Dziś, bardziej niż kiedykolwiek, rolą niezależnych mediów (niepodlegających Zachodowi) jest wyciąganie informacji na światło dzienne i rozpowszechnianie ich. (…) Media są narzędziami tzw. miękkiej polityki, które służą światowym mocarstwom. To czego jesteśmy obecnie świadkami to nie dostarczanie informacji, a medialna propaganda okłamująca światową opinię publiczną. (…) Demokracja, prawa człowieka, wojna z terroryzmem, ochrona środowiska, zakaz używania broni masowego rażenia to hasła wykorzystywane przez zachodnie media jako narzędzia umożliwiające atakowanie innych państw i usprawiedliwiające te działania przed światową opinią publiczną.

Powyższe słowa zostały wypowiedziane przez Mohammada Akhgariego, szefa serwisu zagranicznego irańskiej telewizji i radia, na spotkaniu Szanghajskiej Organizacji Współpracy w Moskwie, lipiec 20151



Na początku tamtego roku nowo wybrany dyrektor TVP1 Jan Pawlicki wspomniał na Twitterze o planach stworzenia w Telewizji Polskiej anglojęzycznego kanału informacyjnego o nazwie Poland242. Jego premiera miałaby się odbyć w stulecie odzyskania przez Polskę niepodległości. Trudno nie podejść do takiego pomysłu z ostrożnym optymizmem. Rządy i elity polityczne III RP przez 27 lat nawet nie podjęły próby prowadzenia samodzielnej polityki informacyjnej i nie stworzyły realnych narzędzi wpływu na światową opinię publiczną. A należy podkreślić, że są to niezbędne i konieczne środki stosowane współcześnie w polityce międzynarodowej, w której to poważne państwa, obok budowy siły gospodarczej i militarnej, coraz większą wagę przykładają do posiadania szeregu własnych instytucji i nowoczesnych kanałów komunikacji zdolnych do kreowania i promowania pozytywnego wizerunku kraju poza granicami oraz do bezpośredniego oddziaływania na zagranicznego odbiorcę.

Czy jest szansa, że pomysł stworzenia Poland24 może stać się odpowiednim impulsem dla rozpoczęcia budowy prawdziwej polskiej soft power? Jak więc powinien wyglądać i jaką tematykę podejmować planowany kanał, żeby stał się skutecznym narzędziem we wpływaniu na międzynarodową opinię publiczną? Skąd czerpać przykłady dla tego przedsięwzięcia? Czy takie media nie są luksusem, na który stać tylko najbogatsze i najsilniejsze państwa świata? Na takie pytania powinniśmy poszukać odpowiedzi.

Ten materiał powstał dzięki pracy dziennikarzy portalu Kresy.pl.
Wspieraj rzetelne dziennikarstwo.

Gdy myślimy o międzynarodowych kanałach informacyjnych dostępnych na całym świecie z pewnością kojarzymy je m.in.: z amerykańskimi CNN lub NBC News, brytyjskim BBC World News, francuskim France24, rosyjską Russia Today (RT) czy katarską Al Jazeerą. Są to wpływowe media o ugruntowanej pozycji na globalnym rynku, kojarzone powszechnie. Ale nie jest to wyłączna domena najbogatszych i najsilniejszych mocarstw. Również państwa o mniejszym potencjale, aspirujące do roli regionalnych liderów, mogą pochwalić się swoimi zagranicznymi środkami masowego przekazu. Szczególnie ciekawy, z wielu względów, jest przykład irański. Dlaczego?

Iran pod medialnym pręgierzem Zachodu

Od 1979 roku nieprzerwanie przez 36 lat Iran znajdował się w bardzo silnej izolacji na arenie międzynarodowej. Porewolucyjne islamskie elity polityczne, zgodnie ze swoim hasłem „ani zachodnia, ani wschodnia – Republika Islamska”3 nie chciały podporządkować się żadnemu z zimnowojennych światów i odrzuciły zarówno modele demokracji liberalnej, jak i komunizmu jako niezgodne z islamem i ze swoimi interesami. Krwawa wojna iracko-irańska (1980-1988), w której agresor Saddam Husajn otrzymywał hojne wsparcie ze strony krajów arabskich, Związku Sowieckiego oraz państw zachodnich pokazała Teheranowi brutalne realia rozgrywki międzynarodowej i potrzebę zdrowego dystansu do globalnych graczy. Konsekwentnie realizowana samodzielna polityka budowy silnej pozycji regionalnej, twarda rywalizacja z najważniejszymi bliskowschodnimi sojusznikami USA – Izraelem i Arabią Saudyjską, a przede wszystkim wznowienie programu atomowego (zatrzymanego na 10 lat po upadku szacha) doprowadziły w przeciągu ostatnich dwudziestu lat do wielokrotnego nakładania na Iran, coraz dotkliwszych sankcji gospodarczych z inicjatywy mocarstw zachodnich i traktowania go jak niesfornego pariasa na salonach dyplomatycznych Zachodu. Co więcej, po atakach z 11 września 2001r. Teheran, ku własnemu zaskoczeniu, został wciągnięty przez administrację Busha do tzw. osi zła4, państw wspierających Al-Kaidę, chociaż nie miało to wiele wspólnego z rzeczywistością (w przeciwieństwie do niektórych sojuszników i samych Stanów Zjednoczonych). Oczywiście te wieloletnie działania polityczne, podejmowane przede wszystkim przez USA i ich sojuszników, były wspierane przez zmasowaną akcję propagandową prowadzoną przez mainstreamowe media, która doprowadziła do stworzenia bardzo negatywnego wizerunku Iranu w niemałej części globu. Wyglądał on w przybliżeniu tak: kraj rządzony przez nieobliczalnych, szalonych ajatollahów, którzy lada chwila wejdą w posiadanie bomby atomowej i będą wystrzeliwać rakiety z ładunkiem nuklearnym w przeróżne miejsca według własnego kaprysu – nikt na świecie nie jest bezpieczny. Państwo zaciekle prześladujące własne społeczeństwo, mniejszości religijne, homoseksualistów, nienawidzące inności i stosujące „okrutną” karę śmierci, po prostu wrogie wolności. Nazywanie ruchu oporu przeciwko zaborczej polityce Izraela działającego w Libanie i Palestynie (Hezbollah, Hamas) wyłącznie terrorystami, bez podania prawdziwych przyczyn konfliktu i racji drugiej strony, oraz używanie tego jako koronnego dowodu na to, że Iran wspierając obie organizacje dąży do podpalenia Bliskiego Wschodu i jest największym zagrożeniem dla pokoju w regionie. Przecież pomimo tego, że nasze państwo nie jest poważnym graczem na Bliskim Wschodzie, nie ma tam istotnych interesów, a polskie społeczeństwo jest mało zainteresowane tym egzotycznym regionem, to również i my doświadczyliśmy na sobie tej antyirańskiej kampanii, gdy głównym uzasadnieniem dla budowy elementów tarczy antyrakietowej na naszym terytorium miało być domniemane zagrożenie rakietami z Iranu. Kuriozalna wymówka, aby nie wymieniać prawdziwej przyczyny: Rosji. Najwymowniejszym jednak symbolem polskiego odcinka tej wojny propagandowej była okładka, sympatyzującego z PiS, miesięcznika „Nowe Państwo” z 2012 roku5 (ważyły się wtedy losy izraelsko-amerykańskiego ataku powietrznego na irańskie instalacje atomowe) pod wymownym tytułem „Iran podpali świat?” i z podobizną ówczesnego irańskiego prezydenta Ahmadineżada w esesmańskim mundurze (!).

Taką wizerunkową cenę zapłacił na świecie Teheran za odrzucenie „dobrodziejstw” demokracji liberalnej, zablokowanie niekontrolowanego zalewu kapitałem zagranicznym, rozwijanie własnego programu energii atomowej oraz wybranie własnej podmiotowości w regionie zamiast neokolonialnego uprzedmiotowienia, którego Iran doświadczał setki lat (ze strony Wielkiej Brytanii i Rosji, a później jeszcze USA). Saddamowski Irak po niemalże bliźniaczej kampanii propagandowo-medialnej, zintegrowanej z oskarżeniami administracji Busha o posiadanie (mitycznej jak się później okazało) broni masowego rażenia, stał się celem inwazji w 2003 roku. A główne media zachodnie zadbały o jej odpowiednio spreparowane uzasadnienie w oczach opinii światowej i ta operacja w znacznej mierze udała się. Irańskie elity rządzące zapamiętały bardzo dobrze tę bagdadzką lekcję i widząc szereg nasilających się działań wymierzonych w swój kraj, zmierzających do zagranicznej agresji, postanowiły, że należy jak najszybciej podjąć akcje w tych obszarach, na które mają wpływ. Również na polu mediów.

Kontrofensywa informacyjna Teheranu

Jedną z tych istotnych decyzji było stworzenie w 2007 roku anglojęzycznego kanału informacyjnego Press TV w ramach państwowego koncernu medialnego IRIB (Islamic Republic of Iran Broadcasting). Wkrótce ta stacja stała się ważnym i nowoczesnym środkiem komunikacji przedstawiającym irański punkt widzenia światu.

Gdy w pierwszej chwili trafia się na ten kanał na ekranie telewizora albo komputera można uznać, że to jedna ze światowych stacji informacyjnych w zachodnim formacie. Press TV – nazwa wpadająca w ucho; nienaganna, przystępna angielszczyzna dziennikarzy; nowoczesna forma podawania najświeższych informacji; interesująca szata graficzna, animacje, dżingle; reporterzy relacjonujący najważniejsze wydarzenia z niemal każdego miejsca globu; szeroka paleta międzynarodowych rozmówców o różnorodnych poglądach; znaczny wybór programów publicystycznych i filmów dokumentalnych; przejrzysta i rozbudowana strona internetowa – to cechy stanowiące o jej atrakcyjności i profesjonalizmie. Tylko kilka istotnych szczegółów pozwala nam stwierdzić, że mamy jednak do czynienia z telewizją z kraju islamskiego: dziennikarki noszące chusty zasłaniające włosy, pojawianie się cytatów z Koranu kilka razy na dobę czy skupianie się głównie na sprawach bliskowschodnich i azjatyckich. Press TV działa 24 godziny na dobę przez cały tydzień, jest dostępny na niemal całym świecie dzięki wykupionemu zasięgowi satelitarnemu oraz na swojej stronie internetowej6. Stacja dysponuje budżetem ponad 25 milionów dolarów, posiada własne biura i studia telewizyjne w Teheranie, Bejrucie, Damaszku, Londynie, Waszyngtonie, Seulu, i zatrudnia w nich międzynarodowy skład dziennikarzy, w tym brytyjskich i amerykańskich współpracowników. Dzięki tak rozbudowanej sieci przedstawicielstw i szerokiej kadrze, na antenie goszczą informacje z najważniejszymi wydarzeniami ze świata oraz ciekawi dyskutanci (m.in.: zachodni publicyści, aktywiści, politycy, naukowcy czy emerytowani oficerowie służb). Firmowym produktem jest np. 20-minutowy program The Debate, w którym zaproszeni goście o odmiennych poglądach dyskutują ze sobą, często w sposób ekspresyjny, o ważnych, bieżących tematach (ostatnio np. wojna w Jemenie, sankcje USA wobec Wenezueli czy nadciągająca klęska ISIS w Syrii i Iraku). Inną interesującą propozycją jest chociażby wieloodcinkowy cykl krótkich reportaży o nazwie Iran, który przedstawia w atrakcyjnej formie dziedzictwo cywilizacyjne, kulturowe, przyrodnicze, techniczne tego kraju, omawia walory turystyczne każdego regionu i bez wątpienia jest adresowany do potencjalnych zagranicznych turystów. Natomiast emitowane w tej irańskiej stacji filmy dokumentalne zaznajomią nas z szeregiem istotnych spraw z różnych rejonów świata, jak m.in.: wyludnianie się Hiszpanii, klęska transformacji gospodarczej w Rosji na początku lat 90., osiągnięcia irańskich naukowców w nanotechnologii, czy groźne choroby, będące skutkiem wojny w Wietnamie. Różnorodne nagrania i informacje stacji są oczywiście szeroko dostępne na kilku kanałach na serwisie YouTube, jak i na serwisach społecznościowych.

Ten materiał powstał dzięki pracy dziennikarzy portalu Kresy.pl.
Wspieraj rzetelne dziennikarstwo.

Iran poprzez Press TV posiada upragnioną możliwość kreowania swojego wizerunku, przedstawiania własnego spojrzenia na regionalne i globalne zagadnienia, i jest w tym niezależny od nieprzyjaznych mu w większości zachodnich czy arabskich mediów. O skuteczności kanału świadczy chociażby fakt, że został on zablokowany na jednej z satelitów7 (współwłaściciel izraelski) niedługo po tym jak nadawał szeroką relację z izraelskiego bombardowania Gazy w 2012 roku. Dzięki temu medialnemu narzędziu Teheran pokazuje destrukcyjną rolę polityki USA i jej sojuszników na Bliskim Wschodzie, imperialistyczne dążenia Izraela i Arabii Saudyjskiej (nazywane wprost dwoma syjonizmami), przypomina nieustannie o niedoli Palestyńczyków (czym zjednuje sobie część społeczeństw arabskich), przedstawia alternatywny obraz wojny w Syrii oraz w Jemenie, ukazuje wielobiegunowość geopolityczną świata, wyjaśnia irański program atomowy i dociera z tym przekazem bezpośrednio do zagranicznego, anglojęzycznego odbiorcy. Iran w oczach widza przestaje jawić się jako kraj odległy, wrogi, nieobliczalny, a staje się państwem atrakcyjnym, dumnym z osiągnięć swojej cywilizacji, historii, kultury, tradycji, współczesnych wynalazków naukowych oraz otwartym na nowe kontakty biznesowe. Press TV portretuje Irańczyków jako ludzi otwartych, uprzejmych, wykształconych i obala różne stereotypy, np.: ponad połowa studentów w kraju Persów to kobiety; największa społeczność żydowska na Bliskim Wschodzie poza Izraelem żyje w Iranie; irańscy chrześcijanie stosunkowo swobodnie modlą się w ponad 600 świątyniach; niemała grupa wyznająca staroperski zoroastryzm (uznawany w islamie za pogański) ma się dobrze. Takie możliwości stwarza własny, dobrze zarządzany kanał informacyjny adresowany zagranicę.

Press TV to tylko jeden z wielu elementów irańskiego zewnętrznego wachlarza medialnego, wchodzącego w skład państwowego koncernu medialnego. IRIB nadaje informacyjne audycje radiowe i telewizyjne w blisko 30 językach. W 2011 roku powstał prężny hiszpańskojęzyczny kanał informacyjny Hispan TV, dedykowany Ameryce Łacińskiej oraz Hiszpanii, siostrzany dla Press TV. Ma za zadanie oddziaływać medialnie na tamtą część świata (Iran posiada tam swoje liczne interesy8) oraz wzmacniać obustronne zrozumienie i więzy kulturowe między społeczeństwami latynoamerykańskimi i irańskim (istotnym element wspólnym są m.in. neokolonialne doświadczenia i tradycyjny antyamerykanizm). Od 2003 roku działa nadająca po arabsku telewizja informacyjna Al-Alam, skupiająca się na problemach z jakimi mierzą się muzułmanie na Bliskim Wschodzie (podkreślając wagę bezpieczeństwa i niezależności) i próbująca zniwelować odwieczny antagonizm arabsko–perski. Natomiast platforma iFilm zapewnia szeroki wybór znanej irańskiej kinematografii, seriali, programów rozrywkowych, również w języku arabskim i angielskim. Ponadto, Press TV niedawno wzbogacił się o pełnowymiarowy kanał francuskojęzyczny.

Iran od ponad dekady konsekwentnie realizuje własną zagraniczną politykę informacyjną, rozumiejąc dynamiczną siłę współczesnych środków komunikacji i skalę wyzwań przed jakimi stoi w dążeniu do regionalnej potęgi. Coraz efektywniej łączy elementy siły ekonomicznej, militarnej i tradycyjnej dyplomacji z budową pozytywnego wizerunku i skutecznego oddziaływania na nieirańskiego odbiorcę poprzez, niezależną od innych ośrodków, grupę różnorodnych mediów. Teheran m.in. poprzez Press TV przedstawia siebie, swoje osiągnięcia i ambicje globalnej publiczności, tłumaczy jej skomplikowane sprawy Bliskiego Wschodu z własnej perspektywy, buduje podstawy pod nowe więzi polityczne, gospodarcze, kulturalne, i dzięki temu zyskuje większe zrozumienie na świecie. I właśnie w ten sposób likwiduje stopniowo oblężenie zachodniej propagandy wokół siebie.

Jak pokazuje przykład Press TV, tego rodzaju media informacyjne, dedykowane zagranicznemu odbiorcy, nie są luksusem, na który mogą pozwolić sobie wyłącznie najpotężniejsi i najbogatsi. Iran dopiero zmierza po rolę regionalnego lidera, jeszcze dalej ma do zbudowania silnej, dynamicznej i opartej na trwałych podstawach gospodarki. Wieloletnie sankcje bardzo mocno wpłynęły na jego system ekonomiczny i doprowadziły do straty setek miliardów dolarów (głównie z powodu ograniczenia eksportu surowców energetycznych). Mimo tego, Teheranowi udało się znaleźć kilkadziesiąt milionów dolarów na opisane w poprzednich akapitach przedsięwzięcia medialne, ponieważ słusznie stwierdził, że zyski z tych inwestycji będą wielokrotnie wyższe i długofalowe.

Niemoc polskiej polityki informacyjnej

Państwo polskie, tak jak wspomniałem we wstępie, nie posiada zdefiniowanej zagranicznej polityki informacyjnej ani skutecznych narzędzi medialnych do oddziaływania na globalnego odbiorcę. Bez nich jesteśmy pozbawieni realnych możliwości prezentowania naszego punktu widzenia na świat oraz poważnego kreowania wizerunku Polski zgodnie ze swoimi interesami i promowania go na zewnątrz. A przecież podobnie jak Iran, mamy ambicję i potencjał do stania się regionalnym liderem. Idąc za przykładem Teheranu, Warszawa powinna jak najszybciej dążyć do zmiany swojego zagranicznego wizerunku, ponieważ gdy polskie elity polityczne i służby państwowe całkowicie zaniedbywały obszar polityki informacyjnej, światowe stolice i ośrodki medialne zajęły się skutecznie tworzeniem własnej narracji o Polsce i Polakach. Przez ostanie 27 lat mogliśmy zaobserwować wiele bardzo negatywnych przykładów tego zjawiska. Osławione już sformułowania „polskie obozy śmierci” czy „polskie obozy koncentracyjne” pojawiające się masowo co roku w zagranicznych mediach, podobnie jak stwierdzenia o „wrodzonym, powszechnym polskim antysemityzmie” na wzór tego rodem z III Rzeszy czy o „irracjonalnej, polskiej rusofobii”. Do tego należy chociażby dodać wizerunek Polaków jako tanich pracowników zalewających i zabierających pracę w Europie Zachodniej, którzy są znacznie łatwiejszym celem dla ruchów antyimigranckich w tych krajach ze względu na panujący tam terror politycznej poprawności, uniemożliwiający otwartą krytykę imigrantów z Azji czy Afryki, co pociąga za sobą natychmiastowe oskarżenia o rasizm i nietolerancję.

Ten materiał powstał dzięki pracy dziennikarzy portalu Kresy.pl.
Wspieraj rzetelne dziennikarstwo.

Pozostawiając na boku przypadki częstej niewiedzy, Polska jest od lat ofiarą (również na własne życzenie) zmasowanej akcji propagandowej atakującej nas zarówno z Zachodu, jak i ze Wschodu. Realizowaną przede wszystkim przez główne media anglosaskie, niemieckie, rosyjskie, francuskie, izraelskie za przyzwoleniem lub z inicjatywy rządów tych państw. Jak temu skutecznie przeciwdziałać?

Protesty dyplomatyczne i oburzanie się na niesprawiedliwe, kłamliwe czy przerysowane oceny to o wiele za mało (jeżeli pragniemy być poważnym państwem i narodem). Przekonaliśmy się o tym wielokrotnie, doświadczył tego i Iran. Podjęcie przez obecny polski rząd współpracy z renomowaną, międzynarodową kancelarią prawną i pozywanie zagranicznych mediów za oczywiste kłamstwa to krok w dobrym kierunku (zobaczymy jak będzie z konsekwentną realizacją), ale niewielki. To są wyłącznie działania reaktywne, po fakcie. Czas wreszcie wyzwolić się z niewolniczego, postkolonialnego polskiego motta pod tytułem „a co powiedzą/powiedzieli o nas w zachodnich mediach i co teraz będzie?” i podjąć szereg aktywnych przedsięwzięć w celu stworzenia własnych instytucji i nowoczesnych kanałów komunikacji zdolnych do kreowania i promowania pozytywnego wizerunku kraju poza granicami i bezpośrednio oddziałujących na zagranicznego odbiorcę. Jednym z nich może być planowany w TVP kanał informacyjny Poland24. Jak powinien wyglądać i jaką tematykę podejmować, żeby stał się skutecznym narzędziem we wpływaniu na międzynarodową opinię publiczną?

W oczekiwaniu na Poland24

Jeżeli chodzi o wygląd i formę, przyszły kanał powinien wzorować się na omówionym tu przykładzie irańskim, jak i na innych mainstreamowych stacjach (CNN, BBC World News czy RT). Zastosowanie zachodniego, atrakcyjnego formatu podawania informacji i nowoczesne komunikowanie się z odbiorcą to dziś absolutna podstawa, aby wytrzymać konkurencję na tym wymagającym rynku i szansa na odpowiednie wyróżnienie („opakowanie”) prezentowanych treści. Press TV pokazało jak powinna wyglądać sieć przedstawicielstw w najważniejszych miejscach świata koordynujących zbierane informacje, jak i kadra dziennikarska. Mamy w Polsce, jak i wśród Polonii, dobrze prezentujących się dziennikarzy władających płynnie językiem angielskim. A skoro Irańczycy potrafili znaleźć wartościowych zachodnich native speakerów z dziennikarskim i reporterskim doświadczeniem, to tym bardziej my nie powinniśmy mieć z tym problemu. Bardzo istotną kwestią jest jak najszerszy zasięg przyszłego kanału. Należy wykupić miejsce na satelitach telekomunikacyjnych tak, aby sygnał docierał na cały zamieszkały świat. Koniecznością jest również umożliwienie oglądania programu na żywo w internecie (po kliknięciu na przejrzystej i rozbudowanej stronie internetowej Poland24) z wyborem jakości transmisji, co pozwoli mieć do niego dostęp nawet przy niskiej przepustowości łącza (tak jest z irańskim kanałem). Jednak ambitne, medialne wizje muszą opierać się na twardych, finansowych podstawach. Jeżeli więc przyjrzymy się budżetowi TVP za 2014 rok9 (wydatki – 1 miliard 525 milionów złotych), to okaże się, że koszt nowego kanału na poziomie budżetu Press TV (ponad 100 milionów złotych, 8-10% wydatków TVP) byłby jak najbardziej do zaakceptowania.

Osobną kwestią jest ciągły brak spójnej wizji kolejnych rządów co do właściwej struktury, formy działania i źródeł finansowania Telewizji Polskiej i pytanie, czy kanał Poland24 powinien znajdować się akurat pod jej auspicjami. Również obserwacja wątpliwych decyzji prezesa Kurskiego każe być raczej sceptycznym, ale mogę się mylić. Odpowiedź na te zagadnienia to być może pomysł na kolejny tekst, nie przeciągajmy niepotrzebnie tych rozważań.

Poland24 powinna prezentować i komentować najważniejsze światowe wydarzenia ze szczególnym uwzględnieniem tych, które są istotne dla naszych interesów. Jednocześnie nie pomijając, ale i nie przesadzając z ilością informacji z Europy Środkowo-Wschodniej. Te proporcje są niezbędne, żeby nie zniechęcić przeciętnego zagranicznego odbiorcy zbyt wąskim zakresem, drugorzędnych, z jego perspektywy, tematów (tak charakterystycznym dla polskich prowincjonalnych mediów głównego nurtu). Należy stopniowo go oswajać ze sprawami naszego regionu i tłumaczyć je z polskiej perspektywy. Trzeba wreszcie pokazać światu, że między Berlinem a Moskwą istnieje szereg niepodległych, atrakcyjnych gospodarczo i turystycznie państw, zamieszkałych przez życzliwych, wykształconych, dumnych ludzi. Powinniśmy podzielić się z zagranicznym odbiorcą naszym spojrzeniem na środkowoeuropejską specyfikę, unikatowe doświadczenia historyczne i losy itd. W skrócie: że między Berlinem i Moskwą istnieje życie, przybiera ciekawe, oryginalne formy i warto to śledzić, a nawet samemu sprawdzić na miejscu.

Niezbędna też jest dobra, różnorodna oferta publicystyczna, w której, pośród ścierających się opinii, dyskretnie będzie królował polski przekaz. Powinniśmy zapraszać takich gości jak np. profesorów Normana Finkelsteina, Roberto di Mattei, Michaela E. Jonesa czy Rogera Scrutona; Patricka Buchanana i innych interesujących oraz medialnych rozmówców ze świata polityki, ekonomii, służb, kultury, rozrywki (znanych aktorów, np. Jamesa Woodsa, Russella Crowe’a czy Mela Gibsona), którzy przyciągną zagranicznego odbiorcę, wesprą nasz sposób patrzenia na świat i pomogą obalić propagandowe kłamstwa na temat Polski. Bez wsparcia rozpoznawalnych, wartościowych nazwisk będzie to niemożliwe. Naprawdę wystarczy trochę poszukać, żeby znaleźć na świecie zespół, prawdziwie życzliwych Polsce, ciekawych rozmówców, publicystów, reporterów, którzy chętnie podejmą współpracę z profesjonalnym Poland24.

Polski kanał informacyjny musi też spełniać rolę jednego z naszych okien wystawowych na świat. Dlatego chociażby należy skopiować pomysł wspomnianego wyżej programu Iran i nagrać wieloodcinkowy cykl ciekawych reportaży promujących Polskę, jej historię, kulturę, tradycję, wybitne postacie,osiągnięcia, poszczególne regiony kraju oraz polskie dziedzictwo na Kresach. Zaangażować naszych światowej sławy sportowców w takie akcje (Lewandowski lub Radwańska). I stosować przede wszystkim tego rodzaju środki zamiast pompowania niemałych kwot w reklamy w zagranicznych mediach, tak jak robimy to obecnie. Trzeba maksymalnie wykorzystać własne kanały komunikacji do promocji, gdy będziemy w końcu je posiadać.

Ten materiał powstał dzięki pracy dziennikarzy portalu Kresy.pl.
Wspieraj rzetelne dziennikarstwo.

To co z pewnością wyróżniłoby planowy kanał na tle zachodnich, zlaicyzowanych konkurentów, to umiejętne zaakcentowanie tradycyjnych wartości katolickich i rodzinnych. Twarde i częste upominanie się za prześladowanymi chrześcijanami w różnych zakątkach globu, promowanie małżeństwa, rodziny, życia od poczęcia do naturalnej śmierci. Pojawianie się kilka razy dziennie fragmentów Pisma Świętego, ważne cytaty ze świętych i innych wybitnych postaci dotyczące nie tylko spraw duchowych, „przemycane” jako przerywniki między stałymi elementami grafiku anteny. Oczywiście te działania powinny być rozsądne i nie naruszać równowagi programu kanału informacyjnego. Raczej dyskretnie poddawać pod wątpliwość demoliberalne oczywistości i dogmaty, oraz przedstawiać w atrakcyjnej formie (filmów dokumentalnych, reportaży itd.) sensowne odpowiedzi, które przemówią do współczesnego człowieka. Powinniśmy poważnie rozważyć ten aspekt, jeżeli naprawdę chcemy dać pozytywny impuls do rozpoczęcia powrotu cywilizacji łacińskiej na kontynent europejski i promować najlepszy, naszym zdaniem, system wartości na świecie.

Po wstępnym sukcesie działalności Poland24, należy jak najszybciej rozpocząć pracę nad uruchomieniem bliźniaczego kanału rosyjskojęzycznego (Polsza24?), aby również docierać z polską informacją na Wschód, wpływać na tamtejszego odbiorcę i budować więzy wzajemnego zrozumienia i szacunku. Wraz z rozwojem naszych zagranicznych narzędzi komunikacji, trzeba będzie podjąć intensywne działania informacyjne na obszarze francusko-, hiszpańsko-, chińsko- czy arabskojęzycznym.

Bardzo istotne w całej tej kwestii planów wobec Poland24 jest to, żeby reprezentował on polską rację stanu. Czyli nie interesy niemieckocentrycznej Unii Europejskiej ani anglosaskiego NATO. Antena przyszłego kanału musi być wolna od irracjonalnej rusofobii partii aktualnie rządzącej, propagandy demoliberalnej (od lat zrażającej do nas np. Białoruś) czy retoryki imperialnej, która doprowadziła państwa Bliskiego Wschodu i Afryki do katastrofy. Czas zerwać z nieudolną zagraniczną polityką informacyjną III RP, której symbolem są archaiczny w formie i treści kanał TVP Polonia (krytykowany powszechnie przez polską emigrację) czy nieskuteczny Instytut Adam Mickiewicza. Press TV i Russia Today przebiły się przez monopolistyczną sieć mediów zachodnich. Teraz kolej na nas. Zacznijmy tworzyć szczeliny w murze zachodnich, jak i wschodnich ośrodków medialnych, snujących szkodliwą narrację o Polsce i Europie Środkowo-Wschodniej. Czas na poważną politykę informacyjną polskiego państwa i na kanał Poland24. Najwyższy czas!

PS: Szanowni Czytelnicy! Co do samego Press TV, nie wierzcie autorowi na słowo, tylko sami sprawdźcie w internecie.

Wojciech Jabłoński

1 www.presstv.ir/Detail/2015/07/28/422287/Iran-Akhgari-IRIB-Russia-SCO

2 www.rp.pl/Media/160119294-Zmiany-w-TVP-Ma-powstac-Poland24.html

3 Wojciech Jabłoński, Nuklearny sfinks przy stole negocjacyjnym – pertraktacje atomowe grupy P5+1 z Iranem i jego wzrastająca rola w regionie, „Opcja na prawo” 2015, nr 2, s.100-109

4 Robert Czulda, Iran 1925-2014. Od Pahlawich do Rouhaniego, Wyd.1, Warszawa, 2014, PWN, s. 150-151

5 http://niezalezna.pl/32255-nowe-panstwo-w-kioskach

6 www.presstv.com/Default/Live

7 www.en.mehrnews.com/news/53323/Hispasat-has-Press-TV-Hispan-TV-off-the-air

8 Wojciech Jabłoński, Nuklearny sfinks przy stole negocjacyjnym – pertraktacje atomowe grupy P5+1 z Iranem i jego wzrastająca rola w regionie, „Opcja na prawo” 2015, nr 2, s.100-109

9 www.pb.pl/4041352,16720,braun-udalo-sie-zrownowazyc-budzet-tvp

Reklama

Tagi:

Dlaczego zdecydowaliśmy się na ograniczenie dostępu do naszych treści?

Ponieważ nie istnieje darmowe dziennikarstwo. Zawsze ktoś za nie płaci. Jeśli Czytelnicy nie wezmą na swoje barki finansowej odpowiedzialności za istnienie niezależnych, oddolnych inicjatyw dziennikarskich, takich jak Kresy.pl, wówczas na rynku pozostaną wyłącznie niskiej jakości tabloidy oraz media finasowane przez wielkie korporacje, partie polityczne i różnego rodzaju lobbies.

Miesięczny koszt funkcjonowania portalu Kresy.pl to 20000 zł. 7-osobowa redakcja pracuje w pełnym wymiarze i praca ta jest naszym podstawowym, najczęściej jedynym, źródłem dochodu. Kresy.pl nie powstają po godzinach, tworzone przez amatorów. Portal jest tworzony przez wykwalifikowanych dziennikarzy oraz specjalistów z zakresu polityki międzynarodowej, którzy codziennie starają się dotrzeć do informacji istotnych z punktu widzenia interesu naszej politycznej wspólnoty.

Jeśli cenisz naszą pracę, jeśli z niej korzystasz i uważasz, że zamknięcie portalu Kresy.pl byłoby stratą, prosimy dołącz do grona osób, które współtworzą finansowe podstawy funkcjonowania naszego serwisu.

a

2 odpowiedzi

Zostaw odpowiedź

Chcesz przyłączyć się do dyskusji?
Nie krępuj się!

Dodaj komentarz

  1. Contra :

    Dobry pomysl (Poland24) i bardzo dobry artykul, ale niestety w obecnym wydaniu polskiej “polityki” zagranicznej w wydaniu Dudy i Waszczykowskiego i kierownictwem TVP w rekach Kurskiego nie wroze tej inicjatywie powodzenia.
    Najpierw chcialbym zobaczyc patriotyczna polska TV w kraju, chyba zeby kierownictwo
    tej telewizji spoczywalo w rekach redakcji Kresow.pl, ktory to portal zawsze odwiedzam z przyjemnoscia – gratulacje dla redakcji za dobra robote.
    Gdyby “polityka” Waszczykowskiego miala byc transmitowana na caly swiat to bylaby
    tylko kompromitacja (patrz ostatni wywiad dla Wegrow).
    Kompromitujaca i ublizajaca mi osobiscie polityka(?) wschodnia w stosunku do Banderlandu i Litwy to inny przyklad.
    Aby poznac kim naprawde sa Ukraincy Doda i Waszczykowski obowiazkowo powinni zapoznac sie z wypowiedziami na ten temat Krzesimira Debskiego na spotkaniu klubie
    Powisle pod tytulem “Nic nie jest w porzadku” na Youtube
    https://m.youtube.com/watch?v=4JYCdCdFd9A