Zychowicz, kolejny “sobiepanek”, kolejny polski twórca swojej własnej “rzeczywistości”, a jeżeli coś w niej nie pasuje Zychowiczowi, bo “myk to pod dywan”, albo “do kąta”…
Przyganiał kocioł garnkowi,aby Polska płaciła Moskwie najwyższe ceny za gaz w Europie wypada kontrolować procesy polityczne i gospodarcze w Polsce.Co do niedawna Rosja całkiem sprawnie czyniła i w pewnym stopniu nadal to robi.
Co do Zychowicza, to na podstawie jego kilku wypowiedzi uważam, że cierpi on na typowe dla większości polskich inteligentów odgrywających obecnie jakąś rolę czy to w polityce czy innych aspektach życia społecznego rozdwojenie a mianowicie równocześnie boi się Rosji i nią pogardza. Taki stosunek wprawdzie daje się wytłumaczyć ale nie daje się zaakceptować u kogoś, kto pragnie uchodzić za pragmatyka i realistę. Opieranie polityki zagranicznej na emocjach nie prowadzi do niczego dobrego – w przypadku Polski jest to między innymi całkowicie pozbawiony realizmu plan jakichś aliansów z Litwą czy Ukrainą, przy czym nie trzeba być szczególnie przenikliwym, żeby zauważyć gdzie oba te kraje mają owe alianse. Z Rosją nie trzeba się ściskać, wystarczy podzielić się z nią wpływami na Ukrainie i w Republikach Nadbałtyckich w sposób satysfakcjonujący dla Polski i Rosji, co zapewni obu tym krajem poczucie względnego komfortu, bezpieczeństwa i możliwość robienia interesów, także między sobą. A że kosztem państw trzecich – a kogo to obchodzi?
Zychowicz, kolejny “sobiepanek”, kolejny polski twórca swojej własnej “rzeczywistości”, a jeżeli coś w niej nie pasuje Zychowiczowi, bo “myk to pod dywan”, albo “do kąta”…
Przyganiał kocioł garnkowi,aby Polska płaciła Moskwie najwyższe ceny za gaz w Europie wypada kontrolować procesy polityczne i gospodarcze w Polsce.Co do niedawna Rosja całkiem sprawnie czyniła i w pewnym stopniu nadal to robi.
tagore
Co do Zychowicza, to na podstawie jego kilku wypowiedzi uważam, że cierpi on na typowe dla większości polskich inteligentów odgrywających obecnie jakąś rolę czy to w polityce czy innych aspektach życia społecznego rozdwojenie a mianowicie równocześnie boi się Rosji i nią pogardza. Taki stosunek wprawdzie daje się wytłumaczyć ale nie daje się zaakceptować u kogoś, kto pragnie uchodzić za pragmatyka i realistę. Opieranie polityki zagranicznej na emocjach nie prowadzi do niczego dobrego – w przypadku Polski jest to między innymi całkowicie pozbawiony realizmu plan jakichś aliansów z Litwą czy Ukrainą, przy czym nie trzeba być szczególnie przenikliwym, żeby zauważyć gdzie oba te kraje mają owe alianse. Z Rosją nie trzeba się ściskać, wystarczy podzielić się z nią wpływami na Ukrainie i w Republikach Nadbałtyckich w sposób satysfakcjonujący dla Polski i Rosji, co zapewni obu tym krajem poczucie względnego komfortu, bezpieczeństwa i możliwość robienia interesów, także między sobą. A że kosztem państw trzecich – a kogo to obchodzi?