11 odpowiedzi

Zostaw odpowiedź

Chcesz przyłączyć się do dyskusji?
Nie krępuj się!

Dodaj komentarz

    • wepwawet
      wepwawet :

      Szanowny Użytkowniku Muni, zapoznałem się z przemyśleniami zawartymi w linku. Zdają mi się one całkowicie oderwane od rzeczywistości i życzeniowe. Zakładając, że udałoby się nam odzyskać w jakikolwiek pokojowy sposób choćby ten nieszczęsny Lwów powstaje jeden bardzo ważny problem. To Ukraińska ludność zamieszkująca te terytoria, która parafrazując wypowiedz wielkiego polskiego patrioty jest zoologicznie antypolska. Może nie wyssali tej antypolskości z mlekiem matki, ale wychowanie w duchu banderowskim spaczyło psychikę większości z żyjących na tych terenach ludzi i Lach może być dla nich jedynie śmiertelnym wrogiem lub pożytecznym idiotą, którego do czasu świniobicia można wykorzystywać. Tak więc odzyskanie tych terytoriów pociągnęłoby za sobą kwestie co zrobić z tymi ludźmi. Żadne formy współżycia nie wchodziły by w grę, gdyż zapewne zawiązałby się separatystyczny ruch (odrodzenie upa), którego wysłannicy przenikali by jeszcze łatwiej niż teraz na ziemie Przemyśla czy inne „odwiecznie ukraińskie” tereny. Ci ludzie zaczęliby robić to co ich dziadowie i rodzicie wychwalają jako największe bohaterstwo – czyli rizanie Lachów (czyli nas Polaków jeśli ktoś ma jakiekolwiek wątpliwości). Tak więc ludność tą należałoby usunąć z odzyskanych terytoriów. Są tylko dwa sposoby – „po rusku” czyli masowe wysiedlenia i „po banderowsku” chyba nie muszę nikomu tłumaczyć co to oznacza. Dawne Polskie Kresy to nie tylko tereny czy miasta, to również ludzie. Mieszkańcy tych terenów leżą w zapomnianych mogiłach, część z nich tuła się po świecie lub zamieszkuje ziemie odzyskane. Kresów nie da się odzyskać, są stracone. Choć pamięć o nich zawsze będzie w sercach Polaków i ten smutek… Wojna ta tragedia dla milionów ludzi po obu stronach barykady, zastanówmy się czy naprawdę warto myśleć o takich sprawach oraz czy mamy moralne upoważnienie do rozprawienia się z Ukraińcami bo ich przodkowie wymordowali tysiące naszych rodaków. Obecnie Kresy to piękny a zarazem tragiczny mit Polskiej tradycji, czy dla jego wskrzeszenia warto podpalić wojenne stosy i rozesłać wici wojny? Odnośnie zaś Wilna to, były walki z Litwinami, też mordowali Polaków, choć oczywiście nie na taką masową skalę jak nasi „bracia” Ukraińcy. Nie wydaje mi się aby mieli ochotę się dogadać, ale kto wie, w końcu historia nie oddziela nas morzem niezliczonych grobów.

      • tutejszym
        tutejszym :

        Szanowny Panie Wepwawet: Napisałeś Pan pięknie to, co w mojej głowie i sercu się kołatało. Tylko żeby Ukraińcy to zrozumieli, wyrazili chęć i wolę ekspiacji. Inaczej pozostanie im poczucie wykonania dobrego interesu, poczucie tryumfu z osiągnięcia „czystej jak kryniczna woda Ukrainy”. Jako satysfakcjonujące mnie alternatywne rozwiązanie przyjął bym powstanie ZapUkr, kiszącego się we własnym sosie jako skansen dzikiego nacjonalizmu. Jest to chyba celem obecnych „elit”, w celu osiągnięcia władzy nad rzędem dusz i finansowych elit, jak i tych, którzy chcą pisać historię UPA wg własnych urojeń. Ale czy to jest dobre i możliwe do zaakceptowania rozwiązanie dla Polski? A tak na marginesie: zatrudniałem u siebie Ukraińców. Na pytanie kim jestem odpowiedziałem – „ja Lach! „, zapadła cisza, młody wykształcony Ukrainiec powiedział – pierwszy raz słyszę żeby ktoś tak o sobie powiedział. Ja byłem z tego określenia swojej osoby dumny, ich bliskość do mnie była nie do osiągnięcia. Pozostało tylko konsekwentne egzekwowanie pracy, płaca, warunki wyżywienia i zamieszkania były bardzo dobre. Jeden tylko oficer – Ukrainiec zachowywał się bez zarzutu. Zarobił sporo w następnych latach. Obecnie utraciłem z nim kontakt.

        • muni
          muni :

          Mój dziadek przed wojną zatrudniał kilku Polaków i Ukraińców i nie miał problemów. Co lepsze, życie mu uratował Ukrainiec pomagając uciec z Brygidek kiedy już czekał na rozwałkę. To, co się wytworzyło potem wśród Ukraińców równie dobrze może wygasnąć. Nacjonalizm skończy się jak zacznie się zarabianie pieniędzy i chęć do wyjścia z zaścianku na świat. Myślę, że pan nieświadomie demonizuje ten cały banderowski cyrk, dobrze popatrzec na film z pochodu 11.11 w Warszawie, te dziesiątki tysięcy ludzi, i na pochody banderowców we Lwowie. Nakrylibyśmy ich czapkami i oni chyba też zauważyli już, że to nie czasy GG i nie rok 1943.

      • husarz
        husarz :

        Nie do końca tak jest jak mówisz nie wiem jak może istnieć państwo które nie ma żadnej historii, no chyba że się ją wymyśla tak jak robią to Białorusini i Ukraińcy, wcześniej czy później te ich kłamstwa wyjdą na jaw, poza tym ludzie tam mieszkający sami nie wiedzą jak mają się określać (oczywiście nie uwzględniam tu pewnych skrajności) tak że z tą ich tożsamością wcale nie jest tak jak mówisz ona się dopiero tworzy ale tworzy się na fałszywych mitach i wprost zakłamaniach. To co dzieje się na Ukrainie to dopiero początek rozpadu tego całego pojałtańskiego porządku którego efektem było powstanie tych państewek.

  1. o
    o :

    Jedyna dobra mozliwosc przylaczenia czegokolwiek do Polski to byla by w sytuacji, gdyby Polska byla atrakcyjnym krajem, gdzie (wszyscy) ludzie moga sie bogacic, robic to co chca, a nie do czego sa zmuszeni; wladza jest sprawiedliwa, a przepisy egzekwowane. Nie ma naduzyc, prywaty, czy korupcji, itd. Dba sie o tradycje, kulture i pamiec naszych przodkow, oraz o Polakow poza granicami graju. Itd. itp. Wtedy ktos moglby chciec u nas zyc, a moze ludzie z niektorych terenow historycznie zwiazane z I czy II RP moglo by pomyslec, ze korzystnie by bylo stworzyc nowa, wspolna Rzeczpospolita.