Polska! Biało (– granatowo) – czerwoni!

Niewiele brakowało, by polskie barwy narodowe wyglądały tak, jak obecne rosyjskie, czy francuskie. A wszystko za sprawą… husarzy i pancernych.

Trzy kolory polskie



Biel i czerwień zostały oficjalnie uznane polskimi barwami narodowymi uchwałą sejmu Królestwa Polskiego z 7 lutego 1831 roku. Nie była to wówczas decyzja oczywista, gdyż taka kombinacja barw rywalizowała z inną. Joachim Lelewel o czasach powstania listopadowego pisał:

„Pierwszych dni rewolucji wzięte były kokardy NARODOWE, TRÓJKOLOROWE. Piotr Łubieński, naczelnik straży bezpieczeństwa, a potem Dyktator, wprowadzili kolor biały. Po upadku dyktatorstwa wznowiono trzy kolory w klubie, w różnych pułkach wojska, sam Wódz Naczelny dał adjutantom naręczniki TRZYKOLOROWE. Lecz sejmowa 7-go lutego uchwała odstrychnęła się od tego i dwa kolory narodowe zdecydowała, nie wyjaśniając, jaki to kolor czerwony uchwalonych przez nią kolorów. Rzucono tą małą rzeczą w przyszłości rozszczepienie [;] kolor biały z czerwonym, lubo sejmowy, a zatem narodowy ma pewien arystokracki, rojalistowski charakter, [podczas gdy] trzy kolory: karmazynowy, granatowy i biały jest demokracki i republikański mimo uchwały sejmowej niezarzucony.”[1]

Przekonanie o trzech kolorach narodowych faktycznie podzielano dość długo po uchwale 1831 roku. Jeszcze w roku 1856 generał Józef Załuski, opisując umundurowanie pierwszego pułku lekkokonnego polskiego gwardii Napoleona, pisał „o trzech kolorach polskich”[2]. Te trzy kolory, to wspomniane przez Lelewela biel, karmazyn i granat.

Sztandar z czasów powstania styczniowego (1863-1864).

Wszystkiemu winien narodowy autorament

Kawaleria polska „od zawsze” uważana była za formację narodową. Służyli w niej bowiem obywatele, które to słowo w wiekach XVI-XVIII było synonimem szlachciców. Najbardziej narodową formacją była husaria, w której przytłaczająca większość towarzystwa była szlachtą. Husarię, tak jak i pancernych (o nieco mniejszym, choć wciąż bardzo wysokim udziale szlachty w gronie towarzyszy) zaliczano do tak zwanego autoramentu narodowego. Towarzysze w obu tych rodzajach kawalerii aż do XVIII wieku nie nosili mundurów, które w XVII wieku masowo zaczęły wchodzić do użytku w różnych armiach europejskich. Zresztą i w Polsce już w XVI wieku próbowano unifikować poszczególne oddziały, nadając im wspólną barwę, czyli ten sam kolor noszonych przez nie ubrań.

W kawalerii narodowego autoramentu, zanim towarzysze przywdziali mundury, nosiła je czeladź pocztowa. Jak pisał zmarły w 1804 roku proboszcz rzeczycki Jędrzej Kitowicz:

„mundur u wszystkich chorągwi usarskich i pancernych z dawna dawien dawany był szeregowym, choć jeszcze go towarzystwo nie nosiło”[3]

Nie nosiło, ale do czasu. Przełom nastąpił w XVIII wieku. Jak twierdzi Tomasz Ciesielski:

„Na podstawie zachowanych dyspozycji oficerskich i uchwał kół chorągwianych można stwierdzić, że jednolite mundury wprowadzono pod koniec lat 20. [XVIII w.] w znaku husarskim Rzewuskich, w 1741 r. w pancernym królewskim i J. Ossolińskiego […], a w 1744 r. husarskim biskupa krakowskiego.”[4]

W roku 1746 hetman wielki litewski Michał Kazimierz Radziwiłł wprowadził regulaminowy ubiór dla wszystkich husarzy i petyhorców (odpowiednik pancernych w Koronie) litewskich. W nim to stwierdzono:

„Dla dystynkcji rycerstwa autoramentu polskiego […] oficjalistowie i towarzystwo znakow usarskich kontusze karmazynowego z granatowemi listwami, a żupany granatowego e converso, petyoria kontusze granatowego z wyłogami karmazynowemi, żupany karmazynowego [koloru]”[5]

Uniformizacją objęto również wszystkich pocztowych, a nawet końskie mituki. Całość w husarii utrzymano w kolorystyce karmazynowo-granatowej, a wśród petyhorców w kolorystyce odwrotnej, czyli granatowo-karmazynowej. Ta uniformizacja miała być jednocześnie wprowadzona w wojsku koronnym[6], ale hetman wielki koronny Józef Potocki, który podobno miał już gotowe mundury dla swoich chorągwi, uległ wówczas perswazji J. Tarły, nawołującego, by nie wprowadzać do kawalerii „tej liberii”[7]. Mimo tego chwilowego sukcesu tradycjonalistów, nie udało się powstrzymać nowego. Jędrzej Kitowicz wyjaśnił w jaki sposób towarzystwo w Koronie przemogło się do noszenia mundurów:

„Towarzysz w każdej kompanii publicznej był konsyderowany jak osoba dystyngwowana, mieścił się między pierwszymi osobami tak cywilnymi, jako też wojskowymi; nawet oficjerom swoim, pułkownikom, rotmistrzom (wyjąwszy służbę żołnierską), miejsca nie ustępował, chyba przez grzeczność i interes, mając się każdemu dystyngwowanemu za równego. Na pokoje królewskie, na opery, na bale, kiedy był zakaz puszczać mniejszej konsyderacji ludzi, towarzysza zawsze puszczono, skoro za takiego był uznany. A że długi czas sascy żołnierze, drabantami i karwanierami zwani, trzymali wartę przy królu na sali i przy operalni, którzy – mniej znający się na godnościach obywatelskich, tym bardziej towarzyskich – wybór do puszczania osób miarkowali po sukniach [ubiorach]: kto się dobrze ustroił i był personat, tego wpuścili, chociaż był plebejusz, z gminu prostego człowiek; kto zaś nikczemny na osobie albo nie nadto jasno ubrany, tego zatrzymano przed pokojami lub cisnącego się gwałtem w nadzieję rangi swojej tego kolbami odparto. Takowe trafunki, częstokroć towarzystwu, a czasem i samym oficjerom polskiego autoramentu zdarzone, dały okazją do przyjęcia mundurów, które dotąd nosić towarzystwo polskie za sromotę i jakąś nierówność miało. Skoro hetman litewski Radziwiłł wymyślił mundury, obaczywszy koronne wojsko, iż ta sukienka żołnierska więcej ma szacunku u Sasów niż najbogatsza obywatelska [szlachecka], co tchu się wzięli wszyscy do mundurów […]

Mundury tedy stały się równe u koronnych i litewskich i były zaszczytem u obojga narodów, dystyngwującym [pozwalającym odróżnić] żołnierza od obywatela [szlachcica]. Tak sobie poradzili towarzystwo, czyli raczej hetman wielki litewski poradził towarzystwu, żeby cześć swoją odbierało.”[8]

Kitowicz dodał:

„Kolor sukien i szarawarów [ubioru towarzyszy], nim nastały mundury, był według gustu każdego rozmaity. Po wymyślonych mundurach przez księcia Michała Radziwiłła, hetmana wielkiego litewskiego, dla chorągwi pancernych: żupan, wierszch czapki i szarawary karmazynowe, kontusz granatowy, dla usarskich: żupan, wierszch czapki i szarawary granatowe, kontusz karmazynowy.”[9]

Obligatoryjnie mundury dla husarii koronnej wprowadził dopiero hetman Jan Klemens Branicki uniwersałem z listopada 1763 roku. Jednak uniwersał ten nie tyle narzucał nowy zwyczaj, co sankcjonował powszechną już w owym czasie praktykę[10].

Husarze w granatowych żupanach i karmazynowych kontuszach na obrazie Bernardo Bellotto (tzw. Canaletto) „Widok Warszawy od strony Pragi”. Obraz namalowany w roku 1770.

Taki standard mundurowy potwierdzał polski szlachcic Adam Moszczeński, który był szambelanem króla Stanisława Augusta Poniatowskiego, a także oficerem wojsk koronnych:

„Były chorągwie w wojsku husarskie i pancerne. Husarskie nosiły mundur, żupan granatowy, kontusz karmazynowy z podszewką i obszlegami granatowemi. Pancerni mieli żupan karmazynowy, kontusz granatowy z podszewką i obszlegami karmazynowemi.”[11]

Mamy więc granat i karmazyn. A skąd wzięła się biel?

„Towarzystwo usarskie i pancerne, oprócz szabli przy boku i pistoletów w olstrach przy kulbace, do potrzeby i parady używali dzid, przy których były małe chorągiewki kitajkowe, u usarzów dłuższe, u pancernych krótsze; kolory tych chorągiewek najczęściej bywały czerwony z białym, acz pod niektórymi chorągwiami używano takich jak mundur. Nazwisko takim dzidom z chorągiewkami dawano: usarskim-kopia, pancernym-proporzec […]”[12]

Czerwono – białe proporce były więc najczęściej używane przez kawalerię polskiego autoramentu, co widoczne jest nie tylko w XVIII wieku, ale i znacznie wcześniej.

Trzy wizerunki husarii powstałe w XVII wieku. Uwagę zwracają karmazynowo-białe proporce.

Mundury wojewódzkie

Po przyjęciu przez towarzystwo narodowego autoramentu mundurów, błyskawicznie stopniały wszelkie opory przed ich noszeniem przez ogół szlachecki. Co więcej, wraz z rozpowszechnieniem się strojów cudzoziemskich w Polsce, postulowano powrót do strojów narodowych, szytych z tkanin produkowanych w Rzeczpospolitej. Miało to z jednej strony odróżnić „stan rycerski i senatorski” od plebejuszy, a z drugiej wesprzeć krajowe manufaktury. W 1776 roku uchwalono:

„żeby na pierwszych sejmikach gospodarskich każde województwo obrać sobie kolor munduru moc miało”[13]

Podporządkowują się decyzji sejmu:

„Poszczególne województwa obierały najchętniej barwy, które kojarzyły się z barwami narodowymi, a więc granat z czerwienią lub różne tych kolorów odcienie (np. szafir z karmazynem, amarantem lub pąsem). Niewątpliwie był to wpływ polskiego munduru wojskowego, a ściślej ówczesnego ubioru jazdy polskiej.”[14]

Mundury województwa krakowskiego (rys. Andrzej Jeziorkowski).

I tak, dla przykładu, cieszące się największym prestiżem województwo w Polsce, czyli województwo krakowskie, dla swej szlachty przyjęło mundury takie, jak na załączonej powyżej ilustracji.

Kawaleria Narodowa

W roku 1775 Rzeczpospolita zdecydowała się na reformę jazdy narodowego autoramentu, powołując do życia tak zwaną Kawalerię Narodową[15]. W latach 1777 – 1778 określono mundury, które mieli nosić jej dowódcy, towarzysze i pocztowi[16]. Całość utrzymano w kolorystyce granatowo-karmazyno-białej.

Towarzysz i szeregowy Kawalerii Narodowej w 1781 roku. Rys. Gabriel Nicolaus Raspe.

Mimo reform mundurowych 1785 i 1791 roku, kolorystykę tę w pełni utrzymano. Utrwalono tym samym opinię w społeczeństwie o trójkolorowych barwach narodowych.

Stanisław Kubliski herbu Ostoja w mundurze wicebrygadiera kawalerii narodowej (Malował Józef Peszka, 1790-1791).

Pierwszy pułk lekkokonny polski gwardii Napoleona

Z trzecim rozbiorem Polski skończyła się historia Kawalerii Narodowej, ale nie barw przez nią noszonych. W 1807 roku sformowano pierwszy pułk lekkokonny, który wszedł w skład gwardii Napoleona Bonaparte. Mimo pewnych perypetii mundurowych, od początku ustaliła się w nim kolorystyka taka, jak w Kawalerii Narodowej. Służący w tej gwardii Józef Załuski pisał:

„[…] te barwy, niegdyś mundur Igo województwa krakowskiego stanowiące, tak pięknie dobrane, biała, granatowa i karmazynowa, sprawiały nie tylko w paradzie, ale nawet i w marszu, widok ujmujący; gdy do tego przybyły jeszcze proporce, pół białe, pół-karmazynowe, postawa pułku stała się jeszcze bardziej zachwycającą.

Wszakże był ten mundur naśladowaniem, lecz o dużo wydoskonalonem, dawnej kawaleryi narodowej, i gdy książę Józef Poniatowski lustrował pierwszy oddział pułku, wyruszający z Warszawy na bitwę pod Friedland [doszło do niej 14 czerwca 1807 roku] wyrzekł: ‚Ach! Jak mi to przypomina kawaleryą narodową! To jest istna kawalerya narodowa’…”[17]

Polscy szwoleżerowie gwardii Napoleona. Rys. Lucien Rousselot.

A jednak biało-czerwoni

Jak widać, ludzie podejmujący w 1831 roku decyzję o oficjalnych barwach narodowych, nie mieli łatwego zadania. Musieli wybrać tradycję, do której chcieli się odwołać. Z jednej strony była to tradycja republikańsko-obywatelsko-szlachecka, reprezentowana przez barwy biało-granatowo-czerwone. Tradycję tę wzmacniała rewolucja francuska z jej błękitno-biało-czerwonym „godłem europejskiej wolności”[18]. A z drugiej… No właśnie. Dlaczego akurat biało-czerwony zestaw barw?

Zawdzięczamy to Walentemu Zwierkowskiemu, który podczas sejmu 1831 roku opowiedział się za wprowadzeniem kokardy biało-czerwonej „na znak, iż Orzeł Biały w czerwonym polu jest herbem odradzającej się naszej Ojczyzny”[19]. Propozycję tę przyjęto. 7 lutego 1831 roku uchwalono:

„Kokardę narodową stanowić będą kolory herbu Królestwa Polskiego i W. X. Litewskiego, to jest kolor biały z czerwonym.”[20]

Fragment tak zwanej Rolki Sztokholmskiej z początków XVII w., z herbem Rzeczypospolitej.

Tak oto biel polskiego Orła i litewskiej Pogoni oraz czerwień pola na którym je eksponowano, stały się źródłem polskich barw narodowych.

Dr Radosław Sikora

Przypisy:


[1]Joachim Lelewel, Pamiętnik z roku 1830–31. Opr. Janusz Iwaszkiewicz. s. 82. Warszawa 1924.

[2]Józef Załuski, Wspomnienia o pułku lekkokonnym polskim gwardyi Napoleona I. „Biblioteka Polska”, s. 18. Kraków 1865. O tym, że tę część wspomnień spisał w 1856 roku informuje notka na s. 43.

[3]Jędrzej Kitowicz, Opis obyczajów za panowania Augusta III. Opr. Zbigniew Goliński. s. 167. Warszawa 2003.

[4]Tomasz Ciesielski, Armia koronna w czasach Augusta III. s. 480. Warszawa 2009.

[5]Michała Kazimierza Radziwiłła, hetmana wielkiego W. Ks. L., regulamin podczas koła generalnego wojskowego opisany. W Nieświeżu, 1 września 1746 r. (Cytat za: Stanisław Kutrzeba, Polskie ustawy i artykuły wojskowe od XV do XVIII wieku. s. 298. Kraków 1937).

[6]Wyraźnie o tym mówi punkt pierwszy regulaminu, w którym zaznaczono, iż „uniformitas w barwach i broni […] przez Jaśnie OO., J. WW. Ich Mościow panow hetmanow obojga narodow postanowiona i wprowadzona in usum” (Kutrzeba, Polskie, s. 298).

[7]Ciesielski, Armia, s. 480.

[8]Kitowicz, Opis, s. 170.

[9]Kitowicz, Opis, s. 166.

[10]Ciesielski, Armia, s. 480 – 481.

[11]Pamiętnik do historyi polskiej w ostatnich latach panowania Augusta III. i pierwszych Stanisława Poniatowskiego przez Adama Moszczyńskiego. s. 111. Poznań 1858.

[12]Kitowicz, Opis, s. 166 – 167.

[13]Cytat za: Tadeusz Jeziorowski, Andrzej Jeziorkowski, Mundury wojewódzkie Rzeczypospolitej Obojga Narodów. s. 14. Warszawa 1992.

[14]Tamże, s. 15.

[15]Radosław Sikora, Ostatnie lata husarii.

[16]Obszernie na ten temat: Mieczysław Siciński, Reorganizacja jazdy narodowej w pierwszych latach działalności Departamentu Wojskowego Rady Nieustającej 1775 – 1778 (utworzenie brygad kawalerii narodowej). „Muzealnictwo Wojskowe”, T. 8, s. 254 – 262; 265 – 272. Warszawa 2005.

[17]Załuski, Wspomnienia, s. 18 – 19.

[18]Alfred Znamierowski, Stworzony do chwały. s. 203. Bydgoszcz 1995.

[19]Tamże.

[20]Tamże.

Reklama

Dlaczego zdecydowaliśmy się na ograniczenie dostępu do naszych treści?

Ponieważ nie istnieje darmowe dziennikarstwo. Zawsze ktoś za nie płaci. Jeśli Czytelnicy nie wezmą na swoje barki finansowej odpowiedzialności za istnienie niezależnych, oddolnych inicjatyw dziennikarskich, takich jak Kresy.pl, wówczas na rynku pozostaną wyłącznie niskiej jakości tabloidy oraz media finasowane przez wielkie korporacje, partie polityczne i różnego rodzaju lobbies.

Miesięczny koszt funkcjonowania portalu Kresy.pl to 20000 zł. 7-osobowa redakcja pracuje w pełnym wymiarze i praca ta jest naszym podstawowym, najczęściej jedynym, źródłem dochodu. Kresy.pl nie powstają po godzinach, tworzone przez amatorów. Portal jest tworzony przez wykwalifikowanych dziennikarzy oraz specjalistów z zakresu polityki międzynarodowej, którzy codziennie starają się dotrzeć do informacji istotnych z punktu widzenia interesu naszej politycznej wspólnoty.

Jeśli cenisz naszą pracę, jeśli z niej korzystasz i uważasz, że zamknięcie portalu Kresy.pl byłoby stratą, prosimy dołącz do grona osób, które współtworzą finansowe podstawy funkcjonowania naszego serwisu.




Zbierzmy 1000 stałych darczyńców i wyłączmy wszystkie zewnętrzne reklamy na Kresach. Pomóż nam zbudować solidną dziennikarską platformę, publikującą ekskluzywne, wysokiej jakości informacje, opinie i analizy, utrzymującą się wyłącznie dzięki zaufaniu Czytelników.

Kresy.pl są w 100% oddolną obywatelską inicjatywą, nie stoją za nami ani medialne konsorcja, ani rządowe dotacje. Naszym celem jest przeciwstawianie się wszelkim formom manipulacji opinią publiczną w Polsce. W dobie wojny informacyjnej nie ma zadania bardziej palącego niż odpowiedzialne wspieranie zaufanych mediów.

Wyłącz reklamy

Wesprzyj jednorazowo

1 odpowieź

Zostaw odpowiedź

Chcesz przyłączyć się do dyskusji?
Nie krępuj się!

Dodaj komentarz