmawiać ludziom, że wiedzieli co robią, kiedy wszystko co ludzie mogli zrobić z kredytami było i jest definiowane przez rekomendację S.

    • wlkp
      wlkp :

      banki mam gdzieś, ale 5 lat temu jak brałem kredyt, świadomie ze względów bezpieczeństwa wziąłem go w PLN – przez te wszystkie lata przepłacałem “frankowcy” mieli mnie za frajera – a jednak – ktoś wziął udział w loterii – 4 lata wygrywał, rok przegrywa – a ja mam za topłacic ? Sorry – ale brak myślenia nie może byc nagradzany, bo to droga na manowce

      • natalja
        natalja :

        Nie ma to najmniejszego znaczenia, czy ktoś wziął we franku bo jest głupio sprytny, czy trafił na moment, gdy banki dawały łatwiej we franku. Chodzi o to, że jak za przeproszeniem pierdolnie spłacalność tych kredytów to ludzie pójdą na bruk albo się powieszą albo wyjadą. Każde z tych rozwiązań jest niedobre dla gospodarki kraju, stąd owszem należy wypracować z bankami rozwiązanie zapobiegawcze (KNF ma moralny i faktyczny obowiązek moderować takie negocjacje, a nie je ucinać). Nie mam żadnego hipotecznego, stąd mój wywód nie jest obarczony dążeniem do radości z cudzego nieszczęścia. Trzeba zauważyć, ze to nie jest tylko cudze nieszczęście. Ogólna bieda w społeczeństwie ostatecznie nikomu nie wyjdzie na dobre, także dzisiejszej aspirującej klasie średnie z dwoma tfu, średnimi krajowymi. Tego już nawet nie ma sensu tłumaczyć.

        • wlkp
          wlkp :

          ale kredyty we frankach są dzisiaj najlepiej spłacanymi kredytami hipotecznymi – zatem zakładam, że dla 95% tych którzy je spłacają rata wyższa o 200-400 PLN oznacza redukcje extrasów a nie biedę i wykluczenie – poza tym – jeszcze raz – jakie to nieszczęście- przez 5 lat suma spłaconych rat jest o kilkanaście % niższa od moich – a teraz, na bazie zmian kursowy w 3 dni – należy pisac ustawy ?

          • natalja
            natalja :

            Ale ile z tych ludzi wyjechało, żeby spłacać kredyty i podatków tu nie płaci i nie chowa tu dzieci- to raz, dwa: to, że są spłacane to nic dobrego, ponieważ pieniądze nie są wydawane na konsumpcję, a oddawane bankom, które są filarem systemu ekonomicznego opartego o lichwę. Ludzie Bóg zakazał lichwy. Te 250zł to jest wzrost z tego jednego piku kursowego, który się właśnie zdarzył, raczej niż z dotychczasowego spłacania, to jest niemożliwe ze zwykłej arytmetyki. Banki mają ponadto prawo żądać dodatkowego zabezpieczenia pod zastaw nieruchomości, które to prawo zostało przez nie zadeklarowane dzięki zezwalaniu organów nadzoru; to jest nie tyle może realne ryzyko, co dowód na intencjonalną opieszałość KNF. Kurs na poziomie 5 zł i prognozy dorównania do funta wywołują reakcje ze względu na przekroczenie bariery psychologicznej, stąd larum, ale jeszcze raz: KNF napisał swój raport przeszło rok temu w odpowiedzi na postulaty i jest to najlepszy argument popierający zdanie, że sprawa nie jest chwilowym kaprysem, tylko długotrwałym trendem. Ponadto KNF, wcześniej KNB od lat regulują świadomie i z premedytacją rynkiem finansowania poprzez wydawanie aktów, których nie spełnianie przez banki jest sankcjonowane przez konsekwencje urzędowe i prawne, stąd o mocy ustawy. A skoro tak to łatanie tej sytuacji wymaga analogicznego działania. Tak właśnie wygląda zachodni kapitalizm: kiedy nam pasuje to niewidzialna ręka rynku i radźcie sobie sami (rząd się zawsze wyżywi), a kiedy banki tracą, to interwencjonizm.

          • wlkp
            wlkp :

            kredyty hipoteczne z lichwą wiele wspólnego nie mają, ludzie wyjechali ( niestety) – ale nie tylko ze względu na kredyty – tu jakakolwiek zmiana nie nakłoni ich do powrotu, z tego co pamiętam to KNF już od 2007 ostrzegał przed kredytami walutowymi – ale co tam – wielu myślało, że przechytrzy system – poza tym dlaczego chciała byś dzielic ludzi na tych, którym trzeba pomóc ( kredyty walutowe – nie tylko franki, w jenach też udzielano kredytów – i tam podobne zawirowania z kursami miały miejsce ) i tych,którym pomagac nie trzeba – czyli w kredytach złotówkowych – może ja też mam ciężko i chciałbym pomocy państwa ?

          • natalja
            natalja :

            No dobrze, więc postawa „nie wiem nie znam się zarobiony jestem ja też mam źle. Nie ma sensu się gimnastykować, ja argumentacja, implikacja, konsekwencje, a w odpowiedzi paplanie, że nie bo nie i nieświadome założenia. – Zobacz sobie co to jest KNF/KNB, co robi, jaką ma moc prawną, jakie decyzje wydawała na przestrzeni 10 lat, jak konstruowała raporty, tezy, na podstawie których pisała rekomendacje. Jakie wskaźniki były przyjmowane i jak zestawiane.
            –Ktoś mi ostatnio powiedział, że obliczony próg epidemii przewrotowej (jako zjawiska rozprzestrzeniania się ogólnie) i że przełamywany jest mniej więcej w punkcie gdy 7% ludności zademonstruje niezadowolenie. Otóż prawie nikomu nie jest już dobrze. Nawet tak zwana wielkomiejska klasa średnia-niższa zarabiająca gdzieś na poziomie czwartego kwartyla ma źle. Zagregowane dane mówią, że poziom wynagrodzeń stoi, co przy realnej inflacji i, dalej, pikującym złotym oznacza że mniej więcej wszyscy biednieją, jednocześnie orzą i się nie rozmnażają z obawy o utratę pracy. I tak w kółko, bo Polacy pokazali, że można ich posuwać, bo jedyne co zrobią, to będą się cieszyć, że sąsiad ma jeszcze gorzej. –Otóż z tą lichwą jest tak, że przeczytaj definicję encyklopedyczną, potem co mówi Pismo, a potem porzuć przekonanie, że interpretacja czegokolwiek zapisana w aktach prawnych jest formalnie i merytorycznie poprawną definicją. To, że jest napisane „przyjmuje się, że lichwa jest wtedy gdy oprocentowanie przekracza czterokrotność stopy lombardowej” to nie znaczy, że to prawidłowy i konieczny porządek świata. –Księga Kapłańska: 25; 35-37 <> Tym samym dekaruję bez odbioru.