Historyczny przewodnik po Ukrainie

“Na Wołyniu ofiary mordowano w wymyślny sposób: łamano kości, odrąbywano kończyny, ciężarnym kobietom rozpruwano brzuchy. Dzieci nadziewano na sztachety i krzyżowano na drzwiach (jako symbol polskiego orła), naszych rodaków przerzynano piłami, wydłubywano oczy, palono żywcem, skrępowanych drutem kolczastym topiono w studniach. Ludzie modlili się, aby zginąć od kuli i uniknąć męczeństwa”.

Nakładem wydawnictwa „Bellona” ukazała się książka Stanisława Kopera zatytułowana „Ukraina. Przewodnik historyczny” z podtytułem „Tragiczne dzieje. Polskie ślady”. Sławomir Koper jest historykiem specjalizującym się w okresie międzywojennym. Rozgłos przyniosły mu publikacje poświęcone II Rzeczypospolitej. Obecna publikacja traktuje o Kresach, które, jak wynika z lektury tej pozycji, budzą w nim, jak w każdym Polaku, emocje osobiste. Stanowi ona rodzaj przewodnika i wykładu o dramatycznej historii i polskich śladach na tych ziemiach. Autor przypomina w niej, że na ziemiach dzisiejszej Ukrainy urodziła się cała plejada twórców, bez których trudno wyobrazić sobie polską kulturę m.in. Juliusz Słowacki, Antoni Malczewski, Artur Grottger, Gabriela Zapolska, Jan Stanisławski, Jan Parandowski, Adam Hanuszkiewicz, Marian Hemar, Zbigniew Herbert, Jarosław Iwaszkiewicz i wielu innych.

Kresy stanowiły i nadal stanowią inspirację dla wielu dzieł literackich, plastycznych i muzycznych. Krocząc za autorem odwiedzamy Lwów. Zaglądamy na Rynek, tropimy widoczne jeszcze polskie ślady i nawiedzamy lwowskie cmentarze. Idąc dalej zajeżdżamy do miasteczka Bełz i ulubionych siedzib Jana III Sobieskiego: Jaworowa, Żółkwi i Oleska. Składamy również wizytę we fredrowskich Rudkach, a także w Brzeżanach, w których urodził się marszałek Edward Rydz-Śmigły.

Stanisław Koper zaprasza też na wędrówkę śladami bohaterów „Ogniem i mieczem”. Z lektury tego rozdziału poznajemy kozacką Sicz, Łubnie Wiśniowieckiego, Zbaraż i Beresteczko. Prezentując te miejscowości, Koper nawiązuje do czasów opisywanych przez Sienkiewicza, stara się pokazać fakty tak, jak one de facto wyglądały, a nie jak przedstawił je pisarz. Opisuje bitwę pod Żółtymi Wodami i przyczynę klęski pod Korsuniem. Znakomicie kreśli tło konfliktu polsko-kozackiego, w którym urazy osobiste Chmielnickiego i jego spór z Czaplińskim odegrały niepoślednią rolę.

Sporo uwagi Koper poświęca też wojnom polsko-kozackim w rosyjskiej i sowieckiej propagandzie i skutkom powstania Chmielnickiego. Pisze, że w wywołanej przez niego wojnie „nie było zwycięzców, Polacy i Ukraińcy ponieśli klęskę, której skutki są odczuwalne do dnia dzisiejszego”.

Ze Stanisławem Koperem wędrujemy tez szlakami 27 Wołyńskiej Dywizji Piechoty AK. Odwiedzamy Kowel, Szack, Horki i Strybuż. Stajemy też nad Prypecią, nad która zginęło wielu żołnierzy dywizji.

Z pobojowisk dywizji przenosimy się do Jezior, gdzie dopełnił się los Stanisława Ignacego Witkiewicza i na cmentarz prawosławny, w których nadal, a nie w Zakopanem spoczywają jego szczątki.

Koper zaprasza także do Kostiuchnówki i Wołczecka, w których boje toczyły Legiony Józefa Piłsudskiego. Opisuje również miejsca smutnej pamięci, czyli Parośle, Janową Dolinę, Hutę Stepańską, Lipnik, Palice, Hutę Starą, w których Ukraińcy mordowali Polaków. Koper pisze o tym bez ogródek: „Na Wołyniu ofiary mordowano w wymyślny sposób: łamano kości, odrąbywano kończyny, ciężarnym kobietom rozpruwano brzuchy. Dzieci nadziewano na sztachety i krzyżowano na drzwiach (jako symbol polskiego orła), naszych rodaków przerzynano piłami, wydłubywano oczy, palono żywcem, skrępowanych drutem kolczastym topiono w studniach. Ludzie modlili się, aby zginąć od kuli i uniknąć męczeństwa. Zmasakrowane zwłoki często fotografowali Niemcy – inwencja zbrodniarzy wprawiała w osłupienie nawet hitlerowców.

Terror ukraińskich morderców nie ograniczał się wyłącznie do zorganizowanych napadów. Nacjonaliści mordowali pojedyncze osoby, rodziny i właściwie żaden z wołyńskich Polaków nie był pewien, czy dożyje następnego dnia. Zapanował powszechny strach, nasi rodacy chronili się w większych wsiach, gdzie powstawały oddziały samoobrony. Niektórzy uciekali do miast pod opiekę garnizonów niemieckich, inni zgadzali się na współpracę z sowieckimi partyzantami – na Wołyniu dochodziło do zadziwiających kompromisów”.

Koper podkreśla też obłudę władz ukraińskich, które zbrodnie ludobójstwa na Polakach ukazują jako heroiczne czyny, a zbrodniarzy nazywają bohaterami. Podaje przykład Janowej Doliny, w której oprawcy z UPA bestialsko wyrżnęli sześciuset mieszkańców. Pisze m.in.: „Nie polecam odwiedzin Janowej Doliny osobom o słabszych nerwach – w centrum miejscowości ustawiono bowiem pomnik (właściwie tablicę) upamiętniającą „akcję bojową” UPA. Napis na nim głosi, że oddział nacjonalistów zlikwidował wówczas bazę „polsko-niemieckich okupantów Wołynia”, powstrzymując „terrorystyczne akcje przeciwko okolicznym wsiom przeprowadzane przez polskich i niemieckich zaborców”. Lokalni notable, dopuszczając do umieszczenia takiego napisu, zapewne znali szczegóły „likwidacji bazy okupantów”, a zatem podpalania kolejnych domów, wrzucania do środka granatów, zabijania siekierami i widłami. A może znali również szczegóły nabijania na pal wywlekanych z płonących domów dzieci czy zarąbywania siekierami personelu i pacjentów (polskiego pochodzenia) miejscowego szpitala?

To nie ostatni powód do wzburzenia w osadzie Bazaltowe, ciśnienie krwi podnosi również sprawa napisu na pomniku upamiętniającym polskie ofiary. Podczas jego odsłonięcia (w kwietniu 1988 roku) okazało się, że w ostatniej chwili miejscowy wykonawca usunął datę zbrodni, pozostawiając wyłącznie napis „Pamięci Polaków z Janowej Doliny”. A w trakcie uroczystości kilkudziesięciu szowinistów demonstrowało z transparentami „won polscy policjanci” czy też „won SS-owskie sługusy”.

Kontynuując swoją historyczną podróż po Ukrainie, Koper zagląda też do Zofiówki k/ Humania i jedzie śladami Mickiewicza, Eisensteina i Machulskiego do Odessy. W sumie książka Sławomira Kopera jest ciekawą lekturą i godną polecenia, zwłaszcza dla tych, którzy zaczynają swą przygodę z Kresami. Zaznaczyć trzeba, że książka ukazała się pod patronatem m.in. portalu Kresy.pl.

Marek Koprowski

Sławomir Koper, Ukraina. Przewodnik Historyczny. Tragiczne dzieje. Polskie ślady, Wydawnictwo „Bellona”, Warszawa 2011. s. 449.

forma płatności