Ludzie honoru

“Rankiem Szamil zebrał w wiosce na placu swoich więźniów, zakładników, tych, których ojcowie, wujowie, rodziny i wioski poddały się Rosjanom albo miały zamiar to zrobić. Wszystkich tych ludzi, którzy gdzieś w górach ośmielili się któregoś dnia poruszyć kwestię pokoju. Wszystkich tych ludzi, którzy któregoś dnia wypowiedzieli słowo “kapitulacja”. Każdemu z nich kazał wyłupić oczy i obciąć język”.

Nakładem Wydawnictwa WAM ukazała się książka Alexandry Lapierre zatytułowana „Ludzie honoru”. Jest to opowieść o zakładniku dwóch kultur, skazanego na ciągłe wybory. Zakładnikiem tym jest najstarszy syn imama Szamila, który w 1839 r. został przekazany przez niego carowi jako zakładnik gwarantujący, że ma uczciwe wobec Rosji zamiary. Car postanowił wychować tego chłopca noszącego imię Dżamal al.- Din na swoim dworze. Dzięki temu uzyskał on świetne wykształcenie i rangę oficera, nie wyrzeka się jednak swoich korzeni i pozostaje wierny islamowi. Aż do chwili, w której się zakocha… Nie jest to historia zmyślona, ale prawdziwa. Rzuca ona nieco światła na stosunki rosyjsko-czeczeńskie, czy rosyjsko-dagestańskie na XIX-wiecznym Kaukazie i pokazuje tło i źródła konfliktu, który toczy się po dziś dzień. Autorka zamiast tej powieści mogłaby w zasadzie napisać pracę naukową. Wykonała ona bowiem gigantyczna kwerendę w archiwach i bibliotekach rosyjskich, starając się pozyskać maksimum materiału. Zamieszczona przez nią na końcu książki bibliografia jest doprawdy imponująca. Autorka zdecydowała się na powieściową formę pracy licząc, że zdobędzie wielu czytelników.

Z pracy francuskiej badaczki polski czytelnik wiele się dowie o początkach konfliktu rosyjsko-czeczeńskiego i okrucieństwie obydwu stron. Pisze m.in.:

„Rankiem Szamil zebrał w wiosce na placu swoich więźniów, zakładników, tych, których ojcowie, wujowie, rodziny i wioski poddały się Rosjanom albo miały zamiar to zrobić. Wszystkich tych ludzi, którzy gdzieś w górach ośmielili się któregoś dnia poruszyć kwestię pokoju. Wszystkich tych ludzi, którzy któregoś dnia wypowiedzieli słowo „kapitulacja”. Każdemu z nich kazał wyłupić oczy i obciąć język. Potem uwolnił ich i rozkazał wrócić do siebie, niosąc wiadomość od niego. Następnego dnia posłaniec odjechał z jego własną odpowiedzią skierowaną do Klugenaua: Nawet gdybym miał zostać porąbany na kawałki z powodu tej odmowy, nie pojadę do Tyflisu spotkać się z waszym padyszachem, ponieważ zbyt wiele razy doświadczyłem już waszej zdrady…

Słowa te dotknęły cara do żywego. Jego reakcja była natychmiastowa. Zastąpił Feziego Stonogę generałem mającym opinię jeszcze bardziej brutalnego, przydzielił mu dziesięć razy więcej żołnierzy i rozkazał rozpocząć bezwzględną wojnę. Chciał dostać Szamila żywego lub martwego. Zajęcie Czeczenii i Dagestanu stało się jednym z jego najważniejszych celów. Od tego momentu była to sprawa dotycząca go osobiście.”

Nieco dalej autorka powieści pisze: „Od trzech miesięcy Szamil próbował uniknąć oblężenia. Napadał na tył nieprzyjaciela, stosując technikę spalonej ziemi. Podpalał swoje własne pola, niszczył drogi i nie zostawiał nic poza pustymi , zrujnowanymi domami. Niewierni mogli więc porywać się na okoliczne wsie. Ale znajdowali tylko zgliszcza. Nie było już mieszkańców, nie było bydła ani drobiu. Nic do złupienia i nic do zjedzenia. Generał Paweł Grabbe, który zastąpił Feziego Stonogę na czele armii, nie miał innego wyboru: jeśli chciał uchronić żołnierzy przed głodem, musiał wycofać się do niżej położonych fortec. To jednak było niemożliwe. Rozkazy były jednoznaczne: posuwać się do przodu, bez względu na wszystko posuwać się do przodu. Pomimo braku jedzenia, pomimo strat w ludziach posuwać się do przodu. Szamil swą odmowa udania się do Tyflisu upokorzył cara: Mikołaj I nie był człowiekiem, który łatwo zapomina o zniewagach. Pragnął ostatecznego zwycięstwa. Jakakolwiek byłaby jego cena. Wziąć szturmem to gniazdo fanatyków, pojmać Szamila, żywego albo martwego, zmieść z powierzchni ziemi murydów i zdusić najmniejsze zarzewie buntu na Kaukazie. Na zawsze…”

Kto chce poznać więcej szczegółów tej pasjonującej historii, a także jej główną intrygę, musi sięgnąć do książki. Przeżyje z pewnością intelektualną przygodę, obcując z nieznana w Polsce kulturą.

Marek A. Koprowski

Alexandra Lapierre, Ludzie honoru, przełożyła Agnieszka Trąbka, Wydawnictwo WAM Kraków 2011, s.461, c. 39,00 zł.

forma płatności