Eurointegracja Mołdawii i… Chiny

Mołdawianin Sierdrz Motrienjuk ma 32 lata i już od siedmiu lat mieszka wraz z rodziną w Chinach. Skończył dwa kierunki studiów, jego żona ma dyplom uniwersytecki a, mimo to, nie mogli znaleźć dla siebie ani miejsca pracy, ani mieszkania wśród 3,5 mln społeczeństwa Republiki Mołdawii. Wszystko to znaleźli wśród prawie 1,4 miliarda poszukujących tego samego co oni Chińczyków.

W Pekinie Sierdrz Motrenjuk kieruje własnym niezbyt wielkim biznesem. Jest pracownikiem miejscowej firmy, ale również pomaga i udziela konsultacji kilku większym mołdawskim przedsiębiorstwom, robiącym interesy w Chinach, a także wielu chińskim firmom zainteresowanym biznesem w Republice Mołdawii. Na przykład ostatnia chińska delegacja, której przewodniczył w Kiszyniowie, odbyła spotkania z przedstawicielami wysoko postawionych mołdawskich kierownictw, co dowodzi o wysokiej randze tychże przedsiębiorstw w Chinach. Na razie Sierdrz Motrenjuk nie posiada własnego mieszkania, ale jego wypłata pozwala na płacenie wysokich sum za wynajem, a żona może prowadzić gospodarstwo domowe i wychowywać 3-letnią córkę, mającą niewielkie problem ze zdrowiem. Oprócz tego, Sierdrz płaci za elitarne przedszkole, do którego 2, 3 razy w tygodniu chodzi jego córka, gdzie uczęszczają głównie dzieci Amerykanów mieszkających w chińskiej stolicy.

Statystyka z Chin, z myślą o Mołdawii

W dzisiejszych Chinach dość zamożnie żyje wielu z licznych Chińczyków. W kraju zbudowane są nowoczesne drogi, o których Mołdawia nie ma co marzyć. Po nowych drogach, nowymi środkami transportu, z domów do biur, do nowych i nowoczesnych przedsiębiorstw jeżdżą nowi ludzie. Na ulicach są nowoczesne sklepy, kawiarnie, restauracje. Należy zauważyć, że na chińskich drogach nowoczesne są nawet toalety publiczne, które są bezpłatne i gdzie zachowane są zasady najsurowszej higieny. Podobno, regulamin dla tych miejsc zabrania latać jednocześnie dwóm muchom. Nowe i stare ulice dużych miast Chin są szerokie i zapełnione samochodami wszelkich znanych światowych marek i praktycznie wszystkie te samochody są produkowane w Chinach. Ulice nie są zaśmiecone: porządek gwarantują także służby państwowe, a oprócz tego, bezdomnych, bez których nie może się obejść ani jeden kraj na świecie, zachęca się tu do sprzedawania zebranych śmieci. Ogólnie rzecz biorąc Chińczycy to inteligentni, towarzyscy, umiejący pracować ludzie. Starają się być również nowocześni. Oczywiście są też wyjątki, ale wyjątki, jak wiadomo, potwierdzają regułę.

Powyższą dygresję można przekazać w prostszy sposób, za pomocą cyfr i faktów, znanych z chińskich i międzynarodowych źródeł. Na przykład. W 2011 roku w Chinach zbudowano 40 tys. km autostrad. W 2003 roku, osiągnąwszy doskonałe rezultaty budownictwa drogowego, Chiny dysponowały 40 tys. km autostrad. Pod koniec 2009 roku łączna długość dróg na obszarach wiejskich osiągnęła 3,369 mln km. Pozwoliło to połączyć 99,6% wiosek Chin siecią dróg krajowych.

Od dwóch lat Chiny są drugą potęgą gospodarczą na świecie. W latach 2003-2011 wzrost gospodarczy Chin wynosił średnio 10,7% rocznie, podczas gdy średni wzrost światowej gospodarki wynosił 3,9%. Gospodarki chińska na łamach światowego systemu gospodarczego wzrosła z 4,4% w 2002 roku do 10 % w 2011 roku. Według wielkości PKB Chiny podskoczyły z szóstego miejsca w 2002 roku do drugiego w 2010 roku. Utrzymały to miejsce również w 2011 roku.

Chiny są światowym liderem w biznesie budowlanym. Ogół środków, zainwestowanych przez chińskich inwestorów w zagranicznych projektach, przewyższył pod koniec 2011 roku 100 mld dolarów. Wśród 225 dużych projektów budowlanych w świecie aż 54 są realizowane przez Chiny, co daje im pod tym względem pierwsze miejsce. Ogół chińskich inwestycji w budownictwie za granicą wzrósł z 2,7 mld dolarów w 2002 roku do ponad 60 mld dolarów w 2011 roku.

Chiny są najbardziej atrakcyjnym krajem dla inwestorów. Chiny kontynentalne to strefa najbardziej atrakcyjna do inwestycji, kolejne miejsca zajmują Indie, USA, Brazylia i Indonezja.

Do Chin należą największe na świecie rezerwy walutowe, w 2011 roku osiągnęły 3,20 tryliona dolarów USA. Łączny kapitał Narodowego Banku Chińskiego jest największy na świecie, wyprzedza System Rezerwy Federalnej Stanów Zjednoczonych i Europejski Bank Centralny.

Zajmują również trzecie miejsce na świecie pod względem inwestycji w naukę. Inwestycje w działalność badawczą w Chinach w 2011 roku wyniosły 861 miliardów juanów, co stawia je na trzecim miejscu w świecie pod względem inwestycji w powyższych dziedzinach. W ciągu ostatnich pięciu lat wydatki na badania naukowe wrosły o ponad 20% w skali roku. W 2000 roku Chiny wykształciły 1000 doktorów nauk technicznych, dziś 20 tysięcy na rok. Pod względem liczby patentów Chiny również zajmują trzecie miejsce na świecie.

Największy na świecie rynek złota. Chiński popyt na ozdoby ze złota stanowi 30% globalnego popytu. Fakt ten powoduje, że Chińska Republika Ludowa posiada największy rynek jubilerskich wyrobów ze złota już trzeci kwartał pod rząd. W rezultacie, Chiny mogą również stać się największym rynkiem złota.

Średnia roczna pensja pracowników w miastach, którzy nie zatrudnionych w firmach prywatnych w 2011 roku wynosiła 42 tys. juanów (6,5 tys. dolarów USA, zgodnie z kursem $1/6,4 juana), o 14,3% więcej niż w ubiegłym roku. Średnia pensja pracowników zatrudnionych w firmach prywatnych wynosiła 24 juany (3,8 tys. dolarów USA) o 18,3% więcej niż w 2010 roku.

W 2010 roku w Chinach co dwie minuty pojawiał się nowy milioner. W 2011 roku w Chinach było 648 ponadprzeciętnie bogatych rodzin, których majątek wynosił ponad 100 mln dolarów USA. Pod względem ilości takich rodzin Chiny zajmują 5 miejsce na świecie. W 2011, w stosunku do roku 2010, liczba ponadprzeciętnie bogatych rodzin wzrosła o 20%.
W 2011 roku Chińczycy byli najbardziej hojnymi turystami na świecie. Średnia suma wydatków chińskiego turysty na zakupy wyniosła 813 euro, o 11% więcej niż rok wcześniej. Turyści z Chin najczęściej kupują zegarki i wyroby jubilerskie. Chińczycy najczęściej wybierają Francję, USA i Australię. Oczekuje się, że liczba turystów z Chińskiej Republiki Ludowej osiągnie w tym roku 77 mln, czyli o 12% więcej niż w 2011.

Największy na świecie rynek sztuki. W ciągu ostatnich 2 lat Chiny stały się największym rynkiem sztuki na planecie. Łączna ilość transakcji z przedmiotami chińskiej sztuki w zeszłym roku wyniosła 40% w stosunku do ogólnej liczby transakcji na rynku sztuki. Na drugim i trzecim miejscu znalazły się USA i Wielka Brytania.

Bez iluzji lecz z nadzieją.

W rzeczywistości, w ostatnim czasie tempo wzrostu Chin nieco się spowolniło, ale sukcesywny rozwój trwa już od 30 lat. W tym samym czasie większość krajów świata przeżywa głęboki kryzys. Niski poziom pozwala wzrastać, natomiast z wysokim jest to trudniejsze. Jednak wzrost, który prezentują Chiny jest znaczący, stały i stabilny, a tym samym ani trochę nie przypadkowy. Wynika z tego, że podobną drogę rozwoju mogą wybrać również inne państwa, co daje nadzieję. Według ocen chińskich przedstawicieli, dziś Republika Ludowa Chin jest – „Najbardziej rozwijającym się państwem na świecie”: „Po reformie i otwarciu na świat zewnętrzny w 1978 roku PKB kolejne 33 lata wzrastało o ponad 9% . W 2010 roku Chiny stały się drugą potęgą gospodarczą, zwiększyła się władza państwowa, standard życia, ale mimo to Chiny pozostają państwem rozwijającym się. Wciąż w znacznym stopniu odstają od rozwiniętych państw. W 2010 roku PKB na osobę w Chinach było niższe niż 4000 dolarów, co daje 94 pozycję na świecie. Jest to cyfra dziesięciokrotnie niższa niż w USA i Wielkiej Brytanii. Populacja Chin wynosi ponad 1,3 mln ludzi, zgodnie ze standardami ONZ, 120 mln ludzi żyje poniżej granicy ubóstwa. Chiny nieustannie borykają się z licznymi problemami i wyzwaniami” – powiedziała korespondentowi Info-Prim Neo Zhen Shukin, odpowiedzialna za sprawy Chin w Republice Mołdawii, w wywiadzie opublikowanym 16 stycznia 2012 roku.

Można powiedzieć, że Chiny – faktycznie są jednym z niewielu, jeśli nie jedynym rozwijającym się państwem, który rzeczywiście rozwija się, państwem, którego status ukazuje nie tylko proces rozwoju, ale i rezultaty: realne, widoczne, odczuwalne przez ludność i świat zewnętrzny. To przykład, który należy zbadać. Skopiowanie go do Republiki Mołdawii będzie bardzo trudne lub nawet niemożliwe, ale wskazane jest, aby szukać wzorców w chińskim modelu regularności, które mogą być zastosowane w naszym kraju.

W tym procesie jest zadziwiający nie tyle wzrost gospodarczy chińskiego państwa, o ile na świecie można znaleźć również inne zadziwiające przykłady, a sama możliwość zmiany orientacji największego na świecie społeczno-gospodarczego organizmu od prawie półfeudalnego stanu do realnej modernizacji. Logika podpowiada że: jeśli udało się skierować na tę drogę ogromny, z przyczyn obiektywnych, obojętny mechanizm, składający się z ponad miliarda ludzi, to za kilka lat jeśli nie miesięcy czy dni z Mołdawii, która posiada poniżej 4 mln mieszkańców można zrobić „perełkę”, „drugą Szwajcarię”. Przypomnijmy, że do 1978 roku Chiny przeszły przez liczne próby, w tym „rewolucję kulturalną”. Za „codzienny ryż” na stole na wpół głodny naród obiecał walkę z… wróblami. Nie było w państwie takiej ilości broni i prochu, więc ganiano za wróblami po polach, dopóki ptaki nie zmęczyły się i nie padły wprost na ziemię. Po czym zbierano je i oddawano władzom państwa z raportami o „wykonaniu zadań partyjnych”.

W związku z tym w procesie modernizacji Chin można wyróżnić dwa ważne elementy: 1) pojawienie się wspólnej idei, przyjętej przez naród i 2) wola polityczna, gwarantująca warunki do realizacji tej idei. Możliwe, że te elementy pojawiły się i w innym porządku chronologicznym, ale ważne jest coś innego – ich zgodność. Jak zapisano w Piśmie Świętym: „Na początku było słowo, a słowo było u Boga i Bogiem było słowo”. Na poziomie oficjalnym, z uzasadnieniem mówi się o reformach chińskich władz w tym okresie. Nieoficjalnie wszystko sprowadza się do hasła „Chińczycy, bogaćcie się”, które proklamował Deng Xiansheng, lider Chin końca lat 70-tych, początku 80-tych zeszłego stulecia. Trudno wyobrazić sobie bardziej atrakcyjną dewizę dla licznej na wpół głodnej ludności, przez co bardzo niebezpiecznej dla świata wewnętrznego i zewnętrznego. Ważne jest to, że hasło zostało przyjęte przez społeczeństwo i było proklamowane przez władze publiczne, które tworzyły i nadal tworzą zasady, odpowiadające deklarowanym celom, nie ustające w usuwaniu przeszkód na drodze do swobodnych inicjatyw biznesowych.

Jeśli nałożyć program “jedna idea – mechanizm realizacji” na realia współczesnej Republiki Mołdawii, to można dopatrzyć się analogii w formie: “Integracja europejska jako idea narodowa -. Sojusz na rzecz Integracji Europejskiej (AEI) jako mechanizm jego propagowania”. [AEI to blok prozachodnich partii mołdawskich, rządzący w tym kraju – przyp. KRESY.PL]

Na tym koniec podobieństw, ponieważ idea w znaczeniu narodowym nie posiada konkretnego wsparcia narodowego, a AEI nie można posądzić o rozumienie roli, jaką obarczyła ją historia w proklamowaniu idei.

Sojusz na rzecz Integracji Europejskiej (AEI) – w szafie historii, wraz z Republiką Mołdawii?

Ograniczone w głównej mierze dzięki własnej inicjatywie, niespójnościami wewnętrznymi, partie AEI straciły w ciągu kilku lat szansę i nie spełniły swojego obowiązku – wcielenia w życie idei integracji europejskiej jako idei narodowej. Nieudolne rządy AEI doprowadziły do tego, że ludność Republiki Mołdawii przejawia dziś największy eurosceptycyzm. W oczach społeczeństwa integracja europejska prędzej kojarzona jest z chaosem, niejasnością i informacjami o wydatkach, niż z zdecydowaną chęcią polityczną wprowadzenia państwa do Europy. Eurosceptycyzm pojawił się również na tle zbyt wysokich oczekiwań, które pojawiły się po odejściu od władzy Partii Komunistów. Sam AEI sprowokował te oczekiwania, ale nie potrafił im sprostać. Święte miejsce nigdy nie pozostaje puste, więc to nie przypadek, że na dużą skalę rozwinął się ruch polityczny, zorganizowany przez przeciwników ukierunkowania europejskiego z Mołdawii i zza jej granic. Ruch ten wyraża swoje idee w różnego rodzaju projektach na przykład organizując ustawodawcze referenda o wstąpieniu do różnych sojuszy, za wyjątkiem Unii Europejskiej, przedstawia o wiele większe zagrożenia niż może wydawać się tamtejszej władzy. Jeśli referendum się odbędzie i uda się osiągnąć zamierzony rezultat, którego oczekują organizatorzy, to wydarzenie może posłużyć jako pretekst do ustawodawczej i faktycznej zmiany geopolitycznego kursu Republiki Mołdawii. Może się to zdarzyć jeśli kolejne wybory parlamentarne wygrają siły nie uważające się za prozachodnie. Myślicie, że coś podobnego jest niemożliwe? Możliwe, że ma sens powrót do idei „Mołdawia bez wrogów wewnętrznych” zgodnie z którą ówczesny parlament Mołdawii powinien wprowadzić do Konstytucji jako wektor rozwoju państwa przystąpienie do integracji europejskiej.

Ale to nie jest panaceum na wszystkie bolączki. Główne zagrożenie zawiera się w tym, że idea integracji europejskiej w Mołdawii, według przeprowadzonych ankiet, nie ma pod sobą dostatecznej bazy społecznej, w celu zapewnienia jej nieodwracalności. W przeciwieństwie do procesu modernizacji Chin, które zabezpieczyły się bazą społeczną na 30 lat, z perspektywy historycznej jest to okres porównywalny do okresu niepodległości Republiki Mołdawii. Baza w postaci formułującej się i już powstałej klasy średniej urzędników i pracowników, których pensje są wyższe niż wcześniej, właścicieli firm z ogromnym finansowym i ekonomicznym potencjałem, ludzi, którzy mają coś do stracenia, może nie dopuścić do zawieszenia procesu modernizacji, i zapobiec powrotom do “rewolucji kulturalnej” czy “wojny z wróblami”, nawet jeśli w chińskiej elicie politycznej zajdą niepożądane zmiany. Jednak od kolejnego Zjazdu Komunistycznej Partii Chin, który odbędzie się w październiku tego roku, wiele się oczekuje w kontekście wewnątrzpartyjnej walki wpływowych grup. O tej walce praktycznie nic nie wiadomo w samym państwie oraz za granicą. W przeciwieństwie do różnic, czasami drobnych, w ramach mołdawskiej klasy politycznej, które odbywają się na oczach całego społeczeństwa. Dlatego też głównym zagrożeniem jest fakt, ze wieczne polityczne wahadło Republiki Mołdawii może nie wrócić na właściwe miejsce i może nigdy nie wrócić na stanowisko „integracji europejskiej”.

Jeszcze raz należy zauważyć, że brak bazy społecznej związany jest z brakiem realnych osiągnięć, działań AEI na drodze integracji europejskiej, które odczuwałaby przeciętny obywatel. Nie ma rezultatów w zakresie zbliżenia poziomu życia w Mołdawii do standardów europejskich. Przeciwnie, przeprowadzone ankiety uwidoczniają, że 3 na 4 Mołdawianom żyje się ciężko. Mało prawdopodobne, że w ciągu 2,5 roku jakie pozostało do końca rządów AEI uda się zdecydowanie zmienić postrzeganie przez Mołdawian integracji europejskiej.

Jest jeszcze jedna rzecz, którą AEI może zapewnić obywatelom Mołdawii, aby mieli coś do stracenia, przy możliwym ukierunkowaniu europejskim – liberalizacja reżimu wizowego z Unią Europejską. Reżim ten w większości zapewniłby społeczną bazę dla europejskiego wektora Republiki Mołdawii. Dzisiejsza władza ma dużo możliwości dla zapewnienia tego reżimu, i powinna go urzeczywistnić, jeśli nie chce zapisać się w historii jako władza, która pogrzebała historyczną szansę na modernizację państwa i polepszenie warunków życia obywateli. Paradoksalnie, AEI może osiągnąć więcej dla mieszkańców Mołdawii dzięki korzystnej geopolitycznej koniunkturze na arenie międzynarodowej, niż wewnątrz państwa, gdzie praktycznie wszystko zależy od idei narodowej i woli politycznej. Dzisiejsza władza polityczna Republiki Mołdawii posiada w tym planie kilka przewag nad chińskim rządem, ponieważ jej mechanizm systemu politycznego, pozycjonuje się jako część europejskiej demokracji.

Walerij Wasilike

P.S. 7 lat temu, otrzymując w Chinach jeden z dwóch uniwersyteckich dyplomów, Sierdrz Motrenjuk wrócił do Kiszyniowa. Nie mogąc znaleźć pracy w Mołdawii, młody człowiek razem z rodziną postanowił znów wyjechać do Pekinu. „Czy chcę wrócić do domu? – zadaje sobie pytanie. – Żona nawet dziś mogłaby wrócić, ale ja rozumiem, że muszę jakoś utrzymać rodzinę. Dla mnie dziś w Mołdawii jest to niewykonalne”.

„Moldova Nova”

Tłum. Agnieszka Okońska

forma płatności