Stosunki Polski z Litwą Kowieńską

Stosunki polsko-litewskie w okresie międzywojennym czyli między II Rzeczypospolitą a Litwą Kowieńską, niemal do wybuchu II wojny światowej były złe. Oba państwa formalnie znajdowały się w stanie wojny. Zajęcie Wilna przez Polskę w 1920r. wykopało między obydwoma państwami przepaść nie do zasypania. Litwa Kowieńska uznała Wilno za swoją stolicę, „chwilowo tylko okupowaną przez wroga.”

Jej odzyskanie podporządkowała całe swe „istnienie”, czyniąc z tego celu główną ideę państwową, wokół której konsolidowała całe społeczeństwo. Wszelkie stosunki z Polską: dyplomatyczne, gospodarcze, a także ludzkie i obywatelskie zostały zerwane. Cały wielowiekowy bagaż historyczny łączący oba kraje został odrzucony. Głównymi sojusznikami Litwy Kowieńskiej na arenie międzynarodowej stały się: Niemcy i Rosja Sowiecka. Szereg pojednawczych wysiłków podejmowanych przez Józefa Piłsudskiego, gdy był Naczelnikiem Państwa zostały przez nią odrzucone. Następne próby normalizacji podejmowane przez Polskę były przez Litwę także pomijane. Konsekwentnie odmawiała ona wznowienia z Polską stosunków dyplomatycznych. Symbolem wzajemnych stosunków stały się zerwany tor kolejowy i powstająca chwilami szosa z Wilna do Kowna. Odwiedzenie krewnych na Kowieńszczyźnie przez Polaków z Wileńszczyzny czy z Suwalszczyzny stało się dla nich wyprawą upokarzającą. Musieli jechać przez Prusy Wschodnie. Nie mogli też zbytnio afiszować się swoimi paszportami. W wyniku działań władz, na Litwie wzbierała bowiem nienawiść do wszystkiego co polskie. Udający się zaś na Kowieńszczyznę Polacy nie mogli liczyć na opiekę i pomoc konsularną.



Konflikt był potęgowany przez władze litewskie dla których był on po prostu wygodny. Pozwalał bowiem ukryć przed własnym społeczeństwem prawdziwą przyczynę problemów zewnętrznych i wewnętrznych. Wszelkie trudności były tłumaczone polską aneksją Wilna. Politycy litewscy w „kwestii wileńskiej” dostrzegli też szansę na umocnienie litewskiej tożsamości konsolidowania państwa, a także pozbycia się wpływów tych siły, które wygłaszały jeszcze opinie o konieczności dogadywania się z Polską. „Kwestię wileńską” Kowno wykorzystywało także do wyrugowania z Litwy, wciąż silnych jeszcze wpływów polskiej kultury. W polityce historycznej państwa uprawiano kult Wielkiego Księstwa Litewskiego pod władzę Witolda obejmującego obszar od Morza Bałtyckiego do Morza Czarnego. Wielki Książę Witold był gloryfikowany jako symboliczna postać historyczna, jako wyraz dążeń narodu litewskiego a także jako credo polityczne. Wspólne dzieje polsko- litewskie były całkowicie zlituanizowane i z całej zastosowanej w nich pedagogiki wypłynął jeden wniosek. Nawet tylko w dziedzinie kultury Litwini mogą pogodzić się z Polakami jeżeli ci zapomną o przeszłości.

Dla Warszawy konflikt z Kownem też był dokuczliwy. Utrudniał on prowadzenie przez nią polityki nad Bałtykiem, dla której polscy dyplomaci przywiązywali dużą rolę. Dla strategów, ze Sztabu Generalnego, antypolska Litwa stanowiła też zagrożenie dla północnego skrzydła frontu polskiego, w przypadku wojny z Niemcami lub ZSRR.

Do zbliżenia między państwami doszło dopiero wiosną 1938r. pod groźbą użycia siły. Rząd polski wykorzystuje tragiczny epizod, jakim była śmierć na granicy żołnierza KOP, przedstawił Kownu ultimatum, w którym zażądał nawiązania stosunków dyplomatycznych, łączności pocztowej i drogowej. Do zasadniczego ożywienia między obu krajami jednak nie doszło. Niektóre kręgi litewskie wykorzystywały całą sprawę do umocnienia poczucia polskiego zagrożenia.

Po wybuchu wojny w 1939r. Litwa ogłosiła neutralność. Po 17 września wielu uciekinierów z Polski znalazło na Litwie schronienie. 10 października 1939r. na mocy układu litewsko- radzieckiego, ZSRR przekazał zajęte przez wojska sowieckie 18 września w 1939r. Wilno i Wileńszczyznę.

Marek A. Koprowski

Reklama

Dlaczego zdecydowaliśmy się na ograniczenie dostępu do naszych treści?

Ponieważ nie istnieje darmowe dziennikarstwo. Zawsze ktoś za nie płaci. Jeśli Czytelnicy nie wezmą na swoje barki finansowej odpowiedzialności za istnienie niezależnych, oddolnych inicjatyw dziennikarskich, takich jak Kresy.pl, wówczas na rynku pozostaną wyłącznie niskiej jakości tabloidy oraz media finasowane przez wielkie korporacje, partie polityczne i różnego rodzaju lobbies.

Miesięczny koszt funkcjonowania portalu Kresy.pl to 20000 zł. 7-osobowa redakcja pracuje w pełnym wymiarze i praca ta jest naszym podstawowym, najczęściej jedynym, źródłem dochodu. Kresy.pl nie powstają po godzinach, tworzone przez amatorów. Portal jest tworzony przez wykwalifikowanych dziennikarzy oraz specjalistów z zakresu polityki międzynarodowej, którzy codziennie starają się dotrzeć do informacji istotnych z punktu widzenia interesu naszej politycznej wspólnoty.

Jeśli cenisz naszą pracę, jeśli z niej korzystasz i uważasz, że zamknięcie portalu Kresy.pl byłoby stratą, prosimy dołącz do grona osób, które współtworzą finansowe podstawy funkcjonowania naszego serwisu.




Zbierzmy 1000 stałych darczyńców i wyłączmy wszystkie zewnętrzne reklamy na Kresach. Pomóż nam zbudować solidną dziennikarską platformę, publikującą ekskluzywne, wysokiej jakości informacje, opinie i analizy, utrzymującą się wyłącznie dzięki zaufaniu Czytelników.

Kresy.pl są w 100% oddolną obywatelską inicjatywą, nie stoją za nami ani medialne konsorcja, ani rządowe dotacje. Naszym celem jest przeciwstawianie się wszelkim formom manipulacji opinią publiczną w Polsce. W dobie wojny informacyjnej nie ma zadania bardziej palącego niż odpowiedzialne wspieranie zaufanych mediów.

Wyłącz reklamy

Wesprzyj jednorazowo

0 odpowiedzi

Zostaw odpowiedź

Chcesz przyłączyć się do dyskusji?
Nie krępuj się!

Dodaj komentarz