W Polsce ukraińskie podziały polityczne sprowadzane są wyłącznie do prostej dychotomii „wschód – zachód”. Tymczasem podziały te są znacznie bardziej skomplikowane, a politycy chcą w nie angażować Cerkwie. Dlatego szukają dostępu do hierarchów.

Chrześcijaństwo na Ukrainie boryka się z dwoma dużymi problemami. Jeden to ogromne podziały w obrębie chrześcijaństwa wschodniego. Drugą sprawą jest nacjonalizm, który wchodzi w poszczególne struktury kościelne.



W obrębie chrześcijaństwa wschodniego są cztery wzajemnie zantagonizowane struktury. Największą jest Ukraińska Cerkiew Prawosławna Patriarchatu Moskiewskiego. Ma ona wpływy nie tylko we wschodniej części kraju, ale i w środkowej, a nawet częściowo w zachodniej. Struktura ta nie uznaje pozostałych Cerkwi. Dalej mamy rozłamową Ukraińską Cerkiew Prawosławną Patriarchatu Kijowskiego. Kolejna struktura to Ukraińska Autonomiczna Cerkiew Prawosławna, nie uznawana ani przez Patriarchat Moskiewski ani Kijowski. Wreszcie jest Cerkiew Greckokatolicka, czyli ci prawosławni, którzy od czasów Unii Brzeskiej zawartej w roku 1596 zachowują liturgię i obyczaje chrześcijaństwa wschodniego, ale zarazem pozostają w łączności z Rzymem. Ci ostatni są zaciekle zwalczani przez wszystkie trzy Cerkwie Prawosławne.

Bazą Cerkwi Greckokatolickiej jest dawny zabór austriacki, czyli dawne województwa polskie: stanisławowskie, tarnopolskie, lwowskie plus Ruś Zakarpacka. W pozostałych częściach Ukrainy wpływy greckokatolickie są znikome.

Podziały w obrębie chrześcijaństwa wschodniego łączą się z podziałami politycznymi. Patriarchat Moskiewski sympatyzuje z polityką Wiktora Janukowycza i w ogóle z opcją prorosyjską. Z kolei Patriarchat Kijowski pozostaje w pewnym rozkroku i jasno się nie zdeklarował. Tym niemniej można przyjąć, że zbliżony jest do obozu pomarańczowego, do zwolenników Julii Tymoszenko i Wiktora Juszczenki. Podobnie jest z Cerkwią Autonomiczną. Natomiast grekokatolicy są bardzo silnie związani z ideologią Stepana Bandery. Przejawia się to na przykład w tym, że greckokatolicki arcybiskup Lwowa Ihor Wozniak święcił w tym mieście pomnik Bandery i wygłosił przemówienie, w którym wyraził całkowite poparcie dla jego ideologii.

Wyrazy poparcia Patriarchatu Kijowskiego dla nacjonalistycznej partii „Swoboda” są czymś nowym. Dotychczas nacjonaliści nie mieli poparcia z tej strony. Warto zauważyć, że „Swoboda” to w ramach obozu pomarańczowego siła dość radykalna. Przy czym trzeba podkreślić, że nie wolno stawiać znaku równości między pomarańczowymi a nacjonalistami. Jak na razie „Swoboda” cieszyła się poparciem mieszkańców zachodniej Ukrainy. Dlatego gest patriarchy Filareta świadczy o rozszerzaniu się wpływów tego ugrupowania.

W Polsce ukraińskie podziały polityczne sprowadzane są wyłącznie do prostej dychotomii „wschód – zachód”. Tymczasem podziały te są znacznie bardziej skomplikowane, a politycy chcą w nie angażować Cerkwie. Dlatego szukają dostępu do hierarchów. Dziwię się, że ci hierarchowie dają się wiązać z polityką. Bo to, że politycy usiłują się im narzucać nie jest zaskakujące. Jednak dla tych Cerkwi wikłanie się w politykę jest niebezpieczne, bo rodzi poważne konflikty. W przyszłości mogą one doprowadzić do rozpadu Ukrainy, tak jak to się stało w Jugosławii. Dlatego wyrazy poparcia okazane przez patriarchę Filareta „Swobodzie” to krok w złym kierunku.

Ks. Tadeusz Isakowicz-Zaleski– duchowny katolicki obrządków ormiańskiego i łacińskiego, działacz społeczny, historyk Kościoła, wieloletni uczestnik opozycji antykomunistycznej w PRL.

Zobacz także:

Patriarcha Filaret pobłogosławił „Swobodę”

Reklama

Dlaczego zdecydowaliśmy się na ograniczenie dostępu do naszych treści?

Ponieważ nie istnieje darmowe dziennikarstwo. Zawsze ktoś za nie płaci. Jeśli Czytelnicy nie wezmą na swoje barki finansowej odpowiedzialności za istnienie niezależnych, oddolnych inicjatyw dziennikarskich, takich jak Kresy.pl, wówczas na rynku pozostaną wyłącznie niskiej jakości tabloidy oraz media finasowane przez wielkie korporacje, partie polityczne i różnego rodzaju lobbies.

Miesięczny koszt funkcjonowania portalu Kresy.pl to 20000 zł. 7-osobowa redakcja pracuje w pełnym wymiarze i praca ta jest naszym podstawowym, najczęściej jedynym, źródłem dochodu. Kresy.pl nie powstają po godzinach, tworzone przez amatorów. Portal jest tworzony przez wykwalifikowanych dziennikarzy oraz specjalistów z zakresu polityki międzynarodowej, którzy codziennie starają się dotrzeć do informacji istotnych z punktu widzenia interesu naszej politycznej wspólnoty.

Jeśli cenisz naszą pracę, jeśli z niej korzystasz i uważasz, że zamknięcie portalu Kresy.pl byłoby stratą, prosimy dołącz do grona osób, które współtworzą finansowe podstawy funkcjonowania naszego serwisu.



0 odpowiedzi

Zostaw odpowiedź

Chcesz przyłączyć się do dyskusji?
Nie krępuj się!

Dodaj komentarz