Larum grają

czyli koniec spiskowej teorii dziejów

Smoleńska mgła się rozwiewa…

…i powoli staje się jasne, dlaczego Putin pozwolił sobie na takie aż „uwolnienie” tematyki Katynia w rosyjskich mediach. Do tej pory rzecz mimo wszystko dziwiła i – niezależnie od motywów owej decyzji – autentycznie cieszyła, zresztą cieszy nadal. Publiczne przyznanie, że mord katyński został wykonany na rozkaz Stalina, to jest coś. Pomijając jednak fakt, że chodzi o dobry krok medialny w stosunku do Polaków, owo „przyznanie się” do zbrodni dziwiło z przyczyn czysto pragmatyczno-politycznych. W oczach znacznej części Rosjan mogło się przecie stać rysą na „niepokalanym” i „nieugiętym”, zwycięskim wizerunku władz, a na wizerunku Putina w szczególności. Taka rysa musiałaby mu mocno zaszkodzić u znacznej części rosyjskiej opinii publicznej.

Ale teraz już wiemy, że sprawa katyńska, a tym bardziej smoleńska katastrofa Putinowi nie zaszkodzą. Mógł sobie spokojnie wygrywać Polskę przy pomocy gestów, kosztem chwilowej zmiany swego wizerunku, dyskusyjnej pewnie w samej Rosji, za to jakże korzystnej dla odbioru jego osoby na Zachodzie (francuskie zachwyty na listach dyskusyjnych nad uściskiem Putin-Tusk!). Mógł sobie to czynić spokojnie – ponieważ wiedział (kto jak kto, ale on wiedział niewątpliwie) że za chwilę będzie „przejmował” Ukrainę. Tak wielki, historyczny sukces przyćmi w Rosji wszelkie dyskusje wokół Katynia i „polskich gestów”.

Na Zachodzie zaś – podejrzewam, że stanie się na odwrót: właśnie obraz Putina-żałobnika pojednanego „wreszcie” z Polakami będzie trwał i działał pozytywnie, od kilku dni „współistniejąc” z obrazem skutecznego dyplomaty, który w jakże inteligentny sposób dba o żywotne interesy rosyjskie. Taką dbałość każdy ludzki Europejczyk zrozumie, bo przecież Ukraina to rosyjska strefa wpływów i trzeba ją Rosjanom zostawić, prawda? A Polskę? Chyba też, skoro Polacy wreszcie Rosjan zrozumieli i nastąpiło ogólne pojednanie. W tym duchu wypowiedział się nawet szef NATO (mógł już nic nie mówić, a jeśli powiedział – co to w jego ustach oznaczało? Obawiam się, że…) Co zaś do pożytków całej tej smoleńskiej sytuacji w Polsce (rosyjskich pożytków), są one takie, że teraz Polska ma własne problemy: nagłośniony problem rzekomego pojednania z Rosją, nadto problem wyborów (przypomina się niespodziewane inerregnum w dobie rebelii kozackiej 1648 roku). Tak więc Polski nie będą teraz zajmowały kwestie imperialnej polityki Kremla… zwłaszcza, że głównego krzykacza juz nie ma.

Zmiana w rosyjskiej polityce…?

Dziś rano słuchałem radia. Była rozmowa z kimś WAŻNYM z rządu. Pytany o katastrofę smoleńską i o polsko-rosyjskie stosunki, ów WAŻNY stwierdził, że wobec zaistniałej zmiany w polityce rosyjskiej… –

(tu pomyślałem sobie, że ów WAŻNY człowiek zaraz skomentuje wydarzenia ukraińskie – albo też powstrzyma się od wypowiadania opinii na tematy międzynarodowe, której wygłaszanie nie należy do jego obszaru kompetencji; ale nie. Dalszy ciąg zdania brzmiał mniej więcej tak – cytuję z pamięci, więc może niedokładnie, ale sens był jak niżej:)

… wobec zaistniałej zmiany w polityce rosyjskiej… w stosunku do Polski, należy mieć nadzieję na znaczną poprawę…etc etc

Pomijam fakt, że nie rosyjska polityka wobec Polski się zmieniła, tylko zmienił się na chwilę jej wierzchni lukier. Ale przede wszystkim od kilku już dni wiemy, że niezmienna, czyli mocarstwowa polityka Rosji wobec całej wschodniej Europy uległa nie tyle zmianie, co przyśpieszeniu. I że idzie w kierunku całkowicie przeciwnym polskiej racji stanu: w kierunku odbudowy imperium.

Mają oczy, a nie widzą, czyli koniec teorii spiskowej

„Gazwybor” zamieściła ostatnio szereg wypowiedzi mówiących o „końcu” pewnego modelu patriotyzmu. Koniec ów wynikać miałby stąd, że mamy wreszcie wolną Rzeczpospolitą, której nic nie zagraża, że czasy rozbiorów i sowieckiej okupacji skończyły się, że zatem teraz patriotyzm powinien być inny; stary model patriotyzmu przeżył się. Że – napisano dosłownie – na Wawelu leżą pogrzebane nie tylko ciała, ale i idee.

Jednocześnie komentator „Gazwyboru” ogłasza „finlandyzację” Ukrainy…

I co? I nie ma to nic do naszych stosunków z Rosją?

Ktoś tu chyba oszalał. Przecie LARUM GRAJĄ, szanowni Państwo. Przykro to mówić, ale tak jest. I to już nie żadna teoria spiskowa. To spiskowa praktyka, która przechodzi w fazę jawną. Politykom zaś i wszystkim tym, którzy na fali ogólnego zrozumienia i wybaczenia głoszą w tej sytuacji zbliżenie polsko-rosyjskie (uwaga: to nie jest protest przeciwko wybaczeniu i pojednaniu! tylko przeciwko złemu rozumieniu naszej racji stanu) dedykuję dwa fragmenciki Psalmów Dawidowych:

…mają usta ale nie mówią

mają oczy ale nie widzą

mają uszy ale nie słyszą

i nie ma oddechu w ich ustach…

– i kędy indziej:

…i są jak plewa, którą wiatr rozmiata…

Jacek Kowalski

0 odpowiedzi

Zostaw odpowiedź

Chcesz przyłączyć się do dyskusji?
Nie krępuj się!

Dodaj komentarz