Perspektywę wejścia do Unii Celnej i Unii Azjatyckiej ukraińska opozycja nazywa „nową ugodą perejasławską”, nawiązując do poddania w XVII w. dużej części dzisiejszej Ukrainy Moskwie.

Na kijowski Majdan przyszły wczoraj rzesze ludzi, choć nie tak liczne, jak zapowiadali liderzy opozycji. Manifestanci przynieśli mniej flag UE niż na demonstrację dwa tygodnie temu. W większości wystąpień kwestia umowy stowarzyszeniowej wyraźnie zeszła na dalszy plan. Głównym tematem, co widać na Majdanie już od kilku dni, staje się podmiotowość społeczeństwa i pragnienie eliminacji niszczącej stosunki społeczne i gospodarcze patologii elit.

Ulotki i plakaty wzywające do centrum Kijowa na niedzielne południe eksponowały znak „V”. Dlaczego?

V – to victoria, czyli zwycięstwo, ale także rzymskie 5. A art. 5 ukraińskiej konstytucji mówi, że „suwerenem i jedynym źródłem władzy jest naród, prawo do określenia i zmiany ustroju konstytucyjnego należy wyłącznie do narodu; państwo, jego organy albo osoby sprawujące funkcje urzędowe nie mogą uzurpować sobie tego prawa”. Wreszcie na V zaczyna się angielska transkrypcja „viche” – ukraińskiego słowa znaczącego „wiec”. A więc demonstrowano pod znakiem litery V.

Wystąpienia były bardzo poważne, czasem patetyczne. Sprzyjała temu obecność duchownych, modlitwa, uroczysty śpiew hymnu państwowego. Sympatię dla Majdanu wyrażają praktycznie wszystkie wyznania na Ukrainie, może z nieco słabszym udziałem tej części Cerkwi prawosławnej, która podlega Patriarchatowi Moskiewskiemu. Głos solidarności i jedności z narodem ukraińskim wyraził też przedstawiciel Tatarów krymskich.

Na pierwszym miejscu stawiano oczywiście odejście i rozliczenie obecnie rządzącej ekipy. Ale idzie za tym też zmiana konstytucji – przywracająca większą równowagę władz i likwidacja nadmiernych przywilejów rządzących. Po dojściu do władzy Wiktora Janukowycza wprowadzono do ustawy zasadniczej zmiany zwiększające uprawnienia głowy państwa, przy czym odbyło się to przez Sąd Konstytucyjny z pominięciem parlamentu. – Ze społecznego sprzeciwu rodzi się pokojowa rewolucja „antykryminalna” i „antytotalitarna” – stwierdził Jurij Łucenko.

Wiele mówiono o koniecznej „na drodze do Europy” zmianie mentalności obywateli w odniesieniu do swojego państwa, prawa i życia publicznego. Europa to nie tylko pieniądze, wolny rynek, swoboda podróżowania i pracy, ale też wymagania. Z kolei lider społeczności żydowskiej Josif Zisels wyraził nadzieję, że Majdan zmieni wizerunek Ukraińca jako „faszysty, banderowca i antysemity”. Czerwono-czarnych flag UPA na Majdanie wciąż jest jednak sporo. W praktyce Ukraina musi zmierzyć się z problemem wyboru strategii relacji międzynarodowych: między kontynuacją status quo i nieuchronnym wciąganiem w rosyjską orbitę wpływów a nadzieją, którą symbolizuje Europa. Już jutro prezydent Wiktor Janukowycz będzie w Moskwie. Majdan i jego liderzy obawiają się, że podpisze tam umowę o przystąpieniu Ukrainy do Związku Celnego. Jak ostrzega lider Batkiwszczyny Arsenij Jaceniuk, nie musi to być wyrażone wprost, jednak poprzez powiązania prawne zawarte w układach gospodarczych, jakie rząd Mykoły Azarowa przygotował do podpisania z Rosją, państwo de facto zostanie zmuszone do znalezienia się w strefie wpływów Kremla.

Która unia

Według informacji ukraińskich mediów, premier Mykoła Azarow polecił, by poszczególne ministerstwa przygotowały projekty uregulowań „technicznych” dostosowujących Ukrainę do Unii Celnej. Tymczasem komisarz UE ds. rozszerzenia Stefan Fuele poinformował o wstrzymaniu konsultacji z Kijowem odnośnie do umowy stowarzyszeniowej z Ukrainą, gdyż uważa „słowa i działania prezydenta i rządu (Ukrainy) za coraz bardziej sprzeczne ze sobą”. Inni politycy unijni starali się złagodzić tę wypowiedź. Szwedzki minister spraw zagranicznych Carl Bildt zapewnił, że „drzwi do podpisania umowy dla Ukrainy są cały czas otwarte”. Ze strony ukraińskiej opozycji do Brukseli wybiera się były minister spraw zagranicznych i biznesmen Piotr Poroszenko. Jaceniuk nazwał perspektywę wejścia do Unii Celnej i Unii Azjatyckiej „nową ugodą perejasławską”, nawiązując do poddania dużej części dzisiejszej Ukrainy Moskwie przez Bohdana Chmielnickiego w 1654 roku. Inną analogię dla „zdrady narodu”, którą jak podejrzewa, szykuje prezydent, widzi czołowy ukraiński polityk w zgodzie na pozostanie rosyjskiej Floty Czarnomorskiej w Sewastopolu na Krymie do 2035 r., w zamian za pomoc finansową i obniżkę cen gazu.

Scenariusz Kremla

O Rosji i jej polityce względem Ukrainy mówiło się na wiecu bardzo ostro. Porównywano ją z hordami mongolskimi. Lider nacjonalistycznej Swobody Ołeh Tiahnybok uznał, że wszystkie działania obecnych władz Ukrainy to „scenariusz pisany na Kremlu” i to właśnie konkretnie Rosji należy się przeciwstawić i w narodowej jedności wybrać kurs na Zachód. – Tydzień temu zburzyliśmy pomnik ich Lenina. Można to porównać tylko do obalenia muru berlińskiego. Tak jak tamto wydarzenie zjednoczyło Niemcy, tak niech nasz protest zjednoczy Ukrainę – mówił.

Wprost do obalenia obecnego rządu i prezydenta wzywał lider UDAR-u Witalij Kliczko. – Władzę trzeba wywalczyć – krzyczał, podnosząc pięść, były mistrz bokserski. Ale doceniono też spokój i słowa znanej piosenkarki Rusłany Łyżyczko, która występuje na Majdanie przez kilka godzin każdej nocy. To ona kierowała protestującym tłumem, gdy w nocy z wtorku na środę zaatakowały siły milicji i służb specjalnych. Łyżyczko wzywa do zachowania pokojowego charakteru protestu i nieulegania prowokatorom.

– Do zdobycia władzy trzeba siły, do jej utrzymania – mądrości – studził emocje prof. Wiaczesław Briuchowiecki, jeden z liderów proeuropejskiego Ruchu 1 Grudnia. Jak tłumaczył, potencjał protestu nie może być zmarnowany, gdyby polityczne spory doprowadziły do rozczarowania takiego jak po „pomarańczowej rewolucji”. Ale też przestrzegał władze przed lekceważeniem głosu narodu, wspominając los rozstrzelanego w 1989 r. rumuńskiego dyktatora Nicolae Ceauşescu.

Domagano się też uwolnienia wszystkich więzionych aktywistów protestów oraz byłej premier Julii Tymoszenko. Za sukces uznano wypuszczenie na wolność części z nich oraz ujawnienie trzech urzędników, według prokuratury odpowiedzialnych za użycie siły wobec manifestantów 30 listopada. Mają nimi być sekretarz Narodowej Rady Bezpieczeństwa i Obrony Władimir Siwkowicz, komendant kijowskiej milicji Walerij Koriak i szef miejskiej administracji Aleksandr Popow. Na Majdanie oczywiście prawdziwych winnych widzi się wyżej – o wysłaniu Berkutu musieli wiedzieć prezydent i premier.

Ameryka z Majdanem

Gośćmi Majdanu byli dwaj senatorowie USA: Chris Murphy (demokrata, w komisji spraw zagranicznych kieruje podkomisją ds. Europy) oraz John McCain, były republikański kandydat na prezydenta. Na obu wywarła wrażenie liczba zgromadzonych i pokojowy charakter protestu. – Przed wami wybór między przeszłością i przyszłością. Czeka was wiele trudnych reform. Ameryka wam pomoże – deklarował Murphy. – Cały świat i Ameryka was wspiera i jest z wami. Wasz protest to inspiracja dla świata. Los Ukrainy to Europa. Uważam, że Ukraina uczyni Unię Europejską lepszą – wskazywał McCain.

W sobotę swój wiec zorganizowała też rządząca Partia Regionów. Większość jego uczestników to pracownicy państwowych i samorządowych zakładów, których zmuszono do wyjazdu, oraz młodzi ludzie opłacani przez władzę. Przebieg tego wiecu miał wyraźnie antyunijny charakter. Premier Azarow, który jeszcze niedawno deklarował kontynuację proeuropejskiego kursu (co zresztą wciąż podtrzymuje jego rzecznik), obecnie ostro krytykował Unię, wypominając m.in. legalizację „związków jednopłciowych” w krajach unijnych. Stwierdził, że będzie to także wymóg dla Ukrainy, aby znieść wizy do Unii. Ambasador UE na Ukrainie Jan Tombiński zaraz wydał oświadczenie, w którym podkreślił, że ta sprawa nie podlega ustaleniom na poziomie Unii, lecz poszczególnych państw członkowskich i nie ma nic wspólnego z kwestiami wizowymi. Azarow zapewnił też wczoraj, że w Moskwie nie dojdzie do podpisania umowy o wejściu Ukrainy do Unii Celnej.

Piotr Falkowski

„Nasz Dziennik”

0 odpowiedzi

Zostaw odpowiedź

Chcesz przyłączyć się do dyskusji?
Nie krępuj się!

Dodaj komentarz