Prof. Norman Davies mówi o ostatnich wydarzeniach w Polsce; wywiad z brytyjskim historykiem, znawcą historii polskiej i krajów wschodnioeuropejskich przeprowadził tygodnik “The Economist”.
The Economist: Profesorze, wrócił pan właśnie z uroczystości w Katyniu, na których obecny był sam premier Rosji Władimir Putin.
Norman Davies: Tak, musiało minąć 70 lat, by przywódca rosyjski wziął udział w rocznicy upamiętniającej mord na 22 tysiącach polskich oficerów dokonany przez NKWD. Prezydent Gorbaczow przyznał się wprawdzie w 1990 roku do tej sowieckiej zbrodni, ale mimo to historia ta pozostawała ciągle w cieniu. I choć Wielka Brytania i Stany Zjednoczone dobrze wiedziały o wszystkim, celowo zatajniły wszelkie dostępne im dokumenty na ten temat.
E: Wracając do katastrofy pod Smoleńskiem, uczestnicząc w tym czasie w uroczystościach Katyniu, był pan świadkiem pierwszych reakcji na tragedię.
ND: Na początku nikt nie wierzył, że coś takiego mogło się w ogóle wydarzyć. Mnie zastanowiło zachowanie Putina, który nie zaprosił prezydenta Polski na uroczystości kilka dni wcześniej, zaprosił natomiast jego politycznego przeciwnika, Donalda Tuska. Kaczyński zebrał więc prawie setkę osobistości i zorganizował drugą delegację, która zakończyła się katastrofą. Poniósł śmierć nie tylko prezydent, ale czołowi politycy oraz zwierzchnicy sił zbrojnych.
E: To niezwykłe, ale ofiary katastrofy z 10 kwietnia ściągnęły oczy całego świata na Katyń i sceny, które rozegrały się tam 70 lat temu.
ND: Dokładnie. Tragedia pod Smoleńskiem nie schodziła z pierwszych stron gazet przez wiele dni
a nazwa ‘Katyń’ dotarła do wielu miejsc i ludzi, którzy nawet nie wiedzieli, gdzie leży Polska, nie wspominając nawet o Katyniu. Katastrofa ta pociąga za sobą wiele politycznych konsekwencji, jedną z nich jest, paradoksalnie, ocieplenie w stosunkach polsko-rosyjskich. Rosjanie po raz pierwszy otworzyli się na sprawę katyńską. W ostatnich dniach sporo można było usłyszeć o Katyniu w rosyjskiej telewizji, ludzie rozmawiają swobodnie o tamtych wydarzeniach na ulicy.
I nawet Putin, który moim zdaniem miał zamiar stopniowo dawkować światu prawdę o tej zbrodni, nagle musiał skonfrontować się z niespodziewaną eksplozją wiedzy na temat Katynia. Ujawniony mord sprzed 70 lat na pewno nie przejdzie bez echa w samej Rosji, może nawet pomoże odpowiedzieć na liczne pytania o zbrodnie stalinowskie przeciwko samym Rosjanom.
E: Rosjanie byli jednym z wielu uciskanych narodów za rządów Stalina, a jak na ironię losu, kamuflując jego zbrodnie, stali się jego obrońcami.
ND: (…) tak jak wszystkie inne narody w byłym Związku Radzieckim, Rosjanie traktowani byli przez sowiecką władzę gorzej niż zwierzęta, choć nigdy się o tym publicznie nie mówi. Do tej pory podczas corocznych obchodów zwycięstwa w drugiej wojnie światowej w 1945 roku wystawiano portret Stalina na Placu Czerwonym w Moskwie. Jednak w tym roku uroczystości odbędą się bez tej ceremonii. Jest to wielki krok naprzód, który jest zwiastunem kolejnych zmian w przyszłości. Sądzę więc, że tragedia pod Smoleńskiem przyczyni się do uporania się także z innymi zagadnieniami historycznymi i niedomówieniami z przeszłości.
E: Jak według pana, zmieni się teraz scena polityczna w Polsce?
ND: Ciężko powiedzieć. Ciekawi mnie, czy brat bliźniak zmarłego prezydenta, Jarosław Kaczyński, który jest znacznie bardziej kontrowersyjnym, trudniejszym partnerem politycznym niż Lech, będzie się teraz ubiegał o najwyższy urząd w państwie. (…) Myślę, że jeśliby wygrał wybory prezydenckie, mogłoby to mieć negatywne skutki dla stabilizacji gospodarczej w Polsce.
E: Polska nigdy nie była w lepszej sytuacji ekonomicznej niż teraz.
ND: (…) Polska jak mało które państwo nie uległa kryzysowi i świetnie sobie radzi w trudnych czasach. chociaż zginął prezydent i 95 innych czołowych polityków, na polskiej scenie politycznej nadal jest wielu wartościowych ludzi. Dlatego wydaje mi się, że mimo wszystko, przy odrobinie szczęścia, tragedia pod Smoleńskiem nie będzie miała negatywnego wpływu na polską gospodarkę. (…)
Źródło: The Economist
Tłum. i oprac.: Marzena Bielawska
