JEST O CO WALCZYĆ. Michnik daje nam nadzieję

Adam Michnik: Dziś to jedne Węgry. Ale takie Węgry plus taka Polska oznacza koniec Unii Europejskiej w dzisiejszym kształcie.

To już parę dni temu się stało. Adam Michnik udzielił krzepiącego wywiadu, na samym początku stawiając się na pozycjach faszystowskich. W jaki sposób? Ot, w taki, iż stwierdził, jakoby „jedna czwarta naszego społeczeństwa po prostu uległa jakiejś hipnozie”. To twierdzenie odniósł „do teorii spiskowych dotyczących katastrofy smoleńskiej.”

[link=http://wiadomosci.gazeta.pl/Wiadomosci/1,80271,9555549,Michnik__jedna_czwarta_spoleczenstwa_ulegla_hipnozie.html]

Doceniam delikatność Adama Michnika, który dopowiedział jeszcze, że polskie społeczeństwo ogarnęła „gorączka, która mija” – więc jest dobrej myśli, bo Polakom to minie i ozdrowieją . Zdaje się, że uniknął tutaj słowa „sen”, zastępując go wpierw „hipnozą”, a potem „gorączką”; zsumujmy to w „malignę”. Gdyby był jednak synonimicznie użył słowa „sen”, musiałby także powiedzieć – zamiast o mijaniu gorączki – o „budzeniu się” Polaków z tego snu… krótko mówiąc, rzecz zdumiewająca! Michnik zastosował kalkę z wypowiedzi typu „obudź się, Polsko!”, padających z kręgów PiSowskich! Użył zatem kalki wypowiedzi, które sam mistrz Stefan Bratkowski opisał niedawno jako rzekomo ściśle faszystowskie, bo nawiązujące do podobnych niemieckich haseł z lat 30.

Ja wiem, że to oczywiście bzdura (i pierwsze zdanie mego tekstu jest, deklaruję na wszelki wypadek, żartem – a jeszcze by mnie kto…), bo podobnych wezwań do „obudzenia się” mieliśmy w europejskiej i polskiej historii sporo, a nikt nie posiada na nie prawa wyłączności (przypomnę choćby znaną pieśń „Ockni się, Lechu”, pisaną w obliczu inwazji tureckiej na Rzeczpospolitą). Szkoda, że nie wiedzą tego inni… (no, Adam Michnik pewno wie, tylko tego głośno nie mówi).

Ale ważne jest co innego. Raz, że w tej sytuacji diagnoza generowana przez obie strony sporu staje się podobna. Obie strony określają siebie wzajemnie jako pogrążone we śnie, malignie czy jak to inaczej określić. I dwa, to, że strona tuskowa nagle zaczyna przyznawać, że w wypadku tych pogrążonych w malignie (do których mam zaszczyt się zaliczać) nie chodzi o jakiś margines, paru ludzi porażonych posmoleńskim snem, fobią… Adam Michnik powiedział wręcz, że to aż jedna czwarta Polaków trwa w tej „gorączce”. Parę milionów ludzi!

To cieszy, bo ujawnia chyba fakt, że dotychczasowe sondaże były chyba troszkę przekłamywane. Zdradza też bezradność autora wypowiedzi wobec zbuntowanego społeczeństwa. On przyjmuje dziś do wiadomości, że triumfalne otrąbienie sukcesu w wyborach prezydenckich nie załatwiło sprawy. I że teraz PiS może wygrać wybory! Czyżby to tylko znów taki „straszak” na leniwych i zobojętniałych wyborców Platformy?… Czy szczera rachuba?

Ale choćby straszak, jest to straszak w nowym wydaniu i z nowymi perspektywami. Michnik mówi:

Dziś to jedne Węgry. Ale takie Węgry plus taka Polska oznacza koniec Unii Europejskiej w dzisiejszym kształcie – twierdzi dziennikarz i tłumaczy, że to jest oczywiste, bo wtedy będziemy mieć do czynienia z Europą dwóch prędkości, czyli taką, która zmierza w dwóch kierunkach.

[link=http://wiadomosci.gazeta.pl/Wiadomosci/1,80271,9555549,Michnik__jedna_czwarta_spoleczenstwa_ulegla_hipnozie.html]

A zatem, panie i panowie, Adam Michnik daje nam nadzieję! Jest o co walczyć, a perspektywa zdaje się bliska. Walczmy więc, panie i panowie, walczmy o drugie Węgry! (i żeby było jasne: nie tyle o PiS jako taki, co o dobrą Polske, w której prawica znajdzie dobre miejsce – nie tylko pod postacią PiSu, choć obecnie tylko PiS zdaje się być motoryczną stroną polskiej prawej strony).

Jacek Kowalski

Reklama



18 odpowiedzi

Zostaw odpowiedź

Chcesz przyłączyć się do dyskusji?
Nie krępuj się!

Dodaj komentarz

  1. batwing :

    Pan Redaktor raczy chyba zapominać o tym, że klub parlamentarny PiS niemal w całości głosował za przystąpieniem Polski do UE a jego członkowie wciąż mają na ustach hasła walki o „sprawiedliwość społeczną” – ludziom walczącym o przywileje socjalne daleko do jakiejkolwiek prawicy, a w szczególności do takiej, którą prezentuje JE Wiktor Orban. W sensie gospodarczym wszystkie partie zasiadające w naszym parlamencie (zwane „bandą czworga) nie różnią się od siebie – jedyny wyraźny podział to ten, dotyczący katastrofy smoleńskiej.

    • kijowski :

      no, podzial ten jest jednak znacznie glebszy i nie dotyczy samego sporu o katastrofe smolenska. Dotyczy wszystkich Polakow, dlugo by o tym mozna pisac. Znam wielu ludzi o pogladach prawicowych i doslownie nikt nie ocenia PiS-u bezkrytycznie. Jednak jesli zestawic to ze szkodliwym skrajnie oportunistycznym rzadem platformerskiej kuczy, to juz lepiej robic co sie da z taka prawica jaka mamy – czyli pisowska

      • batwing :

        Sęk w tym, że nie widzę prawicowości ani w słowach ani w czynach polityków PiS, a oportunizm i u nich występował (vide koalicja z samoobroną czy próba zbierania punktów wyborczych na przejaskrawianiu tematu katastrofy smoleńskiej).

        Ja naprawdę nie widzę na czym poza podejściem do okoliczności wypadku TU154 (i kilkoma drobiazgami) polega podział między PiS a PO.

        • hieronim :

          Różnica między PiSem a PO rzeczywiście sprowadza się do wyjaśnienia okoliczności „wypadku” TU154. Tyle tylko, że wyjaśnienie owych okoliczności, jest właśnie najważniejszym problemem dzisiejszej Polski. Może Pan nienawidzieć PiSu z całego serca, gardzić nim itd, ale jednego nie może Pan mu odmówić, że na swój nieporadny sposób chce suwerennej Polski. Może Pan to samo powiedzieć o Donaldzie Tusku et consortes?

          • batwing :

            Wyjaśnienie okoliczności wypadku TU154 NIE jest najważniejszym problemem dzisiejszej Polski – o wiele ważniejsze jest zmniejszenie obciążeń podatkowych, rozrośniętego aparatu urzędniczego i liczby regulacji.

            Co do utraty suwerenności, to chyba cały klub PiS głosował za przyłączeniem Polski do UE 1-XII-2009. Za każdym razem, gdy w PiS jacyś ludzie zaczynają wypowiadać się w miarę rozsądnie, to okazuje się, że ich kariera w partii dość szybko się kończy, bo wódz nie lubi konkurencji.

            Nie czarujmy się – PiS nie walczy o suwerenną Polskę, tylko szuka wroga wszędzie gdzie tylko może, żeby wódz miał z kim walczyć.

          • simon :

            Można uważać, że sprawa katastrofy nie jest naszym najważniejszym problemem i można uważać, że jesteśmy całkowicie suwerennym krajem, ale niestety działania naszym władz w kwestii wyjaśniania tej katastrofy, budzą poważne wątpliwości, co do naszej suwerenności, więc od wyniku i sposobu rozwiązania sprawy katastrofy smoleńskiej zależy odpowiedź na pytanie: Czy jesteśmy krajem suwerennym? Tak więc sprawa katastrofy jest najważniejszym problemem Polski, o ile tylko uznajemy niepodległość naszej ojczyzny, za rzecz najważniejszą.

            Chciałbym również dodać, że piszę to nie będąc zwolennikiem PiSu

          • batwing :

            Ponoć argumentum ad personam jest objawem braku argumentów merytorycznych – czy zatem mam rozumieć ten wątek niniejszej rozmowy za skończony?

            Wydaje mi się, że znacznie poważniejszym zagrożeniem naszej suwerenności jest nie takie a nie inne podejście PO do katastrofy smoleńskiej, tylko ratyfikacja Traktatu Lisbońskiego, co PiS uczyniła zarówno rękami parlamentarzystów jak i JE Lecha Kaczyńskiego.

          • hieronim :

            Nie rozumiem. Gdzie ja użyłem argumentu ad personam? Obśmiałem tylko bagatelizowanie kwestii katastrofy smoleńskiej, bo tylko do tego się to nadaje. Są pewne rzeczy oczywiste, na których temat nie chce mi się dyskutować. Do takich rzeczy należy związek między stosunkiem POlskiego rządu do katastrofy smoleńskiej a kwestią suwerenności naszego państwa. Jeśli kolega uważa, że takiego związku nie ma, to ja przyznaję się, że zostałem pokonany. Nie mam argumentów.