Macedońska prawica wraca do gry

Prawie półtora roku temu pod naciskiem lewicy, wspieranej przez organizacje pozarządowe i Unię Europejską, w Macedonii przeprowadzono przedterminowe wybory parlamentarne. Mimo zwycięstwa rządząca wcześniej prawica musiała oddać władzę, lecz teraz ponownie przechodzi do ofensywy, chcąc wykorzystać niepopularne decyzje socjaldemokratów i mniejszości albańskiej.

W ostatnią sobotę Wewnętrzna Macedońska Organizacja Rewolucyjna – Demokratyczna Partia Macedońskiej Jedności Narodowej (WMRO-DPMNE), bo tak brzmi pełna nazwa ugrupowania macedońskiej prawicy, zorganizowała w Skopje duży wiec pod siedzibą rządu. Kilkanaście tysięcy działaczy i zwolenników ugrupowania domagało się przedterminowych wyborów parlamentarnych, ustąpienia lewicowo-albańskiego gabinetu socjaldemokraty Zorana Zaewa, a także wycofania się z porozumień dotyczących zmiany nazwy państwa.



Zwłaszcza ta ostatnia kwestia elektryzuje macedońskie społeczeństwo. Chodzi oczywiście o spór z Grecją dotyczący historycznej krainy Macedonii, której nazwa została zdaniem Greków zagrabiona, a to może posłużyć Macedończykom do wysuwania przyszłych roszczeń terytorialnych wobec części regionu znajdującej się w granicach greckiego państwa.

Konflikt grecko-macedoński dotyczący tej kwestii trwa od 1991 roku, czyli od rozpadu federacyjnej Jugosławii i proklamowania niepodległej Macedonii. Od tego czasu państwo to występuje na arenie międzynarodowej oficjalnie jako Była Jugosłowiańska Republika Macedonii (FYROM), co jednak nie satysfakcjonuje Aten, które konsekwentnie blokują z tego powodu rozmowy akcesyjne Macedonii z Unią Europejską i NATO.

Tymczasem przynależność do obu organizacji jest priorytetem dla macedońskiej lewicy oraz współpracujących z nią Albańczyków. Przejmując władzę w marcu ubiegłego roku wspomniany Zaew nie ukrywał, że jednym z głównych celów jego rządów będzie osiągnięcie porozumienia z Grecją. Ponad dwa tygodnie temu macedoński premier powiedział po rozmowach ze swoim greckim odpowiednikiem, Aleksisem Ciprasem, że „Macedonia Ilindeńska” jest nazwą najbardziej akceptowalną przez obie strony sporu. Zmiana nazwy, a więc tym samym również i ustawy zasadniczej, miałaby się odbyć po uprzednim referendum w tej sprawie.

Liderzy macedońskiej prawicy zdecydowanie odrzucają jednak możliwość porozumienia w tej sprawie. Przewodniczący WMRO-DPMNE Hristijan Mickoski zapowiada, że jego ugrupowanie nie poprze zmian w konstytucji, ponieważ zakorzenienie się nazwy Republiki Macedonii na arenie międzynarodowej jest jednym z sukcesów niepodległego państwa macedońskiego, a honor i godność Macedończyków nie ma żadnej ceny. Należy przy tym wspomnieć, że wielu obywatelom tego niewielkiego kraju nie podoba się już sam tryb prowadzenia negocjacji. Przede wszystkim petentem jest w tej sprawie właśnie Macedonia, chociaż to Grecy od ponad ćwierćwiecza zabiegają o zmianę nazwy swojego północnego sąsiada. Spotkania na ten temat odbywają się więc głównie w Atenach, a rząd wyjątkowo oszczędnie gospodaruje informacjami dotyczącymi postępów negocjacyjnych. Na ogół Macedończycy dowiadują się o rezultatach rozmów z Grecją z przedruków z greckich mediów, ponieważ tamtejsze władze mają w tym kontekście więcej powodów do zadowolenia.

Nie istnieje darmowe dziennikarstwo. Darmowa jest jedynie propaganda.

Przekaż 50 zł

Zwalczaj propagandę.

To nie jedyne zagadnienie poruszane podczas wiecu narodowych konserwatystów. Mickoski w swoim przemówieniu nawiązał do kwestii polityki zagranicznej, która zdaniem socjaldemokratów doprowadziła za rządów prawicy do izolacji kraju. Szef WMRO-DPMNE chcąc zerwać z łatką siły antyzachodniej podkreślił, że opowiada się za integracją ze strukturami UE i NATO, lecz wpierw musi być na to przygotowane same państwo. Jest ono tymczasem niszczone obecnie przez rządy socjaldemokratów i ich albańskich koalicjantów, dlatego prawicowe ugrupowanie w najbliższym czasie zamierza przedstawić swój nowy, obywatelski program.

Zobacz także: Masowe manifestacje w Atenach przeciw ugodzie z Macedonią

Jego celem ma być głównie pobudzenie macedońskiej gospodarki. Od czasu przejęcia władzy przez Zaewa tempo wzrostu gospodarczego spadło niemal do zera, wpływy podatkowe w pierwszym kwartale bieżącego roku były dużo niższe od zakładanych, a inwestycje znacząco zahamowały. W analogicznym okresie ubiegłego roku, kiedy rządziła jeszcze prawica, nakłady na inwestycje wynosiły blisko 46 milionów euro przy niecałych 16 milionach obecnie. Pogorszenie się wskaźników ekonomicznych nastąpiło właściwie we wszystkich dziedzinach – od wspomnianego spadku wzrostu PKB, poprzez drastyczne zmniejszenie liczby wniosków o pozwolenie na budowę, aż po produkcję energii elektrycznej. Jak na razie rządzący mówią więc o przejściowych kłopotach, ale w celu zmniejszenia długu zagranicznego planują podwyżkę niektórych podatków, stąd najwyraźniej nie widzą zbyt szybkiej możliwości poprawy warunków ekonomicznych.

Nic więc dziwnego, że WMRO-DPMNE chce wykorzystać znaczący spadek stopy życiowej Macedończyków, który i tak nie był przecież szczególnie wysoki. Za rządów prawicy nie dochodziło jednak do sytuacji, w której macedońska gospodarka właściwie w ogóle nie rosła, a jedynym pomysłem rządzących było podwyższanie podatków. Trzeba jednak uczciwie przyznać, że WMRO-DPMNE w zamian stworzyło mocno klientelistyczny system, w którym najlepsze miejsca pracy oferowała administracja państwowa, albo w najlepszym wypadku oligarchowie powiększający swoje fortuny również dzięki państwu. To z pewnością ma przełożenie na wyniki sondaży, bowiem socjaldemokratów popiera wciąż 25 procent wyborców, natomiast na prawicę chce głosować nieco ponad 20 procent.

Marcin Ursyński

Reklama

Tagi: , , , , , ,

Dlaczego zdecydowaliśmy się na ograniczenie dostępu do naszych treści?

Ponieważ nie istnieje darmowe dziennikarstwo. Zawsze ktoś za nie płaci. Jeśli Czytelnicy nie wezmą na swoje barki finansowej odpowiedzialności za istnienie niezależnych, oddolnych inicjatyw dziennikarskich, takich jak Kresy.pl, wówczas na rynku pozostaną wyłącznie niskiej jakości tabloidy oraz media finasowane przez wielkie korporacje, partie polityczne i różnego rodzaju lobbies.

Miesięczny koszt funkcjonowania portalu Kresy.pl to 20000 zł. 7-osobowa redakcja pracuje w pełnym wymiarze i praca ta jest naszym podstawowym, najczęściej jedynym, źródłem dochodu. Kresy.pl nie powstają po godzinach, tworzone przez amatorów. Portal jest tworzony przez wykwalifikowanych dziennikarzy oraz specjalistów z zakresu polityki międzynarodowej, którzy codziennie starają się dotrzeć do informacji istotnych z punktu widzenia interesu naszej politycznej wspólnoty.

Jeśli cenisz naszą pracę, jeśli z niej korzystasz i uważasz, że zamknięcie portalu Kresy.pl byłoby stratą, prosimy dołącz do grona osób, które współtworzą finansowe podstawy funkcjonowania naszego serwisu.




Zbierzmy 1000 stałych darczyńców i wyłączmy wszystkie zewnętrzne reklamy na Kresach. Pomóż nam zbudować solidną dziennikarską platformę, publikującą ekskluzywne, wysokiej jakości informacje, opinie i analizy, utrzymującą się wyłącznie dzięki zaufaniu Czytelników.

Kresy.pl są w 100% oddolną obywatelską inicjatywą, nie stoją za nami ani medialne konsorcja, ani rządowe dotacje. Naszym celem jest przeciwstawianie się wszelkim formom manipulacji opinią publiczną w Polsce. W dobie wojny informacyjnej nie ma zadania bardziej palącego niż odpowiedzialne wspieranie zaufanych mediów.

Wyłącz reklamy

Wesprzyj jednorazowo

0 odpowiedzi

Zostaw odpowiedź

Chcesz przyłączyć się do dyskusji?
Nie krępuj się!

Dodaj komentarz