John Mearsheimer: Nie dozbrajajcie Ukrainy

Aby uratować Kijów i przywrócić zdrowe relacje z Moskwą Zachód powinien dążyć do stworzenia z Ukrainy neutralnej strefy buforowej pomiędzy Rosją a państwami NATO. Powinna ona funkcjonować jak Austria podczas Zimnej Wojny. Aby rozwiązać tę sytuację Zachód powinien zaprzestać prób rozszerzania wpływów Unii Europejskiej i NATO, podkreślając, że jego celem jest niezagrażająca Rosji neutralna Ukraina. Stany Zjednoczone oraz ich sojusznicy powinni również współpracować z Putinem w celu ocalenia ukraińskiej gospodarki. Jest to cel będący zdecydowanie w interesie wszystkich – pisze jeden z czołowych amerykańskich politologów na łamach New York Times.

Kryzys ukraiński ciągnie się prawie rok, sytuując Rosję po zwycięskiej stronie. Separatyści na wschodzie Ukrainy zyskują na popularności, a Prezydent Rosji Władimir Putin nie poddaje się zachodnim sankcjom ekonomicznym.

Nie dziwi fakt, że wzrasta liczba osób domagających się dozbrajania Ukrainy. Ostatni raport autorstwa trzech wiodących grup ekspertów, wyraża aprobatę dla wysłania Ukrainie zaawansowanej broni. Co więcej, kandydat Białego Domu do objęcia posady Sekretarza Obrony – Ashton B. Carter powiedział Komisji Sił Zbrojnych Senatu Stanów Zjednoczonych: „Jestem jak najbardziej za tym kierunkiem działań”.

Ludzie ci są w błędzie. Pójście w tym kierunku, byłoby wielkim błędem dla Stanów Zjednoczonych, NATO i Ukrainy. Wysyłanie broni Ukrainie nie tylko nie ocali jej armii, ale również doprowadzi do eskalacji działań wojennych. Krok ten jest szczególnie niebezpieczny, ponieważ Rosja będzie się starała obronić istotny ze strategicznego punktu widzenia obszar, a ma w posiadaniu tysiące głowic nuklearnych.

Nie ma wątpliwości, że Separatyści, którzy mają po swojej stronie rosyjskie wojsko i broń, znacząco przewyższają siłą ognia armie ukraińską. Co za tym idzie, ponieważ balans sił w zdecydowany sposób faworyzuje Moskwę, Waszyngton musiałby wysłać Ukrainie znaczącą ilość sprzętu wojskowego, w innym wypadku, armia ukraińska będzie bez szans.

Konflikt jednak na tym się nie skończy. Eksperci przyznają, że Rosja może zwiększyć wysiłki, neutralizując tymczasowe korzyści jakie Kijów mógłby otrzymać od armii amerykańskiej. Wspominają oni również, że „nawet otrzymując tak wielkie wsparcie z Zachodu, armia ukraińska nie będzie w stanie przeciwstawić się zdecydowanym atakom żołnierzy rosyjskich”. W skrócie: Stany Zjednoczone nie są w stanie wygrać wyścigu zbrojeń, którego celem jest Ukraina, a tym samym zagwarantować, że Rosja poniesie klęskę na polu walki.

Zwolennicy dozbrajania Ukrainy mają w zanadrzu coś jeszcze. Jak utrzymują, kluczem do sukcesu nie jest militarne pokonanie Rosji, ale zwiększenie kosztów prowadzenia działań zbrojnych do poziomu, który zmusi Putina do ustąpienia. Koszta prawdopodobnie zmuszą Moskwę do wycofania wojsk z terytorium Ukrainy, co w konsekwencji pozwoli tej ostatniej na przyłączenie się do Unii Europejskiej oraz NATO, czyli stanie się sojusznikiem Zachodu.

Owa strategia oparta na represji, ma wątpliwe szanse na sukces, niezależnie od surowości kary, którą Zachód wymierza. Zwolennicy dozbrajania Ukrainy nie mogą zrozumieć przekonania rosyjskich liderów o tym, że strategiczne interesy ich kraju są zagrożone na Ukrainie. Nie są oni skłonni do ustępstw, nawet jeśli oznacza to potężne koszta.

Wielkie mocarstwa ostro reagują, kiedy odlegli rywale poszerzają strefy militarnego wpływu, nie mówiąc o próbach zrobienia sojusznika z kraju z nimi sąsiadującego. Właśnie dlatego Stany Zjednoczone posługują się Doktryną Monroe, zgodnie z którą żaden amerykański przywódca nie tolerowałby możliwości wstąpienia Kanady czy Meksyku do sojuszu kierowanego przez inne mocarstwo.

Rosja pod tym względem również nie jest wyjątkiem. Dlatego Putin nie ugiął się w obliczu sankcji i jest mało prawdopodobne, żeby w jakikolwiek sposób ustąpił, nawet w razie zwiększenia kosztów działań na Ukrainie.

Podnoszenie stawki na Ukrainie niesie również ryzyko niechcianej eskalacji konfliktu. Doszłoby nietylko do nasilenia walk ale również do ich rozprzestrzenienia na inne regiony. Konsekwencje dla Ukrainy, która już musi stawiać czoła znacznym ekonomicznym i społecznym problemom, byłyby katastrofalne.

Możliwość grożenia użyciem broni nuklearnej przez Putina, może wydawać się nikła, ale jeśli celem dozbrajania Ukrainy jest zwiększenie kosztów rosyjskiej ingerencji i ostateczne postawienie Rosji w poważnej sytuacji, groźba taka nie może zostać wykluczona. Jeżeli presja Zachodu będzie naprawdę skuteczna, doprowadzając Putina do desperacji, będzie on miał wystarczający bodziec do tego by ratować sytuację poprzez prezentację potęgi nuklearnej, grożąc w ostateczności jej użyciem.

Nasze rozumienie mechanizmów eskalowania sytuacji kryzysowych czy wojny jest w najlepszym przypadku ograniczone, a jednak zdajemy sobie sprawę, że ryzyko jest znaczące. Zatem zapędzanie w kozi róg posiadającej broń nuklearną Rosji, jest igraniem z ogniem.

Zwolennicy dozbrajania Ukrainy dostrzegają możliwość eskalacji problemu, dlatego też podkreślają, że chodzi o przekazywanie Ukrainie broni raczej „defensywnej”, niż „ofensywnej”. Niestety nie istnieje sensowne rozróżnienie tych kategorii, gdyż każda broń może zostać użyte zarówno do ataku jak i do obrony. Dlatego Zachód może być pewny, że Moskwa nie będzie postrzegała amerykańskiego wsparcia militarnego jako „obronnego”.

Jedyną możliwością rozwiązania kryzysu na Ukrainie jest dyplomacja a nie wyjście militarne. Kanclerz Niemiec – Angela Merkel wydaje się rozumieć ten fakt. Jak poinformowała, Niemcy nie będą wysyłać broni na Ukrainę. Problemem w tej sytuacji jest jednak to, że Merkel nie wie, jak zakończyć kryzys.

Razem z innymi europejskimi przywódcami, Angela Merkel nadal marzy o możliwości wyciągnięcia Ukrainy z rosyjskiej strefy wpływów i o przyłączeniu jej do Zachodu. Wydaje im się również, że Rosyjscy liderzy zaakceptują taką sytuację, jednak tak się z pewnością nie stanie.

Aby uratować Ukrainę i ostatecznie przywrócić zdrowe relacje z Moskwą Zachód powinien dążyć do stworzenia z Ukrainy neutralnej strefy buforowej pomiędzy Rosją a państwami NATO. Powinna ona funkcjonować jak Austria podczas Zimnej Wojny. Aby rozwiązać tę sytuację Zachód powinien zaprzestać prób rozszerzania wpływów Unii Europejskiej i NATO, podkreślając, że jego celem jest niezagrażająca Rosji, neutralna Ukraina. Stany Zjednoczone oraz ich sojusznicy powinni również współpracować z Putinem w celu ocalenia ukraińskiej gospodarki. Jest to cel będący zdecydowanie w interesie wszystkich.

Koniecznym jest także, by Rosja pomogła zakończyć walki na wschodniej Ukrainie oraz by Kijów odzyskał kontrolę nad regionem. Prowincje Doniecka i Ługańska powinny uzyskać znaczącą autonomię, a sprawą najwyższej wagi powinna być ochrona możliwości używania języka rosyjskiego.

Krym – ofiara próby wkroczenia na rosyjskie podwórko przez NATO i Unię Europejską – jest z pewnością dla Zachodu stracony na dobre. Nadszedł czas, aby zakończyć tą nierozsądną politykę, zanim dojdzie do większych szkód dla Ukrainy oraz relacji pomiędzy Rosją a Zachodem.

John Mearsheimer– profesor nauk politycznych na Uniwersytecie w Chicago, autor „Tragedii Wielkich Sił Politycznych” (ang. The Tragedy of Great Power Politics). Jeden z czołowych przedstawicieli ofensywnego neorealizmu.

Tłumaczenie i opracowanie na podstawie Don’T Arm Ukraine: Rafał Szablewski

Zobacz także:

Dlaczego dozbrajanie Ukrainy to naprawdę bardzo zły pomysł

forma płatności