„Jeżeli wojska operacyjne poniosą klęskę, to OT będzie jedyną gwarancją przetrwania państwa. Każdy potencjalny przeciwnik będzie się musiał liczyć z tym, że poza wojskami operacyjnymi będzie musiał zmierzyć się z 17 brygadami OT” – mówi w programie „Bez Filtra” mjr Mariusz Kordowski, Dyrektor Działu Programów Militarnych Narodowego Centrum Studiów Strategicznych i współtwórca specjalnego raportu NCSS nt. OT.
Mjr Kordowski odnosił się podczas rozmowy do raportu nt. obrony terytorialnej (OT), który został przygotowany przez specjalny zespół z Narodowego Centrum Studiów Strategicznych. Na jego podstawie przedstawił trzy główne formy OT: model zmechanizowano-mobilny, terytorialny oraz milicyjny.
„Model zmechanizowano-mobilny posiada zarówno czołgi jak i wozy bojowe. Nie jest jednoznacznie identyfikowany z terenem stacjonowania OT i oddziały nie są przydzielone wyłącznie do niego. Może więc operować z wojskami operacyjnymi w dowolnej części Polski”– wyjaśnia Kordowski.
Z kolei model terytorialny, za którym opowiada się NCSS, w zależności od potrzeb może wiązać się z danym terenem, choć może być użyty także na terenie sąsiednim. „Nie jest jednak jednoznacznie wyposażony w wozy bojowe ani czołgi, natomiast posiada broń lekką, przeciwpancerną i – w miarę możliwości – przeciwlotniczą”– mówi ekspert. W przypadku trzeciego modelu, chodzi o formacje milicyjne, wyposażone wyłącznie w broń lekką.
W wyniku analiz i przeprowadzonych symulacji ustalono, że model milicyjny prezentował się najgorzej i nie miał szans przetrwania w konflikcie konwencjonalnym. Bardzo dobrze wypadły z kolei jednostki OT modelu mobilno-zmechanizowanego, jednak w ich przypadku istnieje ryzyko związane z tym, że będą musiały operować z wojskami lądowymi, posiadającymi czołgi. „Jeśli obrona terytorialna w jakikolwiek sposób będzie podlegać pod wojska lądowe, to one zawsze będą traktowały OT gorzej”– podkreśla ekspert. Przypomina, ze niegdyś OT zlikwidowano dlatego, że było to wojsko „kategorii B”. „Wojska OT powinny być osobnym rodzajem sił zbrojnych, gdzie dowódca OT nie podlega pod dowódcę sił lądowych”– zaznaczył.
„Siłą OT jest to, że jest to formacja, która dobrze zna swój teren”– zaznacza Kordowski. Jego zdaniem jednostki te muszą być wyposażone również w broń przeciwpancerną, w tym przeciwpancerne pociski kierowane, takie jak Spike:
„One są obecnie bardzo drogie, nie mniej jednak ich pojawienie się w pododdziałach nawet w ilości dwóch sztuk na batalion sprawia, że to już jest pewne oddziaływanie psychologiczne. Jeżeli do tego wyposażylibyśmy kompanie i plutony w odpowiednia ilość RPG ppanc. [ręcznych granatników przeciwpancernych], to jesteśmy w stanie powstrzymać uderzenie przeciwnika bronią pancerną. Dziś na pewno w obronie Spike jest równy czołgowi przeciwnika”.
Dodawał również, że w miarę możliwości pododdziały OT powinny zostać wyposażone w uzbrojenie przeciwlotnicze, a także w drony służące do prowadzenia samodzielnego rozpoznania. Zdaniem Kordowskiego, wszystkie elementy OT powinny być wprowadzane stopniowo, krok po kroku:
„Wprowadzajmy to w rejonach najbardziej narażonych na potencjalny konflikt, z takim nasyceniem sprzętowym na jaki nas stać, a z czasem będziemy to dozbrajać”.
„Generalnie postulujemy, co wynika również z naszych analiz, że Polska jest w stanie swobodnie wystawić 17 brygad obrony terytorialnej – każdym województwie po jednej, w woj. mazowieckim dwie”– twierdzi Kordowski. Jego zdaniem będą to formacje stosunkowo tanie: „po pierwsze: nie ma drogiego sprzętu, po drugie: posiada kadry, które tylko w pewnym procencie służą w pełnym wymiarze pracy”. Dodaje, że w Polsce, która obecnie posiada 13 brygad, informacja o wystawieniu 17 brygad OT byłaby dużym czynnikiem odstraszania. „To jedna z głównych misji OT dzisiaj”– powiedział.
„Plusem formacji OT jest również to, że jest ona ostatnim gwarantem istnienia państwa”– zaznacza Kordowski. „Jeżeli wojska operacyjne poniosą klęskę, to OT będzie jedyną gwarancją przetrwania państwa. Każdy potencjalny przeciwnik będzie się musiał liczyć z tym, że poza wojskami operacyjnymi będzie musiał zmierzyć się z 17 brygadami OT”.
Mjr Kordowski podkreśla również korzyści z posiadania wyszkolonego społeczeństwa, dodatkowo w miarę tanim kosztem, „które jest w stanie w ciągu kilku godzin rozwinąć się do 17 brygad”.Uwypukla też rolę wielu Polaków, pasjonatów, którzy oprócz tego, że kochają ojczyznę i chcieliby się szkolić, mają także swoją codzienną pracę i obowiązki:
„Na co dzień zajmują się czymś innym, a dopełnieniem ich życia byłoby to, że raz na jakiś czas mogą uczestniczyć w systemie obrony swojego kraju poprzez ćwiczenia poligonowe”.
Podczas symulacji prowadzonych w NCSS, modele terytorialny i mobilno-zmechanizowany OT osiągały zbliżone rezultaty. „Jednym z wniosków jest to, że na współczesnym polu walki broń przeciwpancerna w działaniach defensywnych prezentuje się w taki sam sposób jak czołgi”– powiedział Kordowski. Dodał, że zastosowanie czołgów nie tylko znacząco podniesie koszty, ale również zwiąże takie jednostki OT w wojskami lądowymi. Z kolei model terytorialny, niezależny od dowództwa wojsk lądowych, byłby znaczącym wzmocnieniem dla sił operacyjnych.
Więcej na nagraniu poniżej:
KRESY.PL
