Plac Lenina. Podziemna wycieczka

Jeden z głównych placów miasta otrzymał imię Lenina w 1940 roku. Do tego czasu nosił nazwę Haradniczański (od rzeczki), Gubernatorski, Dworcowy, Napoleona, Wolności, Tyzenhauza. Zachowały się tu zabytki architektury wzniesione jeszcze w czasach starosty grodzieńskiego Antoniego Tyzenhauza, tj. w latach siedemdziesiątych XVIII wieku – „krzywa oficyna”, archiwum, szkoła muzyczna.

Od 1992 roku plac znów nosi imię swego założyciela Tyzenhauza. Miano Lenina zyskał sąsiedni plac, powstały w wyniku rekonstrukcji doliny rzeki Haradniczanki (pol. Grodnianka) między budynkiem Archiwum Narodowego i ulicą Orzeszkowej z jednej strony a mostem gubernatorskim i ulicą Wileńską z drugiej. Pod mostem gubernatorskim, znanym z wielu fotografii z początku XX wieku, można było przejść ze Szwajcarskiej Doliny w parku miejskim do tego miejsca w dolinie rzeczki, które dziś znajduje się pod powierzchnią Placu Lenina. Dziś nie ma już mostu, a o jego istnieniu przypomina jedynie kunsztowne kute ogrodzenie od strony parku.

Plac Lenina ma kształt prostokąta, z trzech stron ograniczony jest budynkami urzędu miasta, archiwum oraz domem mieszkalnym z salonem fryzjerskim i pracownią fotograficzną. Czwarty bok wychodzi na park im. Gilliberta. Przed budynkiem urzędu miasta stoi pomnik Włodzimierza Lenina. Współczesna zabudowa Placu Lenina uformowała się w połowie lat 80’ ubiegłego wieku.

Wszyscy doskonale wiedzą, jak dziś wygląda Plac Lenina. My jednak spróbujemy przenieść się w lata 50’-60’, by odbyć spacer po tym terytorium, które dziś zajmuje plac. Trzeba będzie zagłębić się w przestrzeń pod placem, która była niczym innym, jak rozległą doliną rzeczki Haradniczanki. Do rozpoczęcia przebudowy stało tu kilka budynków mieszkalnych z końca XIX i początków XX wieku. Od wschodu dolinę zamykała ulica Orzeszkowej, przy której w tamtych czasach wzniesiono domy należące do rodzin Kobryńskich, Wróblewskich i Rottertów.

Po wrześniu 1939 roku wszystkie te zabudowania przeszły na własność państwa. A po II wojnie światowej w tym tak typowym dla Grodna zakątku, w komunalnych mieszkaniach nad doliną Haradniczanki żyli ludzie i funkcjonowały małe zakłady. I tak, w domu nr 12 znajdował się zakład „Progres”, zajmujący się reperacją metalowych naczyń, prymusów, żyrandoli, w sąsiednim zaś budynku mieściła się pracownia portrecisty i atelier fotograficzne, był też zakład naprawy galanterii skórzanej.

Jeśli przejść od zakładu fotograficznego „Łandysz” w stronę rzeczki nie dochodząc do mostka przez nią, to przy ul. Engelsa 3 (dziś Haradniczanskaja) trafilibyśmy na zabudowania grodzieńskiej drukarni obwodowej. Drukarnia zajmowała murowany piętrowy budynek i dwa parterowe domki, a także około 10 murowanych i drewnianych domów, przeznaczonych na składy. Główny korpus, datowany na koniec XIX w. od początku budowano z przeznaczeniem na drukarnię. Wg danych z 1903 r. mieściła się tu pracownia litograficzna, należąca do Szmula Zalolichina. W czasie I wojny światowej, gdy miasto okupowały wojska Austro-Węgier, otwarto tu drukarnię, w której wydawano niemieckojęzyczną gazetę „Grodnoer Zeitung”. W latach 20’ i 30’ drukarnia należała do braci Mejlachowiczów. Aha, w niedużym budynku naprzeciw drukarni (pod adresem Haradniczanskaja 4) w połowie lat 20’ działało kino „Saturn”, w którym za 25 groszy można było obejrzeć niemy film z Polą Negri. A w znajdującym się nieopodal, przy ul. Dominikańskiej, kinie „Apollo” film z dźwiękiem kosztował co najmniej 40 groszy.

Po wrześniu 1939 roku drukarnia stała się własnością państwa. W 1962 roku autor tego artykułu odwiedził drukarnię ze szkolną wycieczką. Zapamiętałem wyłożone kostką brukową podwórze, obdrapaną fasadę części produkcyjnej zakładu, nisko zawieszone sufity, przez które pomieszczenia wydawały się małe i ciasne. W latach 60’ pracowały jeszcze te same maszyny, na których drukowano gazety czasów okupacji. Zapadł mi w pamięć sposób układania tekstu z odlanych, metalowych liter. Niektórzy moi koledzy mieli to szczęście, że poproszeni pracownicy wykonali odlewy ich imion.

Pierwszym krokiem ku radykalnej zmianie krajobrazu doliny Haradniczanki była budowa słynnego trzypiętrowego domu mieszkalnego z pracownią fotograficzną „Łandysz”. W 1960 r. dom oddano do zamieszkania. Między boczną fasadą budynku a miejscem, gdzie dziś znajduje się znak „Zerowy Kilometr” do końca lat 70’ biegła ulica Engelsa (dziś Haradniczańskaja). Dziś numeracja ulicy rozpoczyna się od numeru 20 (pod którym mieściła się restauracja „Białystok”), niegdyś zaś liczyć domy zaczynano już przy Archiwum. Współcześnie początkowa część ulicy Haradniczańskiej po prostu nie istnieje.

Jeszcze po wojnie na samym rogu ul. Orzeszkowej, na prawo od znaku „Zerowego Kilometra” stał piętrowy dom, w którym przed wojną działał znany w całym mieście sklep towarów elektronicznych oferujący patefony, radioodbiorniki czy lampki elektryczne. Wkrótce jednak budynek zburzono i na jego miejscu w 1960 roku postawiono drewnianą kawiarnię-lodziarnię na 80 osób. Ten przybytek rozkoszy dla podniebienia szybko stał się popularny i zyskał u mieszkańców Grodna zwyczajową nazwę „Telewizor”.

Od ulicy Orzeszkowej ulica Engelsa kierowała się w stronę rzeczki Haradniczanki, dalej przez mostek przez nią, a następnie wznosiła się ku staremu placowi Lenina. W latach 50’ i 60’ ul. Engelsa wychodziła na plac między skrzydłem Archiwum z prawej a parterowym budynkiem z lewej strony.

W początkach maja 1966 roku zburzono popularną kawiarnię-lodziarnię i pobliskie budynki. Na ich miejscu w lipcu-sierpniu 1966 roku miejski oddział gospodarki komunalnej założył skwer „ku czci 50-lecia BSRR i Białoruskiej Partii Komunistycznej”, który łagodnie obniżał się aż do samej rzeczki.

W 1969 roku urząd miasta wydziela działkę pod budowę nowej siedziby partii. Po tym jak 31 grudnia 1971 roku państwowa komisja dopuściła do eksploatacji nową siedzibę partii (dziś urząd miasta), stary parterowy budynek wyburzono. W jego ocalałych podziemiach przez pewien czas jeszcze funkcjonowała kawiarnia dla urzędników państwowych. Zwykłym „śmiertelnikom” też czasem udawało się tu trafić. Podziemia znajdowały się głęboko pod powierzchnią, więc do kawiarni wiodły schody z mnóstwem stopni. Kawiarnię zamknięto w końcu lat 70’, gdy rozpoczęto zasypywanie odnogi Haradniczanki. Zasypano i podziemia, które do dziś są tam, pod trawnikiem na placu Tyzenhauza.

W 1973 roku zatwierdzono nowy plan generalnej przebudowy i rozwoju miasta Grodna, zgodnie z którym należało całkowicie zlikwidować dolinę rzeczki Haradniczanki od byłego mostu gubernatorskiego do ul. Wileńskiej. W pracowni architekta I.N.Mazniczko przygotowano kilka projektów rekonstrukcji Placu Lenina, które uwzględniałyby zachowanie doliny rzeki.

I tak, żaden z trzech projektów przebudowy nie został zrealizowany w całości. Początkowo, pod koniec lat 70’, zasypano dolinę Haradniczanki od mostu gubernatorskiego do siedziby partii. W wyniku tego w rejonie ulic Orzeszkowej i 11 lipca powstały rozmaite zakłady i magazyny, a miasto utraciło swój najpiękniejszy łukowy most – wspomniany most gubernatorski.

Następnie mało reprezentacyjne zabudowania zburzono. W 1978 roku władze miasta zezwoliły na wzniesienie przybudówki do siedziby partii, w której miałby się mieścić jej dzielnicowy oddział i zarząd komsomołu. W styczniu 1986 roku urząd miasta zatwierdza plan przebudowy Placu Lenina. Prace trwały 2 lata. Wtedy to plan pokryto bazaltową kostką brukową, która wcześniej pokrywała fragment ulicy Mostowej w rejonie dzisiejszego PriorBanku.

We wrześniu 1987 roku Archiwum pozbawiono skrzydła – wyburzono je po to, by pochody ludu pracującego w trakcie demonstracji 1 maja i 7 listopada mogły swobodnie wchodzić na plan i przechodzić przed trybuną. A już 4 października tego samego roku uroczyście odsłonięto pomnik Włodzimierza Lenina. Ten wygląd placu zachował się do naszych czasów.

Viktor Sajapin

Tłumaczenie za harodnia.com – Kinga Dyszerowicz

Czytaj kolejny artykuł
0 odpowiedzi

Zostaw odpowiedź

Chcesz przyłączyć się do dyskusji?
Nie krępuj się!

Dodaj komentarz