Bardzo dobry artykuł. Ze wspomnianej trójki najwięcej wspólnych interesów mamy chyba z Chinami. Co do pytania “Tylko czy w naszym kraju są elity zdolne do jej prowadzenia?” to odpowiedz brzmi:Tak są! W ostatnich wyborach uzyskały 7% i 1,5% poparcia. Niestety dla nas obalenie teorii “końca historii” natapiało o przynajmniej 2 kadencje sejmowe za wcześnie. Obecne partie sejmowe reprezentujące interesy innych państw, z cała pewnością nie wykorzystają okazji.
Hitler nie przgral na oceanach i morzach tylko na olbrzymich terenach Rosji.Wyciagniete do max.szlaki zaopatrzenia oraz polska partyzantka zrobily tez swoje.
Można pogdybac: Zima z 1940/1941 była dużo lagodniejsza niż ta rok później.
Oddajac ponad 300km.polskich terenow wydluzyl dotarcie do Moskwy.Zabraklo mu tygodnia.
Najwiekszym jego wrogiem był debilizm jego i Himlera.Zadna tajemnica ze Rosjanie mieli dosyć komunizmu i poddawali się masowo w pierwszych miesiącach wojny.Ba sami pokazywali komisarzy “ludowych” wermachtowi i byli gotowi zaciagac się do niego.Gdy jednak zobaczyli ze Niemcy tak samo mordują jak ludowi komisarze oraz zobaczyli zoldakow Himlera w akcji po prostu odpuścili sobie “wspolprace”.
Obecna sytuacja jest jasna – albo weźmiemy się za zbrojenia sami + zwiększenie armii o przynajmniej 30tys.wyszkolonych zolnierzy liniowych albo polegniemy znowu.
Zadnych egzotycznych sojuszy i tworzenie brygad polsko-litewsko-ukraińskich.Jedni i drudzy to nasi smiertelni wrogowie wiec gdyby do czegos doszło,to wyrzneliby naszych chlopakow.
Traktaty to świstki papieru g…..warte.Owszem powinnismy wszystkim potakiwac i być milymi “sojusznikami” A swoje po prostu robic tlumaczac UE ze jesteśmy z “kraja” wiec najbardziej narażeni i to my będziemy bronic naszych “przyjaciol”w UE.Bruksela lubi takie hasla wiec jest szansa ze sypnie pare groszy np. na nauke polskich zolnierzy j.rosyjskiego czy na grupy szybkiego reagowania przy naszej wschodniej granicy.Warunek – Potrzeba młodych zdolnych a przedewszystkim takich co kochają swój kraj a nie sprzedadzą go za stolki w Brukseli.
Nie jest to takie oczywiste ,z tym wschodnim frontem, atlantyk i wojna w powietrzu wymagały
zaawansowanych środków technicznych i niezwykle obciążały gospodarkę Niemiec.
Przeciwstawienie się ofensywie powietrznej np. pochłaniało ok. 70 % cementu ,ta ilość “wlana” w
fortyfikacje na wschodzie mogła by wiele zmienić, podobnie jak przerzucenie związanych walką
sił lotnictwa na wschód.
Bardzo dobry artykuł. Ze wspomnianej trójki najwięcej wspólnych interesów mamy chyba z Chinami. Co do pytania “Tylko czy w naszym kraju są elity zdolne do jej prowadzenia?” to odpowiedz brzmi:Tak są! W ostatnich wyborach uzyskały 7% i 1,5% poparcia. Niestety dla nas obalenie teorii “końca historii” natapiało o przynajmniej 2 kadencje sejmowe za wcześnie. Obecne partie sejmowe reprezentujące interesy innych państw, z cała pewnością nie wykorzystają okazji.
Hitler nie przgral na oceanach i morzach tylko na olbrzymich terenach Rosji.Wyciagniete do max.szlaki zaopatrzenia oraz polska partyzantka zrobily tez swoje.
Można pogdybac: Zima z 1940/1941 była dużo lagodniejsza niż ta rok później.
Oddajac ponad 300km.polskich terenow wydluzyl dotarcie do Moskwy.Zabraklo mu tygodnia.
Najwiekszym jego wrogiem był debilizm jego i Himlera.Zadna tajemnica ze Rosjanie mieli dosyć komunizmu i poddawali się masowo w pierwszych miesiącach wojny.Ba sami pokazywali komisarzy “ludowych” wermachtowi i byli gotowi zaciagac się do niego.Gdy jednak zobaczyli ze Niemcy tak samo mordują jak ludowi komisarze oraz zobaczyli zoldakow Himlera w akcji po prostu odpuścili sobie “wspolprace”.
Obecna sytuacja jest jasna – albo weźmiemy się za zbrojenia sami + zwiększenie armii o przynajmniej 30tys.wyszkolonych zolnierzy liniowych albo polegniemy znowu.
Zadnych egzotycznych sojuszy i tworzenie brygad polsko-litewsko-ukraińskich.Jedni i drudzy to nasi smiertelni wrogowie wiec gdyby do czegos doszło,to wyrzneliby naszych chlopakow.
Traktaty to świstki papieru g…..warte.Owszem powinnismy wszystkim potakiwac i być milymi “sojusznikami” A swoje po prostu robic tlumaczac UE ze jesteśmy z “kraja” wiec najbardziej narażeni i to my będziemy bronic naszych “przyjaciol”w UE.Bruksela lubi takie hasla wiec jest szansa ze sypnie pare groszy np. na nauke polskich zolnierzy j.rosyjskiego czy na grupy szybkiego reagowania przy naszej wschodniej granicy.Warunek – Potrzeba młodych zdolnych a przedewszystkim takich co kochają swój kraj a nie sprzedadzą go za stolki w Brukseli.
Nie jest to takie oczywiste ,z tym wschodnim frontem, atlantyk i wojna w powietrzu wymagały
zaawansowanych środków technicznych i niezwykle obciążały gospodarkę Niemiec.
Przeciwstawienie się ofensywie powietrznej np. pochłaniało ok. 70 % cementu ,ta ilość “wlana” w
fortyfikacje na wschodzie mogła by wiele zmienić, podobnie jak przerzucenie związanych walką
sił lotnictwa na wschód.
tagore