Dwie strategie słowackich Węgrów

Ostatnie sondaże przed wyborami parlamentarnymi na Słowacji wskazują, że mniejszość węgierska może być reprezentowana w Radzie Narodowej przez dwa ugrupowania. Z jednej strony świadczy to o dobrej organizacji Węgrów, zaś z drugiej o podziałach istniejących wśród bratanków mieszkających u naszego południowego sąsiada.

Badania opinii publicznej na Słowacji nie są publikowane tak często jak w Polsce, stąd widać wyraźny trend dotyczący zwłaszcza poparcia dla Partii Społeczności Węgierskiej (Strana maďarskej komunity, SMK), która ma szansę znaleźć się w słowackim parlamencie po blisko sześcioletniej przerwie. Trzecią największą siłą polityczną kraju jest natomiast bardziej umiarkowany Most-HID, na czele którego stoi dawny lider SMK Béla Bugár.

Historyczne uwarunkowania

Relacje pomiędzy Słowakami i Węgrami są oczywiście uwarunkowane historycznie. Słowackie ziemie przez kilkaset lat były częścią węgierskiej państwowości, która często prowadziła agresywną politykę madziaryzacji, posuwając się nawet do przemocy wobec działaczy słowackiego ruchu narodowego, zwłaszcza na przełomie XIX i XX w. Po I Wojnie Światowej i Traktacie w Trianon, część dawnych Węgier znalazła się w granicach Czechosłowacji wraz z blisko milionem Węgrów. Po rozpadzie Czechosłowacji, pomiędzy Bratysławą i Budapesztem istniały silne napięcia, a Słowacy i Węgrzy byli przy tym rozgrywani przez Niemców. W marcu 1939 r. wybuchła nawet „Mała Wojna” pomiędzy oboma krajami, która została zakończona pod niemiecką presją. Po tym wydarzeniu sytuacja była wciąż napięta, a władze Słowacji próbowały pozbyć się Węgrów, dokonując masowych deportacji. Proceder ten zakończył się dopiero w czerwcu 1940 r. na mocy porozumienia Republiki Słowackiej i Królestwa Węgier. Po zakończeniu II Wojny Światowej i odtworzeniu Czechosłowacji sytuacja znów się powtórzyła. Część Węgrów została wysiedlona na terytorium nowej Republiki Węgierskiej, zaś kilkadziesiąt tysięcy z nich skierowano do prac przymusowych w regionie Sudetów. Represje zakończyły się po przejęciu władzy przez komunistów w 1948 r., kiedy Węgrom przyznano czechosłowackie obywatelstwo i zaprzestano procesu „resłowakizacji”. W czasach komunizmu o konfliktach etnicznych starano się nie mówić, stąd liczba osób deklarujących węgierską narodowość wzrosła z 518 tys. w 1961 r. do blisko 568 tys. w 1991 r.

Ponowne napięcia pomiędzy Słowakami i Węgrami pojawiły się po rozpadzie Czechosłowacji i powstaniu Republiki Słowacji w jej obecnym kształcie. Duża część słowackich polityków postanowiła zbijać kapitał na antywęgierskim szowinizmie, co w latach 90. XX w. rzeczywiście trafiało na podatny grunt. Stałym elementem sceny politycznej naszych południowych sąsiadów stała się wówczas odrodzona Słowacka Partia Narodowa (Slovenská národná strana, SNS), której lider Jan Slota w swoich wypowiedziach mówił nawet o konieczności wysłania czołgów na Budapeszt. Jego poglądy podzielał premier Vladimír Mečiar, a stanowisko antywęgierskie było jednym z ważniejszych elementów systemu zwanego „mecziaryzmem”. Mečiar potrafił więc podpisać z Węgrami traktat o nienaruszalności granic, aby niedługo potem uchwalić ustawę uznającą słowacki za jedyny język urzędowy w kraju, a także zaproponować rozwiązanie problemu mniejszości węgierskiej jej przesiedleniami. Sytuacja Węgrów na Słowacji poprawiała się zawsze pod rządami prawicy, bowiem w latach 1998-2006 i 2010-2012 częścią koalicji rządowej była wspomniana partia SMK. Napięcia pomiędzy Słowakami i Węgrami starał się za to podtrzymywać obecny premier Robert Fico. Za czasów jego pierwszych rządów w latach 2006-2010, gdy w jego gabinecie znajdowali się politycy SNS, parlament uchwalił ustawę językową, która nakazywała posługiwanie się językiem słowackim w miejscach publicznych.

Dobra organizacja

Niezależnie od swojej sytuacji politycznej, węgierska mniejszość była zawsze wyjątkowo dobrze zorganizowana. Po powstaniu Czechosłowacji istniało kilka ugrupowań, a najsilniejszym z nich była Węgierska Partia Narodowa. W latach 30. XX w. polityczna reprezentacja Węgrów w Czechosłowacji rozwinęła się znacząco dzięki działalności Jánosa Esterházy’ego, znanego później z pomocy Polakom i Żydom w trakcie II Wojny Światowej. Esterházy w 1931 r. stanął na czele Ligi Węgierskiej w Czechosłowacji, a w 1936 r. na czele Państwowego Zjednoczenia Węgrów, działając już wówczas na rzecz rozbicia republiki. Po rewizji granic w 1938 r. i przejęciu przez państwo węgierskie części terenów zamieszkanych przez mniejszość, polityk ten pozostał na Słowacji organizując Partię Węgierską na Słowacji. Dzięki staraniom ugrupowania, w ramach Republiki Słowackiej węgierska mniejszość wydawała dwa dzienniki oraz kilka tygodników, prowadząc przy tym działalność kulturowo-oświatową. Mimo początkowych przeciwności była ona kontynuowana w czasach komunizmu, kiedy rozpoczęto również wydawanie ukazującego się do dzisiaj dziennika „Új Szó”. Na czas ostatnich lat komunistycznej Czechosłowacji przypadły największe sukcesy klubu piłkarskiego DAC 1904 Dunajská Streda, pozostającego do dzisiaj symbolem sportowej aktywności słowackich Węgrów. Warto nadmienić, że obecnie drużyna przy pomocy państwowego węgierskiego OTP Banku notuje coraz lepsze wyniki w słowackiej ekstraklasie, a także rozpoczęto budowę nowego stadionu DAC.

Choć jak już wspomniano, lata 90. ubiegłego wieku nie były łatwym czasem dla słowackich Węgrów, demokratyczny system dał im dużo większe pole działania, dzięki czemu Węgrzy zaczęli mieć wpływ na politykę Słowacji. Obok działalności oświatowej, która prowadzona jest za pośrednictwem ponad 500 szkół i przedszkoli, Węgrzy rozwinęli również swoją reprezentację polityczną. Początki nie były jednak łatwe, ponieważ w pierwszych słowackich wyborach w 1992 r. wystartowało kilka węgierskich ugrupowań, przez co największe z nich uzyskało niewiele ponad 7 proc. poparcia choć Węgrzy stanowią prawie 10 proc. ludności kraju. Dwa lata później nie popełniono tego błędu i ugrupowania Koegzystencja (Spolužitie), Węgierski Ruch Chrześcijańsko-Demokratyczny (Maďarské kresťanskodemokratické hnutie, MKD) oraz Węgierska Partia Obywatelska (Maďarská občianska strana, MOS) utworzyły wspólną listę Węgierskiej Koalicji, zdobywając dzięki temu 10,2 proc. głosów. Zmiany w ordynacji wyborczej blokujące tworzenie koalicji spowodowały, że na zjeździe w Dunajskiej Stredzie w 1998 r. doszło do unifikacji węgierskich ugrupowań i utworzenia SMK. Dzięki temu partia przez dłuższy czas cieszyła się stałym poparciem 11 proc., wchodząc do obu rządów Mikuláša Dzurindy. Choć słowacka prawica zachowuje bardziej koncyliacyjne od nacjonalistów i socjaldemokratów stanowisko wobec Węgrów, również w ramach prawicowej koalicji dochodziło do zgrzytów. Ugrupowania popierające Dzurindę nie zgodziły się bowiem na poprawkę do preambuły w konstytucji, mówiącej o obywatelach republiki a nie narodzie słowackim, a także przeforsowały reformę samorządową, która nie uwzględniała utworzenia województwa z przewagą Węgrów nad Słowakami.

Nieuchronny podział

Od zjednoczenia w jedno ugrupowanie, węgierscy politycy na Słowacji manifestowali swoją jedność, choć w SMK istniały tarcia wewnętrzne związane z reprezentowanymi przez jej działaczy różnymi orientacjami ideowymi. Od 1998 r. na czele partii stał Béla Bugár, który wcześniej był prezesem partii chadeków, a w 2007 r. w roli szefa SMK zastąpił go Pál Csáky, reprezentujący radykalniejsze skrzydło stronnictwa. To pod przywództwem Csáky’ego zaczęto mówić o konieczności utworzenia autonomii Węgrów na Słowacji, a także rozpoczęto intensywniejszą współpracę z Fideszem, który wówczas szykował się do przejęcia władzy na Węgrzech. Bugár wraz z kilkoma innymi znanymi działaczami SMK miał w tej sprawie dużo ostrożniejsze poglądy, stawiając przede wszystkim na dialog ze słowackimi politykami. Ostatecznie w połowie 2009 r. Bugár wraz z grupą posłów opuścił szeregi SMK, zakładając ugrupowanie Most-Hid. Partia ma charakter liberalny, nie odwołując się w swoich materiałach programowych do samych Węgrów, lecz do równości wszystkich obywateli Słowacji. Obecnie działalność Most-Hidu opiera się na dokumencie „Obywatelska wizja”, który jest mieszanką socjalliberalnych postulatów. Bardziej koncyliacyjne stanowisko partii przekonało nawet etnicznych Słowaków, stąd według danych z 2011 r. stanowili oni 40-45 proc. wszystkich członków ugrupowania. Najbardziej znanymi słowackimi działaczami Most-Hidu są zresztą Rudolf Chmal, który był ambasadorem Czechosłowacji na Węgrzech a później m.in. słowackim wicepremierem i ministrem kultury, a także František Šebej, psycholog i były działacz czechosłowackiej opozycji demokratycznej. W wyborach 2010 r. w parlamencie z poparciem 8 proc. znalazł się więc właśnie Most-Hid, natomiast progu wyborczego nie przekroczyło SMK, co powtórzyło się dwa lata później podczas przedterminowych wyborów parlamentarnych.

Klęska SMK w wyborach z 2010 r. spowodowana była z pewnością kłótniami z Most-Hid, w czym prym wiodła jednak dawna partia Bugára. Jej szef przed wyborami twierdził, że działalność Most-Hidu spowoduje brak reprezentacji Węgrów w słowackim parlamencie, za co Bugár powinien otrzymać medal ówczesnego szefa nacjonalistów Jana Sloty. Choć po przegranych wyborach Csáky’ego zastąpił József Berényi, nie zmieniło to znacząco polityki partii, która często zapowiadała zaskarżanie decyzji Bratysławy do europejskich instytucji. Berényi zacieśniał natomiast współpracę z Fideszem, czego symbolem było jego przemówienie na kongresie partii Viktora Orbána w 2011 r. Szef SMK pochwalił wówczas zmiany w węgierskiej konstytucji, licząc przede wszystkim na korzyści dla Węgrów na Słowacji. Berényi już kilkukrotnie przybywał do Budapesztu, aby spotkać się z władzami Fideszu, stąd SMK jest uważane za satelitę rządzących na Węgrzech. Stanowisko partii wobec rządów Roberta Fico jest zresztą wyraźnie zależne od aktualnych interesów Budapesztu. SMK krytykowało Fico za nieprzestrzeganie unijnych przepisów dotyczących praw mniejszości na początku jego kadencji, jednak obecnie ugrupowanie Berényiego jest bardziej powściągliwe, odkąd oba państwa zajęły wspólne stanowisko w sprawie kryzysu imigracyjnego, a także rozpoczęły realizację inwestycji gospodarczych i infrastrukturalnych. Nie oznacza to jednak, że SMK nie zabiera głosu w kontrowersyjnych sprawach, jak chociażby na jesieni ub.r., kiedy przeforsowano nowe prawo o szkolnictwie, które zdaniem Węgrów nie chroni wystarczająco ich szkół. Wtedy jednak stanowisko w tej sprawie zajął również jeden z polityków Fideszu.

Przeciwko dominacji Fico

Bieżąca kampania wyborcza skupiona jest na zmniejszeniu wpływów premiera Roberta Fico. Nikt nie wierzy raczej w odsunięcie od władzy socjaldemokratycznego Smeru, jednak w części sondaży partia ta traci samodzielną większość. Węgrzy nie do końca mają powód do zadowolenia, ponieważ w razie utraty parlamentarnej przewagi do władzy może ponownie dojść nacjonalistyczny SNS, który przekracza już próg wyborczy o kilka pkt. proc. Co prawda nie jest to SNS z czasów Sloty i wspólnych rządów ze Smerem w latach 2006-2010, jednak elektorat ugrupowania wciąż pozostaje antywęgierski. SMK w swojej kampanii skupia się więc na postulatach większej ochrony prawnej dla węgierskiej mniejszości, a także skarży się na korupcję spowodowaną działaniami rządu. W kilku sprawach partia popiera jednak Smer, chociażby w kwestii sprzeciwu wobec napływu imigrantów na Słowację. Tutaj jednak też chodzi o obronę interesów węgierskiej mniejszości, bowiem nie jest wykluczone, że realizacja kwot uchodźców przez Słowację może oznaczać osiedlenie ich na terytoriach zamieszkiwanych przez Węgrów. Fico cieszy się na nich zaledwie śladowym poparciem, stąd zminimalizowałby tym samym straty wśród swojego elektoratu. W lecie do urn w nieuznawanym przez Bratysławę referendum poszli zresztą mieszkańcy Gabčíkova, którzy opowiedzieli się przeciwko rozlokowaniu imigrantów z Austrii w ich miejscowości, a warto nadmienić, że jej wójtem jest właśnie działacz SMK.

W walkę polityczną dużo bardziej zaangażowany jest Most-Hid. Partia Bugára walczy bowiem o głosy wyborców na terenie całej Słowacji, a ponadto przez udział w prawicowych rządach ma dużo rozleglejsze kontakty, niż obecni liderzy SMK. Szef Most-Hidu wpisuje się jednak dotychczas w kurs opozycyjnej prawicy, który skutecznie odstrasza od niej nowych wyborców. Prawicowe ugrupowania są bowiem mocno podzielone, a ich liderzy potrafią całymi tygodniami wymieniać ciosy za pośrednictwem mediów. Bugár na początku tego roku stwierdził, że przeciwnicy Fico nie tworzą jednolitego frontu i rywalizują ze sobą, choć powinni skupić się na walce z rządzącymi, co jest nieuczciwym postawieniem sprawy wobec wyborców. Lider Most-Hidu skrytykował też parlamentarną działalność opozycji, która spowodowała zdezawuowanie funkcji wotum nieufności wobec poszczególnych ministrów.

Wielka niewiadoma

Jak będzie dokładnie wyglądał słowacki parlament, tego dowiemy się dopiero po wyborach. Niewykluczone, że próg wyborczy przekroczy nawet siedem-osiem partii, a wtedy będzie konieczna koalicja Smeru z nacjonalistami. Dwie partie węgierskie w parlamencie Słowacji mogą być zarówno atutem, jak i problemem dla tej mniejszości. Dotychczasowa postawa SMK wskazuje, że partia ta nie zrezygnuje z ataków na Most-Hid, co może mieć poważne konsekwencje w następnych wyborach parlamentarnych. Ciekawą kwestią będzie również zachowanie SMK wobec ewentualnych nowych rządów Fico – czy partia będzie prowadzić twardą politykę, czy też uzależni swoje stanowisko od aktualnych interesów Orbána.

Słowacy i Węgrzy pójdą do urn 5 marca.

Marcin Ursyński

Czytaj kolejny artykuł
1 odpowieź

Zostaw odpowiedź

Chcesz przyłączyć się do dyskusji?
Nie krępuj się!

Dodaj komentarz