Prezydent podwyższył wynagrodzenie szefom resortów siłowych

Dekrety prezydenta dotyczące podwyższenia wynagrodzeń szefom resortów siłowych skłaniają do wniosku, że w kraju miał miejsce jakiś przewrót.

Dzień 30 września 2013 roku przejdzie do historii. Tego dnia prezydent Putin podpisał dekrety nr 739-742, którymi podwyższył wynagrodzenia 2-2,5-krotnie (pobory plus premia) szefom resortów siłowych – począwszy od ministra obrony kończąc na szefie Federalnej Służby Bezpieczeństwa (FSB), Federalnej Służby Ochrony (FSO), przewodniczącym Komitetu Śledczego Federacji Rosyjskiej itd.

Szef Federalnej Służby Bezpieczeństwa (FSB) – generał armii Bortnikow od 1 września 2014 roku będzie otrzymywał większe wynagrodzenie niż prezydent Francji i o 30% więcej niż premier bogatej w naftę Norwegii.

Przewodniczący Komitetu Śledczego Federacji Rosyjskiej – generał pułkownik Bastrykin zbliżył się pod względem dochodów do premiera Holandii. A minister obrony Wielkiej Brytanii lub szef Federalnej Służby Wywiadowczej Niemiec BND (tajne służby Republiki Federalnej Niemiec) mogą naszym szefom resortów siłowych biegać po piwo: ich wynagrodzenia są mniej więcej o 50 tys. $ rocznie niższe niż np. u szefa Federalnej Służby Federacji Rosyjskiej ds. Kontroli Obrotu Narkotykami (FSKN) Iwanowa lub dyrektora Federalnej Służby Migracyjnej (FMS) Romodanowskiego.

W USA prezydent także może ustalić premię do wynagrodzenia tego czy innego członka swojego gabinetu. Ale do szczodrości Putina Obamie daleko: premia wynosi z reguły 35% od wynagrodzenia.

Przy tym należy jeszcze zauważyć, że w państwach demokratycznych obowiązuje progresywna skala podatku dochodowego i tenże szef Federalnej Służby Wywiadowczej Niemiec BND lub brytyjskiej Służby Bezpieczeństwa MI5 będą musieli zwrócić do budżetu od 32,5% do 42% swoich dochodów, a szefowie resortów siłowych Holandii czy Norwegii – 52%. Natomiast szef Służby Wywiadu Zagranicznego (SWR) – śmieszne 13%.

Ale rzecz nie w cyfrach – rzecz w rozbieżności między dochodami obywateli a dochodami tych, którym oni płacą wynagrodzenia ze swoich podatków. Badania znakomitego specjalisty ds. biurokracji, profesora Guya Petersa, pokazują, że w najbardziej zacofanych krajach Afryki i autorytarnych reżimach Ameryki Łacińskiej różnica między średnimi wynagrodzeniami poddanych i wysoko postawionych urzędników państwowych jest znacząca. W biednym państwie Burundi wynagrodzenie ministra jest 15 razy większe niż średni dochód obywatela.

Ale i tu Rosja wyrwała się do przodu: po podwyższeniu wynagrodzenia szefom resortów siłowych we wrześniu przyszłego roku wyprzedzimy i Burundi: ich wynagrodzenia przewyższą średnie wynagrodzenia obywateli 20-krotnie!

Nasuwa się pytanie, dlaczego Putin zdecydował się nagle tak „pomaścić” właśnie szefom resortów siłowych, szczególnie że premie dla zwykłych urzędników w 2014 roku rosnąć nie będą? Jest zaniepokojony wzrostem korupcji? Mało prawdopodobne: ostatnie 10 lat niekończących się podwyżek wynagrodzeń urzędników pokazało: namiętność do cudzego ma niewiele wspólnego z podwyżką wynagrodzeń. Uczciwi, jak byli uczciwymi, tak i nimi pozostali lub odeszli w stronę biznesu, a łapówkarze nauczyli się, że od każdych pieniędzy są większe pieniądze.

Kupuje lojalność szefów resortów siłowych? Ale czy trzeba więcej: oni i tak, czy przez dzieci, czy drogą parasola bezpieczeństwa, kontrolują przepływy pieniężne w najbardziej złotodajnych gałęziach gospodarki.

A co, jeśli Putin wysyła informację i zwykłym urzędnikom, i oligarchom bez pagonów – przecież ci urzędnicy – to realna władza w kraju. Zresztą… to także nie nowość. O formowaniu w Rosji militokracji, czyli reżimu opartego na pagonach, napisano już niemało rozpraw. Co prawda, autorzy starali się nie wspominać, że w Rosji w połowie 2000 roku de facto miał miejsce przewrót wojskowy (a dokładniej: czekistowski) i właśnie ludzie w pagonach zajęli naczelne stanowiska w administracji, chociaż nie zawsze i niekoniecznie widoczne. Natomiast trzecia kadencja Putina jako prezydenta, zdaje się, bije rekordy: prezydent, szef jego administracji, cały rząd pomocników i kierowników zarządu Administracji Prezydenta, władze w Komitecie Śledczym, w Prokuraturze Generalnej, w większości ministerstw – to KGB-iści.

I Putin z jakiegoś powodu poczuł się niewygodnie. Otoczony braćmi-czekistami poczuł potrzebę, aby podsunąć im drogie cukierki. Ubezpiecza bezpieczeństwo osobiste? Niewykluczone.

Jewgienija Albac

„Nowoje Wriemia”

Tłumaczenie: Jolanta Romankiewicz-Połeć

0 odpowiedzi

Zostaw odpowiedź

Chcesz przyłączyć się do dyskusji?
Nie krępuj się!

Dodaj komentarz