Jak bracia Moskale Ukrainę budowali

Czy doczekamy się pomnika obrońców Kremla z 1612 roku?

Zdaje się nam, Polakom, że dostąpiliśmy zaszczytu wyjątkowej uwagi ze strony rosyjskich mediów i rządowych historyków. Jesteśmy w błędzie. Większym mirem cieszy się Ukraina.

Musicie nas kochać!

Liczne są publikacje prasowe, jak i inne wystąpienia medialne kwestionujące historię państwowości ukraińskiej, bądź istnienie narodu ukraińskiego. Szczególnie w Internecie, który jest, w tej materii, prawdziwym „rogiem obfitości”. Przykładu długo szukać nie trzeba. Wystarczy w wyszukiwarce wpisać hasło: Украина помятник тоталитарного режимa(Ukraina pomnik totalitarnego reżimu); jak by się mogło wydawać, zaowocuje ono listą stron o pomnikach sowieckich w tym państwie. Nic bardziej mylnego! Otóż, odnajdziemy szereg publikacji szczególnie „życzliwych” Ukrainie. W jednej z nich, która posłuży mi za przykład, autor rozpoczyna swój wywód od zdziwienia z powodu braku entuzjazmu dla stawiania pomników, np. carycy Katarzyny II. Autora publikacji szczególnie niepokoją również działania ukraińskich władz zmierzające do likwidacji podobnych pomników. W końcu zarzuca Ukraińcom, że chwalą tylko swoich. Pretensje wydają się słuszne. Ze swej strony proponuję ideę autora rozszerzyć także na Rosję i w stolicy tego państwa postawić pomnik zadedykowany obrońcom Kremla z 1612 roku. Byłby to gest szczerej sąsiedzkiej miłości.

Podarunki, których nie było

Publikujący na stronie narod.mycityua.comuzasadnia swój pogląd o nieodzowności pomników, czy to cesarsko-rosyjskich, czy to sowieckich, stwierdzeniem podobnym do naszego, polskiego: „za komuny było lepiej”. By posłużyć się cytatem: „w czasach totalitarnych były dni nie tylko czarne, ale także i świetlane”. Jak objawiała się ich świetlaność? Rzekomo w ten sposób, że w owych czasach do Ukrainy włączano nowe ziemie.

Muszę w tym miejscu przypomnieć, iż państwowość ukraińska nie rozpoczyna się w roku 1654, jak napisano w omawianym przeze mnie tekście, a już w średniowieczu – Ruś Kijowska jest wspólnym dziedzictwem zarówno Rosji, jak i Ukrainy.

Wracając jednak do „prezentów”, jakie miał ponoć wręczać car batiuszka. Na samym początku trzeba zwrócić uwagę na fakt, że Rosja carska do końca swoich dni nie uznawała istnienia narodu ukraińskiego. Trudno więc bronić tezy, jakoby równocześnie przyczyniała się do budowy jego państwa.

Niech wypowie się w tym miejscu świadek owych czasów: „(…) rdzennych Małorusów (Ukraińców – A. K.) nie uznawano nawet jako odrębnego szczepu. Bogate ziemie kresowe miały być spichlerzem głodującej niekiedy Rosji środkowej, złączonej z nią najściślej, jako kraj <>. Tak uczono dziatwę w szkołach posługując się fabrykatami osławionego historyka Iłowajskiego”(1).

Tyle o carskiej Rosji, co jednak z sowiecką? Jak wiemy, powstała w 1921 r. tzw. USSR (Ukraińska Socjalistyczna Sowiecka Republika); ale nie mamy chyba żadnych wątpliwości, co do stopnia jej niezależności. Nie trzeba chyba również przypominać o ogromie represji, o Wielkim Głodzie, mającymi de facto zniszczyć naród ukraiński. Nie trzeba też raczej powtarzać o dobrze znanej, a szeroko zakrojonej rusyfikacji, której efekty widoczne są do dziś (językiem ukraińskim posługuje się, na co dzień w rzeczywistości mniejsza część obywateli Ukrainy, dominuje język rosyjski).

Nie trzeba głośno mówić?

Wydaje się, że słowa będące tytułem książki Józefa Mackiewicza, są wciąż aktualne (chociaż w innym aspekcie). W dzisiejszej Rosji zdaje się nie potrzebnym wspominanie niewygodnych faktów historycznych. Prościej i przyjemniej, dla osiągnięcia celów politycznych, jest wybielać totalitaryzm, również ten stalinowski, i odbierać przez to Rosjanom pamięć o ofiarach ich własnego narodu.

Albert Kwiatkowski

Przypisy:

1. Maria Dunin-Kozicka, „Burza od Wschodu”, Warszawa 1990

W załączeniu:

Film z Youtube, zawierający rosyjskie stereotypy na temat Ukrainy, zainspirowany omawianym artykułem




Zbierzmy 1000 stałych darczyńców i wyłączmy wszystkie zewnętrzne reklamy na Kresach. Pomóż nam zbudować solidną dziennikarską platformę, publikującą ekskluzywne, wysokiej jakości informacje, opinie i analizy, utrzymującą się wyłącznie dzięki zaufaniu Czytelników.

Kresy.pl są w 100% oddolną obywatelską inicjatywą, nie stoją za nami ani medialne konsorcja, ani rządowe dotacje. Naszym celem jest przeciwstawianie się wszelkim formom manipulacji opinią publiczną w Polsce. W dobie wojny informacyjnej nie ma zadania bardziej palącego niż odpowiedzialne wspieranie zaufanych mediów.

Wyłącz reklamy

Wesprzyj jednorazowo

0 odpowiedzi

Zostaw odpowiedź

Chcesz przyłączyć się do dyskusji?
Nie krępuj się!

Dodaj komentarz