Pilot wygrał wybory

Druga tura wyborów prezydenckich w Bułgarii zakończyła się znaczącym zwycięstwem Rumena Radewa kandydata popieranego przez pozostającą w opozycji partię socjalistyczną. Otrzymał on prawie 60 proc. głosów. Na jego konkurentkę Ceckę Caczewę zagłosowało 36,17 proc. Jej partia GERB – Obywatele na Rzecz Rozwoju Bułgarii poniosła porażkę. Lider ugrupowania, a zarazem premier Bojko Borisov zapowiedział, że złoży rezygnację i będzie dążył do przyspieszonych wyborów. Może to doprowadzić do poważnych zmian w bułgarskiej polityce.

Nowym prezydentem Bułgarii został generał– pilot rezerwy, były dowódca bułgarskich sił powietrznych, latający na radzieckich MIG-ach jeszcze w czasach, gdy jego kraj należał do Układu Warszawskiego. W toku kampanii wyborczej w swoich wystąpieniach podkreślał on konieczność poprawy relacji z Rosją i „zmiękczenie” wymierzonych w nią unijnych sankcji. Według niego w tak złożonej sytuacji międzynarodowej nie można Rosji traktować jako wroga. Słowa te wywołały popłoch w Brukseli, choć prezydent w Bułgarii ma uprawnienia czysto honorowe i reprezentacyjne. Bułgaria jest republiką parlamentarną i cała realna władza spoczywa w rękach parlamentu.

ZOBACZ TAKŻE: Dowódca bułgarskiego lotnictwa odchodzi. Powód: polskie myśliwce nad Bułgarią.

Według obserwatorów na Radewa zagłosowali przede wszystkim ludzie młodzi, utożsamiający proeuropejskich polityków z rządzącym Bułgarią establishmentem, który nie potrafi wyciągnąć kraju z biedy, tylko go w nią wpycha. Według nowej ordynacji wyborczej wybory prezydenta i wiceprezydenta stały się obowiązkowe dla obywateli Bułgarii, którzy ukończyli 18 lat. Każdy obywatel, który nie weźmie udziału w dwóch wyborach pod rząd jest automatycznie pozbawiany prawa głosu. Jedynym przywilejem głosującego jest możliwość wyrażenia swojego niezadowolenia poprzez głosowanie przeciwko wszystkim.

Pół roku bałaganu

Obserwatorzy przewidują, że po wyborach prezydenckich Bułgarię czeka co najmniej półroczny okres przejściowy. Rząd, który powstanie po ustąpieniu obecnego premiera Bojko Borisowa będzie trwał do końca stycznia następnego roku, kiedy to swoje obowiązki obejmie nowy prezydent. Z pewnością będzie chciał on mieć spolegliwy wobec siebie gabinet. W pełni decyzyjny i stabilny rząd zacznie urzędować w Soczi nie wcześniej niż w marcu przyszłego roku. Do tego czasu nic w polityce bułgarskiej się nie zmieni.

Zdaniem większości analityków Radew, szukając porozumienia z Moskwą nie naruszy zobowiązań Bułgarii, wynikających z jej przynależności do NATO i UE. Będzie się starał znaleźć złoty środek między Rosją a Zachodem. Jeżeli to mu się uda, to może przejść on do historii jako polityk, który odniósł sukces.

Bułgarii zaś problemów nie brakuje. Choć wskaźniki gospodarcze nie są złe, to poziom optymizmu społecznego w kraju jest bardzo niski. Gdyby nie emigracja, poziom bezrobocia w Bułgarii byłby katastrofalny. Według oficjalnych danych poza Bułgarią pracuje więcej jej obywateli niż w niej samej. W Bułgarii jest zatrudnionych 2,2 mln obywateli, a poza jej granicami 2,5 mln. Z Bułgarii wyjechali przede wszystkim fachowcy i ludzie wykształceni: lekarze, informatycy, inżynierowie. Trend emigracyjny trwa nadal. 17 proc. obywateli Bułgarii w wieku od 15 do 55 lat, czyli około 400 tys. osób chce wyjechać za granicę.

Bułgaria jeszcze w czasach sowieckich w ramach Rady Wzajemnej Pomocy Gospodarczej była krajem, którego gospodarka była najbardziej powiązana z ZSRR. Aż 75 proc. obrotów handlowych tego kraju przypadało właśnie na Związek Sowiecki. Pozbawiona radzieckiego rynku zbytu bułgarska gospodarka załamała się, a standard życia spadł w niej o 40 proc.

Podnieść poziom życia

Od 2007 r. Bułgaria jest w Unii Europejskiej i stara się kontynuować pozytywne zmiany w gospodarce i podnosząc poziom życia obywateli. Przychodzi to jej z trudem i póki co PKB Bułgarii jest niższy o około 13 proc. od średniej unijnej.

Bułgaria wstępując do UE, chciała kontynuować współpracę z Rosją, z którą jest powiązana wieloma nitkami energetycznymi. Podstawą energetyki Bułgarii jest nadal radziecka elektrownia nuklearna w Kozłoduju. Bułgaria kupuje też od Rosji 3 mld m sześciennych gazu ziemnego. Przez jej terytorium biegnie też rurociąg bałkański, którym jest pompowany gaz do Turcji w objętości 17,8 mld m sześciennych.

Sofia chciała wpisać się w rosyjską inicjatywę budowy „Południowego Potoku” i stać się ważnym europejskim węzłem gazowym, przez który miało być pompowane 63 mld m sześciennych gazu. Bułgaria miała zarabiać nie tylko na tranzycie, ale także otrzymywać gaz po niższej cenie. Rosja miała ponadto wznieść nową elektrownię atomowa w Belene.

Naciski Brukseli i Waszyngtonu spowodowały, że Bułgaria wycofała się ze wszystkich umów i porozumień z Rosją. Nie tylko przeleciały jej koło nosa miliardy euro zysków, ale musi ona zapłacić Rosji 620 mln euro z odsetkami grzywny za zerwanie umowy z rosyjskim Atomstrojeksportem na budowę dwóch reaktorów atomowych dla elektrowni z Belene.

Gdy Bułgaria wraz z Unią Europejską przystąpiła do sankcji przeciw Rosji, ta wprowadziła przeciwko niej kontr-sankcje, na czym znacznie ucierpiało bułgarskie rolnictwo. Rosja była bowiem tradycyjnym rynkiem zbytu dla bułgarskich produktów.

Stosunki się poprawią

Zdaniem ekspertów stosunki bułgarsko-rosyjskie poprawią się niezależnie od tego, że prezydentem Bułgarii został generał mający dużo znajomych rosyjskich wojskowych, pozostających w czynnej służbie. Już w sierpniu b.r. działania w tym kierunku podjął premier Bojko Borisow, który kontaktował się już w sierpniu z Władymirem Putinem. Teraz poprawą wzajemnych stosunków zajmą się już jego następcy.

Marek A. Koprowski

Reklama



1 odpowieź

Zostaw odpowiedź

Chcesz przyłączyć się do dyskusji?
Nie krępuj się!

Dodaj komentarz