Rynek, którego nie ma

Zapraszamy do zapoznania się z trzecią częścią cyklu artykułów poświęconych Grodnu i jego okolicom, cyklem, który stawia sobie za cel przybliżenie czytelnikowi tego urokliwego miasta, a może i zachęcenie do podróży.

Gdyby zorganizować plebiscyt na najbardziej rozpoznawalne lub centralne w opinii mieszkańców miejsce w Grodnie, to bez wątpienia wygrałby Plac Sowiecki. Dziś plac jest, obok dworca autobusowego, jednym z ważniejszych punktów komunikacyjnych na mapie miasta. Tu odbywają się najróżniejsze uroczystości państwowe i lokalne, festiwale i pokazy. Jednak chciałoby się, by o tej rozpoznawalności miejsca świadczyły zachowane zabytki i pamięć o tych, które już straciliśmy. Po wschodniej stronie znajdują się m.in. pojezuicki kościół p.w. Franciszka Ksawerego, kościół pobernardyński, jest kilka znaczących kamienic. Plac Sowiecki to również miejsce spotkań i „zawodów w wysiadywaniu na czas” – w ciepłe dni i noce życie zamiera tu dopiero ok.2.00, a w trakcie dnia można podziwiać prawdziwy pokaz mody. A przecież nie zawsze tak było! To miejsce, jak i cały rejon Starego Miasta, zmieniało się wraz z biegiem historii i dlatego gdy patrzymy na współczesny plac, trudno wyobrazić sobie chociażby jak wiele budynków się tu mieściło. Jeszcze kilka lat temu sporą część Placu Sowieckiego zajmował park, dziś nie po nim śladu… Historia tego miejsca sięga odległych czasów i wiele można by o tym napisać; ja jednak chciałabym odnieść się do wyglądu placu Sowieckiego w XX wieku, od czasów, kiedy było tu wszystko do czasów, kiedy nie ma tu prawie nic.

Miano Placu Sowieckiego nosi prawdopodobnie większa część centralnych placów miast i miasteczek Białorusi. Zmiana nazwy dotknęła też grodzieński rynek, nazywany wcześniej Starym Rynkiem, Placem Ratuszowym, Handlowym, Paradnym, Soborowym czy Farnym, Placem Stefana Batorego, a za niemieckiej okupacji – Kirchplatz. Sowiecką została też sąsiednia ulica – grodzieński deptak. Na placu pojawił się czołg, symbol zwycięstwa. Aż dziw, że jeszcze Lenina nie postawiono…

Dziś w obrębie placu Sowieckiego znajdują się dwa kościoły katolickie – katedra p.w. Franciszka Ksawerego (Fara) oraz położony na wzniesieniu pobernardyński kościół Znalezienia Krzyża. Była tu jeszcze jedna świątynia, którą mogą pamiętać tylko starsi mieszkańcy Grodna. Naprzeciw kościoła farnego stała potężna Fara Witoldowa, nazywana tak na cześć fundatora. Powstała w rejonie rynku w drugiej połowie XIV wieku jako pierwsza katolicka świątynia w grodzie. Stefan Batory zniósł drewnianą konstrukcję i postawił na chwałę Bogu murowany kościół wedle projektu swojego włoskiego architekta. Fara Witoldowa wiele przeżyła – rekonstrukcje (w okresie zaborów przebudowana fara pełniła rolę cerkwi, a na początku XX w. zyskała neogotycki wygląd i powróciła do katolików), wyniszczające pożary. Poważnie ucierpiała w trakcie wojny bolszewickiej i II wojny światowej. Mimo to świątynia o sześciowiekowej historii przetrwała. Jak się okazało, nie wytrzymała starcia z sowiecką władzą, dla której solą w oku było takie skupisko budynków sakralnych. Podjęto decyzję o wyburzeniu rzekomo „grożącego zawaleniem” kościoła. W noc z 28 na 29 listopada 1961 roku specjalnie na tę okazję przysłani z Leningradu saperzy wysadzili Farę Witoldową w powietrze. Dziś praktycznie nie na śladu po tej historycznej budowli: na lekko wystających jej fundamentach założono park i tylko ten kto słyszał lub widział, że stała tu świątynia będzie wiedział, dlaczego park wznosi się nad poziom Placu Sowieckiego.

Patrząc na dzisiejszy obraz Placu trudno zlokalizować w przestrzeni stracone budynki. Najpierw sowieccy, a potem już nam współcześni architekci i rekonstruktorzy postarali się, by plac zmienił swoje oblicze nie do poznania, by pełnił funkcję reprezentacyjnego centrum miasta (a nie rynku). Pokryty kostką plac nie chce zdradzić nam miejsca, w którym stał otoczony halami targowymi ratusz miejski czy pałac Radziwiłłów.

Ratusz, mocno poszkodowany w wyniku działań wojennych w 1941 roku, nie zmieścił się w planie przebudowy z 1946 i dziś nie ma po nim śladu. Klasycystyczny budynek stał frontem do dzisiejszej ulicy Sowieckiej, wejście znajdowało się mniej więcej na linii dzisiejszej ul. Karola Marksa. Wejście do urzędu ozdabiało 6 wysokich kolumn, przed głównym z nich założono mały park z fontanną. Budynek ratusza wraz z przylegającymi pomieszczeniami handlowymi powstał w 1807 roku na miejscu magistratu uszkodzonego w czasie wojny 1654-1667 roku (ten budynek przez dłuższy czas zajmowali kupcy żydowscy, uniemożliwiając tym samym odbudowę).

Za ratuszem znajdowały się hale targowe, a jeszcze dalej za nimi – pałac Radziwiłłów. Była to jedna z dwóch rezydencji rodu w Grodnie. Pałac powstał w XVII wieku, gdy stało się jasne, że co trzeci sejm Rzeczypospolitej będzie odbywał się w Grodnie – magistrat na potęgę wyprzedawał wtedy ziemię magnatom, pragnącym posiadać rezydencję w mieście sejmowym. Przebudowany między 1738 a 1744 rokiem według planów włoskiego architekta Domenico Fontano. Zachowały się opisy wnętrz pałacu, dzięki którym wiemy, jak bogato wyposażony i po magnacku urządzony był ten pałac. Uległ zniszczeniu w czerwcu 1941 roku i nie był już odbudowywany. Podczas ostatniej rekonstrukcji placu (2007) udało się obronić podziemne fundamenty pałacu, które planowano przebić w trakcie prac nad przejściem podziemnym.

Przechodzień, a tym bardziej nieświadomy turysta, nie zwraca uwagi na kamienicę na rogu ul. Batorego i Marksa, sąsiadującą przez ulicę z farą. Nic (oprócz małej tabliczki) nie wskazuje na to, że jest to były pałac Sapiehów, tzw. Batorówka. Nie do końca wiadomo też, czy faktycznie była to, jak twierdzą niektórzy, jedna z rezydencji króla Batorego. Przypuszcza się również, że tu odbyła się pierwsza w Europie sekcja zwłok – sekcja mająca wyjaśnić przyczyny śmierci wspomnianego króla. Czy to nie dlatego dziś mieści się tu katedra anatomii Grodzieńskiego Uniwersytetu Medycznego? Zbudowany w latach 1576-1580 pałac wielokrotnie zmieniał właścicieli i wygląd – dzisiejszy zawdzięczamy przebudowie z 1880 roku. W 1941 roku południowa część pałacu uległa zniszczeniu, a na jej miejsce w 1960 zbudowano „Chruszczowkę”, na parterze której dziś mieści się sklep „Batoryja”.

Najbardziej rozpoznawalnym budynkiem Placu Sowieckiego jest z całą pewnością katedra pojezuicka. Biały kościół wyróżnia się na tle okolicznej zabudowy. Sąsiaduje z nim najstarsza w Grodnie (początek XVIII w.) i do dziś działająca apteka. Historia świątyni wiąże się z kontrreformacyjną działalnością jezuitów, zaproszonych do Grodna na życzenie Stefana Batorego. Jezuici przyjechali w 1622. W czerwcu 1678 r. biskup Mikołaj Słupski poświęcił kamień węgielny pod budowę nowego kościoła. Budowa jednak szła bardzo opornie, pojawiały się problemy chociażby z położeniem fundamentów. Pierwsza msza w nowej świątyni została odprawiona w 1700 roku, nie oznacza to jednak końca budowy, której drobniejsze etapy (jak choćby budowa ołtarzy) trwały jeszcze kilkanaście lat. Świątynię konsekrował w 1705 roku biskup chełmiński Teodor Potocki. W 1773 roku czyli po likwidacji zakonu jezuitów majątek duchownych z kościołem włącznie przeszedł w ręce Komisji Edukacyjnej. W tym samym czasie wzrósł prestiż świątyni – po pożarze Fary Witoldowej (1782) to ona przejęła funkcję kościoła farnego. W latach 1960-1988 nie wolno było odprawiać tu mszy, jednak wierni zbierali się na wspólnej modlitwie. Dopiero w 1987 władze sowieckie pozwoliły na odprawianie 5 (!) mszy w roku. Normalne funkcjonowanie kościoła p.w. Franciszka Ksawerego przywrócono w 1988 dzięki staraniom Tadeusza Kondrusiewicza, który zresztą niedługo potem został mianowany biskupem, a ingres odbył się właśnie w kościele farnym (po raz pierwszy w jego historii).

Po wojnie na „oczyszczonym” Placu Sowieckim stanął pomnik poświęcony bohaterskim żołnierzom Armii Czerwonej – pomnik w postaci czołgu stoi na środku skrzyżowania ulic, tuż przy Teatrze Dramatycznym. Lufa czołgu skierowana jest na zachód, w kierunku Polski (choć przypuszczalnie chodziło o Berlin) i stąd mówi się, że kiedyś czołg ruszy i odbierze Polsce należące się Białorusi Podlasie.

Wiele można by jeszcze napisać o losach budynków usytuowanych w rejonie dzisiejszego Placu Sowieckiego. O tych, które pozostały i tych, których już nie ma. O wielokrotnie przywoływanych planach odbudowania ratusza i pałacu Radziwiłłów, które jednak wydają się być tak nierealne, że trudno w nie uwierzyć. Pojawienie się tych budynków na Placu Sowieckim zmieniłoby go nie do poznania – na nowo zamknęło by tę przestrzeń. Dziś stojąc na Placu i patrząc w stronię Niemna trudno wyobrazić sobie, że tego widoku kiedyś nie było. Przesłaniały go zniszczone budynki i kamienice.

Kinga Dyszerowicz

Czytaj kolejny artykuł
0 odpowiedzi

Zostaw odpowiedź

Chcesz przyłączyć się do dyskusji?
Nie krępuj się!

Dodaj komentarz