W Rosji pod władzą Władimira Putina rodziny znajdują się pod ostrzałem z każdej możliwej strony. Prezydent reaguje na modłę typowo sowiecką: zamiast przeprowadzać reformy, posługuje się kłamstwami i usiłuje tuszować fakty.
Nawet finansowana przez państwo tuba propagandowa Russia Today przyznaje, że przemoc domowa znajduje się poza kontrolą. Co godzinę jedna Rosjanka zostaje zamordowana przez swojego współmałżonka, co po zsumowaniu daje upiorną statystykę. Ma miejsce łącznie 14.000 takich zabójstw rocznie – ponad dziesięciokrotnie więcej niż w USA, choć populacja Stanów Zjednoczonych jest dwukrotnie większa od Rosji. Jeszcze większa liczba kobiet doświadcza fizycznej agresji, a szef siatki szpiegowskiej KGB, Putin (którego reżim nazywany jest „stabilnym” i utrzymującym „prawo i porządek”), nie robi nic, aby przeciwdziałać powyższemu trendowi. Jeśli stacja telewizyjna Russia Today była gotowa posunąć się już tak daleko, to czy możemy wyobrazić sobie prawdziwą skalę zjawiska?
Zaprawiona w boju rosyjska dziennikarka Irina Titowa informuje, że w latach 2010-2011 zgłoszono 268 przypadków noworodków zamordowanych przez woje matki. Pisze też, że “rosyjskie media prowadziły regularne raporty niemowląt znalezione w kontenerach na śmieci, lasach, czy zaspach śnieżnych.” Takie dane są zawsze znacznie zaniżane przez państwo rosyjskie, ale nawet według tych statystyk w Rosji w ciągu dwóch lat morduje się mniej więcej tyle noworodków, ile podczas dekady w USA. W zasadzie rok w rok jedna rosyjska matka zabija noworodka przynajmniej co drugi dzień. Ogólny wskaźnik śmiertelności niemowląt w Rosji jest ponad dwukrotnie wyższy niż w Stanach Zjednoczonych, a taki sam jak na Sri Lance.
Z powodu dzieciobójstwa na taką skalę, Rosjanie zaadoptowali rozwiązanie nazywane “oknem życia” w celu poradzenia sobie z problemem i wdrażają ten system tak szybko, jak to tylko możliwe, pisze Titowa. “Okno życia” pozwala kobiecie na porzucenie dziecka anonimowo w agencji opieki, bez zadawania pytań, poprzez zostawienie go przy okienku tak, jakby była to paczka.
To przerażająca rzeczywistość prowokuje tak przerażający mechanizm: co dwa dni w Rosji, prawie pięćdziesiąt kobiet jest zabijanych przez swoich małżonków, a jeden noworodek przez swoją matkę.
“Musimy zwrócić uwagę na to, dlaczego niektórzy rodzice są tak agresywni i bezlitośni wobec własnych dzieci”, oświadczył szef komisji Izby Społecznej do spraw bezpieczeństwa obywatela, Anatolij Kucherena. “To kwestia społeczeństwa, w którym żyjemy. Musimy ostudzić agresję, która ostatnio bardzo wzrosła”, alarmował. Nie oferuje jednak żadnych pomysłów na to, w jaki sposób rzeczywiście to zrobić.
Inna Rosjanka, Irina Ratuszynskaja, radzi jednak, by państwo rosyjskie lepiej opiekowało się dziećmi. Barbarzyńskie warunki panujące w rosyjskich domach dziecka są dobrze udokumentowane, a jedyną nadzieją jest często tylko ucieczka z kraju. Ratuszynskaja wyjaśnia straszliwe konsekwencje:
Piętnatoletnia Krystyna Serganowa z regionu Archangielska, została odebrana matce wraz ze swoimi młodszymi siostrami. Dlaczego? Rodzina została uznana za “społecznie nieodpowiednią” lub, mówiąc wprost, była zbyt biedna. Krystyna wolała biedę z matką niż opiekę państwa. Uciekała z domu dziecka kilka razy, ale była łapana i ponownie tam umieszczona. W końcu, w styczniu powiesiła się. Właśnie w tym momencie dzieci mogą być chwytane przez pracowników socjalnych, powiedzmy, z powodu długów rodziców za usługi komunalne. “Zapłać rachunki, a my zwrócimy dzieci”, powiedzieli pracownicy socjalni Wierze Kamkinie z Petersburga, kiedy zabrali całą czwórkę jej dzieci w 2010 roku. Niestety, jest sporo podobnych przypadków.
Rozwiązanie wybrane przez nastoletnią Krystynę Serganową nie należy do rzadkości w Rosji za rządów Putina, która jest dziesiąta na liście państw o najwyższym odsetku samobójstw na świecie, wynoszącym dwa razy więcej niż w Stanach Zjednoczonych. Młodzi ludzie są szczególnie narażeni obranie na takiego rozwiązania: Rosja wyprzedza świat w statystykach dotyczących nastoletnich samobójców, z wskaźnikiem prawie cztery razy wyższym niż amerykański.
Przemoc i samobójstwo to tylko dwa z wielu wskaźników grożącego Rosji kryzysu demograficznego. Obecnie państwo to zajmuje szokujące 112. miejsce na liście 194 krajów świata pod względem długości życia ich mieszkańców. W każdej kategorii, od śmiertelnych wypadków drogowych poprzez palenie papierosów po alkoholizm czy pożary, Rosja jest jednym ze światowych liderów.
Wiadomość o kryzysie może być zaskoczeniem dla tych mieszkańców Zachodu połykających propagandę Kremla i nie uświadamiających sobie niebezpieczeństwa wynikającego ze słabości rosyjskiej gospodarki, a także niesamowitej presji, pod którą znajdują się rodziny rosyjskie. Szokujący niedawny raport w Daily News pokazuje, jak opłacani przez Putina zachodni agenci PR zasiewają nasze media (w tym lewicowe firmy takie jak Huffington Post i CNBC) polami kłamstw, opisując osiągnięcia Putina jako gospodarczego lidera. Od ponad dziesięciu lat, Putin polegał na tych kłamstwach, aby uzasadnić swoje bezlitosne rozprawy, które doprowadziły do zwiększającej się gospodarczej klęski.
Innymi słowy, jest dokładnie tak samo jak wtedy, kiedy Rosja była ZSRR.
Jak jakikolwiek rozsądny człowiek mógłby uwierzyć, że Putin, długoletni szpieg KGB bez kwalifikacji lub szkolenia w dziedzinie ekonomii rynkowej, czy polityki demokratycznej, może być zdolny do przekształcenia z powodzeniem Rosji w państwo znacznie różniące się od ZSRR? Od samego początku Putin robił dokładnie to, na co wskazywało jego resume. To on skonfrontował Rosję z USA, cofnął wolności obywatelskie i pogrążył kraj w korupcji.
Rzeczywiście, rosyjska przemoc społeczna jest jedynie odzwierciedleniem natury krajowego lidera. Atrament na dokumencie powołującym Putina na głowę KGB w 1990 ledwo wysechł, kiedy czołowy krytyk Kremla, ustawodawczyni Galina Starowojtowa, została zamordowana. Potem przyszło zastrzelenie dziennikarki Anny Politkowskiej, a następnie działaczki praw człowieka Natalii Estemirowej. Putin nie wahał się uciekać do klasycznej tradycji sowieckiej: morderstwa, więzienia, lub wydalenia z kraju każdego, kto odważy się kwestionować jego autorytet. W wielu kręgach wierzy się też, że dwa apartamentowce budynków w Moskwie wysadzono kosztem setek zmarłych, by prezydent mógł zrzucić winę na terrorystów czeczeńskich i uzasadnić inwazję na ten rozdarty wojną separatystyczny region.
Tego rodzaju reżim nie może przetrwać dłużej niż ZSRR. Ale zanim upadnie dyktatura Putina, zarówno obywateli jego państwa, jak i społeczność światową czeka trudny okres.
Kim Zigfeld
„American Thinker”
Tłumaczenie: Bogna Ryłko
