Kościół niezgody

Dlaczego w Komarnie grekokatolicy nie chcą oddać kościoła katolikom rzymskim? Na to pytanie parafia rzymskokatolicka z Komarna koło Lwowa poszukuje odpowiedzi od ponad 20 lat.

Stary kościół katolicki pw. Narodzenia Najświętszej Maryi Panny należy do grekokatolików,
a wspólnota katolicka modli się w starej kaplicy na cmentarzu.

„Liczyliśmy na to, że po wspólnych rekolekcjach biskupów katolickich dwóch obrządków na Ukrainie i po tegorocznym spotkaniu hierarchów Kościoła rzymskokatolickiego z Polski i Ukrainy z biskupami ukraińskiego Kościoła greckokatolickiego w Warszawie grekokatolicy zwrócą nam kościół – mówią mieszkańcy miasteczka. – Niestety, nadal modlimy się w kapliczce na starym polskim cmentarzu”.

Ks. dr Michał Bajcar dojeżdża do Komarna z Gródka, odprawia tu niedzielną mszę św. po południu w starej kaplicy na cmentarzu. Wierni nie mieszczą się w kapliczce, często stoją pod gołym niebem. Obok pod wielkim parasolem spowiada parafian drugi kapłan. Tak modlą się również kiedy spadnie deszcz czy śnieg. Tymczasem ich kościół p.w. Narodzenia Najświętszej Maryi Panny o tej porze jest zamknięty. „Jest to bolesna sytuacja, problem zwrotu kościoła wspólnocie rzymskokatolickiej ciągnie się od dawna – zaznaczył ks. Michał Bajcar. – Mimo upływu czasu wszystko stoi w miejscu. My dalej modlimy się w kapliczce, w której jest mało miejsca, w zimie jest zimno, a w lecie za gorąco. A grekokatolicy mają swoją wyremontowaną cerkiew w centrum Komarna oraz zabytkową, starą, drewnianą cerkiew i jeszcze gromadzą się w kościele. Nawiasem mówiąc, ojciec Iwan, dziekan greckokatolicki, do którego należy nasz kościół każdej niedzieli, o ile mi wiadomo, odprawia tam mszę św. o godz. 9 dla tak zwanej „śmietanki komarniańskiej”. A dla reszty wiernych odprawia w cerkwi.

Ks. Bajcar twierdzi, że zabytkowy kościół z XVII w. jest w bardzo zniszczonym stanie – dach przecieka, okna są dziurawe. Biznesmeni nie chcą wspomagać remontów dopóki świątynia nie zostanie zwrócona łacinnikom.

„Gdy chodziłem po kolędzie w Komarnie to wszyscy ludzie, których spotykałem – i grekokatolicy, i prawosławni, i rzymscy katolicy, wszyscy mają podobne zdanie na ten temat. Twierdzą, że jest to najwyższy czas, żeby kościół wrócił do nas i żebyśmy mogli tam odprawiać – mówił ks. Bajcar. – Jest to dla nas ważne, żebyśmy mogli tam odprawiać, bo ludzie na prawdę przychodziliby do tego kościoła” – stwierdza kapłan. Zaznaczył, że na ostatnim spotkaniu episkopatu rzymskokatolickiego Ukrainy i synodu biskupów UKGK w imieniu abpa lwowskiego Mieczysława Mokrzyckiego przyjeżdżał ks. prałat Józef Legowicz, aby doprowadzić przynajmniej do wspólnego użytkowania kościoła w Komarnie. „Ale sprawa nie posunęła się o centymetr do przodu – powiedział ks. Bajcar. – Bo podobnie jak podczas wcześniejszych czterech spotkań z ojcem Iwanem, dalej powołuje się na te same argumenty: a w Przemyślu nie oddali tego, a w Polsce nie oddali tamtego, a tu nie ma Polaków, bo tu im nie potrzeba. Takie dziwne, mało logiczne zarzuty, jakby człowiek żył w innych realiach. Wydaje się jakby naumyślnie nie chciał, żebyśmy w tej świątyni, w tym kościele odprawiali, żeby kościół nie był nasz. Tutaj mogę stwierdzić jednoznacznie, że jest to tylko i wyłącznie sprawa dobrej woli. Albo jest, albo jej nie ma”.

Zdaniem ks. Michała Bajcara obecne relacje pomiędzy Polakami a Ukraińcami w Komarnie i okolicach są dobre. „W trudnych warunkach, w sytuacjach kryzysowych ludzie pomagają sobie nawzajem – zaznaczył. – Bardzo dużo ludzi jeździ do Polski i z Polski przyjeżdża do nas. Ci, którzy wyjechali po wojnie, przyjeżdżają i odnawiają groby na cmentarzu. Jako kapłan pracujący w Komarnie jakiegoś napięcia ja nie widzę. Nawet wręcz bym powiedział, że jest taka sytuacja, że ludzie chcą, aby było dobrze. I to, że kościół nie został jeszcze zwrócony, niektórzy oceniają jako bolesną i chorą sytuację. Dopóty nie będzie dobrze w naszym mieście, dopóki kościół nie zostanie zwrócony właścicielom. Obecny burmistrz Komarna twierdzi, że jest za tym, aby kościół wrócił do rzymskich katolików, ale nic zrobić nie może, bo świątynia należy do grekokatolików”.

Ks. Michał Bajcar przekazał też szczegóły rozmowy z biskupem Tarasem Seńkiwym, administratorem apostolskim eparchii (diecezji) stryjskiej ukraińskiego Kościoła greckokatolickiego: „Mówiłem, jaka jest sytuacja i przedstawiłem sposoby jak może zostać rozwiązana. Władyka Seńkiw powiedział, że nie ma żadnej mocy sprawczej – siły i wpływu, jako duchowny wobec kapłana, który tam jest. To nie jest wasz kościół rzymskokatolicki, a nasz greckokatolicki. I druga sprawa, że gdyby nawet wydał decyzję czyli dekret (w cerkwi wschodniej nazywany gramota), to i tak musi się liczyć z tym, że taką decyzję mogą zawetować ludzie. Nie może niczego zrobić. No i z taką odpowiedzią wróciłem do Komarna. Nadal modlimy się, bo wierzę, że kościół do nas wróci. Wymaga tego sprawiedliwość Boża, a nawet sprawiedliwość wobec ludzi, którzy tu mieszkają. Mają prawo mieszkać w mieście, gdzie Pan Bóg im błogosławi, a nie tam, gdzie blokowany jest zwrot kościoła”.

Parafia rzymskokatolicka w Komarnie istnieje od 1473 r. Kościół p.w. Narodzenia Najświętszej Maryi Panny został konsekrowany w 1658 r. W czerwcu 1946 r. świątynię zamknięto. Za czasów sowieckich kościół wykorzystywano jako magazyn mebli oraz inwentarza gospodarczego. W 1992 r. zwrócono go rzymskim katolikom, jednak wkrótce świątynia została przekazana wspólnocie greckokatolickiej, która ma w miejscowości dwie inne cerkwie.

Konstanty Czawaga

„Kurier Galicyjski”
Tekst ukazał się w nr 21 (193) za 15–28 listopada 2013

Reklama



0 odpowiedzi

Zostaw odpowiedź

Chcesz przyłączyć się do dyskusji?
Nie krępuj się!

Dodaj komentarz