Władze Mołdawii obawiają się zdjęcia ekonomicznej blokady separatystycznego regionu Nadniestrza. W czasie wizyty prezydenta Rosji Dmitrija Miedwiediewa na Ukrainie 17-18 maja, głowy obu państw mają wystąpić ze wspólnym oświadczeniem w tej sprawie – informuje “Niezawisimaja Gazieta”, powołując się na źródło w MSW Rosji.

W stolicy Nadniestrza Tyraspolu mają nadzieję, że od tej chwili do moskiewskiego poparcia dla regionu dołączy kijowskie. A w Kiszyniowie obawiają się, że rezultatem spotkania stanie się otwarcie ukraińskiej granicy dla naddniestrzańskich transportów, co w rzeczywistości oznacza będzie zdjęcie ekonomicznej blokady Naddniestrza ze strony Mołdawii.

Jak powiedział “NG” informator z MSW Federacji Rosyjskiej, sedno wspólnej deklaracji prezydentów Rosji i Ukrainy to zamiar koordynowania starań, by rozwiązać problem Naddniestrza, w której to sprawie obie strony są poręczycielami i mediatorami.

Prócz tego w Naddniestrzu mieszkają obywatele Rosji – w liczbie rzędu 150 tys. i Ukrainy 100 tys., i los tych ludzi nie może pozostawiać rosyjskie i ukraińskie władze obojętnymi. Wcześniej Dmitrij Miedwiediew obiecał prezydentowi Naddniestrza Igorowi Smirnowowi, że mieszkańcy Naddniestra z rosyjskimi paszportami będą w przypadku zaistnienia takiej konieczności chronieni przez Rosję. O tym Smirnow opowiadał w swoim czasie “NG”, podkreślając, że ta gwarancja jest najważniejszą dla nieuznanej republiki.

W oświadczeniu, do którego przygotowują się prezydenci Rosji i Ukrainy, według informatora “NG” w MSW Rosji, zostanie potwierdzone stanowisko ws. utrzymania pokoju: działania powinny być kontynuowane i powinno im zostać udzielone niezbędne poparcie. Będzie to odpowiedzią na propozycje, szczególnie ze strony mołdawskiej, by zastąpić Operacje Pokojowe (Rosja, Mołdawia, Naddniestrze) międzynarodową policją lub obserwatorami. Urzędnik dodał również, że w oświadczeniu będzie zawarte wezwanie do stron konfliktu, by powstrzymały się od jednostronnych działań, nie komplikowały sytuacji.

Za takie działanie można uznać na przykład niedawną propozycję p.o. prezydenta Mołdawii Michaila Gimpu skierowaną do Rumunii – by włączyła się do rozmów ws. uregulowania konfliktu naddniestrzańskiego. W Tyraspolu oceniono to jako prowokację, ponieważ wojna nad Dniestrem w 1992 roku rozpoczęła się od wezwania do przyłączenia się Mołdawii do Rumunii, czego nie chciano w Naddniestrzu.

Poinformował o tym “NG” minister spraw zagranicznych Naddniestrza Władimir Jastriebczak. Zauważył, że osiągnięcie przez liderów ukraińskiego i rosyjskiego wspólnego stanowiska w sprawie Naddniestrza pokaże, że rozwiązanie mołdawsko-naddniestrzańskiego konfliktu jest możliwe w różnym kształcie: “Podkreślone zostanie, że nie trzeba nadawać zbędnego znaczenia tym sposobom, które zostały zapisane na papierze, a które niektórzy starają się przedstawić jako jedyne możliwe“.

Przypomnijmy, dziś rozmowy toczą się w formacie “5+2” (Rosja, Ukraina, ONZ – mediatorzy; Mołdawia, Naddniestrze – strony; Unia Europejska i USA – obserwatorzy). Jastriebczak określił zbliżenie stanowisk gwarantów – Moskwy i Kijowa – mających w ręku “wszystkie dźwignie oddziaływania na region” jako pozytywne.

W Radzie Najwyższej Naddniestrza “NG” powiedziano, że jest nadzieja na odblokowanie regionu. Przypomnijmy, w 2006 roku władze mołdawskie przy udziale prezydenta Wiktora Juszczenki zamknęły granicę dla naddniestrzańskich towarów. Od tej pory monitoring na naddniestrzańskiej części mołdawsko-ukraińskiej granicy prowadzą obserwatorzy UE. Region nie przetrwałby w takich warunkach, gdyby Rosja nie wzięła na siebie jego zaopatrywania. Teraz, mają nadzieję Naddniestrzańcy, sytuacja się zmieni.

Poseł ukraińskiej Rady Najwyższej z Partii Regionów Wasilij Chara oznajmił “NG”, że w ukraińskim parlamencie dobrze znane są problemy mieszkańców Naddniestrza i że Ukraińcy postarają się im pomóc.

Wiadomo, że Janukowycz jest przeciwny temu, by na granicy stali eksperci UE, i, jak myślę, po spotkaniu z Miedwiediewem zrobi wszystko, żeby nie przedłużono mandatu europejskim obserwatorom. Wówczas ukraińska granica z Naddniestrzem zostanie otwarta, Kiszyniów nie będzie mógł, jak to jest dziś, kontrolować transportów płynących do regionu i z regionu, zafunkcjonuje nielegalny rynek tranzytowy” – powiedział dyrektor kiszyniowskiego Instytutu Polityki Społecznej Arkadij Barbarosz. Jego opinię podzielili posłowie parlamentu Mołdawii, którzy oznajmili “NG”: “Dziś nie możemy liczyć na Kijów“.

Ekspert Rady Niemiec ds. polityki zewnętrznej Aleksander Rar tak skomentował sytuację dla “NG”: “UE nigdy nie miała w swym ręku mechanizmów sterowania wpływem na region, program Partnerstwa Wschodniego także nie przewiduje takich celów. Rosja chciała do tego wrócić, ale za Juszczenki stworzono przeciwwagę. Teraz wszystko może iść wg planu Moskwy. I nie dość, że UE ma swoje problemy, do tego nie jest przeciwna zbliżeniu Rosji i Ukrainy. Dziś dla Moskwy jest to dogodny moment i nie może tego nie wykorzystać. Moskwa chciałaby wrócić do “planu Kozaka” i Janukowicz ją poprze. Kolejną sensacją może stać się popieranie moskiewskich inicjatyw ze strony przewodniczącego w OBWE Kazachstanu“.

Jednak, wg mołdawskiego politologa Arkadija Barbarosza, “plan Kozaka dla Mołdawii jest nie do przyjęcia, ponieważ zakłada on, że jeszcze 30 lat będą w naszym kraju się znajdować wojska rosyjskie. Do tego wszystkiego – prawo weta Naddniestrza w mołdawskim parlamencie (w przypadku ponownego wcielenia) oznaczać będzie niefunkcjonalność, paraliż rządu“.

Przy obecnej władzy powrotu do planów Kremla z okresu 2003 roku nie może być. Jednak już jesienią w Mołdawii odbędą się wybory parlamentarne, zmienią się struktury władzy i tego, jakie będą priorytety nowych mołdawskich rządzących – z pewnością stwierdzić się nie da, można jedynie przypuszczać. Tym bardziej że wśród mołdawskich polityków już słychać wyrzuty pod adresem byłego prezydenta Władimira Woronina, który faktycznie “pogrzebał” tzw. plan Kozaka.

Niedawno lider Partii Demokratycznej, wchodzącej w skład rządzącego Sojuszu, Marian Lupu oznajmił, że kiedy ten plan był dyskutowany, Kiszyniów popełnił wiele błędów. Gdyby ich nie było, zauważył polityk, nie byłoby też embargo na wino ze strony Rosji, które rzeczywiście poderwało mołdawską gospodarkę.

Źródło: Interlic.md

Tłum. i oprac. Maria Wójcik

forma płatności