Prezydent Winnicy zmienił postsowiecki aparat urzędniczy w podobny do zachodnioeuropejskich Urząd Miejski.
Młody prezydent Winnicy Władimir Hrojsman w ciągu zaledwie kilku lat zdołał złamać opór biurokratów i sprawił, że w miejsce postsowieckiego aparatu urzędniczego powstał Urząd Miejski na wzór instytucji zachodnioeuropejskich. W fazie przygotowań są reformy mieszkalnictwa i usług komunalnych, a także reforma opieki zdrowotnej – pisze Iwanna Kobernik w Nr 40 magazynu „Korrespondent” z 14 października 2011 roku.
Korytarz winnickiego ratusza bardziej przypomina centrum wizowe albo pomieszczenie bankowe, aniżeli klasyczną ukraińską instytucję rządową. Recepcja, bezpłatny lokalny telefon, Wi-Fi, dostępna także na placu przed Urzędem – na ławkach z laptopami pracuje kilku studentów. Obsługa obywateli we wszystkich sprawach – od wydawania zaświadczeń po rejestrację przedsiębiorstwa – odbywa się w jednym pomieszczeniu z przezroczystymi ścianami. Możliwość załatwienia sprawy na boku zredukowana została do zera. Dostęp do biur urzędników został ograniczony bramkami.
Co w tym niezwykłego? Jak na ukraińskie realia – wszystko. Winnicki, tak nazywany, Przezroczysty Ratusz oferuje ok. 180 rodzajów usług administracyjnych, obsługuje do 1,2 tys. osób dziennie – bez cierpienia w kolejkach, bez zbędnych formalności, bez biurokratycznego chamstwa.
„Osoby, które są w bezpośrednim kontakcie z klientami – są dla nas najcenniejszymi pracownikami” – mówi Jewgienij Iszczuk, kierownik działu usług administracyjnych Urzędu. Sam fakt, że urzędnik nazywa zainteresowanych „klientami”, a nie jak dawniej „petentami” – to rewolucja w ukraińskiej biurokracji.
Aby tego dokonać, prezydenta miasta Winnica Władimir Hrojsman przeprowadził rewolucję w kadrach. Oprócz profesjonalistów i inwestorów w Urzędzie zaangażowani zostali także studenci-wolontariusze i lokalni aktywiści.
Odświeżony zarząd administracji miasta zabrał się do reanimacji infrastruktury 370-tysięcznego miasta. W ciągu zaledwie pięciu lat naprawiono drogi, 15-krotnie zwiększono powierzchnię oświetlenia miasta – od 1,2 tys. do 18 tys. latarni. Na ile to możliwe w czasie kryzysu gospodarczego, do miasta napłynęły inwestycje małego i dużego kapitalizmu.
Pięta Achillesowa Winnicy to mosty. A dokładniej ich brak. Budowa nowych mostów na rzece Południowy Bug to marzenie Hrojsmana. Na razie nie może sobie pozwolić na jego realizację.
Przejrzyście i prozaicznie
Winnica położona jest zaledwie 260 km od Kijowa, decydującego w sprawach politycznych i biznesowych. Ten niewielki dystans muszą pokonać urzędnicy wszystkich stopni władzy, by upewnić co do prostej prawdy: kadry decydują o wszystkim. Albo prawie o wszystkim. Młody miejscowy prezydent – ma zaledwie 33 lata – postawił sobie za cel przekształcić miasto na podobieństwo miast zachodnioeuropejskich.
W 2008 roku Hrojsman otworzył Szklany Ratusz. Jego cel to maksymalnie zbliżyć górne i dolne warstwy społeczne. To znaczy zbliżyć biurokrację, i jej klientów.
Po wyborach w 2006 roku Hrojsman przedstawił nowe standardy pracy. Ci, którzy nie sprawdzili się, a była ich połowa, odeszli. Po ponownym wyborze na drugą kadencję w 2010 roku, wszyscy pracownicy Hrojsmana przeszli ponowną recertyfikację. Aby tego dokonać, pracownicy zostali zwolnieni z możliwością powrotu na stanowisko, ale po przejściu otwartego konkursu. W rezultacie, stanowiska objęli najlepsi.
Miejsce pracy państwowej rejestratorki Ireny Winograj – biurko, komputer, obok niej w dużym pomieszczeniu czterdzieści współpracowników – administratorzy, konsultanci, przedstawiciele organów regulacyjnych.
„Dzisiaj obsłużyłam już ok. 100 klientów” – mówi Winograj. Niezwykłe tempo – 12 osób w godzinę. Dla takiej wydajności w winnickim ratuszu wprowadzono certyfikowany elektroniczny system według standardów europejskich.
W holu klient otrzymuje numerek i na elektronicznej tablicy obserwuje postęp w kolejce. Przeciętny czas oczekiwania wynosi do 25 minut, opowiada Iszczuk. „Ten system to zmodyfikowane doświadczenie kilku europejskich miast” – wyjaśnia dyrektor Instytutu Rozwoju Miasta Mirosław Koszeljuk.
Zbudowanie i wprowadzenie najnowszej techniki w Ratuszu nie było wcale najtrudniejszą częścią zmian. Najtrudniej było zmienić psychikę urzędników.
„Opór i niezrozumienie zauważalne były na wszystkich etapach reformy, sprzeciw budziły także pierwsze kroki – pomysł recepcji w holu ratusza i wymóg, by gości nazywać klientami – kontynuuje Koszeljuk – Od dziesięcioleci istnieje przyzwyczajenie do określeń „wnioskodawca”, „petent”. Ale mniejsza o to, w końcu przyzwyczaili się. Kto tego nie zrobił – odszedł”.
W większości swoich przedsięwzięć młody prezydent opierał się na inicjatywie „z dołu”. To prości ludzie pomogli zaangażować do pracy służby komunalne. Władze miasta zachęcają do tworzenia stowarzyszeń właścicieli kamienic (OSMB). Obecnie jest ich w Winnicy 214, czyli co dziesiąty dom w mieście.
Ekonomista Maksim Niewczas jest prezesem zarządu OSMB w nowym budynku przy ul. Kieleckiej. Za swoją pracę, polegającą na utrzymaniu porządku w kamienicy, zapłaty nie otrzymuje, za to jest zwolniony z płacenia czynszu. Większą część jego wysiłków w tym roku zajęło usunięcie uchybień pozostawionych przez budowniczych.
W rezultacie, ilość spółdzielni mieszkaniowych w mieście zmniejszyła się z 30 do 11, a to jeszcze nie koniec, w rozmowie dla Korespondenta obiecał prezydent Winnicy. Bazy informacyjne tych spółdzielni, które jeszcze zostały, połączono z komunalnymi spółkami Winnicy. Obecnie wystarczy przynieść dowód osobisty i zaświadczenie o zarobkach. Wszystkie pozostałe informacje znajdują się w komputerze, przed oczami inspektora.
Spółdzielnie opierały się najdłużej – było bardzo ciężko, straciliśmy na to pół roku – opowiada Hrojsman. – Jak zwyciężyliśmy? Upieraliśmy się, że decyzja została podjęta i należy się do niej stosować”.
Nie skończyły się na tym męki pracowników spółdzielni. Spośród 2 tys. winnickich domów w połowie wyznaczony został gospodarz. Jest on uprawniony do kontrolowania spółdzielni czy ta wypełnia swoje zobowiązania. Jest to pozycja społeczna, jednak gospodarz, podobnie jak prezes zarządu OSMB, zwolniony jest z płacenia czynszu.
Ulubione miasto może
Jeszcze bardziej interesujące know-how Hrojsman zastosował przy reanimacji miejskiej infrastruktury. W 2006 roku, wtedy nowo wybrany prezydent miał zaledwie 28 lat, zwrócił się on o pomoc praktycznie do swoich rówieśników, studentów Instytutu Transportu. Praca nie wymagająca wielkiego wysiłku umysłowego, nieciekawa, ale potrzebna.
„Stali na każdym przystanku, liczyli ruch pasażerski – mówi Hrojsman. – Dzięki zebranym danym całkowicie przebudowaliśmy system transportu publicznego, określiliśmy liczbę pojazdów i częstotliwość przejazdów na każdej trasie”. Winnica także nieodpłatnie otrzymała od Zurychu 103 nowe wagony tramwajowe.
Obecnie Hrojsman jest lubiany i szanowany w mieście, ale jego początki były bardzo trudne. W Winnicy całkowitemu zniszczeniu uległ samoistny handel i rozebrane zostały prawie wszystkie budki handlarzy. Zminimalizowano procedury zezwoleń, połączono bazy danych różnych struktur miejskich, zintegrowano służby kontrolne, miasto stopniowo przechodzi na elektroniczny obrót dokumentami.
Z Winnicą chętnie podejmują współpracę poważni inwestorzy. Obecnie w mieście swoja fabrykę buduje jedna z największych w Europie firm cukierniczych i mleczarska spółka korporacji Roshen, modernizowana jest także fabryka farmaceutyczna Sperko-Ukraina oraz fabryka spółki olejowo-tłuszczowej. Łączna wartość inwestycji przekracza 100 mln dol. To ogromna kwota dla prowincji.
Za pieniądze inwestora zmodernizowano nabrzeże i zbudowano największą w Europie muzyczną rzeczną fontannę, która już stała się punktem docelowym ukraińskich wycieczek. Przy wsparciu Izraela powstaje potężny ośrodek diagnostyczny w miejskim szpitalu.
Winnica jest liderem w finansowaniu nowego sprzętu szkolnego – 30 tys. hrywien na szkołę, o 10 tys. więcej niż w Kijowie.
W planach prezydenta jest też budowa kilku mostów na Bohu. Na papierze gotowy jest szczegółowy plan, dokumentacja projektu, zaplanowane są rozwiązania komunikacyjne – na tym skończyły się kompetencje Hrojsmana: „Taki projekt leży poza lokalnymi możliwościami budżetowymi. Wymaga on państwowej strategii”.
Tak czy inaczej, nawet te zmiany, które miały miejsce w Winnicy w ciągu ostatnich kilku lat, wystarczą, by nie zapomniano o Hrojsmanie. W zeszłym roku odbyły się wybory na prezydenta. Zdobywając rekordowe na Ukrainie 78 % głosów, Hrojsman ponownie został głową miasta.
„Często widzę samochód Hrojsmana już o 7 rano przed ratuszem – mówi Frumkin. – On często sam przyjmuje klientów w Szklanym biurze. Jaki jest sekret zmian w mieście? Według mnie, on po prostu to lubi”.
Źródło: korespondent.net
Tłumaczenie: Magdalena Żmuda-Trzebiatowska
