: ) naprawdę zachęcam, gazeta wydawana jest własnym sumptem przez profesora Wierzbickiego (rocznik 1919), który jest wychowankiem przedwojennej szkoły w Rydzynie (kto pamięta, kto to była szkoła w Rydzynie? – a to była kuźnia talentów i patriotyzmu), człowiek jest pozytywistą, otwartym i myślącym.
A tutaj opuściłem jeszcze jeden jakże ważny akcent kresowy w tym numerze, otóż w pośpiechu opisywania zapomniałem o ostatniej stronie okładki, a tam zdjęcie kościoła (opuszczonego) w Dźwiniaczce na Podolu, pozesłaniowej placówki samego św. Zygmunta Szczęsnego Felińskiego i wspaniały cytat z jego listu do siostry Darowskiej: „gdyby to zgromadzenie odpowiedziało swemu zadaniu i wpłynęło w duchu katolickiej jedności i narodowej zgody na szkoły ludowe na Rusi, dokonałoby najważniejszej dziś może dla nas rzeczy. Że zaś nie jest to niemożebnym widzę już z małej próbki w Dźiwniaczce, gdzie dzieci polskie i ruskie w najlepszej zgodzie i wszystkie uczą się obu języków, choć dla Rusinów język wykładowy jest ruski, a dla Polaków – polski.”
“…dla Rusinów język wykładowy jest ruski, a dla Polaków – polski.”
Właśnie tak panie tutejszy, właśnie tak! I dobrze, że są jeszcze ludzie ukazujący młodym pokoleniom, jak żyć należy w zgodzie.
Sam materiał jaki podał pan i ów link mnie jest po drodze.Dziękuję.Różnice między narodami, jak i jednostkami są i zawsze będą, ale to od nas samych zależy, jakie pośród nas górować będą słowa.
“Choćby po swoim największym dziele, zawsze o sobie sadź mało!
Nie myśl ze kiedyś zrobiłeś za wiele, lecz co Ci zrobić zostało!”
Cieszę się Panie Lechu, że materiał się Panu spodobał. Tym bardziej, że Rydzyna, która takich ludzi, jak profesor, wykształciła jest przecież w Wielkopolsce, a o ile pamiętam Pan właśnie stamtąd…
Trzeba się cieszyć, i cieszę się bardzo, że są jeszcze tacy ludzie, nie boję się powiedzieć, autorytety, jak prof. Wierzbicki, ale niestety ma już 93 lata, a następców jakoś nie specjalnie widać…
Pozdrawiam serdecznie
Brzmi ciekawie a i cena nie wysoka chyba kupie
: ) naprawdę zachęcam, gazeta wydawana jest własnym sumptem przez profesora Wierzbickiego (rocznik 1919), który jest wychowankiem przedwojennej szkoły w Rydzynie (kto pamięta, kto to była szkoła w Rydzynie? – a to była kuźnia talentów i patriotyzmu), człowiek jest pozytywistą, otwartym i myślącym.
A tutaj opuściłem jeszcze jeden jakże ważny akcent kresowy w tym numerze, otóż w pośpiechu opisywania zapomniałem o ostatniej stronie okładki, a tam zdjęcie kościoła (opuszczonego) w Dźwiniaczce na Podolu, pozesłaniowej placówki samego św. Zygmunta Szczęsnego Felińskiego i wspaniały cytat z jego listu do siostry Darowskiej: „gdyby to zgromadzenie odpowiedziało swemu zadaniu i wpłynęło w duchu katolickiej jedności i narodowej zgody na szkoły ludowe na Rusi, dokonałoby najważniejszej dziś może dla nas rzeczy. Że zaś nie jest to niemożebnym widzę już z małej próbki w Dźiwniaczce, gdzie dzieci polskie i ruskie w najlepszej zgodzie i wszystkie uczą się obu języków, choć dla Rusinów język wykładowy jest ruski, a dla Polaków – polski.”
“…dla Rusinów język wykładowy jest ruski, a dla Polaków – polski.”
Właśnie tak panie tutejszy, właśnie tak! I dobrze, że są jeszcze ludzie ukazujący młodym pokoleniom, jak żyć należy w zgodzie.
Sam materiał jaki podał pan i ów link mnie jest po drodze.Dziękuję.Różnice między narodami, jak i jednostkami są i zawsze będą, ale to od nas samych zależy, jakie pośród nas górować będą słowa.
“Choćby po swoim największym dziele, zawsze o sobie sadź mało!
Nie myśl ze kiedyś zrobiłeś za wiele, lecz co Ci zrobić zostało!”
Cieszę się Panie Lechu, że materiał się Panu spodobał. Tym bardziej, że Rydzyna, która takich ludzi, jak profesor, wykształciła jest przecież w Wielkopolsce, a o ile pamiętam Pan właśnie stamtąd…
Trzeba się cieszyć, i cieszę się bardzo, że są jeszcze tacy ludzie, nie boję się powiedzieć, autorytety, jak prof. Wierzbicki, ale niestety ma już 93 lata, a następców jakoś nie specjalnie widać…
Pozdrawiam serdecznie