Czeski miliarder sięga po władzę

Po ostatnich wyborach wszystko wskazuje na to, że Czechami przez najbliższe cztery lata rządził będzie miliarder Andrej Babisz. Komentatorzy ostrzegają, że może on być trudnym partnerem dla Polski. Jest człowiekiem ambitnym i ma swój pogląd na sojusz wewnątrz-unijny skupiający kraje Europy Środkowej.

Akcja Niezadowolonych Obywateli (ANO) utworzona przed 6 laty przez jednego z najbogatszych obywateli Republiki Czeskiej Andreja Babisza wygrała wybory parlamentarne. Zdaniem obserwatorów jest to duży sukces tego ugrupowania. Wyborcy uznali, że zarzuty kierowane przeciw Babiszowi nie są wiarygodne i można mu oddać władzę w republice. Sukces przyniosło mu przede wszystkim rozczarowanie do tradycyjnych elit. Czesi uwierzyli też, że państwo może być zarządzane jak firma. Zwycięski miliarder cieszy się poparciem prezydenta Milosza Zemana, który zapowiedział nominowanie go na premiera. Satysfakcja Babisza z wygranej jego ugrupowania jest tym większa, ponieważ koalicjanci, którzy go mocno atakowali, doznali wyborczej porażki. Obecnie Babisz może ich wziąć pod uwagę w tworzeniu rządu, ale nie musi.

Zdaniem niemieckiej prasy zwycięstwo ugrupowania Babisza oznacza, że Czechy poszły w ślad Polski i Węgier. Większość mediów uważa, że pod jego rządami Czechy skręca w prawo. „Die Welt” pisze nawet, ze wygrana Babisza potwierdza tezę, że rozszerzenie Unii Europejskiej na Wschód było przedwczesne. „Suddeutsche Zaitung” ostrzega zaś, że Babisz weźmie na celownik UE i cudzoziemców oraz będzie szukał kontaktów z Putinem. „Frankfurter Allgemeine Zeitung” ocenił, że oddając swe głosy na partię Babisza, Czesi zaprotestowali przeciwko poczuciu obcego panowania.

Babisz, jakby na przekór swym adwersarzom twierdzi, że Czechy wręcz przeciwnie, nie odwracają się na wschód, ale chcą odgrywać aktywną rolę w Unii Europejskiej. Jego zdaniem Grupa Wyszehradzka jest dobra, ale dla Czech trochę za ciasna i te muszą szukać sojuszników także poza nią. Głównego sojusznika Babisz widzi w Austrii, gdzie wybory parlamentarne wygrała Austriacka Partia Ludowa. Na jej czele stoi Sebastian Kurz z którym Babisz ma dobre kontakty i podobne poglądy na temat powstrzymania nielegalnej imigracji do UE. Miliarder chce szukać nowych sojuszników także w regionie Bałkanów.

Ten materiał powstał dzięki pracy dziennikarzy portalu Kresy.pl.
Wspieraj rzetelne dziennikarstwo.

Z grubsza rzecz biorąc czeski miliarder chciałby stworzyć jakąś wspólnotę interesów na obszarze, który niegdyś wchodził w skład Cesarstwa Austrii. Uważa zapewne, że między tymi krajami istnieją jeszcze dawne powiązania gospodarcze, transportowe, językowe, kulturalne. Babisz przekonuje, że taka konfiguracja dla interesów Czech będzie lepsza i przekonanie do niej rodaków nie będzie trudne. Czesi pamiętają, że w okresie przynależności Czech do Austrii były one najbardziej uprzemysłowioną jej częścią. Jeżeli Austria poparłaby ten projekt, a dla niej też może wydać się interesujący, to nowa grupa leżąca w środkowej Europie stanowiłaby znaczącą siłę. Także wobec Grupy Wyszehradzkiej, którą Babisz raczej nie będzie darzył sentymentem. Jak „rasowy Czech” nie lubi on Polaków i niezbyt mu się podoba, że Polska chce grać tam pierwsze skrzypce. Zaś jako wielki oligarcha, którego majątek wynosi 4 mld USD, wielokrotnie przeciwdziałał polskiej ekspansji gospodarczej w Czechach, podobnie zresztą jak niegdyś Vaclav Klaus. Starał się ograniczyć m.in. sprzedaż w Czechach polskiej żywności. Słynna jest jego wypowiedź w programie telewizyjnym w którym odmówił skosztowania polskiej kiełbasy mówiąc, że „takiego gówna nie weźmie do ust”.

Obserwatorzy przypominają co prawda, że powiedział to, kiedy był biznesmenem i bronił swych interesów, ale wątpię, by jako premier zmienił zdanie na temat polskiej kiełbasy, zwłaszcza tej drobno zmielonej. Babisz uważa, że jego koncern „Agrofert” produkuje lepszą. W jego skład wchodzi 250 przedsiębiorstw zatrudniających ponad 35 tys. osób. Zajmuje się głównie produkcją żywności, ale ma także sektor chemiczny. Polski import zawsze będzie mu szkodził i obniżał zyski. Komentatorzy przypominają, że Babisz przez wiele lat procesował się też z Orlenem, domagając się 20 mld koron odszkodowania. Jego zdaniem polski koncern nie wywiązał się ze zobowiązania sprzedaży spółce Babisza części chemicznej Unipetrolu, który Orlen przejął w 2005 r.

W biznesie takie rzeczy są niejako normalnością, ale należy wątpić, by zapomniał takie doświadczenia. Miliarder Babisz nawet jednak jako biznesmen potrafi być elastyczny. Kupił on np. polską firmę Good Food. Czy jako premier będzie mógł rządzić państwem jak swoim koncernem, nie wiadomo. W każdym bądź razie Babisz na pewno dla Polski będzie partnerem trudnym i trzeba się z tym liczyć. Tym bardziej, że jak piszą czeskie media, Babisz bardzo często zmienia swoje zdanie i tak naprawdę nie wiadomo co myśli i czego można po nim oczekiwać. Na razie będzie się on zajmować montowaniem sojuszu przeciw emigracyjnej polityce Unii Europejskiej. Będzie to zgodne z jego zapowiedzią, że Czechy powinny grać aktywną rolę w UE.

Marek A. Koprowski

Reklama



0 odpowiedzi

Zostaw odpowiedź

Chcesz przyłączyć się do dyskusji?
Nie krępuj się!

Dodaj komentarz