Zarówno krzyż na miejscu Nowej Kamionki, jak i w innych miejscach, były święcone wspólnie. Po poświęceniu przez księdza prawosławnego patriarchatu moskiewskiego poświęcił go duchowny rzymskokatolicki. Nie piszę tego tylko dlatego, że tym katolickim jestem ja, ale od publikacji na tak drażliwe tematy wymaga się super dokładności. Pan Jacek Borzęcki, wieloletni korespondent na Wschodzie, powinien to rozumieć. Serdecznie pozdrawiam.
ks. Witold Józef Kowalów
Ostróg nad Horyniem, 20 lipca 2011 r.
W pierwszym akapicie swego artykułu wspomniałem wszakże, że w poświęcaniu krzyży-pomników uczestniczyli zarówno duchowni rzymskokatoliccy, jak i prawosławni. Proszę zauważyć, Wielebny Księże, iż mój artykuł był ogólną relacją z pielgrzymki, skupiającą uwagę tylko na najważniejszych – moim zdaniem – wydarzeniach. Z pewnością moim celem nie było dokładne sprawozdanie z kolejnych i dość licznych poświęceń krzyży, bo to zanudziłoby Czytelników. A jeśli chodzi o to konkretne poświęcenie krzyża na miejscu dawnej wioski Nowa Kamionka, to – przy całym szacunku dla wielebnego księdza – głównym celebransem był jednak prawosławny duchowny ze Stepania, który nie tylko uczynił to pierwszy ale w dodatku w trakcie długiej i bardzo uroczystej ceremonii prawosławnej, w ornacie, z kadzidłem oraz ze śpiewami świetnego zresztą chóru prawosławnego. Zostało to zresztą uwiecznione w pamiątkowej tablicy na krzyżu, gdzie czytamy, że “krzyż postawili parafianie Huty Stepańskiej – o. Szomonka Stepan Dmytrowycz uroczyście poświęcił w 2011 roku”. Dopiero na końcu dane było poświęcić krzyż księdzu ale w białej komży a nie w ornacie oraz bez długiej ceremonii, długich modłów i homilii. Zresztą o poświęceniu krzyża przez prawosławnego duchownego wspomniałem tylko jakby przy okazji, w podpisie pod jego zdjęciem, którego zamieszczenie miało sens ze względu na cytowanie w artykule fragmentu jego bardzo znaczącego i pięknego kazania.
Druga sprawa. Sprawiedliwy, który ratował Polaków i nie tylko Polaków – bo także Żyda i Czerwonoarmistę – nazywa się Petro Ilkowycz Bazyluk, a nie „Bazeliuk” jak pisze p. Jacek Borzęcki.
A jednak zmieniliśmy Bazyluka z powrotem na Bazeliuka. Zrobiliśmy to na wyraźne rządanie redaktora Borzęckiego, który obiecał, że osobiście będzie tu bronił zastosowanej przez siebie pisowni. Musicie to Panowie między sobą ustalić 😉
Nazwisko sprawiedliwego Ukraińca z Butejek jest na tablicy pamiątkowej wyraźnie napisane przez “e” a nie przez “y”. A co do pisowni końcówki owego nazwiska, to zasięgnąłem rady z dwóch niezależnych źródeł – mojej żony Heleny, urodzonej i wykształconej we Lwowie oraz pani Marii Baszy, redaktorki Kuriera Galicyjskiego wydawanego we Lwowie i Stanisławowie. Otóż z tych konsultacji wynikałoby, że obie wersje tłumaczenia owej końcówki – zarówno “luk” jak “ljuk” – są tak samo uprawnione, ponieważ na tablicy pamiątkowej nazwisko to jest napisane przez ukraińskie fonetyczne “ju” a nie “u”. Tak więc pozostaję przy swojej intuicyjnie przyjętej wersji jako poprawnej w całości, to znaczy Petro Bazeljuk.
Panie Jacku! Tak trudno przyznać się do pomyłki.
W sprawie pisowni nazwisk ukraińskich w języku polskim może Pan sobie przeczytać we wstępie do każdego dużego „Słownika Języka Polskiego” lub zasadach pisowni polskiej.
Proszę zapoznać się też z tą informacją:
„Od 18.07.1943 Mieczysław [Słojewski] z synem Edziem ukrywał się w lesie k. Butejek. Następnie ukrywał ich Ukrainiec Petro Bazyluk. Po wyzwoleniu przez A. Czerwoną przenieśli się do Stepania. W 1945 osiedlili się we wsi Rataje k. Wołowa”.
Informacja ta pochodzi z polskiej strony internetowej: http://wolyn.ovh.org/opisy/borek_s-03.html
O Bazyluku pisała też miejscowa ukraińska prasa. O BAZYLUKU, a nie BAZIELIUKU. Proszę nie tworzyć nowych bytów przez przekręcanie nazwisk.
Petro Bazyluk jest na następującej liście:
Iwona Łaptaszyńska (oprac.) „Kresowa Księga Sprawiedliwych” // http://kresy-ludobojstwo.pl/tematy/ksiega_sprawiedliwych/ksiega_a-b.html
Jest to lista Ukraińców udzielających pomocy Polakom poddanym eksterminacji w latach 40-tych XX wieku na terenie Kresów Wschodnich opracowana przez p. Iwonę Łaptaszyńską np. książki:
Romuald Niedzielko (oprac.), „Kresowa Księga Sprawiedliwych 1935-1945. O Ukraińcach ratujących Polaków poddanych eksterminacji przez OUN i UPA”.
IPN. Studia i Materiały, tom 12, Warszawa 2007.
Zacny Księże Witoldzie! Ja nie jestem historykiem tylko dziennikarzem. Relację z odsłonięcia tablicy pamiątkowej ku czci sprawiedliwego Ukraińca (ufundowanej – jak informował mnie organizator tych uroczystości, pan Janusz Horoszkiewicz – przez Radę Ochrony Pamięci Walk i Męczeństwa w Warszawie) oparłem na treści tablicy, która zresztą została poświęcona także przez Wielebnego Księdza. Jeśli nazwisko sprawiedliwego Ukraińca zostało na tejże tablicy faktycznie przekręcone, jak sugeruje to Ksiądz, to byłby to skandal i kompromitacja Rady. Wszakże ktoś musiał w Warszawie zatwierdzać treść napisu – a w Radzie są przecież historycy (zresztą zawodowym historykiem jest sam sekretarz generalny tej instytucji, w randze ministra, dr hab. Andrzej Kunert). Zamiast więc zarzucać mi, że „przekręcam nazwisko” i „trudno mi jest przyznać się do błędu”, trzeba było po prostu zwrócić mi uwagę (najlepiej bezpośrednio po uroczystym odsłonięciu), że tablica zawiera ów niefortunny błąd. Oczywiście, sprawdziłbym stan faktyczny i – o ile zarzut by się potwierdził – z pewnością wytknąłbym w artykule kompromitującą niedbałość osobie odpowiedzialnej za zatwierdzenie treści tablicy. Dlaczego tak się nie stało? A może w ogóle nie przeczytał ksiądz napisu na poświęcanej tablicy? W każdym razie wygląda na to, że mam temat do kolejnego artykułu. Z góry więc dziękuję i łączę pozdrowienia – Jacek Borzęcki
Zarówno krzyż na miejscu Nowej Kamionki, jak i w innych miejscach, były święcone wspólnie. Po poświęceniu przez księdza prawosławnego patriarchatu moskiewskiego poświęcił go duchowny rzymskokatolicki. Nie piszę tego tylko dlatego, że tym katolickim jestem ja, ale od publikacji na tak drażliwe tematy wymaga się super dokładności. Pan Jacek Borzęcki, wieloletni korespondent na Wschodzie, powinien to rozumieć. Serdecznie pozdrawiam.
ks. Witold Józef Kowalów
Ostróg nad Horyniem, 20 lipca 2011 r.
W pierwszym akapicie swego artykułu wspomniałem wszakże, że w poświęcaniu krzyży-pomników uczestniczyli zarówno duchowni rzymskokatoliccy, jak i prawosławni. Proszę zauważyć, Wielebny Księże, iż mój artykuł był ogólną relacją z pielgrzymki, skupiającą uwagę tylko na najważniejszych – moim zdaniem – wydarzeniach. Z pewnością moim celem nie było dokładne sprawozdanie z kolejnych i dość licznych poświęceń krzyży, bo to zanudziłoby Czytelników. A jeśli chodzi o to konkretne poświęcenie krzyża na miejscu dawnej wioski Nowa Kamionka, to – przy całym szacunku dla wielebnego księdza – głównym celebransem był jednak prawosławny duchowny ze Stepania, który nie tylko uczynił to pierwszy ale w dodatku w trakcie długiej i bardzo uroczystej ceremonii prawosławnej, w ornacie, z kadzidłem oraz ze śpiewami świetnego zresztą chóru prawosławnego. Zostało to zresztą uwiecznione w pamiątkowej tablicy na krzyżu, gdzie czytamy, że “krzyż postawili parafianie Huty Stepańskiej – o. Szomonka Stepan Dmytrowycz uroczyście poświęcił w 2011 roku”. Dopiero na końcu dane było poświęcić krzyż księdzu ale w białej komży a nie w ornacie oraz bez długiej ceremonii, długich modłów i homilii. Zresztą o poświęceniu krzyża przez prawosławnego duchownego wspomniałem tylko jakby przy okazji, w podpisie pod jego zdjęciem, którego zamieszczenie miało sens ze względu na cytowanie w artykule fragmentu jego bardzo znaczącego i pięknego kazania.
Druga sprawa. Sprawiedliwy, który ratował Polaków i nie tylko Polaków – bo także Żyda i Czerwonoarmistę – nazywa się Petro Ilkowycz Bazyluk, a nie „Bazeliuk” jak pisze p. Jacek Borzęcki.
Już poprawiamy 😉
A jednak zmieniliśmy Bazyluka z powrotem na Bazeliuka. Zrobiliśmy to na wyraźne rządanie redaktora Borzęckiego, który obiecał, że osobiście będzie tu bronił zastosowanej przez siebie pisowni. Musicie to Panowie między sobą ustalić 😉
Nazwisko sprawiedliwego Ukraińca z Butejek jest na tablicy pamiątkowej wyraźnie napisane przez “e” a nie przez “y”. A co do pisowni końcówki owego nazwiska, to zasięgnąłem rady z dwóch niezależnych źródeł – mojej żony Heleny, urodzonej i wykształconej we Lwowie oraz pani Marii Baszy, redaktorki Kuriera Galicyjskiego wydawanego we Lwowie i Stanisławowie. Otóż z tych konsultacji wynikałoby, że obie wersje tłumaczenia owej końcówki – zarówno “luk” jak “ljuk” – są tak samo uprawnione, ponieważ na tablicy pamiątkowej nazwisko to jest napisane przez ukraińskie fonetyczne “ju” a nie “u”. Tak więc pozostaję przy swojej intuicyjnie przyjętej wersji jako poprawnej w całości, to znaczy Petro Bazeljuk.
Panie Jacku! Tak trudno przyznać się do pomyłki.
W sprawie pisowni nazwisk ukraińskich w języku polskim może Pan sobie przeczytać we wstępie do każdego dużego „Słownika Języka Polskiego” lub zasadach pisowni polskiej.
Proszę zapoznać się też z tą informacją:
„Od 18.07.1943 Mieczysław [Słojewski] z synem Edziem ukrywał się w lesie k. Butejek. Następnie ukrywał ich Ukrainiec Petro Bazyluk. Po wyzwoleniu przez A. Czerwoną przenieśli się do Stepania. W 1945 osiedlili się we wsi Rataje k. Wołowa”.
Informacja ta pochodzi z polskiej strony internetowej:
http://wolyn.ovh.org/opisy/borek_s-03.html
O Bazyluku pisała też miejscowa ukraińska prasa. O BAZYLUKU, a nie BAZIELIUKU. Proszę nie tworzyć nowych bytów przez przekręcanie nazwisk.
Petro Bazyluk jest na następującej liście:
Iwona Łaptaszyńska (oprac.) „Kresowa Księga Sprawiedliwych” //
http://kresy-ludobojstwo.pl/tematy/ksiega_sprawiedliwych/ksiega_a-b.html
Jest to lista Ukraińców udzielających pomocy Polakom poddanym eksterminacji w latach 40-tych XX wieku na terenie Kresów Wschodnich opracowana przez p. Iwonę Łaptaszyńską np. książki:
Romuald Niedzielko (oprac.), „Kresowa Księga Sprawiedliwych 1935-1945. O Ukraińcach ratujących Polaków poddanych eksterminacji przez OUN i UPA”.
IPN. Studia i Materiały, tom 12, Warszawa 2007.
Zacny Księże Witoldzie! Ja nie jestem historykiem tylko dziennikarzem. Relację z odsłonięcia tablicy pamiątkowej ku czci sprawiedliwego Ukraińca (ufundowanej – jak informował mnie organizator tych uroczystości, pan Janusz Horoszkiewicz – przez Radę Ochrony Pamięci Walk i Męczeństwa w Warszawie) oparłem na treści tablicy, która zresztą została poświęcona także przez Wielebnego Księdza. Jeśli nazwisko sprawiedliwego Ukraińca zostało na tejże tablicy faktycznie przekręcone, jak sugeruje to Ksiądz, to byłby to skandal i kompromitacja Rady. Wszakże ktoś musiał w Warszawie zatwierdzać treść napisu – a w Radzie są przecież historycy (zresztą zawodowym historykiem jest sam sekretarz generalny tej instytucji, w randze ministra, dr hab. Andrzej Kunert). Zamiast więc zarzucać mi, że „przekręcam nazwisko” i „trudno mi jest przyznać się do błędu”, trzeba było po prostu zwrócić mi uwagę (najlepiej bezpośrednio po uroczystym odsłonięciu), że tablica zawiera ów niefortunny błąd. Oczywiście, sprawdziłbym stan faktyczny i – o ile zarzut by się potwierdził – z pewnością wytknąłbym w artykule kompromitującą niedbałość osobie odpowiedzialnej za zatwierdzenie treści tablicy. Dlaczego tak się nie stało? A może w ogóle nie przeczytał ksiądz napisu na poświęcanej tablicy? W każdym razie wygląda na to, że mam temat do kolejnego artykułu. Z góry więc dziękuję i łączę pozdrowienia – Jacek Borzęcki
Niestety, powyższy wizerunek u mnie powiększyć się nie da, choć mam dość dobry internet.
U mnie też bez efektu ,próbowałem kilkoma programami graficznymi.