Społeczeństwo ukraińskie a państwo polskie w przededniu i w czasie wojny niemiecko-polskiej.

Okres poprzedzający wybuch II wojny światowej i pierwsze tygodnie jej trwania jest jednym z najbardziej krytycznych, a zarazem najważniejszych w dziejach stosunków polsko-ukraińskich. Wrzesień 1939 r. w znacznej mierze sprawił, że stosunki polsko-ukraińskie ostatecznie zabrnęły w ślepy zaułek.

Preludium do września 1939 r. nastąpiło już w końcu 1938 r., kiedy to w Małopolsce Wschodniej nastąpiło nasilenie akcji terrorystycznych OUN. Od września 1938 r. do marca 1939 r. zanotowano 397 wystąpień demonstracyjnych, 47 aktów sabotażu i 34 akty terrorystyczne. Od 16 marca do 12 kwietnia 1939 r. było 59 demonstracji, 5 aktów sabotażu i 21 aktów terroru.



Stale organizowano antypolskie wystąpienia podczas świąt i rocznic narodowych. Śpiewano podczas nich o „zakutym w kajdany polskie ukraińskim sokole szaroskrzydłym”. Wzmożenie akcji OUN w Galicji było w znacznej mierze efektem inspiracji Abwehry, która u progu wojny chciała wysondować realną siłę finansowanej przez siebie organizacji, uważającej się za sojusznika Niemiec. Hitlerowski wywiad kierowany przez Wilhelma Canarisa chcąc podnieść swą rangę w faszystowskiej machinie wojennej dążył do wywołania na Wołyniu i Galicji Wschodniej antypolskiego powstania. Canaris miał przekonywać Hitlera, by w zbliżającej się wojnie z Polską wykorzystać” kartę ukraińską”. W maju 1939 r. wywiad sowiecki zdobył informacje, że III Rzesza planuje inwazję na Polskę w miesiącach wakacyjnych pod pretekstem udzielenia zbrojnej pomocy powstańcom ukraińskim. W myśl tej koncepcji Ukraińcy mieli opanować linię kolejową Sambor-Nowy Sącz w celu uzyskania połączenia ze Słowacją oraz zajęcie Pokucia i Podola, w celu odcięcia Wojska Polskiego od „przedmościa ukraińskiego”. Ukraińcy mieli otrzymywać broń drogą lądową oraz powietrzną z Prus Wschodnich. Hitler miał ostatecznie zrezygnować z tego plany obawiając się groźby interwencji sowieckiej. Moskwa byłą dla niego potencjalnie o wiele cenniejszym sojusznikiem niż ukraińscy nacjonaliści.

Nie znaczy to jednak, ze Niemcy całkowicie zrezygnowali z wykorzystania Ukraińców dla sowich celów i zarzucili myśl o wywołaniu przez Ukraińców powstania na Kresach Rzeczypospolitej. Traktowali tę koncepcję jako zapasową. Canaris dalej łudził kierownictwo OUN, że będzie ona mogła dokonać na Kresach „Narodowej Rewolucji”, wpieranej przez Niemców. Canaris zapowiedział m.in., że w ramach pomocy OUN Niemcy zorganizują Legion Ukraiński, składający się z 1200 oficerów i około 1200 żołnierzy. Miał on wraz z Niemcami wkroczyć do Małopolski. W niemieckim Sztabie Generalnym (OKH), jak wynika to z dziennika gen. Franza Haldena, wśród rozpatrywanych scenariuszy wydarzeń po ataku na Polskę było utworzenie „zachodniej Ukrainy”.

Polskie organy bezpieczeństwa doskonale zdawały sobie sprawę z możliwości wybuchu ukraińskiej rebelii na strategicznym obszarze tyłów armii i prowadziły akcję prewencyjną mającą ją uniemożliwić. Do 1 lipca 1939 r. na terenie lwowskiego okręgu sądowego zatrzymano 1 621 Ukraińców podejrzanych o przynależność do OUN. Zatrzymania przeprowadzono w oparciu o instrukcję : „O bezpieczeństwie wojennym tyłów siły zbrojnej i ludności na obszarze własnego kraju” oraz o „Zasady organizacji bezpieczeństwa wojennego tyłów siły zbrojnej i kraju w czasie wojny na obszarze własnego państwa”. Podkreślić jednak trzeba, że w ramach akcji prewencyjnej nie podjęto decyzji ograniczającej praw wszystkich Ukraińców, których traktowano jako lojalnych obywateli. Nie zwolniono ich m.in. z obowiązku mobilizacyjnego. Legalnie działające ukraińskie ugrupowania narodowo-demokratyczne, katolickie i socjalistyczne opowiadały się przeciw jakimkolwiek koncepcjom powstańczym. Tuz przed wybuchem wojny 24 sierpnia 1939 r. UNDO wydało oświadczenie, w którym stwierdzało:” Społeczeństwo ukraińskie powinno zachować spokój i równowagę ducha, nawet w najcięższych chwilach (…). W obecnej chwili nie widzimy żadnej postronnej potęgi, która by zmierzała do rozwiązania ukraińskiej sprawy, a propaganda, która nakazuje nam czekać na pomoc z zewnątrz nie jest zgodna z ukraińską narodową racją stanu. Piętnujemy rozmaite próby wciągnięcia naszego społeczeństwa w jakąkolwiek akcję dywersyjną”.

Ukraińskie ugrupowania demokratyczne zaoferowały też rządowi polskiemu uzbrojenie ukraińskiego pospolitego ruszenia do obrony przed dywersją nacjonalistów. Ukraińscy działacze demokratyczni wezwali również swych ziomków do wypełnienia obowiązków obywatelskich wobec państwa, nie rezygnując przy tym z dalszej walki o prawa narodowe.

Organizacja Ukraińskich Nacjonalistów, paraliżowana przez akcję prewencyjną polskich organów bezpieczeństwa, została ponadto powstrzymana przez Niemców, którzy 23 sierpnia 1939 r. zawarli pakt o nieagresji z ZSRR zwany paktem Ribbentrop-Mołotow. Aby nie psuć sobie stosunków z Moskwą, Niemcy nie życzyli sobie żadnej akcji Ukraińców na terytorium, które miało przypaść Związkowi Radzieckiemu.

Abwehra, która forsowała wykorzystanie Ukraińców przeciwko Polakom musiała skłonić swych popleczników do rezygnacji z wywołania powstania. W nocy z 1 na 2 września 1939 r. OUN stała się tez po raz kolejny obiektem uderzenia polskich sił bezpieczeństwa, które internowały około 7 tys. Ukraińców podejrzanych o przynależność do organizacji. Na podstawie meldunków kontrwywiadu władze polskie w dalszym ciągu obawiały się jednak wybuchu powstania ukraińskiego. Marszałek Rydz-Śmigły w związku z tym aż o cztery dni opóźnił przesunięcie jednostek wojskowych z Małopolski Wschodniej do zgrupowań, w ramach których miały walczyć. W efekcie tego część dywizji Armii „Prusy” i „Karpaty” nie zdołały skoncentrować się i wejść na czas do walki.

Ukraińcy zmobilizowani do armii polskiej generalnie wywiązali się z konstytucyjnych obowiązków wobec państwa polskiego. Walczyło ich w polskiej armii od 106 314 do 111 910. Wielu Ukraińców walczyło w szeregach 5 dywizji lwowskiej, 21 dywizji górskiej, 24 dywizji piechoty i w wielu innych jednostkach. Były pułki, jak np. 5 hrubieszowski, w których Ukraińcy stanowili większość składu osobowego. Za ofiarną postawę na polu walki wielu Ukraińców otrzymywało wysokie odznaczenia bojowe – ppłk Paweł Szandruk zdobył Krzyż Virtuti Militari, zaś starszy strzelec Wasyl Małaniuk Krzyż Walecznych.

OUN zawiedziony postawą Niemców zaczął przygotowywać antypolską rebelię na Kresach na własną rękę. Canaris usiłował skłonić niemieckie kierownictwo do jej poparcia, chcąc być lojalny wobec swych współpracowników, ale nic nie uzyskał. 11 września 1939 r. otrzymał od Ministerstwa Spraw Zagranicznych Rzeszy list, w którym został oficjalnie poinformowany, że Hitler podjął decyzję, iż Ukraińcy nie powinni wszczynać antypolskiego powstania na Kresach. Gdy jednak Sowieci 12 września, mimo wcześniejszych założeń, nie wkroczyli na Kresy, Niemcy zaczęli się zastanawiać i brać pod uwagę możliwość sięgnięcia po „kartę ukraińską”. Jeden z ich scenariuszy przewidywał, że w wyniku ukraińskiej rebelii zostaną zniszczeni Żydzi i Polacy.

Jak podaje niemiecki historyk Heinz Hohne Hitler warunkowo zaaprobował ukraińskie powstanie. Chciał on zapewne przyspieszyć wywiązanie się Stalina ze swych zobowiązań. 15 września Canaris wydał rozkaz wprowadzenia OUN do akcji. Spotkał się też z Andrzejem Melnykiem i obiecał mu, że rychło powstanie Galicyjska Ukraina. 17 września Sowieci rozpoczęli uderzenie na Polskę i Canaris kazał ukraińską rebelię wstrzymać. Nie wszystkie komórki OUN do jego polecenia się zastosowały. Rozpoczęły one walki ukraińsko-polskie połączone z mordami ludności cywilnej zwłaszcza zaś uchodźców. Sprzyjało temu rozprzężenie, które nastąpiło po wkroczeniu wojsk sowieckich.

Zgodnie z raportami polskiego podziemia i dokumentacją Rady Głównej Opiekuńczej, tylko w województwie tarnopolskim ofiarą ukraińskich mordów padło 750 osób. W stanisławowskim zabito około 2000 Polaków. W województwie wołyńskim nacjonaliści zabili ponad tysiąc osób. OUN-owcy mordowali głównie polskich osadników, rozbrojonych żołnierzy, a także zwykłych miejscowych chłopów. Była to jednak tylko przygrywka do tego, co miało stać się na Wołyniu i Galicji Wschodniej kilka lat później. Umocnienie się władzy sowieckiej na Kresach uniemożliwiło OUN rozwinięcie skrzydeł.

Hitler, by osłodzić ukraińskim nacjonalistom gorycz sprzedania ich ojczyzny Stalinowi, zezwolił działaczom ukraińskim na przekroczenie linii demarkacyjnej z Sowietami, by nie wpadli w ręce NKWD. Najprawdopodobniej skłonił go do tego Canaris, który potrzebował swych „sojuszników” na następne rozdanie. Być może myślał o kolejnej antypolskiej rebelii na Kresach dokonanej ich rękami.

Marek A. Koprowski

Reklama

Dlaczego zdecydowaliśmy się na ograniczenie dostępu do naszych treści?

Ponieważ nie istnieje darmowe dziennikarstwo. Zawsze ktoś za nie płaci. Jeśli Czytelnicy nie wezmą na swoje barki finansowej odpowiedzialności za istnienie niezależnych, oddolnych inicjatyw dziennikarskich, takich jak Kresy.pl, wówczas na rynku pozostaną wyłącznie niskiej jakości tabloidy oraz media finasowane przez wielkie korporacje, partie polityczne i różnego rodzaju lobbies.

Miesięczny koszt funkcjonowania portalu Kresy.pl to 20000 zł. 7-osobowa redakcja pracuje w pełnym wymiarze i praca ta jest naszym podstawowym, najczęściej jedynym, źródłem dochodu. Kresy.pl nie powstają po godzinach, tworzone przez amatorów. Portal jest tworzony przez wykwalifikowanych dziennikarzy oraz specjalistów z zakresu polityki międzynarodowej, którzy codziennie starają się dotrzeć do informacji istotnych z punktu widzenia interesu naszej politycznej wspólnoty.

Jeśli cenisz naszą pracę, jeśli z niej korzystasz i uważasz, że zamknięcie portalu Kresy.pl byłoby stratą, prosimy dołącz do grona osób, które współtworzą finansowe podstawy funkcjonowania naszego serwisu.




Zbierzmy 1000 stałych darczyńców i wyłączmy wszystkie zewnętrzne reklamy na Kresach. Pomóż nam zbudować solidną dziennikarską platformę, publikującą ekskluzywne, wysokiej jakości informacje, opinie i analizy, utrzymującą się wyłącznie dzięki zaufaniu Czytelników.

Kresy.pl są w 100% oddolną obywatelską inicjatywą, nie stoją za nami ani medialne konsorcja, ani rządowe dotacje. Naszym celem jest przeciwstawianie się wszelkim formom manipulacji opinią publiczną w Polsce. W dobie wojny informacyjnej nie ma zadania bardziej palącego niż odpowiedzialne wspieranie zaufanych mediów.

Wyłącz reklamy

Wesprzyj jednorazowo

0 odpowiedzi

Zostaw odpowiedź

Chcesz przyłączyć się do dyskusji?
Nie krępuj się!

Dodaj komentarz