Obchody 410. rocznicy bitwy pod Kircholmem

W dniach 25 – 27 września 2015 roku miało miejsce kilka uroczystości związanych z upamiętnieniem rocznicy bitwy kircholmskiej 1605 roku. Wraz z grupą około 20 – 30 (w zależności od miejsca) rekonstruktorów siedemnastego wieku (dam, husarzy, jazdy lżejszej, szlachty), miałem przyjemność w nich uczestniczyć.

25 września, Białystok

Pierwszym miastem, w którym przypomniano o tej bitwie, był Białystok. Miejscowe obchody zorganizował Dariusz Wasilewski i Fundacja Bolesława Chrobrego, przy współpracy Podlaskiej Chorągwi Husarskiej i Polskiego Stowarzyszenia Łucznictwa Konnego. Wsparcia udzielili: prezydent Białegostoku, stajnia OSTOJA, hotel Villa Tradycja, Klub DKF, Towarzystwo Gimnastyczne Sokół.

Uroczystości rozpoczęły się po godzinie siedemnastej, na rynku Kościuszki, od opowieści narratora (Leszka Struczyńskiego) o husarii.

Leszek Struczyński na rynku w Białymstoku.
Fot. Jerzy Rojecki.

W międzyczasie konni rekonstruktorzy husarii, jazdy kozackiej i Tatarów (łącznie 11 jeźdźców) przemaszerowali spod restauracji Camelot, która stanowiła naszą bazę w tym dniu, na rynek.

Przemarsz konnych rekonstruktorów na rynek miasta.

Fot. Jerzy Rojecki.

Jako hetman Jan Karol Chodkiewicz, otoczony pieszą świtą, przywitałem przybywające wojsko, po czym Wojciech Strzałkowki przybliżył widzom historię bitwy kircholmskiej, odczytując skróconą i nieco uwspółcześnioną relację tej batalii (jej treść można przeczytać w dodatku nr 1).

Wojciech Strzałkowski czytający relację bitwy kircholmskiej.
Fot. Jerzy Rojecki.

Kolejnym punktem programu były krótkie pokazy sprawności konnych rekonstruktorów, w szczególności łuczników.

Popisy łuczników konnych. Strzela Anna Sokólska.

Fot. Krzysztof Kadziewicz

Po nich odczytałem ułożoną przez siebie (oryginalna nie zachowała się) mowę przedbitewną do wojska (jej treść w dodatku nr 2). „Zagrzane do walki wojsko” ruszyło wówczas na „krwawy bój”, czyli opuściliśmy rynek, kończąc tym samym oficjalną część uroczystości.

Rekonstruktorzy Tatarów. Na czele Michał Sanczenko i Michał Szubski.
Fot. Jerzy Rojecki.

Więcej o obchodach w Białymstoku, wraz z krótkimi relacjami filmowymi i galeriami zdjęć:

„Husaria na Rynku Kościuszki. V dzień Tradycji Rzeczpospolitej. Bitwa pod Kircholmem (zdjęcia, wideo)”

„410 rocznica bitwy pod Kircholmem. Pokaz w Białymstoku”

„2015.09.25 – V Dzień Tradycji Rzeczpospolitej”

Rocznica bitwy pod Kircholmem w obiektywie Krzysztofa Kadziewicza

26 września, Kowno

W sobotę 26 września, w zmienionym nieco składzie, ruszyliśmy w stronę Birż, gdzie przenocowaliśmy przed niedzielnymi uroczystościami. Po drodze odwiedziliśmy Muzeum Wojskowe w Kownie, gdzie otwarto ekspozycję poświęconą bitwie pod Kircholmem. Jako, że nasza wizyta była wcześniej umówiona, okazano nam szczególne względy. Mogliśmy zwiedzić Muzeum w strojach z epoki.

Muzeum Wojskowe im. Witolda Wielkiego w Kownie.
Fot. Krzysztof Jagusiak.

Muzeum Wojskowe w Kownie. Część naszej grupy pozuje do zdjęcia na tle kopii obrazu bitwy pod Kircholmem.

Fot. Krzysztof Jagusiak.

Wojciech Wąsek i Bartłomiej Szeląg w Muzeum Wojskowym w Kownie.

Fot. Marijus Petrauskas

Oprowadzali nas przy tym litewscy historycy wojskowości: prof. dr Jonas Vaičenonis oraz autor książki o husarii („Pro Deo et Patria…”) Vidmantas Airini.

Dla mnie ta wizyta miała szczególne znaczenie, gdyż w końcu mogłem osobiście poznać człowieka, którego z Internetu znam od kilku lat. Alfredas Kukaitis, muzyk i organizator międzynarodowego festiwalu jazzowego „Kaunas Jazz”, przetłumaczył moją książkę „Z dziejów husarii” na język litewski. Mam nadzieję, że zostanie ona wkrótce wydana.

Od lewej: Vidmantas Airini, Alfredas Kukaitis, Radosław Sikora, Jonas Vaičenonis.

Fot. Marijus Petrauskas

27 września, Birże

Bitwę pod Kircholmem stoczono 27 września 1605 roku. Dokładnie 410 lat później wzięliśmy udział w dwóch uroczystościach, upamiętniających to wydarzenie. Pierwsza z nich miała miejsce w Birżach. Przyjechaliśmy tam na zaproszenie Muzeum (Biržų krašto muziejus „Sėla”), które mieści się w dawnym pałacu Radziwiłłów. Jego pracownica, Violeta Paunksnytė-Gailiūnienė, za zgodą i przy wsparciu dyrektor (Edita Lansbergienė), zorganizowała nam zwiedzanie. Tak, jak i w Kownie, po Muzeum mogliśmy chodzić w strojach z epoki.

Andrzej Sierżęga w birżańskim muzeum.

Fot. Krzysztof Jagusiak

Zorganizowano nam także konie, na których dwaj nasi husarze (Radosław Szleszyński oraz chorąży Bartłomiej Szeląg) prowadzili pochód przez miasto, spod Muzeum pod pomnik bitwy.

Radosław Szleszyński podczas przemarszu przez Birże.

Fot. Krzysztof Jagusiak

Uroczystości pod pomnikiem rozpoczęły się przed południem. Wzięły w nich udział między innymi miejscowe władze, litewskie wojsko (w tym wojskowa orkiestra dęta), harcerze oraz mieszkańcy Birż. Pomnik bitwy kircholmskiej stoi w mieście od 2014 roku i wspaniale się prezentuje.

Uroczystości pod pomnikiem bitwy kircholmskiej w Birżach.

Fot. Krzysztof Jagusiak

Podczas swojego krótkiego przemówienia, w imieniu naszych rekonstruktorów podziękowałem władzom i mieszkańcom Birż za możliwość wspólnego świętowania rocznicy bitwy, w której ramię w ramię walczyło rycerstwo polskie i litewskie.

Dla naszej grupy obchody pod pomnikiem w Birżach skończyły się nieco wcześniej niż dla pozostałych, gdyż musieliśmy pędzić do Salaspils (dawnego Kircholmu), na uroczystości zaplanowane na godz. 14.00.

Galeria zdjęć z naszej wizyty w Birżach znajduje się TUTAJ

27 września, Kircholm (Salaspils)

Pod pomnik bitwy kircholmskiej w Salaspils udało się dojechać na czas.

Pomnik bitwy kircholmskiej w Salaspils.

Fot. Krzysztof Jagusiak

Nasze grono rekonstruktorów powiększyło się o 5 osób z Chorągwi Jazdy Rzeczpospolitej, które specjalnie na te uroczystości przyjechały w tym dniu z Warszawy.

Członkowie Chorągwi Jazdy Rzeczpospolitej (od lewej Dariusz Bielecki, Bożena Bielecka, Adam Piwowarski, Robert Koryciński).

Fot. Krzysztof Jagusiak

Tak więc w uroczystościach wzięło udział blisko 30 osób w strojach. Byli to reprezentanci różnych grup z całej Polski, a także osoby niezrzeszone.

Oprócz rekonstruktorów zjawili się przedstawiciele Związku Polaków na Łotwie oraz Związku Szlachty Polskiej (relacja ZSP z obchodów rocznicy bitwy TUTAJ). Na nasze zaproszenie przybyła również Ewelina Brudnicka z Ambasady RP w Rydze. Tak nieliczna reprezentacja naszych służb dyplomatycznych wiąże się z tym, że Ambasada RP w Rydze już wcześniej zaplanowała swoje uroczystości na 28 września (więcej o nich TUTAJ).

Ze względu na przelotny, acz momentami rzęsisty deszcz, rozpoczęliśmy nieco po godzinie 14-tej. Gdy stanęliśmy wokół pomnika, wygłosiłem krótką mowę, przypominając zdarzenia z 27 września 1605 roku i wyjaśniając ich znaczenie.

Moja przemowa do zgromadzonych.

Fot. Krzysztof Jagusiak

Wówczas nastąpiło uroczyste złożenie wieńca i kwiatów.

Fot. Ambasada RP w Rydze

Fot. Krzysztof Jagusiak

Fot. Krzysztof Jagusiak

Fot. Krzysztof Jagusiak

Po odśpiewaniu „Roty” zaintonowanej przez Leszka Struczyńskiego, zrobiliśmy pamiątkowe zdjęcie grupowe i tak zakończyliśmy oficjalną część uroczystości pod tym pomnikiem.

Zdjęcie grupowe pod pomnikiem bitwy kircholmskiej w Salaspils.

Fot. Krzysztof Jagusiak

Krótką przerwę, jaka wówczas nastąpiła, wielu z obecnych wykorzystało na wykonanie zdjęć indywidualnych i w mniejszych grupach. Czasu nie było jednak zbyt wiele, gdyż ostatnim punktem naszego programu było oddanie hołdu poległemu w bitwie rajtarowi szwedzkiemu, który poświęcił swe życie ratując księcia Karola Sudermańskiego (dla Szwedów – króla Karola IX). Przemieściliśmy się więc kilkaset metrów pod pomnik Henryka Wrede i tam dokończyliśmy uroczystości w Salaspils.

Pomnik Henryka Wrede w Salaspils.

Fot. Krzysztof Jagusiak

Po nich część naszej grupy musiała wracać do Polski, a z pozostałymi wybraliśmy się na zwiedzanie łotewskich i litewskich zamków, i pól bitew, na których walczyła husaria.

Zakończenie

410. rocznica bitwy pod Kircholmem była świętowana znacznie okazalej niż w 2005 roku. Było to możliwe przede wszystkim dzięki dynamicznemu rozwojowi ruchu rekonstrukcji XVII wieku, który miał miejsce w ostatniej dekadzie. Było to również możliwe dzięki poświęceniu uczestników zainicjowanej przeze mnie wycieczki na Litwę i Łotwę. Nikt nas bowiem nie finansował. Wszelkie koszty ponieśliśmy sami, po to, by na miarę naszych możliwości, godnie uczcić to wielkie zwycięstwo oręża Rzeczypospolitej Królestwa Polskiego i Wielkiego Księstwa Litewskiego.

Pragnę w tym miejscu podziękować wszystkim osobom i instytucjom, które nas gościły i dzięki którym mogliśmy w przyjaznej atmosferze obchodzić rocznicę bitwy kircholmskiej. Pragnę także podziękować wszystkim uczestnikom obchodów rocznicy bitwy pod Kircholmem, a w szczególności rekonstruktorom, którzy tak licznie wzięli w nich udział.

dr Radosław Sikora

Dodatek 1

„Nowiny z Inflant o przybyciu księcia Karolusa Sudermańskiego, z wojski swemi i o zwycięstwie nad nim za błogosławieństwem bożym, szczęściem Jego Królewskiej Mości Zygmunta III Wazy, Pana naszego miłościwego, dzielną postawą Jego Mość Pana Jana Karola Chodkiewicza, hetmana najwyższego Wielkiego Księstwa Litewskiego, a mężną ręką cnego rycerstwa polskiego i litewskiego, dnia 27 września, roku pańskiego 1605 pod Kircholmem.

Nie nam Panie Boże, nie nam, lecz imieniowi Twemu stała się chwała!

Gdy książę Karolus skupił swe wojska pod Rygą, Jego Mość Pan hetman ruszył się od Kiesi i poszedł jako najprościej ku Dźwinie. Tam stanął nad rzeką. Książę Karolus mając wojska 14 000, większą częścią cudzoziemskiego, których wielką sumą pieniędzy nad zwyczaj swój zaciągnął, nastąpił na wojsko nasze pod Kircholmem rano 27 września.

Zrazu sprawił Karolus wojsko dosyć daleko od naszego, po pagórkach, dogadzając piechocie swojej. Nasze też wojsko, 3400 żołnierza jedynie liczące, sprawił Jego Mość Pan hetman nad Dźwiną. Wtem książę Jego Mość Pan kurlandzki Fryderyk Kettler przyszedł z Kurlandyjej ze trzema sty ludzi swych, dobrych rajtarów. A widząc przez Dźwinę z dwu stron wojska uszykowane, chcąc i wrodzonej cnocie dogodzić, dzielność w męstwie i wiarę swą Królowi Jego Mości Zygmuntowi III, panu swemu i Rzeczypospolitej oświadczyć, z odważeniem zdrowia puścił się na drugą stronę rzeki wpław, w posiłek wojsku naszemu. Pan Bóg prawie cudowną rzecz ukazał, że przez tak wielką i nieprzebraną rzekę trafił na bród, przedtem nikomu niewiadomy i bez szkody do wojska hetmana przybył.

Pod ten czas harcowali nasi z nieprzyjacielem i dobrze im się wiodło. Trwały te harce aż ku południowi. Nieprzyjaciel jednak nie opuszczał forteli swoich, na które konnemu rycerzowi nijak natrzeć nie można było. Jego Mość Pan hetman zwłokę bitwy niebezpieczną z nieprzyjacielem potężnym upatrzywszy, chcąc nieprzyjaciela w równe pole z jego fortelów wyciągnąć, kazał zwieść harcowniki nagle i z popłochem pod wojsko, swoich wprzód ostrzegłszy. Wziął zatym nieprzyjaciel serce na widok ten. Wyszedł z onych fortelów w równe pole, w swym porządku, działek polnych mając jedenaście, które naprzód przed swym wojskiem uszykowanym puścił. Za nimi, na czoło, uszykował piechoty, wszystkie z muszkietami, spiśnikami potężnie przód osadziwszy. Po lewej stronie wojska swego potężny huf rajtarów sprawił, którzy naszych mieli zachodzić od Dźwiny w tył wojsku naszemu. Po prawej stronie mniejszą część rajtarów postawił, a ostatek jazdy z tyłu, w posiłku sprawił.

Jego Mość Pan hetman uszykował wojsko swe na trzy pułki z pewnemi posiłkami. Swój pułk postawił na czoło, mając w nim ledwie nie przednie ludzie. Książęcia Jego Mości kurlandzkiego rajtarzy tamże byli. Upatrował to hetman, że za pierwszym potężnym potkaniem i swoim serca dodać, i nieprzyjacielowi odebrać może.

Zatym tak stanąwszy, przemową rycerstwo w ochotę wzbudziwszy, niebezpieczeństwo ujścia z przegranej bitwy każdemu ukazawszy, w samym tylko Panu Bogu, a mężnej ręce, nadzieję położywszy, kazał z dział swoich do wojska nieprzyjacielskiego uderzyć. Wtedy, wziąwszy najchwalebniejsze imię Jezus w serca i w usta swe, chorągwi swej ussarskiej, której Jego Mość Pan Wincenty Wojna porucznikował, naprzód potkać się rozkazał, puściwszy ludzie książęcia Jego Mości kurlandzkiego w posiłek.

Napadali ussarze na spiśniki, bo inaczej nie mogło być. Przełomili nieprzyjaciela, nie bez szkody swojej.

Kazał się potem potkać Panu Dąbrowie z pułkiem jego, z lewego rogu. Ten za rozkazaniem hetmańskim, wojsko nieprzyjacielskie pułkiem swym przegnał.

Ten zaś huf rajtarów, który po lewej stronie stał w wojsku Karolusowym, w kurzawie nie mogąc dojrzeć, komu się zwycięstwo nachyla, rozumiejąc o swym wojsku dobrze, puścił się ku Dźwinie, chcąc zachodzić naszym w tył. Przyszli na pułk Jego Mość Pana Jana Piotra Sapiehy, który stał na prawym rogu. Uderzył Pan Sapieha na nich potężnie i odparł ich.

Bity wszędzie nieprzyjaciel sromotnie uchodzić począł. Na dwu przeprawach próbowali rajtarowie stawić naszym czoła, ale i to nie pomogło.

Na samym pobojowisku legło do dziewiąci tysięcy człowieka, oprócz tych co w pogoni i na inszych miejscach ubito. Więźniów zacnych do kilku set nasi dostali. Chorągwi sześćdziesiąt wzięli. Działek polnych jedenaście odjęli. Obóz szwedzki cały zabrali. Sam Karolus, który przeciw sprawiedliwości i panu swemu, miłościwie nam panującemu królowi Zygmuntowi III broń podniósł, sprawiedliwym dekretem bożym, ranny ledwie uszedł.

Z naszych do sta człowieka zabito. Rannych więcej. Panu Bogu chwała!”

Dodatek 2

„Zacne rycerstwo polskie i litewskie!

Nie z Lecha rodu dzielnego urasta, ni z jego synów zrodzony ten, co w wałach obrony szuka. Polak od pola nazwany, za murem nieprzyjaciela czekać nie ma, ale między Ojczyzną a nieprzyjacielem on sam murem być powinien. Odważny bój na polu chwały, pod gołym niebem, przystoi Sarmacie!

Nie próżny azard, nie ślepa pycha, lecz necessitas in loco sprawiła, żeśmy w tę drogę się puścili. Niech Was nie przeraża wielkość ludu nieprzyjaciela. Nie pierwsza to rzecz bijać się nam ze Szwedem i Niemcem. Wielu z Was, od tak dawna wojując, nieraz topiło swe kopije w grubych pludrakach.

Nie liczcie nieprzyjaciół! Lud to słaby, swój ratunek w strzelbie jeno, a w ucieczce upatruje.

Nie trwóżcie się Szweda, który panu swemu przyrodzonemu posłuszeństwa odmówił. Bóg go pokarze ręką Waszą!

Przeproście Pana Boga za grzechy Wasze. Jego na ratunek wezwijcie. Jemu zaufajcie. A nad żywot swój sławę dobrą przełóżcie. Nadzieja nasza w Bogu i w cnocie naszej. Ratunek w zwycięstwie!”

Reklama



0 odpowiedzi

Zostaw odpowiedź

Chcesz przyłączyć się do dyskusji?
Nie krępuj się!

Dodaj komentarz