Sanktuarium w Latyczowie


Latyczowskie sanktuarium to duża budowla składająca się z kościoła i przylegającego do niego obszernego klasztoru, którego trzy skrzydła wraz ze świątynią tworzą wewnętrzny dziedziniec. Całość robi potężne wrażenie, a biel tynków ładnie prezentuje się zwłaszcza w promieniach wiosennego słońca.



Wrażenie dodatkowo potęgują otaczające ją z trzech stron mury obronne (starannie odrestaurowane) i baszta. Przypominają one, że sanktuarium znajdowało się niegdyś na terenie fortecy. Musiała być ona znacząca, ponieważ sam plac przed frontem sanktuarium ma prawie dwa hektary. Cały kompleks został zbudowany w latach 1606 – 1638. Jego świątynia wzniesiona na planie prostokąta nie była jednak pierwszym katolickim kościołem funkcjonującym w Latyczowie, gdyż takowa wraz z parafią powstała w początkach XV w., kiedy to król Władysław Jagiełło zreorganizował administrację Podola i włączył do niego ziemie nad Górnym Bohem z Latyczowem, Chmielnikiem i Międzyborzem. Zdaniem Tadeusza M. Trajdosa parafia w Latyczowie musiała działać co najmniej od 1402 r. choć dokumenty fundacyjne i erekcyjne wspólnoty nie zachowały się.

Według tego badacza ludność Latyczowa, podobnie jak innych osad, była już w ogromnej większości katolicka. Leżące przy szlaku handlowym miasteczko szybko się bowiem rozwijało, stając się ośrodkiem targowym i rzemieślniczym. Jego rozwój hamowały jednak najazdy tatarskie, które od 1482 r. stały się codziennością tutejszych stron. W ich rezultacie miasteczko kilkakrotnie obracało się w perzynę. Taki los spotkał go m.in. w 1516 r., 1518 r., i 1567 r. Tylko w 1516r. mieszkańcom Latyczowa udało się odeprzeć najazd Tatarów i obronić miasteczko.

Dźwigał się z ruin

Mimo napadów tatarskich Latyczów dźwigał się stale z ruin. Było to zasługą króla Zygmunta Augusta, który nadał miasteczku przywileje. Na ich mocy mogło ono rozwijać się wedle prawa magdeburskiego, organizować targi w każdy poniedziałek, a jarmarki w dniu święta Zaśnięcia Matki Najświętszej i na św. Katarzynę. W 1558 r. Zygmunt August zwolnił miasteczko na 10 lat z płacenia wszystkich podatków, by mogło się podnieść z kolejnych zniszczeń. Z przeprowadzonej w 1570 r. lustracji wynika, że miasteczko liczyło 173 budynki. W roku 1581 Sejm Rzeczpospolitej nadał Latyczowowi formalnie prawa miejskie, czyli obowiązek egzekwowania na swym terenie wyroków każdej instancji, jeśli nie były one respektowane przez strony. W 1601 r. Latyczów stał się siedzibą samodzielnego powiatu, wydzielonego z powiatu kamienieckiego. Wcześniej w latach 1579 – 1598 w Latyczowie na własny koszt starosta kamieniecki Jan Potocki wzniósł murowaną fortecę, co znacznie poprawiło bezpieczeństwo miasteczka. Stało się ono wtedy jednym ze znaczniejszych ośrodków handlowych na Podolu.

Wtedy też powstało w Latyczowie sanktuarium maryjne. Impuls do tego stanowiło przybycie na Podole na zaproszenie bp Pawła Wołuckiego dwóch dominikanów z kopią rzymskiego wizerunku Matki Bożej Śnieżnej. Z polecenia biskupa mieli osiąść w Latyczowie, ale starosta miasta Jan Potocki (będący kalwinem) nie wpuścił zakonników do miasta. Dopiero po interwencji jego żony – katoliczki, zezwolił im na osiedlenie się na peryferiach grodu. Zamieszkali w drewnianej chałupie, a w drugiej urządzili prowizoryczna kaplicę. Według ludowych przekazów, podczas jednego z nabożeństw cudownie zajaśniało oblicze Maryi na obrazie. Jednocześnie nad kaplicą zaczęła unosić się łuna tak, jakby kaplica się paliła. Mieszkańcy Latyczowa uznali to za cudowny znak Bogurodzicy. Nawet starosta się nawrócił i pozwolił na swoim zamku urządzić kaplicę dla przywiezionego przez dominikanów wizerunku. Wkrótce ikona została przeniesiona do nowego kościoła specjalnie dla niej zbudowanego. Jak każe tradycja, pomogła bowiem odeprzeć najazd Tatarów na Podole.

Miał w nocy widzenie

Dowodzący oddziałami koronnymi przyszły hetman wielki Stanisław „Rewera” Potocki miał w nocy widzenie. Dwukrotnie przyśniła mu się niewiasta zalecająca czujność. Zarządził więc alarm w hufcach. O brzasku pod Latyczów podeszli Tatarzy, licząc na efekt zaskoczenia. Oddziały „Rewery” czekały jednak już gotowe w szyku – Tatarzy zostali rozgromieni. Kiedy Potocki udał się do kaplicy, by podziękować Bogu za victorię ze zdumieniem skonstatował, że niewiasta, która go ostrzegała jest podobna do tej z obrazu Matki Bożej Latyczowskiej. Pragnąc się jej odwdzięczyć, zainicjował akcję budowy dla niej nowej świątyni. W 1638 r. wizerunek Matki Bożej był już w nowym kościele. 10 lat później dominikanie w obawie przed rewoltą Chmielnickiego wywieźli go do Lwowa. Sanktuarium zamarło, z tego też powodu „Rewera” swoją buławę hetmańską złożył jako votum na Jasnej Górze, a nie w Latyczowie.

Sanktuarium w Latyczowie zaczęło się odradzać w roku 1702, gdy Podole po Pokoju Karłowickim ostatecznie wróciło do Polski. Dominikanie, którzy pojechali z obrazem, zastali klasztor całkowicie zrujnowany. Umieścili wizerunek w tymczasowym pomieszczeniu i przez wiele lat zajmowali się odbudową klasztoru oraz kościoła. Ostatecznie zakończyli to przedsięwzięcie dopiero w 1744 r. Obraz Madonny został przeniesiony do nowego sanktuarium w przeddzień uroczystości Nawiedzenia Najświętszej Maryi Panny, zwanej przez podolski lud świętem „Matki Bożej Jagodnej”. Począwszy od tego roku 2 lipca był dla Podolan dniem znanego odpustu słynnej „Wielkiej Jagodnej”.

Uroczyście koronowany

Obraz następnie przez dwa wieki pozostawał w Latyczowie, słynąc cudami i łaskami. W 1778 r. został uroczyście koronowany na podstawie dekretu papieża Piusa VI. Po II rozbiorze Polski Latyczów wraz ze wschodnią częścią Podola trafił pod władzę Rosji. W latach 1795 – 1798 był on siedzibą biskupstwa utworzonego przez Katarzynę II bez zgody Stolicy Apostolskiej.

W 1832 r. po kasacie zakonów katolickich, sanktuarium w Latyczowie przejęło duchowieństwo diecezjalne, utrzymujący się kult Matki Bożej Latyczowskiej niewątpliwie przyczynił się do podtrzymania polskości na wschodnim Podolu.

W roku 1854 wybuchł w Latyczowie pożar, który strawił większą część miasta. Częściowo spłonął także kościół, ksiądz kanonik Franciszek Zgierski, dzięki ofiarności parafian świątynię odbudował znacznie ją przyozdabiając. Następny remont sanktuarium przeszło w 1906 r. z okazji jubileuszu trzechsetlecia pobytu w Latyczowie Cudownego Obrazu. Przeprowadził go ks. Polikarp Rowicki. Uroczystości jubileuszowe zgromadziły ogromne rzesze wiernych. Przewodniczyli im dwaj biskupi Franciszek Albin Symon- sufragan i administrator archidiecezji mohylewskiej oraz Karol Antoni Niedziałkowski- ordynariusz łucko – żytomierski.

Ośrodek pielgrzymkowy

Wspomnieć trzeba, że do wybuchu rewolucji bolszewskiej w 1917 r. Latyczów był znanym ośrodkiem pielgrzymkowym – pątnicy przybywali do niego nie tylko z najbliższej okolicy, ale i zza Dniepru, zwłaszcza w okresie dorocznego odpustu.

Gdy na Podolu w 1917r. dotarła fala przemocy spowodowanej rewoltą bolszewicką i rozkładem armii rosyjskiej, ówczesny proboszcz latyczowski ks. Franciszek Szymkus wywiózł obraz do Pietniczan koło Winnicy i ukrył go w kaplicy hrabiów Grocholskich. Zamieszki chłopskie spowodowały, że ikona została przewieziona do Winnicy, gdzie znalazła schronienie w klasztorze o.o. kapucynów.

Aż do połowy 1918 r. w powiecie latyczowskim, tak jak na całym Podolu, grasowały bandy „białe” i „czerwone”, a także zwyczajnie bandycko – rabunkowe. Latem 1918 r. Latyczów zajęli Austriacy, ale wkrótce się wycofali, ustępując miejsca czerni hajdamackiej. Tę przepędzili bolszewicy, którzy przystąpili do zaprowadzania własnych porządków. Od razu zajęli cały kompleks sanktuaryjny lokując w nim swój „Ludowy Komisariat”. Na szczęście Cudowny Obraz, który przywieziono na powrót z Winnicy nie zwrócił ich uwagi.

Uchronić przed profanacją

W czasie lokalnej ofensywy przeprowadzonej przez Wojsko Polskie na Podolu w połowie lutego 1920 r. po ciężkich i krwawych walkach Latyczów został wyzwolony przez 19. Pułk Piechoty „Odsieczy Lwowa”. Do kwietnia 1920 r. miasto leżało niemal na linii frontu. Dopiero ofensywa wiosenna odrzuciła bolszewików za Dniepr. W lipcu 1920 r. obszar Latyczowa ponownie stał się widownią walk prowadzonych przez 18. Dywizję Piechoty z I Konną Armią Budionnego w czasie odwrotu sił polskich z Ukrainy i Podola. W czerwcu 1920 r. stojący w Latyczowie sztab dywizji zaczął się wycofywać na Płoskirów. Wraz z nim wyjechał ks. proboszcz Franciszek Szymkus, zabierając ze sobą Cudowny Obraz, aby uchronić go przed profanacją.

Kościół sanktuaryjny bolszewicy chcąc jak gdyby najbardziej upokorzyć zamienili na stajnię dla kołchozowych koni. Od 1939 do 1941 roku w kościele i klasztorze urządzono więzienie, w którym mordowano przeciwników ustroju sowieckiego.

W czasie II wojny światowej wiernym nie udało się odzyskać sanktuarium. Od 1943 r. spotykali się na modlitwie w kaplicy na cmentarzu. Podobnie czynili też wiele lat po wojnie aż do lat dziewięćdziesiątych, gdy wywalczyli zwrot świątyni.

Obecnie sanktuarium w Latyczowie po przejściu gruntownej rewaloryzacji ponownie stanowi centrum duchowe diecezji kamieniecko – podolskiej.

Marek A. Koprowski

Reklama

Dlaczego zdecydowaliśmy się na ograniczenie dostępu do naszych treści?

Ponieważ nie istnieje darmowe dziennikarstwo. Zawsze ktoś za nie płaci. Jeśli Czytelnicy nie wezmą na swoje barki finansowej odpowiedzialności za istnienie niezależnych, oddolnych inicjatyw dziennikarskich, takich jak Kresy.pl, wówczas na rynku pozostaną wyłącznie niskiej jakości tabloidy oraz media finasowane przez wielkie korporacje, partie polityczne i różnego rodzaju lobbies.

Miesięczny koszt funkcjonowania portalu Kresy.pl to 20000 zł. 7-osobowa redakcja pracuje w pełnym wymiarze i praca ta jest naszym podstawowym, najczęściej jedynym, źródłem dochodu. Kresy.pl nie powstają po godzinach, tworzone przez amatorów. Portal jest tworzony przez wykwalifikowanych dziennikarzy oraz specjalistów z zakresu polityki międzynarodowej, którzy codziennie starają się dotrzeć do informacji istotnych z punktu widzenia interesu naszej politycznej wspólnoty.

Jeśli cenisz naszą pracę, jeśli z niej korzystasz i uważasz, że zamknięcie portalu Kresy.pl byłoby stratą, prosimy dołącz do grona osób, które współtworzą finansowe podstawy funkcjonowania naszego serwisu.




Zbierzmy 1000 stałych darczyńców i wyłączmy wszystkie zewnętrzne reklamy na Kresach. Pomóż nam zbudować solidną dziennikarską platformę, publikującą ekskluzywne, wysokiej jakości informacje, opinie i analizy, utrzymującą się wyłącznie dzięki zaufaniu Czytelników.

Kresy.pl są w 100% oddolną obywatelską inicjatywą, nie stoją za nami ani medialne konsorcja, ani rządowe dotacje. Naszym celem jest przeciwstawianie się wszelkim formom manipulacji opinią publiczną w Polsce. W dobie wojny informacyjnej nie ma zadania bardziej palącego niż odpowiedzialne wspieranie zaufanych mediów.

Wyłącz reklamy

Wesprzyj jednorazowo

0 odpowiedzi

Zostaw odpowiedź

Chcesz przyłączyć się do dyskusji?
Nie krępuj się!

Dodaj komentarz