Polska nie powinna popierać rosyjskiej polityki demokratyzacji Białorusi. Rosja ma bowiem swojego kandydata w zbliżających się wyborach prezydenckich. Jest nim Uładzimir Nieklajeu, który występuje pod hasłami demokratyzacji białoruskiego życia politycznego.

Paradoksalnie i ku powszechnemu zaskoczeniu, na głównego lidera antymoskiewskiej integracji obszaru postsowieckiego wyrasta Aleksander Łukaszenka. Prawdopodobnie i dla samego tego polityka taki obrót wydarzeń okazał się zaskoczeniem.

Sytuacja geopolityczna ukształtowała się bowiem tak, że autorytarny reżim białoruski jest obok również nie całkiem demokratycznego reżimu Micheila Saakaszwilego głównym antyrosyjskim graczem na terenie dawnego ZSRR. Z tego punktu widzenia kluczową kwestią jest zachowanie przez Mińsk zdolności odgrywania samodzielnej roli w polityce międzynarodowej, zwłaszcza na obszarze postsowieckim, a nie demokratyzacja.

Tymczasem rząd polski – jak wynika z jego wielu deklaracji i oświadczeń – za nadrzędny cel uważa demokratyzację Białorusi, co obecnie leży całkowicie w interesie Rosji, a jednocześnie może być przedmiotem kompromisu między Rosją a Unią Europejską. Polityka polska jako argumentu na rzecz demokratyzacji używa jak najbardziej realnych problemów mniejszości polskiej na Białorusi. W ten sposób mniejszość polska staje się zakładnikiem trudnej sytuacji geopolitycznej w regionie.

Z tego powodu Polska nie powinna popierać rosyjskiej polityki demokratyzacji Białorusi. Rosja ma bowiem swojego kandydata w zbliżających się wyborach prezydenckich. Jest nim Uładzimir Nieklajeu, który występuje pod hasłami demokratyzacji białoruskiego życia politycznego. Dlatego tak ważne jest, aby łagodzić konflikty między reżimem Łukaszenki a ludnością polską, a nie je zaostrzać. Żeby nie było wątpliwości, chodzi nie o to, żeby uznawany przez władze Związek Polaków na Białorusi namawiać do porozumienia z władzami – bo to mogłoby oznaczać jego kapitulację – ale o to, żeby podejmować takie działania, które uniemożliwią używania tej organizacji do polityki służącej interesom Rosji.

To bardzo trudne zadanie, gdyż Polska jest zakładnikiem swojej dotychczasowej polityki wobec Polaków na Białorusi, która jakiś czas temu uprawiana była w innym kontekście geopolitycznym – gdy Łukaszenka był sojusznikiem Moskwy. Teraz nie należy reżimu Łukaszenki osłabiać, a jednocześnie trzeba się wobec niego dystansować.

Włodzimierz Marciniak– politolog, sowietolog, rosjoznawca, profesor Wyższej Szkoły Biznesu – National-Louis University w Nowym Sączu, od roku 2008 zasiada w Polsko-Rosyjskiej Grupie ds. Trudnych




Zbierzmy 1000 stałych darczyńców i wyłączmy wszystkie zewnętrzne reklamy na Kresach. Pomóż nam zbudować solidną dziennikarską platformę, publikującą ekskluzywne, wysokiej jakości informacje, opinie i analizy, utrzymującą się wyłącznie dzięki zaufaniu Czytelników.

Kresy.pl są w 100% oddolną obywatelską inicjatywą, nie stoją za nami ani medialne konsorcja, ani rządowe dotacje. Naszym celem jest przeciwstawianie się wszelkim formom manipulacji opinią publiczną w Polsce. W dobie wojny informacyjnej nie ma zadania bardziej palącego niż odpowiedzialne wspieranie zaufanych mediów.

Wyłącz reklamy

Wesprzyj jednorazowo

0 odpowiedzi

Zostaw odpowiedź

Chcesz przyłączyć się do dyskusji?
Nie krępuj się!

Dodaj komentarz