Na przełomie sierpnia i września urzędnicy Czeczenii i Inguszetii wymienili między sobą niezbyt przyjacielską korespondencję. Przyczyną był konflikt terytorialny.

Regiony Sunżenski i Malgobekski, zamieszkiwane przez Inguszy, Czeczenów i Orstchojców (pochodzenie tych ostatnich w zależności od potrzeb można wyprowadzić z jednej lub drugiej narodowości), na skutek rozpadu Czeczeńsko-Inguskiej Autonomicznej Republiki weszły w skład Inguszetii na początku lat 90. W tym czasie władzę w Czeczenii sprawował Dżohar Dudajew, a w Inguszeti Rusłan Auszew. Już wtedy można było usłyszeć utyskiwania niektórych czeczeńskich nacjonalistów, jakoby Ingusi „dostali zbyt wiele”.

Chociaż podział republiki stał się faktem to prawnie nie została określona granica pomiędzy dwoma nowymi regionami. Nikt nie ma wątpliwości, że regiony te powinny być rozgraniczone, jednak w Groznym i Magasie pojawiają się rozbieżne opinie gdzie i jak powinno to być zrobione. Na przestrzeni lat w Groznym można było usłyszeć głosy, że należałoby na nowo wytyczyć granice.

W 2005 roku pierwszy wicepremier Czeczenii Ramzan Kadyrow powiedział, że „na przestrzeni 15 lat każdy jak chciał przesuwał swoją miedzę w wyniku czego terytorium Czeczenii znacznie zmniejszyło się przez ten okres”. Dalsze słowa Kadyrowa wprost podkreślały problem nieuregulowanych stosunków z Inguszetią: „Wszyscy, zarówno nasi sąsiedzi jak i sami Czeczeni, dobrze wiedzą jak biegła granica zanim oba regiony zostały połączone i jak powinna zostać poprowadzona po podziale”.

Zwolennicy „poszerzenia Czeczenii” w swoich argumentach najczęściej odnoszą się do stanu granic z okresu istnienia Autonomicznych Obwodów Czeczenii i Inguszetii, które to istniały przez pięć lat w okresie od 1929 do 1934 roku.

W 2006 r. temat granic podjęty został przez przewodniczącego czeczeńskiego parlamentu Dukuwahę Abdurahmanowa. Proponował on połączenie Czeczenii, Dagestanu i Inguszetii w jeden region, a także wytyczenie administracyjnej granicy pomiędzy Czeczenią i Inguszetią w tym samym miejscu, w którym przebiegała ona do 1934 roku.

W grudniu 2008 roku w Groznym odbyły się połączone obrady współpracowników pełnomocnika ds. praw człowieka w Czeczenii, społecznej izby republikańskiej, a także czeczeńskich organizacji społecznych. Wtedy przewodniczący regionalnego oddziału partii „Sprawiedliwa Rosja” Isa Hadżimuradow ogłosił, iż „za podstawę przyszłej granicy administracyjnej pomiędzy autonomicznymi obwodami Czeczenii i Inguszetii należy uznawać stan utrzymujący się do momentu ich połączenia w 1934 roku”.

Okręg Sunżeński utworzono w 1920 roku i wchodził on w skład Górskiej Autonomicznej Socjalistycznej Republiki Radzieckiej znajdującej się terytorium zamieszkiwanym przez kozaków. W 1924 roku po reorganizacji Górskiej ASRR okręg ten wszedł w skład Kraju Południowo-Kaukaskiego. Od zachodu graniczył on z Inguskim Obwodem Autonomicznym, a ze wschodu z Czeczeńskim OA. Okręg posiadał status oddzielnej jednostki administracyjnej. Można przypomnieć, że taki sam status posiadało miasto Grozny. W 1929 roku i Grozny i Okręg Sunżeński zostały włączone do Czeczeńskiego OA. Po pięciu latach, w 1934 roku miało miejsce połączenie inguskiego i czeczeńskiego terytorium w Czeczeńsko-Inguski Obwód Autonomiczny, który to po upływie kilku lat stał się autonomiczną republiką wchodzącą w skład RFSRR.

Opieranie się na granicach z lat 1929-1934 ma jednak i swoich przeciwników. Słuszność pierwszego kontrargumentu wysuwanego przez nich zawiera się w prostym pytaniu: dlaczego czeczeńskim działaczom społecznym tak podobają się granice właśnie z tego konkretnego okresu, a nie jakiegoś innego? W 2008 roku pełnomocnik ds. praw człowieka w Inguszetii, Karim-Sułtan Kokuharajew udzielając wywiadu korespondentowi agencji „Rosbalt” odniósł się do „kwestii terytorialnej” i poradził swoim aktywnym sąsiadom „pozostać przy granicach Czeczenii, które obowiązywały do 1922 roku, czyli takich z jakimi wyszła ona z Górskiej Republiki”. „Nie ma co z zawiścią rozglądać się na lewo i prawo. Wokół pełno jest różnych ekspansjonistów.” – powiedział wtedy ombudsman.

Inny kontrargument sprowadza się do tego, że w latach 1929-1934 Czeczeński Obwód Autonomiczny nie posiadał wszystkich ziem, z których składa się dzisiaj. W skład ówczesnej Czeczenii nie wchodziły terytoria nazywane wtedy regionami Naurskim i Szelkowskim. Jednak u groźnieńskich władz jakoś wcale nie widać chęci, aby w wypadku tych regionów wrócić do stanu rzeczy z 1929 roku. Najwidoczniej „ekspansjonistom” najwygodniej odnosić się jedynie do takich faktów, które pozwalają uzasadnić plany poszerzenia republiki.

„Obecnie mieszkańcy Inguszetii budują się na naszych ziemiach i nazywają je swoimi, a jutro inni sąsiedzi uznają za swoje jakieś inne tereny. Nasz region to jeden z najmniejszych rosyjskich podmiotów administracyjnych, podczas gdy to właśnie tu wskaźniki urodzeń są najwyższe w kraju. Jeśli każdy będzie mógł odebrać nam pięć albo pięćdziesiąt tysięcy hektarów naszego terytorium, to wkrótce nic z niego nie pozostanie. Uważam, że należy raz na zawsze jasno określić granice.” – powiedział 28 sierpnia Ramzan Kadyrow, podczas spotkania z przewodniczącym parlamentu Czeczeńskiej Republiki Dukuwahem Abdurahmanowem.

Przywódca Inguszetii odpowiedział swojemu koledze po fachu: „Granica pomiędzy Inguszetią i Czeczenią już się ustaliła. Przyjęta została ustawa o samorządach lokalnych, a także nie raz przeprowadzane były wybory w różnych podmiotach RF (Inguszetii i Czeczenii). Granice ustalone zostały też nie tylko pomiędzy republikami, ale także pomiędzy unitarnymi przedsiębiorstwami, ministerstwami itp. Te administracyjne ustalenia mają już kilkadziesiąt lat. Próba ich zmiany przez którąkolwiek ze stron doprowadzi do konfliktu. Z tego względu władze Republiki Inguszetia obstają przy tym, aby granice pomiędzy Czeczenią i Inguszetią pozostały bez zmian”. – napisał na swoim blogu Junus-Bek Jewkurow.

W Groznym i Magasie funkcjonują obecnie dwie republikańskie komisje zajmujące się określeniem administracyjnych granic obu regionów. Najprawdopodobniej przedstawią one wzajemnie wykluczające się projekty granic. Mając na względzie duże prawdopodobieństwo wystąpienia takiej sytuacji pełnomocnik prezydenta Federacji Rosyjskiej Północnokaukaskiego Okręgu Federalnego Aleksander Chłoponin wezwał strony do „zaprzestania wzajemnego obwiniania się” i zrezygnowania z prowadzenia dyskusji „w sferze publicznej”.

Ostrożna rada pełnomocnika może na Kaukazie zostać odebrana, jako nawoływanie do dogadania się przywódców republik za plecami własnych narodów.

Rozwiązanie sporu pokaże czy Rosja jest państwem scentralizowanym czy może konglomeratem udzielnych księstw, w którym uprzywilejowani przywódcy regionów inicjują konflikty i samodzielnie zmieniają ustanowione granice pomiędzy republikami.

Dmitrij Remizow

Agencja Informacyjna RosBalt

Tłum. Dorota Szczudło

forma płatności